Czasami żartujemy, ale..
Przez jakiś czas nie pisałem dla Was rapu
i dobrze,
Bo chyba potrzebowałem trochę czasu, by dojrzeć***.
I chociaż miał mnie dosięgnąć nieraz gniew ulicy,
znów daję hip-hop czysty jak krew dziewicy.
.. naprawdę chciałem napisać! Zacząłem pisać w październiku, by już koło stycznia dodać wpis! A przynajmniej przedsięwziąć taki zamiar.. WordPress też ma uczucia, toteż strzelił bezapelacyjnego focha i w sumie mu się nie dziwię, bo nie był odwiedzany tyle czasu. I nawet teraz mamy krótkie spięcia. A to linka nie chce dodać, a to mi cały wpis kasuje, by za chwilę go dodać. Poradzimy sobie.
Od kilkunastu dni nie mogę uspokoić tego czegoś, chwila ciszy budzi krzyk. Potoki słów, których nie da Ci nawet MasterCard. Pierwiastek bloggera, he he he.
Choć wiem, że tak trudno z twarzą przegrywać,
Uczę się – wiem, że nie zawsze muszę wygrywać.
Uczę się – niewiele wyniosłem ze szkoły.
Pociłem się, nie spałem przez pierdoły,
Które równie szybko uleciały,
Nie rozwijały tego, co rozwijać miały
Rewind. Matura to jednak mniejszy stres, niż egzamin na prawo jazdy, czy też studniówkowy występ przed milionami setkami słuchaczy. Co nie znaczy, że jestem odporny nawet na taki stres. Nie jestem. I mnie zjadł. I brak wiedzy też nie pomógł. No, może nie taki znowu brak, ale niedobór, o, to lepsze słowo.
Ale jest, zdana, leży sobie w szafce, koło telewizora. I mam udokumentowaną tę rozszerzoną wiedzę z matematyki i geografii oraz podstawową z języka polskiego i angielskiego. Papier jest papier, a mama zawsze powtarzała, że każdy papier jest ważny. A ja zawsze myślałem, że chodzi jej o gotówkę, ale o tym może później…
O, strasznie się bałem, że nie dostanę wymaganego minimum z matematyki. Założyłem się z Pawłem. Jeśli zaliczę matematykę na więcej, niż 50%, to kupuję dwie butelki Bacardi, a jeśli na mniej, to on uskutecznia sponsoring. (Nie)stety, piliśmy na jego koszt. A dwie butelki wielbionego rumu, zamieniliśmy po krótkiej debacie na jedną butelkę równiej wielbionej whisky. Pamiętam, była burza..
Jedziemy! Galopujemy tak przez życie całe
Idziemy po swoje, dla nas bloki są za małe
Taką drogę wybrałem, choć tego nie planowałem
Ślę przekaz specjalnym kanałem, słyszałeś?
NAJLEPSZE WAKACJE EVER!!!*
Nie, nie tylko dlatego, że były najdłuższe, choć to też jest dość ważne. Nie, nie znam pojęcia nudy, a nawet, jak się nudzę, to wiem, że lepiej się do tego nie przyznawać, bo jak w przyszłości będę miał zapierdol, to będę żałować, że teraz nie mogę się nudzić! Taka ma filozofia.
Był czas, by podróżować. Była praca, żeby na te podróże zarobić. A praca była konkret! Co by nie wdawać się w szczegóły, pracowałem w branży rozrywkowej. Nierzadko jako Gwóźdź Programu**.. dla dzieci! I porada dla osób chcących pracować kiedyś z dziećmi – na jak wielkiego łobuziaka byś nie trafił, to jego mama/babcia są jeszcze gorsze.
