Cześć;)
Drogi Piotrze! – ja napiszę raczej – ej, Piotrek!
Zastanawiałem się długo, czy spisać Twój portret
w formie listu, w formie tych słów,
które nie są pisane zza urzędowych biurek,
które biorą nade mną emocje, nie intelekt,
bo do powiedzenia mam Ci zbyt wiele..
Zastanawiałem się dziś, po co ja właściwie piszę tego bloga. Rzadko czytam swoje wpisy po dodaniu, ale.. Praktycznie w ogóle nie czytam ich w całości, ale ostatnio przeczytałem jeden ze świeższych wpisów i przykre, ale nie porwał mnie jakoś. Nie wydał mi się ciekawy. Gdyby nie fakt, że to mój (co ostatnio wszyscy lubią w komentarzach podkreślać) blog, to nie wiem, czy bym tu wrócił. Komentarze są, na ilość odwiedzin też nie mogę narzekać (pozdrowienia dla wszystkich czytających niekomentujących) i właśnie dlatego zastanawia mnie, co Was tu przyciąga? Mogę nawet zapytać, co my tu widzimy?;D Poeta ze mnie żaden, piszę raczej o tym, co każdy już wie lub powinien wiedzieć, więc o co chodzi? Może działają reguły reality-show – po prostu chcecie podejrzeć czyjeś życie?;p
Ehh, tak dużo pytań, tak mało odpowiedzi. O co by nie chodziło, piszę dalej!;)
- Kim jesteś?
- Ja.. ja naprawdę nie wiem, kim jestem, proszę Pana. Wiem, kim byłam dziś rano, ale zmieniłam się już tyle razy, ehh..
- A co chcesz przez to powiedzieć? Wytłumacz.
- Hmm.. nie mogę się wytłumaczyć, bo nie jestem sobą.
- A kim jesteś?
- Aaa, tego właśnie nie wiem. Nie pamiętam już niczego w sposób normalny.
- A czego nie pamiętasz?
- Niczego.
W komentarzach do poprzedniego wpisu został poruszony temat osobowości. Dziwnie brzmi, ale już wyjaśniam;D Większość z nas ma różne osobowości, które zmienia dowolnie lub zmieniają się one adekwatnie do sytuacji.. i tak raz zimny drań jak igloo, raz gorący jak mikrofala, raz słodziutki pan taki tyci, tyci, tyci, co uwiera w piersiach jak na zębach aparat – wariat w porządku jestem, co z gąbki nasiąkniętej ma serce!. Czy to znaczy, że nie jestem sobą? Że potrafię być naprawdę miły, ale potrafię też spędzić sen z oczu? W gruncie (Pisząc ze słownikiem telefonicznym T9 wyraz gruncie pisze się tak samo jak istocie;D) rzeczy, nie wiem, czy to zależy do końca od nas samych, czy możemy manipulować tymi ‘ja’ spośród wszystkich dostępnych. Hmm, myślę, że te wszystkie składowe, malutkie ‘ja’ po zsumowaniu tworzą nasz charakter. Tacy jesteśmy i już;P Jest mnie dwóch, może trzech, a trzeba mnie z pięcioro, kiedy spraw sporo!;D łehehehe!:D
Księżyc ma ten styl pracy,
no – że wschodzi i świeci.
Lecz poeci są tacy.
Eech, poeci, poeci.
Miałem zacząć pisać, ale nie.. Nie będę pisać o suchym pysku, zrobię sobie gorącą czekoladę!;) Stoję, szukam w szafce, w szufladach – nie ma! Przecież Beata miała kupić, kurde! Jak kolesie w dresie drę się, nie szeptam: Beata, kupiłaś czekoladę?! Ehh, zapomniała.. No tak, jak zwykle miała tyle obowiązków, że szok. Trudno, zrobię sobie herbatę z dodatkami. Beata się doczłapała, żeby zrobić mężowi obiad. Hmm, podwieczorek bardziej, ale.. Poszła gdzieś (na balkon chyba), wróciła i mówi, że mrozek idzie. Siostra moja ma raczej dziecięce poczucie humoru, więc mówię jej, że nie znam typa. Ona w śmiech.. Dziecko, które w sobie nosi musi mieć totalnie przechlapane. Cały czas turbulencje, jak się śmieje i mu fale robi;p No, ale.. czekam, aż się woda zagotuje. Piotrek zaczął walić w ścianę, więc mówię – Ten cały Mrozek to jakiś pojebany jest. Wali w ścianę, zamiast wejść do środka.. I się zaczęło! Beata znowu w śmiech, na podłogę prawie upadła i ahahaha, ahahaha poleciała do Piotrka mu powiedzieć wszystko. Ehh, tak mało, a cieszy.
