Hejo;)
To jest tak, Ty wiesz, że jest takm
Kiedy zacznę nawijać to, kurwa, nie mogę przestać!
To jest tak, Ty wiesz, że jest tak,
Jedyny sens tego widzę w podniesionych rękach.
Jakby Ktoś lubił PSy to dziś będzie miał raj. Zdecydowałem się na PSy, bo pisze się je dość łatwo, prosto i przyjemnie. Łatwiej myśli ukryć. Pokazać też. Obiecałem, że dokończę, to dokończę;p Nieco inaczej, niż miało być, ale będzie. Krótko, w takich jakby PSach, bo inaczej nikt tego nie czyta. W ogóle najwięcej PSów powstaje nagle. I nagle znika. Dobrze, że ich nie publikuję, bo większość jest.. Różnie bywa;p Moja znajoma Jedi, która też ma bloga powiedziała, że przestała pisać (rzadko pisze), bo ma zbyt dużo osobistych przemyśleń. Rozumiem, rozumiem. Choć mi udaje się przemycić ich sens, gdzieś między wierszami. Zresztą, przeczytać, a zrozumieć.. uu, morze. Zapraszam do lektury..
cóż, jedyną matką, jaką znasz
jest nadzieja.. głupią matkę masz
i jutro, gdy obudzisz się
poczujesz swą w nocniku dłoń
jeśli wiesz, co chcę powiedzieć..
Jestem tak jakby trochę mańkutem. Pół-mańkut! Nie potrafię pisać lewą ręką, nie potrafię rzucać nią piłki, ale.. sms lepiej piszę lewą ręką, wolę jeść zupę lewą ręką. A co najważniejsze, lewą ręką prowadzę samochód. Pff, niby nic, nie? Ktoś tam potrafi prawą ręką, ktoś potrafi nogami albo zębami. Nie zazdroszczę im wcale. Lewa ręka na kierownicy, prawa ręka na skrzyni biegów. Zasięg rąk mam spory, więc skrzynia biegów to dopiero pierwszy przystanek.. Ale o tym, jak będziecie starsi i wszyscy z Was będą potrafili zakładać prezerwatywy. Na ostatniej (nie zdziwiłbym się, gdyby była to naprawdę ostatnia) lekcji Wychowania Do Życia W Rodzinie rozmawialiśmy o AIDS. Od tego się zaczęło. Później mówiliśmy jeszcze o higienie jamy ustnej, o księżach, o seksie, o jedzeniu w średniowieczu, o zakładaniu prezerwatyw. Ktoś tam powiedział, że ileś tam procent niechcianych dzieci bierze się właśnie stąd, że faceci nie potrafią dobrze założyć prezerwatywy. Pan Dyrektor kupiłby skrzynkę bananów, pojemnik prezerwatyw i zorganizował pierwsze na świecie zajęcia WDŻ, które kogoś by zainteresowały.. co więcej, przydałyby się. Śmiech, wiadomo. A później, na jakimś biwaku, jakiś ktoś dziękowałby wszystkim mózgom świata, że wymyślili coś takiego jak prezerwatywy i WDŻ. “Ale”. Z pewnych źródeł wiem, że jakakolwiek rozrywana saszetka może posłużyć za prezerwatywę.. mentalnie;p To po pierwsze “ale”. Drugie “ale” to umiejscowienie tych zajęć. Trzecia klasa liceum to trochę.. ups, za późno. Ktoś mądry stwierdził, że jeśli już, to takie zajęcia powinny odbywać się w podstawówce;p
Bo kiedyś ponoć miałem wszystko gdzieś tu obok
Dziś wiem, że to wszystko to nic żyjąc z Tobą
Dziś wiem, że nieważne, co by się stało
Po tym wszystkim zawsze mi będzie czegoś mało
Ludzie dają i biorą wiele, lecz chcą mieć jedno
To czego chcą to to ciepło
Ja je znam, chcę żyć z nim i umrzeć, to na pewno