To była jedna praca. Drugą pracą było powożenie prowadzenie. Samochodu, tym razem, nie imprez. Ja wciskałem pedały, zmieniałem biegi, zatrzymywałem się tam, gdzie trzeba (nie unikając jazdy po rondzie w lewą stronę), ktoś inny nakładał okropny, glutowaty klej na ściany przystanków lub czekał, aż ktoś jeszcze inny przyklei plakat lub przymocuje go w jeszcze inny sposób. No, a raz wsadzaliśmy ulotki za wycieraczki. No, a raz nawet i do skrzynek z niedyskretnym napisami w stylu OGŁOSZENIA/ULOTKI.
Jeden nierozsądny ziomek pożyczył mi corollę,
Już jesteśmy na trasie, sto sześćdziesiąt na blacie,
I tylko na Twoją prośbę nie cisnę więcej, chociaż da się,
Tracę zasięg, ginie już polski operator
Prawo jazdy mam od połowy stycznia. Do czerwca ubiegłego roku raczej nie miałem zbyt dużo okazji, by szlifować swoje umiejętności. I nie wystrzegłem(?) się błędów. A przynajmniej jednego, którego w pamięci mieć będę do końca swojego lub jej. Padało, trasa nie była za wesoła, a ja… za nadto. W obliczu śmierci całe życie nie przelatuje przed oczami, za to czas zwalnia. Poważnie. Zaliczyliśmy dłuuugi poślizg, nic się nikomu na szczęście nie stało. Chciałem w tym miejscu, po raz kolejny, przeprosić Mateusza i Pawła za to co mogło się stać. I przypominam, że po wszystkim zrobiłem Wam driny ze swoich prywatnych zasobów! W ramach zadośćuczynienia. Od tamtej pory w zakręty lewostronne wchodzę delikatniej.
Ale żeby nie było, że tylko cierpieliśmy, to wspomnę imprezę w .. hmmm, to było chyba w Zielonce pod Warszawą. Gmina znalazła się w pierwszej dziesiątce gmin w kraju, czy nawet na podium, nie pamiętam. Byłem tam prowadzącym część dla dzieci, a oprócz mnie było 4 chłopaków-pluszaków, więc musieliśmy zabrać się na dwa samochody – moja Sienka i auto Pawła. No i srutututu, występy minęły, czas jechać do domu. Nu, ale jak ogólnie wiadomo, shit happens, i stało się i w tym przypadku, co lepiej, stało się, że ho ho ho! Paweł lub ktoś z jego pasażerów, to nieistotne, zatrzasnął kluczyki w aucie. Co zrobić? Trzeba jechać po zapasowe do Płońska! Szybko wsiadam do samochodu i jadę po prędkości do Płońska, wbijam do domu Pawła i .. heh, mam w pamięci wyraz twarzy jego taty, kiedy dawał mi kluczyki;D I te jego Jedź ostrożnie powiedziane w taki sposób, jakby powiedział to ktoś obok. No, trochę przejechałem, musiałem psiuknąć. Pan na stacji benzynowej miał minę zbliżoną do Pana Borzyma;D I o co afera? A o to, że cały czas byłem w stroju klauna, w pełnym makijażu;D
Różan, Bydgoszcz i parę innych ciekawych miejsc – w związku z wykonywaną pracą.
Władysławowo, Giżycko, Rynek, Hel, Białowieża – z racji bycia globetrotterem.
Miło się podróżowało, bo miało się doborowe towarzystwo!;) Zarówno w pracy, jak w .. no, w życiu. Było z kim pograć w makao, było z kim iść do sklepu, bo głupio jest chodzić samemu. Było z kim pogadać o czymkolwiek, czy popatrzeć w gwiazdy [(pamiętam, jak wyjeżdżając z posesji jakiegoś sołtysa z Mateuszem i Pawłem, Mateusz poprosił mnie, żebym się zatrzymał. Zatrzymałem się. I patrzyliśmy w górę, na te gwiazdy, o tam.) ^ (pamiętam, jak będąc w czerwcu we Władku poszliśmy z Asią, Kasią, Petkiem i Olgą na plażę z jakimś alkoholem w termosie, usiedliśmy na drewnianym chodniczku, patrzyliśmy w niebo i rozkminialiśmy przyszłość świata.)