Miał być kabaret, nie wiem, co z tym w końcu.. Zdarza mi się być śmiesznym, mogłoby się udać. A jeśli się nie uda, to i tak warto się o tym przekonać.
chelmik (27-02-2009 14:30)
ja zaraz wychodze z domu, bo jeszcze chce Jej kupic grejfruta
Borzym (27-02-2009 14:30)
co kuraw?
chelmik (27-02-2009 14:30)
ale jak cos, to mozesz sie przejcheac i zobaczyc, czy mi nie zimno, czy cos;d
Borzym (27-02-2009 14:30)
dobrze z enie marchewke
Borzym (27-02-2009 14:30)

chelmik (27-02-2009 14:30)
nie, nie
chelmik (27-02-2009 14:30)
pojebalo Cie?
chelmik (27-02-2009 14:30)
jak sie ciesze, ze zdalas! kupilem Ci marchewke..
chelmik (27-02-2009 14:30)
glupio;p
Borzym (27-02-2009 14:30)

chelmik (27-02-2009 14:30)
a z grejfrutem to inaczej;p
Borzym (27-02-2009 14:30)
no na bank
chelmik (27-02-2009 14:30)
ahaha;d
Borzym (27-02-2009 14:31)
jak sie ciesze ze zdalas
Borzym (27-02-2009 14:31)
kupilem CI kilogram ziemniaczkow
Borzym (27-02-2009 14:31)
Proszę Państwa, teraz może trochę o piątku.. Piątek był dniem, w którym to moja Olguś podchodziła do egzaminu na prawo jazdy. Wierzyłem, że się uda, wierzyłem bardzo!
Poszedłem do szkoły i czekając na angielski, tuż przed 8., zacząłem odpieprzać świrki-świrki. Raczek był przerażony, co się będzie działo na matematyce, skoro od samego rana tak się zachowuję.. później było tylko ‘gorzej’ – uu, jestem najchorszy!]:->
W każdym razie, napisałem maturę z angola (2 czytania i słuchanie), wyciągam telefon, który wyświetlił właśnie 08:20. Serce mi wali, nogi latają, wzrok ucieka przez okno, ale co zrobić? Trzeba czekać.. Przerwa, nie musiałem patrzeć na telefon – 8:45 – ocho, już weszła do tej okropnej salki;p Przesiedziałem drugiego angola, przeczekałem przerwę. Nie ma smsów, nie dzwoni – znaczy na razie jest dobrze. Wf. Robert potrzebował ocen i wymyślił sprawdzian ze skoku w dal z miejsca. Dobra, dobra – byle do szatni, bo tam mam telefon! Przekręcam kluczyk w zamku, otwieram szafkę, wyciągam z kieszeni telefon i..
Nieodebrane połączenie: 1
Nieodebrane wiadomości: 2
Myślę sobie – ehh, jakby zdała, to by wysłała jednego sms, że jest ok, a jak wysłała dwa, to pewno kurwi na wszystko. Tak, czy inaczej, przeczytać trzeba. W skrzynce odbiorczej wyświetlają mi się początki wiadomości. Pierwszy wyraz, jaki rzucił mi się w oczy to.. ‘kurwa’. Dopiero za moment doczytałem.. Zdałam! zdałam, kurwa zdałam! Uff, wszystko jasne! Wszystko cudownie i pięknie!:D Stoję w szatni w samych gatkach z telefonem w ręku, tańczę i drę się- ZDAŁAAAAA! Raczek się uśmiechnął, bo wiedział, o co chodzi;) Pobiegłem do szatni (szatnia i szatnia, ale szatnia szatni nie równa;p), gdzie jest względnie cicho na przerwach i jeszcze przed jej rozpoczęciem zadzwoniłem. Zadzwoniłem, pogratulowałem i wszystkiego się dowiedziałem! Ahh, teraz miałem już pewność, że Bacardi czekające w barku posłuży nam do opijania sukcesu, a nie zapijania porażki;p Ale wkurwiłem się bardzo, bo Olga powiedziała, że egzaminator nie należał do najprzyjemniejszych osób.. Jak nie posypał ‘kurwami’ z ust, to Ją szturchnął w ramię. Asz Ty, grubasie paskudny! Sorry, może przebić redaktorom instruktorom opony? Zróbcie to ze mną, pójdźcie ze mną zamiast do szkoły! Ale, ale.. egzamin zaliczony, wszystko pięknie, wszystko si;)
Gnając pędem na matematykę, spotkałem się z Asią. Pogadaliśmy chwilkę, głównie zachwycając się tym, że Olga zdała. Pojawił się Raczek, wziął mnie za “kabaty” i próbował zaciągnąć do klasy, ale spotkałem się jeszcze z Kasią, z którą też zaczęliśmy rozmawiać, ale Raczek znów okazał się silniejszy;p Z matematyki musiałem wyjść wcześniej, bo o 11 miałem quiz wiedzy o czymśtam. Poszedłem na aulę, gdzie była Kamila z Olgą i sor Dzitowski. Pogadałem trochę z dziewczętami (o prawku Olgi;D), wypytałem sora o szczegółowy przebieg quizu i zacząłem gadać z Koncym, jedynym, prócz mnie, przedstawicielem klas trzecich. Skracając konkretnie całą