Ciepło. Uwielbiam ten specyficzny, trochę chemiczny, powiew ciepła, gdy stoję nad kuchnią i włączam ogień, by wstawić wodę na kawę. Zawsze piję herbatę. Z ciemnych szklanek, wtedy nie widać, że jest słaba. A kawa? Kawa z mlekiem to u mnie mleko z kawą, ha! Nie pobudza mnie kawa w ogóle. Mogę wypić bardzo mocną kawę, ale Pepsi albo Coca-Cola zadziała znacznie lepiej. Dziwne. Chodzi tu chyba o zawartość kofeiny, ale co ja tam mogę wiedzieć. Chemia to dla mnie czarna magia;P
Let’s take long walks in the park, by ourselves
Let’s make love forever…
Ooooh… let’s reveal the magic we feel in each other
All of these things that we feel will come true…
Chciałbym z tego pozdrowić wszystkich, którzy obchodzili ostatnimi czasy urodziny. Pozdrawiam Olę jeDichto, pozdrawiam Dominikę Leśniaczkę. Pozdrawiam Pawła Borzymeczka i pozdrawiam Piotra, moja szwagra, Gilewskiego;D O, właśnie, święta są! Wielkich jajek Wam życzę! Żeby Wam się nie stłukły, jak za mocno uderzycie! I mokrego poniedziałku! Tylko nie przelejcie za dużo krwi.. lubrykantów.. wody!
Fragment piosenki powyżej średnio łączy się z tekstem poniżej niego, ale.. jakaż to piękna melodia;D Ta Pani tak bajkowo śpiewa! Zawsze tupię nóżką wtedy.. ;D
{2336}{2369}Chodzi o to,
{2386}{2443}że mam coś|co mogłabyś nazwać kryzysem wiary.
{2450}{2497}W skrócie chodzi mi o to, że nie mogę pisać
{2503}{2579}Co tak naprawdę jest do dupy,|bo podobno jestem pisarzem.
{2585}{2630}I to podobno zawodowym.
{2636}{2727}A nie mogę wyprodukować z siebie nawet|tego cholernego planu minimum.
{2738}{2817}Sorry, przepraszam,|ale przyjebałem,
{2834}{2895}ponownie przepraszam…
{2922}{2969}Normalnie zaproponowałabym
{2973}{3044}odmówić kilka razy Ojcze Nasz|a do tego kilka zdrowasiek
{3052}{3112}Ale coś mi mówi, że w tym przypadku to na pewno nie pomoże.
{3154}{3190}Więc może ci obciągnę?
{3266}{3325}Zrobię ci lodzika,|czy to sprawi, że poczujesz się lepiej?
{3331}{3368}Zrobisz mi lodzika?
{3396}{3448}No coś mi mówi, że sam się nie zrobi, prawda Hank?
{3466}{3494}Nie, ale…
{3508}{3539}ty jesteś zakonnicą,
{3584}{3640}I do tego zajebistą…
Wspomagam rozwój swojego brzucha przez spożywanie piwa. Inwestuję. Zjem sześć kanapek na kolację, wypiję dwa piwa. Jutro znów się na coś zdenerwuję i wrócę do swojej normalnej wagi. Oprócz tego piwa to jestem raczej tani w utrzymaniu. Strasznie szybko opróżniam te butelki. Nie potrafię się delektować. Z lodami też tak mam – Big Milk jest, Big Milk był. I kebaby też! Duży kebab nie przetrwa przede mną dziesięciu minut.. skurczy się niemiłosiernie w mgnieniu oka. Brr, piwo naprawdę zamula. Lepsze byłoby martini ze spritem, oj tak. Albo whisky, tak po filmowemu! Pisarz bez weny nad szklaneczką wiskacza próbuje coś sklecić;P A fragment z powyżej pochodzi z serialu Californication (obfituje w sceny erotyczne – często dość bezpośrednie, za wikipedia.org).
Jak odsłona obrazu Przenajświętszej Marii,
skrupulatnie w przód bez awarii.
Ma mózg, więc niech posłucha
i doceni trud i starań w brud.
To efekt tego, nie żaden cud..