Pragnienie kasy zmienia Twój tok myślenia
Sny, marzenia, sposób ich spełnienia i już i wiesz jak
Przyspieszona akcja serca to szach i mat
To po prostu życie, w którym pieniądz jest górą, to fakt
I to nie jest tak, że jak się samemu zarabia, to się ten hajs bardziej szanuje. Chyba. A może po prostu miałem świadomość, że zarabiam tylko na swoje wydatki, czyli same przyjemności. Zarobisz 200zł, czy 300zł w tydzień i od razu inaczej myślisz. E, to sobie mogę kupić. A to? To też. Pieniądze się skończą? Mamo, tato, poratujecie?
O, inna sprawa, że ciągnie wilka do lasu. Przy czym, ja jestem wilkiem, a hajs jest lasem. Uświadomiła mi to całkiem przypadkiem mama Olgi podczas jakiejś rozmowy. No, to było trochę przerażające. Ja? Ja za hajsem gonię? Nie, no co Pani.. Proszę Pani, naprawdę? Ba, ale pewnie Pani Beata się lekko przestraszyła o moje zdrowie, jak w ciągu dwóch nocy pokonałem 998km;D Nie sam, nie sam.. ;*
No, ale śmigałem po całej Polsce, a przynajmniej jej północnej części, zmieniłem swoją poprzednią kochaną Nokię, na swoją kolejną kochaną Nokię, kupiłem Oldze białą różę (nu, a Ona mi się później popłakała.. Nie wiem, o co mogło chodzić;P) i ogólnie to świetnie się bawiłem ten hajs zarabiając, wydając go i rozpamiętując, jak go wydałem również. Nie żałuję niczego. No, oprócz zakupu zegarka. Zegarek jest zły, strasznie wydłuża czas oczekiwania i skraca czas trwania i to w ten zły sposób.
No tak, Rysiu, dobry prezent dla dziecka.
Nie lepiej uczyć je uśmiechu, a nie jak się wściekać?
Kurs nienawiści, no brawo,
Swojemu dziecku też dasz kominiarkę,
Najlepiej do chrztu, śmiało.
Załóż ją na ślub, w sumie kumam,
Bo się boisz sam siebie i tak wygodniej iść do lustra.
I przyznać się, upaść, błędy są źródłem pokory,
Jeśli masz mózg, a nie próżnię, bo wyssał go egoizm.
Jakoś na jesieni Peja zrobił coś w Zielonej Górze. Zrobił coś, co wniosło do życia codziennego teksty typu wiecie, co z nim zrobić! i wszystko na mój koszt!. Zrobił coś, co rzuciło cień na całą scenę hip-hopową w Polsce. Obraz rapera jako blokersa siedzącego z browarkiem na ławce i czającego się, żeby tylko kogoś pobić utrwalił się w społeczeństwie na dobre. Chłopak podczas koncertu pokazywał mu środkowy palec, a on ze sceny wydał coś a’la wyrok śmierci. Nie usprawiedliwiam kolesia, który w gruncie rzeczy dostał, o co się prosił. Raczej krytykuję postawię Pei(?:D), który podjudzał swoich agresywnych z natury fanów do jeszcze większej agresji.
Pierwszy zareagował Tede, na którą to reakcje zareagował Peja. No i był beef. Później reagowali inni, Hirek Wrona, heh. Reagował też Peja. Niedawno zareagowali w komplecie Pele, Włodi i Eldo.. Zareagowali tak, że Peja powinien już nie reagować dla swojego dobra. Ale co mnie tam scena hip-hopowa obchodzi..