opowieść mogę powiedzieć, że wszyscy dwaj trzecioklasiści odpadli po 4. rundach kwalifikacyjnych;D Zdobywca ex aequo drugiego miejsca dostał ode mnie kanapkę z jajkiem, a ja dostałem książkę po angielsku od organizatorów;D Po konkursie złapałem sora Jarosiewicza, dałem mu obiecane filmy i podkreśliłem, że jest tam Walkiria. Na co włączył się sor Goliasz.. Jak to? Skąd masz? Powiedz mi! Łehehehe, tak jak kucharz nie zdradza swoich przepisów, tak ja nie miałem zamiaru zdradzać swoich źródeł:P Złapał mnie, jak wychodziłem już ze szkoły i powiedziałem mu o istnieniu programu Napiprojekt;p
Po szkole ruszyłem pędem do domu. Powiedziałem o zaliczonym egzaminie Olgi, na co mama powiedziała, że wiedziała, że się uda! Bo do trzech razy sztuka, razy dwa, a poza tym ciotka Agata też zdała!;D Tak, czy inaczej, odśnieżyłem się, odświeżyłem, przebrałem, spakowałem Bacardi, limonki i fru! Po drodze kupiłem jeszcze grejpfruta tracąc kilka minut, przez które to musiałem później biec, by nie spóźnić się na trolejbus.. tfu, szynobus 
Uh, zdążyłem!;) A po parędziesięciu minutach..
I dziś, jak wtedy, palcem weń
wskazując, rzekłaś: “Drogi, zmień
ten księżyc, niech się w pełnię spełnia”.
I nagle – burza srebra, i
zbratane usta aż do krwi
przecięła zwierciedlana pełnia.
Pożegnał mnie dworzec, przywitała mnie Olguś!:D Aaaa, jak się cieszę i w ogóle;p Kawa czy herbata? zapytała mnie tak, jak co rano swoich widzów pytają prowadzący program o tym samym tytule w TVP1;P Odpowiedziałem szybko i bez chwili zawahania.. Buzi!;D Olgu oczywiście wiedziała, co mi podać, ale zapytała jeszcze raz, a ja.. ostatecznie wybrałem kawę;p Opowiedzieliśmy sobie przeżycia, jakie to mieliśmy do godziny naszego spotkania. Uhh, jak ja się denerwowałem tym egzaminem!;p Wierzyłem, bo wierzyłem, że się uda, ale przecież to nie matura – tu nie wszystko zależy od nas. Jest egzaminator, są inni uczestnicy ruchu.. wszystko się może zdarzyć. Ale już dość o przykrościach;p Olga bardzo ucieszyła się z cytrusów, bo oprócz grejpfruta przywiozłem też dwie limonki (z przeznaczeniem zatopienia ich w szklankach z rumem i Spritem);p A sami wiecie, jak teraz ciężko o dobrego cytrusa! Naprawdę ciężko.. albo o jabłuszko, czy chociaż malinkę.. W końcu kryzys jest!:P
Pierwszy drink, drugi drink, trzeci drink. Łehehehe, to już w ogóle zrobiło się na maksa śmiechowo!:D Przypomniało mi się, jak kiedyś-kiedyś, dawno już, piliśmy Martini na PKP i Olga zapytała, czy mi przypadkiem w ucho nie nawiało;D
Po drobnych problemach, z którymi błyskawicznie sobie poradziliśmy, włączyliśmy Slumdoga – zdobywcę ośmiu Oscarów!;D Film bardzo fajny, ale strasznie dużo reklam miał..;P
Ehh, było miło, ale ponoć trzeba czasami jeść. Kochanie moje wymyśliło, że przygotuje dla nas spaghetti z sosem, który niestety nie był sosem tzatziki (Czy lubisz ogórki? Czy Ty lubisz świeże ogórki?!);P Zjadłem, zjadłem, bo wiadomo, że lubię sobie zjeść(;P), choć i tak uważam, że tosty byłyby lepsze na tę okazję, gdyż szybciej i łatwiej się je robi;p W sumie tosty są bardzo podobne do spaghetti, bo obie te potrawy można jeść na kilka sposobów. Makaron zawijać na widelec i pomagać sobie łyżką, makaron nabierać łyżką, makaron zasysać prost z talerza – wszystko można;D Ale na tosty też jest milion sposobów! Można je jeść bez dodatków, można je jeść z majonezem albo z ketchupem. Płynne dodatki można umieścić bezpośrednio na toście, na dodatkowym nosidełku dla dodatków lub w także w innych miejscach – jedynym ograniczeniem jest tu fantazja;D
Podczas jedzenia rozmawiałem z tatą Olgi na temat wspaniałości Bacardi, jego mocy i wyjątkowym, jak na rum, kolorze:P Ehh, już nie chciałem wspominać o tym, że ten przecudowny, niebiańsko piracki rum w Plusie był zajebiście tani, nieco mocniejszy i importowany prosto z Kuby (chyba z Kuby;p zresztą, Kuba wie, skąd pochodziły tamte butelki, bo jest fanatykiem etykietek butelkowych;D)!