Ma miejsce jakaś nieprzyjemna sytuacja, pomożesz komuś, ale brak podziękowania, aż razi. Zwracasz grzecznie uwagę, że jednak wypadałoby coś powiedzieć, a ktoś uratowany udaje nagłe olśnienie, jakby zobaczył obraz Przenajświętszej Marii i wypowiada te słowa – dziękuję (albo przepraszam, albo proszę – chyba wiadomo, o co chodzi). I co takie słowa są warte? Nichuja, proszę Państwa! Wpisać sobie w kajet. Zapamiętać. I omijać pospólstwo z daleka!:D
To nie finał, ale pierwsza część,
nie chciała być Twoją myszką? To głupia gęś.
Nagle wrócił sens, bo do Twojego stolika
niespodziewanie przysiada się ruda lisica.
Talia osy, łabędzia szyja,
ale po dwóch drinkach wyszło, że to wredna żmija.
Nagle mijasz kolejną, fajną zdobycz,
w dodatku chce dziś przyprawić mężowi rogi.
Ty ją złowisz, a niech ten jeleń się głowi,
dlaczego ze sroczki nie zrobił swojej kury domowej.
Potem dałeś ciała jak ta lala,
bo miałeś iść z nią, a stałeś się jak koala.
Cała sala wiruje od końca do końca,
wtedy w łabędzie zmieniają się brzydkie kaczątka.
Cóż, Polak nie wielbłąd, pić musi,
a po pijaku nawet ropucha może Cię skusić.
Pora się ruszyć do dziupli tempem żółwim..
Dzień przed tym, jak byłem w Warszawie z Borzymem i Kubą na zakupach (nigdy więcej! pierwszy raz mama krzyczała na mnie, że kupiłem czegoś -w tym wypadku ubrań – za mało), odwiedziliśmy z Olgą stolicę w celach dydaktyczno-turystycznych. Naszym celem był stołeczny ogród zoologiczny. Na dowód, że tam byliśmy, pokazuję tę oto fotografię. Mógłbym wybrać jakieś radośniejsze (choć pogoda nie rozpieszczała i trzeba było sobie radzić.. inaczej) foto, ale właśnie na tym widać, co to znaczy wolność. Jej brak raczej, ale to wszystko się łączy. I wiecie, że trzymają tam suczkę owczarka niemieckiego z tygrysiczką?:D Suczkę, tygrysiczką – jak to śmiesznie brzmi;D Szczególnie, gdy mówi się o zwierzętach, które mogłyby zjeść człowieka.. I była tam masa małpeczek, i trochę paskowanych, cętkowanych i gładkofutrzastych kotów, i było za dużo pająków, a ludzi to nie było prawie w ogóle;p Żałuję tylko, że Słońce było ukryte za chmurami i zdjęcia nie powychodziły takie, na jakie stać moją bestię;P Ale ja nie narzekam, nie narzekam, bo jest kilka takich zdjęć, które z chęcią ustawiłbym sobie na tapetę;D
Nigdy nie modlę się, nie klęczę, nie klepię testamentu
Czasem chcę porozmawiać, ale bez oddźwięku
Czasem wylewam myśli z siebie tak jak dziś na kartkę
Szkoda, nie widzę znaków, kiedy w niebo patrzę
Nie wierzę w kościół i powątpiewam w Ciebie często
Jednak mimo wszystko kocham Cię za przeszłość
Może życie bez przeszkód byłoby zupełnie nudne
Chciałbym ułożyć wszystko sam, jednak nie umiem
Nie rozumiem, czemu mogę mieć tylko nadzieję
Chcę godnie żyć, dobrze żyć, to aż tak wiele?
Chcę zdrowia, szczęścia, hajsu, miłości, rodziny
I przyjemności, a w przyjemności grzeszymy [tak]
To bez sensu, bo wiem, że jestem dobry
Tak ogólnie, w tej Częstochowie to jest nudno. Trzeba naprawdę coś czuć, żeby coś tam czuć. ja widocznie czuję rzeczy w innym, bo jakoś nie mogłem odczuć mocy tego świętego miejsca. Tysiące dziewcząt i chłopców modliło się tam do Matki Boskiej (to jakaś różnica do kogo się modlisz? tam też mają biurokracje? pomylisz okienka i modlitwa nie zostanie spełniona?) w intencji głównie maturalnej, bo.. jak trwoga, to do Boga!
