30 * 3 = 90

lipiec 25, 2009

Pan Szanowny Autor na wysokościach tegoż bloga się zbuntował.

Dlatego za Jego przyzwoleniem piszę ja. :D

Wena powoli się kończy, ale próbujemy dalej…

Wakacje trwają, na wakacje jeździmy. Najpierw Władysławowo z Dzieciaczkami i zmywarką Bosha (cóż za wspaniała rzecz!), potem Giżycko z robakami w namiocie, zaraz Siena i jezioro, potem Hel i mama z tatą. ;]

A i drogie Dzieciaczki (Joanno Olgo, Katarzyno i Mateuszu, żeby było jasne :P ), serdecznie Was z tego miejsca pozdrawiam(y). :D

Skończą się wakacje, zacznie się wielce oczekiwane życie studenckie. Los jest złośliwy. Jest mieszkanie, wspólne łóżko, wspólne śniadania, kolacje, wieczory i noce i … (tutaj pada brzydkie słowo). Z 30 km, tada, 90km. Ale jak to mówią nasze matki położne “Dzieci drogie! Toć łikendy macie!” Pf. No trudno, nasze matki swoje dzieci będą widzieć raz na miesiąc, no ale “toć łikendy macie!”. Mieć będziemy. Bardzo mieć będziemy.

Koniec smęcenia… Teraz o rzeczach miłych. :D

Ostatnio obywatel Piotr Chełmicki dostał mandat! :D Otwierając drzwi mego domostwa słyszę z ust ukaranego “i skąd ja teraz stówę wezmę?”. Co pierwsze się robi? “Mamoooo, mamoooo, a Piotr mandat dostał! 4 punkty i sto złotych!”. No ale, w sumie, jak na jego możliwości jechał bardzo wolno… Niemal się wlókł. :P

Ale co z tego?! Opiszę tutaj bohaterski czyn naszego Autora. :D

Pewnego wieczoru, Piotr zauważył małego gryzonia, biegnącego w moim przedpokoju, wcześniej już widzianego przeze mnie i moją rodzinę. Gryzoniem tym była mała, szara mysz ze smakiem jedząca od 2 tygodni trutkę. Piotr po zauważeniu owego stworzenia krzyknął “Oj! To chyba była mysz, wbiegła tam.”. reakcja mojej mamy była następująca, podciągając nogi pod brodę, rzekła: “Piotruś! Chyba żartujesz?”, “Nie, spotkaliśmy się przy łazience.” :D Wtedy nastąpił punk kulminacyjny całego zajścia. :D Barykada drzwi w pomieszczeniu z myszą, ja na podłogę i śledzę, gdzie gryzoń siedzi, mama z nogami pod szyją na kanapie, tata broń w dłoń (kapcie z nóg), jeden dla siebie, drugi dla Piotra i pada z jego ust hasło: “Piotrek ja ją straszę, a ty ją kapciem.”. Ja w tym czasie wtóruję mamie na kanapie, tata kapciem w podłogę strasząc mysz, mysz wybiega z pod komody, a Piotr mysz w jej gryzoni łepek kapciem PAC. :D “HA, HA, mam ją!” – rzekł. Tata podszedł bliżej, dokonał oględzin, obaj stwierdzili, że mysz jeszcze dogorywa, tata ostatnie pacnięcie kapciem w mysz, za ogon i przez balkon na pustą działkę do sąsiadów. :D Tak oto nasz Autor zabił mysz kapciem w moim domu i wyswobodził nas od obecności szanownego gryzonia. :D

A w ogóle to witamy na świecie Juliusza :D Zostaliśmy wujostwem (czy jak to się mówi). Piotr oficjalnie ma siostrzeńca. :D Śliczne, małe, słodkie, co dużo je i brudzi pampersy. :D A mi przypadło miano “cioci” co jest niezwykle miłe. :D Tym bardziej, że mając 12 letnią siostrę trochę jeszcze poczekam na bycie prawdziwą ciocią… :P

Piotr weryfikując na bieżąco moje wypociny, kazał zaznaczyć, że w tym roku byliśmy już na Helu (Wycieczkowo z Dzieciaczkami) i że wcale nie jedziemy w sierpniu z jego rodzicami. :P Otóż rodzice będą ale 2 ulice dalej. :P Będzie fajnie. ;] Piotr będzie osaczony przez 2 kobiety, które każą mu jeść… :P Mamy z Piotra mamą niepisaną umowę o dożywianiu jej syna. :D

Powoli zbliżamy się do końca. Więcej napisze(my) jedząc Lays’y Strongi i pijąc Tymbarki w celu uzyskania kapsli. Dodam (Piotr kazał :P ), że kupił ostatnio, sto kilka sztuk na allegro. :P

Drodzy nasi, trzymajcie się ciepło i zdrowo. Myślę, że autor zaszczyci nas niedługo jakimś wpisem napisanym osobiście. :D

Olga.