Po posiłku oraz reklamach wróciliśmy na seans. Swoją drogą ‘Slumdog’ to bardzo fajny film;) Może trochę przydługi, ale ogólnie trzymający się kupy i z sensem. Są pieniądze, są gangsterzy, jest wątek miłosny i muzyczka z Milionerów
I tak w ogóle to Oscara za drugoplanową rolę zabrałbym aktorowi grającemu Jokera i dał komuś grającemu rolę drugoplanową w Slamdogu, np. gościowi prowadzącemu teleturniej;P
Hihi, końcowe sceny, gdy nie było wiadomo, czy ta dziewczynka zdąży do telefonu, czy też nie, Olga oglądała z otwartą buzią;D i tak słodziutko wyglądała, tak to przezywała;D ja, (nie)stety, obejrzałem za dużo filmów i bez oglądania mógłbym powiedzieć zakończenie;P Co nie znaczy, że było złe! Było dobre..
Olga ma w pokoju taką malutką sofę z jakiegoś materiału stworzonego przez NASA (myślę tak, bo jest bardzo lekki, a nie widać tego po nim;D w sumie, to prawie tak, jak ja;P), która nie powinna służyć do siedzenia tylko do podpierania głowy dla siedzących na podłodze:P Ale z racji na jej wagę i minimalistyczne parametry jest naprawdę doskonała, choć nie ukrywam, że siedząc na niej we dwie osoby, trzeba wyginać się, jak w tej indyjskiej książce, żeby było wygodnie (i proszę, nie myślcie sobie o tym, o czym myślę, że sobie pomyślicie, że ja pomyślałem!) – a to się czyjeś ramie zagubi, przestraszy i trzeba reanimować, a to jest problem z rozróżnieniem, która noga jest czyją nogą i trzeba imać się wszelakich możebnych sposóbów, no, nie ma lekko!;D
Ahh, Cudownie było!;) i Cudownie jest!;D i nie ma nawet, o czym dyskutować, bo jak napisał kiedyś Gałczyński – jestem ein polnischer Monarchist, bo Ona jest właśnie moją Cesarzową!;D
Słońca blask z nieba spadł, z Ziemi kwiat wyrasta,
wonny szal lekko tak leci w świat, wolny ptak.
Nie szukałem go, znalazłem tu – niedostrzegalny.
Dopóki jesteś i ja jestem – niepoznawalny.
Piękna sobota! No, cudowna wręcz! Słońce świeciło i wszystko, ah! Nu, wiatr może nieco utrudniałby czas spacerów, ale przecież co nas nie zabije, to nas wzmocni;) Z głową naładowaną myślami, z niespożytymi zasobami energii ukrytymi w niepozornym ciele sam postanowiłem spędzić trochę czasu na świeżym powietrzu.. Może nieco nietypowo, jak na ostatni dzień lutego, bo w sposób całkiem rowerowy.
Poszedłem do garażu, wyczyściłem rower, napompowałem opony i fru! Byłem tu i tam, później zawróciłem na rondzie, jeszcze parę razy skręciłem i po jakiejś godzince jazdy wróciłem do domu na sztywnych nogach.. Od razu skierowałem się do wanny, wymoczyłem się konkretnie i, o zgrozo! Jestem zmęczony, jestem wręcz padnięty – Mówią, że przypominam trupa, bo widać mi żebra, ale nadal chcę ‘coś’ robić. Nie chcę siedzieć w miejscu, chcę biegać, szaleć i.. bardzo chcę. Ale nie można mieć wszystkiego! Ponoć..