Nie wierzę mediom i tylko kilku ludziom ufam,
Bo znam historie tej kultury i umiem słuchać
Straciłem prezydenta. Jaki był, taki był, ale był, ale był. I właśnie te był gra tutaj główną rolę. Nie glosowałbym na niego, ale skoro większość go wybrała, to nie miałem wyboru, jak tylko szanować człowieka na tak szacownym stanowisku. Czy był dobrym politykiem? Czy był dobrym prezydentem? Oceńcie sami, ale spuścić głowę w akcie żałoby po stracie głowy państwa wypada bezapelacyjnie.
I nagle ocknęli się… Polacy. Przecież oni kochali pana Kaczyńskiego! Wszystkie media odnalazły w archiwach pozytywne materiały na jego temat, na temat jego małżonki. Można? W pamięć zapadło mi szczególnie jedno zdanie wypowiedziane na antenie, najprawdopodobniej, Antyradia – Panie Kaczyński, nie był Pan taki zły, jak pisano o Panu za życia i nie był Pan taki dobry, jak pisze się o Panu po śmierci.
Pierwsza Para RP na pierwszych stronach gazet, zamiast reklam w tv… a gdzie reszta? Przecież zginęła śmietanka. Eh, głupota. Przecież wiadomo, że kto by tam nie odszedł, to i tak byłby w ich cieniu.
No, a pochówek na Wawelu. Proszę Was..
Słuchaj, za darmo mądrość życiowa
Po pierwsze praca. Rzecz podstawowa
Dobra uczelnia potem za bankiera
Znaj swoją wartość w ofertach przebieraj
Od tego, co masz, chciej jeszcze więcej
Na rękę co najmniej osiem tysięcy
Laptop i palmtop karta bez limitu
Obligacje Grecji gówno warte, chętnych na zakup akcji PZU cały tabun, a Energa jeszcze się nie zebrała, żeby wejść na giełdę. A tak piszę… w końcu jestem na ekonomii. Kolegium Nauk Ekonomicznych i Społecznych Politechniki Warszawskiej w Płocku pozdrawia!
Ci, którzy już są na studiach wiedzą, ci, którzy jeszcze nie są lub się nie wybierają, informuję: tak, na studiach też zaleje Was morze niepotrzebnych przedmiotów. Może nie morze, ale można powyolbrzymiać. Szydełkowanie w podstawówce, WDŻ w gimnazjum, chemia (brr) w liceum albo współczesna antropologia filozoficzna na studiach. A może nie chodzi o to, że te przedmioty są niepotrzebne (no, nie licząc zasranego szydełkowania!!!), a są przekazywane w sposób, że takimi się wydają. Bo krzyżówki i sudoku nadal są najbardziej poczytną literaturą. No, nieważne.
Idzie mi całkiem klawo, sam fakt, że jestem na drugim semestrze;P jestem też starostą grupy, starostą roku i mam blisko do domu, choć rzadko tam bywam. Weekendy najczęściej spędzam w Warszafce, u Olgi.
Zajęć mam, ile mam. Nie jest najgorzej, eh, a lepiej powiedzieć, że się rozleniwiłem do granic. Gdy trzeba nad czymś dłużej posiedzieć, to zaczyna się problem. Kończy się dłuższym siedzeniem, wiadomo, ale raczej w systemie ratalnym.
I koncerty dziś, jutro powrót kierowcy
Psy zwariują przy kontroli trzeźwości.
Masz kluczyki, ja na tylnym zniknę,
weź radio podłącz pod zapalniczkę.
Daj mi zmiennika, drugiego kierowcę!
