brak awersji do ryzyka

Maj 14, 2010

Dzień dobry, good morning, bondziorno, witojcie wszyscy wierni radiosłuchacze czytelnicy ..
To ja, Wasz sympatyczny, ale jakże skromny i przystojny spiker ja..

Takie zwykłe masz ciało, takie szare
Takie nudne są dni, bo takie same
Gdy o świcie do pracy swojej wstajesz
Takie zwykłe masz ciało, takie szare
Autobusy i tramwaje

Ostatnio pytałem, co robią młodzi, skoro nie ma ich na osiedlach. Teraz pytam, co robią starsi, skoro muszą jeździć miejskimi o każde porze dnia.. i nocy.. nierzadko. Jadę autobusem rano, ¾ pasażerów w wieku zaawansowanym.. jadę w południe, jadę wieczorem – ciągle to samo! No nic, może tylko w Płocku tak jest? Taaaa, a gdzie tam! Warszawskie metro, autobusy i tramwaje, wszystko zapchane. Ale nie, naprawdę.. co ci ludzie robią? Pracować nie pracują, a jeśli nawet to.. chyba siedzieliby w tej pracy, a nie jeździli od pętli do pętli każdą możliwą linią w każdym możliwym mieście! Hmm, a może mają darmowe przejazdy i korzystają dla samej idei korzystania.
Dobrze, że w Płońsku autobusy miejskie działały tylko kilka dni..

Kawa, moja wspaniala kawa,
nikt zabierać jej nie ma mi prawa!
Pedros, Jacobs czy Nescafe,
kawy zawsze mam pełną szafę.
a nawet jeżeli nie mam, to znam takich obywateli,
którzy kawę mogą mi udzielić.

Eh, my, Polacy chyba lubimy darmowe rzeczy. Nawet, jeśli z nich nie korzystamy. Nie tak dawno widziałem sposób na darmową kawę w Ikei. Trzeba było podrobić jakiś tam dokument, wyliczając jakiś kod albo coś w tym stylu. No, drugi, zupełnie nie-nasz sposób, to wypełnić darmową ankietę, poczekać na darmową przesyłkę z kartą uprawniającą do tejże darmowej kawy i .. no, pić.

mówią, że jesteś Boże, więc modlę się do Ciebie,
7 grzechów głównych, znam z nich kilka,
matka mówi, że zbyt często z życiem igram,
ja mówię, że zbyt często to nas czas dotyka

Heh, w dzisiejszym wydaniu Faktów TVNu pokazywali jakąś zalaną wioskę na południu Polski. Wypowiadał się ksiądz, który.. odprawiał mszę za dobrą pogodę. O, Ironio!
Podziwiam to. Podziwiam ludzi, którzy widząc to, co się dzieje, co nawet dotyka ich samych, stoją twardo przy tej wierze. Bóg odebrał, Bóg odda. Może to głupie, ale .. gdzie ten Bóg? Który bóg? Zrobił świat, potem zrobił sobie wolne albo nie zrobił nic wcale.
No, a jak odprowadzałem dziś Kubę trafiliśmy na niezwykle sakralny moment zamykania bramy kościoła na klucz. Dziwne. Myślę, że jeśli jest ktoś tam na górze, jakiś p/o, to nie życzyłby sobie zamykania jego świątyń. Ale co ja tam mogę wiedzieć, nie jestem bogiem..

nieraz już chciałem tym pierdolnąć, choć wiem, że nie da rady, choć wiem, że mi nie wolno. chciałbym z tego się ograbić,
złapać to coś w środku, to coś w sobie zabić, bo ile razy
w końcu można powietrzem się dławić? na wskroś przeszywają mnie
zmęczenia dreszcze, ten ktoś, nie wiem, ile czekać będzie jeszcze,
bo choć kolorowe staje się powietrze, to zwiększa się pomiędzy nami przestrzeń

Zmęczony jestem strasznie. I ta tegoroczna pogoda majowa mnie męczy, i jakiś taki przejebany harmonogram tygodnia, i ludzie. Ludzie chyba szczególnie i o ile pamiętam to chyba też od zawsze. Był taki moment w moim życiu (a było to sporo wschodów Słońca wstecz), kiedy zorientowałem się, że mogę mówić na głos i mogę mówić w sobie. Od tamtej pory w sobie usłyszało wszystkie przekleństwa świata i jeszcze kilka moich. A padały one głównie z powodu ludzi. W szczególnych przypadkach z mojego własnego powodu, co jednak można zaliczyć do kategorii pierwszej.
Bycie starostą to jest odcinek specjalny w życiu każdego człowieka. Przynajmniej tak to widzę i tak to czuję. Kiedy pada sformułowanie materiały do skserowania, seryjnie, człowiek może poczuć się jak wysmarowany miodem w rezerwacie niedźwiedzi. Każdy chce mieć, a nikt nie chce czekać. Co ogólnie potwierdza prastarą, nordsahardydzką prawdę – nikt nie chce dać, każdy chce brać. Wszyscy razem i każdy z osobna. No, ja sam, gdybym mógł być kimś przez tydzień, chciałbym być mężczyzną prezesem którejś, z tych ogromnych spółek – Orlenu, Lotosu, czy czegokolwiek. Gdybym już został tym kimś, od razu bym odszedł uzyskując tym samym bardzo przyjemny upominek z okazji opuszczenia tonącego statku, potocznie nazywany ODPRAWĄ. Hmm, ten wyraz nawet pasuje, wiąże się.