Całkiem możliwe, że w poniedziałek opuszczę trening koszykówki, bo mama twierdzi, że niby mnie boli w klatce znów, a wzmożony wysiłek mi nie pomoże;p A mnie nie boli! Może tylko troszkę.. pobolewa.
To jest jasne, tak, że to widać już jednym okiem,
doskonałość niejednemu wyszła bokiem.
Dla przykładu, popatrz taki Michael Jackson,
chciał mieć mordkę pięć razy piękniejszą,
niż Elizabeth Taylor i Diana Ross,
dlatego odpadł mu nos, co za cios!
Pierwszy temat zapożyczony z bloga Oli – oczywiście kontaktowałem się, pytałem się. Wszystko fair, żadnego kradziejstwa;P
‘Tylko dlaczego ludzie dążą do ideału?’ – Taka już ludzka natura, że dążymy do bycia doskonałym (większość), a i tak popełniamy błędy (wszyscy). Na pewno nie chcemy być idealni dla samego bycia idealnym i wywyższania się tym faktem, bo to byłoby sprzeczne z ideą idealności, tak?:P Jeśli ja robię jakieś zabiegi mające na celu poprawę moich.. atrybutów(?), idealizację(?) mnie samego – czy to wewnętrznie, czy zewnętrznie – zawsze robię to po to, by być lepszym dla innych. Uh, a jeśli jakaś czynność ulepsza nas i sprawia nam przyjemność jednocześnie to, proszę Państwa, osiągnęliśmy, tzw. Złoty Środek, bo przyjemne z pożytecznym to sukces odwieczny!:D
Pójdę na basen, może nie schudnę, bo nie mam z czego i nie mam po co, ale na pewno poszerzę się w barkach, ha!;P Ostatni raz, jak byłem na basenie moja serdeczna koleżanka, której imienia nie wymienię ze względów grzecznościowych, powiedziała, że mam biust większy od niej;P Oczywiście zgrywała się, ale.. ;D Znaczy, nie, żebym wiedział/widział, ale tak myślę, tak?:P To jedna strona. Druga jest taka, że odpoczywa mi umysł. Woda, fale, coś na wzór szumu – relaks PRAWIE JAK nad morzem!:P
Albo weźmy czytanie książek, o! Człowiek się uspokaja, ćwiczy wyobraźnię, uczy nowych pojęć, ogólnie nowych ‘rzeczy’. Lubię czerpać wiedzę z książek.. A jeszcze bardziej tę wiedzę później wykorzystywać, pisząc tutaj, na przykład;) Mam taką jedną wypożyczoną książkę, której chyba już nie oddam. Szczerze powiedziawszy, to dostałem ją od Kogoś, kto ją wypożyczył;P Ale jak to mówią – nie pożyczaj, zły obyczaj;D W każdym razie, uwielbiam książki fantastyczne i nie mówię tu o Harrym Potterze, bo w moim życiu jest więcej magii, niż w jego przeżyciach, ej;P W każdym razie, dzięki tej książce poznałem Janis Joplin i jej utwór ‘Mercedes-Benz‘, przekonałem się, jak ludzie mogą zmyślać na temat swoich osiągnięć, jak narkotyki mogą zniszczyć życie osobiste oraz karierę zawodową, jak ważna jest przyjaźń, a także dowiedziałem się, dlaczego warto być ambasadorem i mieć wóz opancerzony;P
Tak, czy inaczej, z pobudek własnych lub mniej egoistycznych – warto się rozwijać i dążyć do doskonałości. Czy zmieniamy się dla kogoś, czy robimy to dla siebie, to zawsze działa na naszą korzyść;)
Jesteś spoko, choć miewasz jazdy,
Ale szczerze? To kto ich teraz nie ma? Każdy ma!
To siedzi w nas jak w palcu drzazgi,
Każdy czasem świruje jak w tańcu gwiazdy!
Ponoć, w relacjach chodzi o to, kto kogo ujarzmi,
Ale, kurwa, gdzie masz guzik pauzy?!