Ale dziś ciepły wieczór. Wreszcie wiosna zorientowała się, że jest wiosna i pora działać. Dobrze, niech działa dalej. W sobotę jadę do pracy. Z Wróblem i Pawłem.. eh, i z Panem Januszem P., uderzamy do Nowego Warpna na Wesołe Pluszaki Show z racji Festynu Granicznego. Dla nas, a przynajmniej dla mnie, to frajda. Jechać 500km w jedną stronę, wystąpić i wrócić. Hajs też dostaniemy niemarny. No, to my – dwudziestolatkowie (ha, a ja mam jeszcze 19!:D), studenci, ale co z Panem Januszem P.?! Szanowany wodzirej znany w kręgach zainteresowanych jedzie na dwie godziny na drugi koniec Polski z trzema małolatami, by wystąpić w wielokrotnie wspominanym już kostiumie klauna? Kurwa, ile oni muszą mu płacić?!:D
Eh, i Olga się na mnie złości. I mamy też, i Jej, i moja. Bo daleko, bo trzeba zaraz wracać (żeby w niedzielę można było jechać do Halinowa na pluszaki), bo w ogóle to głupi pomysł.. rzekomo. Eh, kto zrozumie kobiety?.. ;P
Mieć Iphone, jeść rukolę,
Grać na basie w emo zespole.
Wokół pełno kursów i szkoleń,
A w rezultacie i tak każdy jest matołem.
Korzystam z komunikacji miejskiej. Jak już znajdzie się wolna od reklam przestrzeń na szybie, żebym mógł pozwiedzać wzrokiem, to widzę kolejne reklamy. Kup samochód, nie bij żony, weź udział w konkursie.. Uf, dobrze, że mam wybór. O, jeszcze wezmę ulotkę. Też tak pracowałem, nie jest lekko. Wyrzucę ją za rogiem. Nie patrzę nawet, i tak nie skorzystam. Z numeru zastrzeżonego dzwoni albo znajoma mamy, albo nieraz siostra z pracy, albo przemili państwo z działu telemarketingu. Wiem, że są ludzie, którzy lubią iść na spotkanie i dostać komplet tępych noży za spamowanie ich mózgów i marnowanie czasu. Wiem, że są ludzie, którzy będą jarać się kołdrą z wełny jelenia albo perfumami z koziego miodu za hajs, który pozwoliłby im na wyjazd do Ciechocinka na weekend.
Chciałbym kupować rzeczy niereklamowane. Chciałbym kupić stare Volvo, chciałbym kupić używaną płytę winylową, chciałbym zrobić coś ze swoimi kapslami Tymbarka. Chciałbym..
Dostałem maila? No, znowu powiększanie penisa…
Rodzice w domach pełnych miłości,
Dają nam życie w inkubatorach zamiast wolności,
Nam płynie pot po skroniach, bo już w młodości,
Wmawiają nam, że w naszych dłoniach jest los ludzkości.
Demoty, epuls, grono, nk, twarzoksiążka. Kolejność losowa, naprawdę.
Moje ferie pokrywały się z feriami szkół niższego szczebla, że tak dumnie napisze. Leżał śnieg, pogoda była zachęcająca, by ulepić bałwana albo po prostu rzucić kogoś śnieżką. Wyjrzałem przez okno, nie zobaczyłem tam żadnego dzieciaka… Będąc nieraz w domu spotykam ich na klatce. Wymieniają się płytami z grami i umawiają na gg.
Tak, Internet to zło. W tym przypadku. Nie umawiałem się na gg, umawiałem się przez gg. Idziemy pograć w kosza, idziemy się przejść. A teraz? W piaskownicach tylko psy srają. No fakt, akurat tam dzieciaki mogą sobie odpuścić zabawy. A piłkarze, siatkarze, cała reszta? Co będziemy oglądać na emeryturze? Teraz każdy łatwi sobie lewe zwolnienie z wf i myśli, że błyszczy. Ogarnęła mnie przykra myśl… Doczeka się taki klient dziecka (nu, współczynnik wpadek jest ambiwalentny do współczynnika inteligencji młodej gwardii) i nie wyjdzie z nim pograć w piłkę, bo nie będzie potrafił. Nie nauczy dziecka niczego przydatnego na wf, po prostu załatwi mu zwolnienie.