Ty jesteś tą jedną i powiem to w ciemno
Dla mnie kompletną, nieobojętną
Zaufaj – wieczorem przekonasz się

Świr jak ja
Świr jak Ty
Wiem, że znów
Spełnię sny

I w co by człowiek nie wpadł, zawsze miło jest się do Kogoś przytulić. Wiesz, móc wygłosić całą litanie skarg i zażaleń, nie przebierając w słowach opisać wszystko, co boli i uwiera, gdzieś w środku. Albo o, lepiej, opowiedzieć cudowną, acz ściśle tematyczną historię całkowitemu laikowi, który zrozumie 5 przez 10, ale będzie przytakiwać, na koniec powie acha (oczywiście, że powinno się pisać aha! Ale powinno się też jeździć 50/90/110), ale będziesz miał 100%, że wysłucha.. Choć zapewne był bliski zaśnięcia. Wszystkie jakieś marzenia, bo trzeba mieć marzenia, opowiedzieć Komuś, żeby nam się lepiej w głowie zrobiło, uszczuplić natłok myśli. Podzielić się z drugą Osobą mocą ssącą upragnionego odkurzacza albo odcieniem żaluzji w pokoju gościnnym, który, rzecz chyba oczywista, pozostaje jeszcze w sferze marzeń.
I nie tylko gadać i myśleć, ale robić! Jechać na któryś z końców Polski (każdy już chyba wie, a jak nie wiem, to powinien wiedzieć, że jedynym słusznym końcem Polski jest Hel!), albo kupić coś nieniezbędnego, niezdrowo drogiego, ale bardzo przyjemnego, albo cokolwiek! Cokolwiek tylko chcecie. Możecie nawet pomilczeć. No, w sumie milczenie jest dość nudne trudne, ale..
Mieć Kogoś bliskiego, takiego do porannego wyjścia po bułki, pogadania, czy do złapania za tyłek – ależ proszę, mhmmm. I nie twierdzę już, że a daj Pan spokój, bo każdy łączy się w pary i dawaj! Są ludzie, którzy potrzebują, muszą, chcą, ale są i tacy, no, odwrotni;) Pewien procent należy do grupy, który nie potrafi, ale to może kiedy indziej.

I’ll protect you from the hooded claw
Keep the vampires from your door

Ażeby Wasze demony stanęły w ogniu, a to, co martwi przykryła ciemność nocy. Szerokości, przyczepności w meandrach życia, moi Mili…

Now listen to me baby
Before i love and leave you
They call me heart breaker
I don’t wanna deceive you

P.S. Kuba, trzym się na tych maturach, Źą! Znowu.
P.S1 Dzięki Ci, Mileno, za transport do domu w godziwych warunkach.
P.S2 W głowie te wpisy zawsze wyglądają dużo ciekawiej…
P.S3 No, ciekawe, czy Lech utrzyma lidera, co w tym wypadku znaczy mistrza. Ciekawe, kogo sprzeda i jak te dziury załata. Ciekawe, czy dadzą radę, czy trafią na galaktycznych… Estończyków.
P.S4 Winyle, winyle, winyle, winyle! A drogie to!
P.S5 Sezon robactwowy uważam za rozpoczęty. Zalecam odnaleźć zgniatacze much (ten fachowy termin wyleciał mi z głowy) albo mieć zawsze kapcie na nogach.
P.S6 Nie chce mi się tego czytać. Trochę się nawet dziwie, że Wam się chce;P
P.S7 Chciałbym..
P.S8 I miałem napisać o swoim ślepym oku, co stawało się gorzej ślepe, przez co i ja się taki stawałem. Ale już się nie staje. Teraz odstaje. Się. I widzę wszystko. Większość. Bo w ciemności nie widzę.
P.S9 Mama mi ciągle powtarza – nie noś telefonu w kieszeni! Nie trzymaj laptopa na kolanach! Ostrożności nigdy za wiele, dlatego też ograniczam trzymanie laptopa na kolanach. No, a poza tym, szalenie się grzeje. Kupiłem sobie taką podstawkę chłodzącą z dwoma wiatrakami – świetnie się sprawdza, polecam. Ale jest strasznie krucha, nie mogę jej przewozić zbyt często, więc leży w akademiku.
Będąc w domu mam wybór – przysiąść albo do blaszaka, albo do laptopa. Z nieznanych mi przyczyn sąsiedzi założyli sobie hasło na routerze i Internet via czyjeś WIFI się skończył. Nie zmienia to faktu, że wolę pisać tekst na wpis na laptopie w Wordzie, niż w trybie rzeczywistym na wordpressie korzystając z tamtego wyjca. Niby fajnie, ale w jajka piecze, więc nie tak do końca. Myślę, myślę i wymyśliłem! Opłacało się płacić składki w liceum, żeby dostać gigantycznego pluszowego misia? Opłacało! Przełożyłem misia przez kolana, zarzuciłem mu płonący komputer na plecy i tak działam!;)
P.S10

Pierwsza w nocy? Ja w nocy czuję się jak w raju!
Pewnie nazajutrz znowu wstanę na w pół żywy,
do zobaczenia dudni mi w uszach jakby na niby

heh…


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.