Drugi i ostatni zapożyczony temat z bloga Oli – ‘nie ogarnę relacji damsko-męskich.’ – Te relacje nie są do ogarniania, tak samo, jak alkohol nie jest do wąchania. Wąchanie mocniejszych alkoholi przed wypiciem kończy się tym, że do ich wypicia nie dochodzi, chyba nie muszę tłumaczyć, co dzieje się ze związkiem, który staraliśmy się rozgryźć:P Nieraz ciężko jest ogarnąć to, co dzieje się między dwójką ludzi.. Więc po co to robić? Żeby okiełznać wulkan? Złapać powietrze? Moim zdaniem, lepiej skoncentrować się na poznaniu wybranego przedstawiciela (tu wersja dla autorki bloga z zapożyczeniem) płci przeciwnej i to uznać za priorytet. Nieraz jest spoko, a nieraz jest chujowo – to chyba proste. Im lepiej poznamy osobę, z którą jesteśmy, tym rzadziej będzie dochodziło do scysji. Wiadomo, są sytuacje stresowe niezależne od żadnej ze stron, ale.. wtedy też jest lepiej mieć się blisko;) Oby jak najczęściej było dobrze, a jak najrzadziej było źle, żeby owy przedstawiciel umiał zaradzić wszelkim chandrom, i żeby potrafił nas zaskoczyć, o!;P Oczywiście trzeba umieć poradzić sobie samemu, tak? Ale po cóż tak robić, skoro jest Ktoś.. Ukrywanie swoich problemów przed drugą osobą jest też trochę nie fair. Poradzisz sobie sam, to spoko, ale powiedz, że coś jest nie tak. Tak będzie prościej dla obojga. Lubię, jak ludzie są dla siebie mili, i uśmiechają się do siebie, i mówią sobie komplementy!:) A gdy te komplementy nie są pustym ’słodzeniem’, tylko wynikają z czegoś konkretnego.. Jest jak w bajce!:D
Hihi, tak tylko gadam, ale raczej się nie stosuję do, co zapisałem powyżej;P Nie potrafię tego tak zostawić.. Staram się objąć to słowami, ale, heh, to dokładnie tak, ‘jakby łapać powietrze’. Za małe ręce mam i sam nie wiem, jak ktoś mojego wzrostu może zmieści tyle uczuć i emocji w sobie;P Uhhh, aż wszystko wrze, gwiżdże jak czajnik!:D
Ahh.. nie narzekam! Szczerze się szczerze;)
Tobie grają wszystkie instrumenty,
Ciebie wiatr na ziemię z nieba przeniósł
i ku oczom Twym po ścieżkach krętych
idę w dzień i w noc, o Pani Wenus.
PS.
Jak gówno z siebie dajesz, to do Ciebie wraca – zapamiętajcie na przyszłość, bo to niezmiernie życiowe jest.
PS1
Nokia. Uwielbiam swoją Nokię, bo to naprawdę porządny telefon. Poprzednia też nie była najgorsza, a jeszcze wcześniejsza była chyba najlepsza. Chodzi o to, że Nokia telefony robi bez zarzutów, ale słuchawki? Zestaw głośnomówiący czy zestaw wkurwiający? Telefon w kieszeni, słuchawki w uszach, mikrofon.. moment, szukam.. o są, na wysokości mostka. I jak ja mam przez to rozmawiać? Krzyczeć? Inżynierowie nie przemyśleli. I słuchawka w drugich (pierwsze zostały u Olgi, ale nie marnują się – są w pełni wykorzystywane;D) słuchawkach przestała mi łączyć. Słuchanie muzyki w ten sposób – prawy kanał + lewy co krok – jest bardzo wkurwiające! Usterkę usunąłem przyklejając kawałek przewodu do mikrofonu przy pomocy taśmy klejącej, o!:D
PS2
Miał być Ignacy (Ignaś), będzie Juliusz (Julek). Może to i lepiej.. Hmm, ale trochę boję się o szkolną przyszłość mojego przyszłego siostrzeńca. Dzieciaki są coraz gorsze, a on wyskoczy z imieniem, które wręcz będzie prowokować do zaczepek i drwin. Oby nie, ale sami wiecie, że dzieci są okrutne.. Później, po szkole, będzie miał już tylko lepiej (jak my wszyscy, nie?;D). Juliusz, ciekawe imię. Każdy go zapamięta (chyba, że będą o nim mówić – ten z dziwnym imieniem..;p)! Ehh, niech będzie szczęśliwy;D
Właśnie.. Beata siedziała przy komputerze, szukała czegoś i zarwała mi fotel. Teraz buja się przód-tył-lewa strona;P Ale ja go naprawię..