zostaw na później wszystko, co mówiłaś przed chwilą
tylko patrz i spojrzeniem wyznawaj mi miłość
wiem, że dziś nie pierwszy raz siedzimy do późna
nie mówiąc nic i rozumiem, że Ciebie to wkurwia
pozwól naprawić mi to, co we mnie zepsute
a będę Twój, kiedy tylko pokonam smutek
i chociaż czasem to przynosi przeciwny skutek
teraz posiedźmy w ciszy przez minutę
Ale kiedyś byłem miękkim chujkiem. Bezapelacyjnie. Bałem się iść gdzieś, załatwić coś. Większość się bała, wstydziła, nie wiem, co to było. Czekanie na kogoś bardziej przebojowego i odważnego. Było, minęło. Teraz? Proszę, przestań. Masz problem, chodź, rozjebiemy go w trymiga!;)
Teraz ratuję świat raczej. Jak sypiam? Nie narzekam, nie czekam, działam. Odbieram telefon. Piszę sms-a, dzwonię. Wiadomość na gg, coś się dzieje na forum na nk, pytania na fejsie. Tak, tak. Pytałem, już załatwione. Przychodzi moment w życiu każdego człowieka, kiedy trzeba dorosnąć. Zarządzanie sobą, czasem, wszystkim dookoła. Niby nic, a inaczej się wszystko układa.
Wiadomo, są tacy, którzy się nie wychylają, bo tacy już niewychylającysię są i są tacy, którzy grają role pierwszoplanowe, bo są od tego. Od tego oni są. Wspierając się na zbieranym przez 19 lat doświadczeniu mogę przyznać, że lepiej wychodzą ci, którzy nie boją się wyjść przed tłum.
Bo najlepiej już od przedszkola trzymać rękę w górze, żeby rządzić kredkami, żeby mieć szafkę na buty w jak najlepszym miejscu.
Trzymam poziom i nie pierdol, że to kwestia gustu,
Zgrywam styl na kartki i daję trueschool,
Który słabym złamię kark i skończą na wózku!
Ehh, jak się tyle nie pisze to.. to niedobrze. Nie złośćcie się na mnie, że styl uciekł, że treść uciekła. Powiedzcie mi po prostu, dobrze? A jeszcze dziś czwartek – dzień basenowy. Nu, zrozumcie. Bowe, tyle spraw mi uciekło z głowy nagle. I tak się denerwuję, że coś się stanie z WordPressem, że ja jakąś gafę walnę po dość długiej nieobecności, że zapomnę o czymś faktycznie ważnym. No, na pewno wszystkie zdania pisałem w formie męskiej, wybaczcie, Dziewczyny.
Przepraszam za wszystkie niedogodności.
I proszę, nowy wpis!
I dziękuję, żeście dotąd dotrwali.
Prawdziwy oldschool, 5h pracy nad wpisem;)
Jeden z tych, co wybrali wolność, bawią się formą
Taki, który na bank zrobi to, czego nie wolno
Twórczość ucisza, demony chcą broić – broją
Lecz na tyle, ile chcę im pozwolić
Emocje – zero demagogii, poczuj nastrój
Dziękuję, dobranoc!
Gwiazdki, PSy i inne:
* jak do tej pory
** o ile gwóźdź programu może mieć za krótkie spodnie, za małą kamizelkę, za ciasną marynarkę, kapelusz z kwiatem i szkaradnie umalowaną przez kolegów twarz.
*** Gdy czas zabija nas i tylko blizny na łokciach zmieniają mnie z mężczyzny w chłopca.. Ostatnio często patrzę na serdeczny palec prawej dłoni. Blizna długości mniej, niż więcej centymetra przypomina mi moją osiemnastkę, kiedy to Kuba podał mi zbity kieliszek i powiedział – zrób coś z tym!;D
**** Na pewno napisałbym coś jeszcze, ale.. ja o tym nie napiszę!;) ;>
***** Większość cytatów międzywątkowych pochodzi z płyty Małpy pt. Kilka Numerów o Czymś.
Opublikował/a chelmik