PS3
Przypomniało mi się, jak byłem ostatnio z tatą u babci w mieszkaniu po rzeczy, które trzeba było przewieźć na Bońki – a trzeba Wam wiedzieć, że Państwo Gilewscy zamierzają się wyprowadzić.. niebawem;p W każdym razie, męczyliśmy się trochę z drzwiami, które pamiętają rzeczy, o których się najstarszym fizjologom nie śniło. Wchodzimy do środka, a po chwili wychodzimy z torbami (czego nie było widać, ale słychać na pewno) talerzy i innych sprzętów stołowych, ozdóbkami, jedną torbą ciuchów i wielkim obrazem kogoś świętego. Tak mi się chciało śmiać, bo przypomniał mi się tekst kawałka Ostrego – Tylko wyjdźmy stąd cało, nie na co dzień robi się
na własny dom nalot!:D
Wrrr, majątki, ich podziały.. psu w dupę to wszystko. Trabant przypadł ciotce, ale na co jej trabant? Sprzedany. Wrr, a taki był dobry i tak ładnie mruczał przy 70km/h.
PS4
Panie z doktorami w tytułach, Panowie równie wykształceni, co one – wszyscy szukali wody na Marsie. Po co komu woda na Marsie, skoro można tam znaleźć tyle ciekawszych rzeczy? Szczypiorek na ten przykład. Bardzo dobry, marsjański szczypiorek. Mieszkanki Wenus często przylatują na Marsa i podbierają dla siebie co lepsze szczypiorki, ażeby wsadzić do doniczki albo po prostu dla samego faktu zerwania. Wiadomo, szczypiorek szczypiorkowi nierówny. Można trafić szczypiorek ‘że palce lizać’, a on okaże się.. no, nieświeży, a można trafić na taki, co wygląda jak zwykły szczypiorek, a tak naprawdę jest Chiquitą wśród szczypiorków – jakby miał karmelowe nadzienie. Wiecie, przy wyborze szczypiorku można kierować się różnymi wyznacznikami, ale ostatecznie i tak chodzi o smak. To tak samo, jak z kupowaniem jabłka w sklepie. Każdy wybiera najładniejsze.. A przecież jabłko się zjada, a nie ogląda, prawda? Bardzo prawda..
Hihi, i taką, nieco okrężną, drogą doszliśmy do kolejnego wniosku I rzeczy, którą warto zapamiętać – kobiety są z Wenus, a szczypiorek jest z Marsa.
PS5
Niech będzie referendum w sprawie Euro, bo Maria Wanda chce zagłosować!:D
PS6
Chciałbym mieć zarost jak przedszkolak.. Tylko, żebym włosy miał takie, jak teraz mam! Bo za młodu byłem blondynem, brrr!:p
PS7
Bo po telefonie to już można rozpoznać człowieka. Poza tym, patrz na buty i na zegarek. Jak fanty są na poziomie, to później już jakoś pójdzie, nie? W końcu telefon to nie jakieś skarpetki, czy pasek do spodni.
Telefon – Mam 35-50 lat. Jestem biznesmenem.
Buty – Mam 16-25 lat. Jestem ???.
Zegarek – Mam ???. Jestem wędkarzem.
PS8
Jeśli ktoś ma zbędne kapsle, nakrętki lub inne gadżety tymbarkowe, to ja chętnie je zarekwiruję. Planuję zrobić powszechny spis kapsli porozpieprzanych po moim pokoju.
PS9
Hmm, jest tak, że nie gada się w ogóle, gada się, bo się gada albo gada się dużo. Z niegadaniem jest tak, że nigdy się nie gada, bo zawsze się nie gada. Ze średnio ważonym gadaniem jest najlepiej, mi się zdaję, bo nieraz się gada, nieraz się milczy, ale zachowane są równe proporcje. Z gadaniem w dużych ilościach bywa najciężej, bo jak taki gadający ciągle człowiek się wygada, to później nic nie gada, a przecież nawet nazwa wskazuje, że ‘gadający ciągle człowiek’ powinien ciągle gadać, a nie gada. Myślę, że z gadaniem jest tak, że im więcej się gada, tym później więcej się nie gada, rozumiecie mnie? To nie jest tak, że nie ma się o czym gadać, bo zawsze jest o czym, o pogodzie chociażby (nie wiem, czemu niektórzy uważają to za głupi temat do rozmów.. temat jak każdy inny). Człowiek po prostu się nagadał, można powiedzieć, że wygadał albo osiągnął limit. Wiadomo, mija. Zawsze wszystko mija, ale okres jak trwa, a nie mija jest niezwykle ciężki dla gadającego jak i gadanych.. ee, słuchających. A może coś jest nie tak? A może coś jednak? A tu wszystko gra, tylko milczy, nie gada.
PS10
Kiedyś na angolu sorka zapytała mnie odnośnie tematu lekcji, czy czytam wiersze. Tak, czytam. Ale czyje? Eeee, nie mam pojęcia! Oczywiście wszyscy wybuchnęli śmiechem. Pff, a czy Wy znacie reżysera każdego filmu, jaki obejrzeliście? Toż to się prawie niczym nie różni;p Dziś, dla informacji, wykorzystałem kilka wierszy pana Gałczyńskiego;]
PS11
Kochanie, jesteś dla mnie Wszystkim! A za pieniążki kupiłbym całą resztę.. Duży Lotek mi nie wszedł! Trzeba zacząć grać w tej akcji z odbieraniem telefonu od RMF FM. Ehh, przydałby się hajs, wiadomo. Auto bym sobie kupił. Nie Volvo, bez szaleństw.. Hmm, chociaż jeśli wygrałbym dużo-dużo, to może i Volvo bym sobie kupił:P A za resztę hajsu kupiłbym lustrzankę i wszystko, co do lustrzanki można dokupić;p I oddałbym ją w piękne ręce.. w dobre ręce, w dobre. Ale cóż, nie ma hajsu, nie ma gadżetów;P
PS12
Hmm, zabrałem siostrze ciotecznej taki breloczek do telefonu od Tymbarka, co to niby świeci na przychodzącą wiadomość lub połączenie. Na początku nie było kompatybilne z moim telefonem.. Z telefonem siostry – jednej, drugiej – nawet z domowym, ale nie z moim. Teraz zauważyłem, że diody migają nawet po dotknięciu moich palców. Ehh, z lanserskiego zwisacza telefonowego zrobił się wkurwiający pseudobajer podobny do świetlika od sziszy;P
PS13
Można sobie kolorować anegdoty, żeby brzmiały ciekawiej opowiadane w szerszym gronie. Można na trochę stracić wątek, można wtrącić kilka nowych. Ale wszystko ze smakiem. Nie możesz dodać smoków i krasnoludów do swojego opowiadania, nie możesz odejść tak od tematu, że sam zapomnisz, o czym mówisz. Wyczucia, błagam, wyczucia. Sam łapię się na tym, że nieraz podkręcam opowiadane historie – oczywiście wszystko zgodnie z prawdą, ale dodanie kilku szczegółów może tak ją wzbogacić, że stanie się jakby zupełnie inna, ha, tak dobra!;) Jak wspomniał Emil Blef, mówię prawdę poprzez kłamstwo (..) i nawet, jeśli kłamię, ja to mogę robić, bo takie prawo od zawsze daje mi papier. Dobra historia jest jak pet i kawa, dobra historia jest jak na nudnej drodze wariat..
PS14
O, a dziś po geografii do domu odwiózł mnie Wróbel z Pyrą(:*). Ehh, chciałbym przyjechać samochodem do szkoły jeszcze za czasów liceum..
PS15
Poznań do podobno bardzo piękne, młode miasto, pełne studentów i barów z tanim piwem (tak, jestem ‘ciota’ powiedział do mnie Pyta, bo nie lubię klasycznego piwa;D)! Ale Łeba, np., to też bardzo młode miasto! Wedle zasady, że człowiek ma tyle lat, na ile się czuję, to ci wszyscy emeryci tam wypoczywający mają po 18 – mniej niż Poznaniacy;D
PS16
Olgu, jeszcze raz wszystkiego najlepszego!;D Szerokości, przyczepności na nowej drodze życia, że tak powiem;D
PS17
(Ludzie, dochodzi pierwsza w nocy.. Piszę to od 18;p No, teraz korzystajcie i czytajcie, ale nigdy więcej nie każcie mi, proszę, pisać takich tasiemców;P Jeszcze ten rower i jeszcze myśli, których się nie wypowiada, a od razu urzeczywistnia, i wszystko to, i padam;p ale.. piszemy dalej!)
Nie mam pojęcia, ile ten wpis powstawał. Z 5 godzin co najmniej.. Burdel się zrobił, ale mam nadzieję, że na tyle przyjemny, że odwiedzicie go znowu!]:-> Coś na pewno zgubiłem, gdzieś nie tak się wyraziłem, zaplątałem się w swetrze, ale Wy mi wybaczycie;p
(03:02.. Jeszcze jeden cytat i kończymy;D Dziękuję Państwu za współpracę. Wierzę, że lektura przebiegła bezproblemowo!;P)
Proszę, proszę, rozgość się, serdeczny,
rozejrz się dokładnie po wszystkim;
to jest czajnik – prawda, jaki śmieszny?
z gwizdkiem.
To mruczenie? Powiem Ci w sekrecie:
jest mruczeniem kota Salomona.
A ta Pani Zamyślona, z kwiatami
- to moja żona.
Łehehehe! Czajnik, a to dobre..
;D