Mam też zdjęcia z tej pielgrzymki, ale nie chce mi się ich wrzucać, a poza tym mogłyby niektórych zawstydzić;P
Kierowany halucynacjami, narysowany jak kredkami na papierze, choć gigantycznymi rozmiarami straszy to naprawdę milusiński dino-bot. Przywołany zaklęciami, siedmioma kryształowymi kulami. Smoku, ukaż się! – pruję ryja – rób, co chcesz wiesz, w co chcesz. Czy ma to sens?
Siedzę sobie przy komputerze, z nieopisaną pasją klikam we wszystkie klawisze, ale woła mnie mama. Ugh, dobry dzieciak jestem, więc idę. Wolny komputer! – ojcu na bank taki komunikat wyskoczył, bo wskoczył na moje miejsce. Mój ojciec, musicie wiedzieć, to człowiek niezwykle sympatyczny. Gdy ma humor to aniołek! Dowcipkuje, ciągle gada i żartuje. Gdy nie ma humoru, o żesz, jest nie do życia. Powiedziałbym, że to rodzinne, ale po co się pogrążać, nie?;P W każdym razie, ten dość specyficzny pięćdziesięciolatek założył sobie na głowę słuchawki i włączył muzykę jak ze starych, jeszcze czarno-białych filmów. Chociaż w kreskówkach puszczanych na TVP1 w czasach mojej młodości też występowały podobne melodie. Goofy i Mickey Mouse na pewno by się przy tym świetnie bawili.. ;D
Ale jak on w tym wyglądał!:D I jeszcze sobie podśpiewywał;D Ten mój ojciec to jednak stary kocur jest;D I ja też lubię sobie pośpiewać.. najchętniej na imprezach, gdy jest tak głośno, że nic/mnie nie słychać!
To układanie wersów, gier słów i konkluzji
Jeden hołubi, drugiemu tylko bluźni.
Co będzie później, wie sprawiedliwy
Wszystko zależy od perspektywy
Kończę już. Muszę mrużyć oczy, żeby widzieć, czy palce na pewno wystukują to, co głowa chce napisać;p W sumie to dość późno jest.. no, jest. Dzięki, żeście wpadli. A spróbujcie mi nie przeczytać całego wpisu, pominąć jeden fragment piosenki albo nie starać się doszukiwać podtekstów, to.. wrrr! Trenować, trenować! szczególnie przed maturą;p Co do trenowania przed maturą, to przypomniało mi się, jak świętowaliśmy kolejny krok Borzyma do 2 z przodu;D Pierwsza butelka się przechyliła, jednakże z pominięciem kieliszków, jak miejsca docelowego.. Uznała, że bruk będzie lepszy. Druga, ulubieńsza, butelka śmiertelnie upadła na ziemię przez niedokręcenie. Ale i tak było śmiesznie;D Następnego dnia rano musiałem iść na geografię, dostałem gumę do życia żucia i po 2h uświadomiono mnie, że jacyś tam naukowcy wybadali wszystkie gumy i okazało się, że powinno się żuć je około 15minut;D I nie lubię wypożyczanych książek. To głupie, ale lubię, jak książka jest moja. I trzeba na nią uważać, i w ogóle. Jak pożyczona, to oczywiście też trzeba, nawet bardziej (o czym sporo osób zapomina.. nie wie;x)! No nie wiem.. ;p Idę już;D
Stanie się tak, że któregoś dnia
W ogóle się nie zjawię
Nie zdarzy się nic, nie zmieni prawie nic
Nie zmieni się nic prawieStanie się tak, że któregoś dnia
Powiedzą ‘już nie przychodź’
Nie zdarzy się nic, nie zmieni prawie nic
Przez chwilę będzie ciszej
to mocny zwrot, a ja chcę iść już spać, a więc skończmy to.
Dobrej nocy;) Szczerzę się coraz szerzej;D
Opublikował/a chelmik
Opublikował/a chelmik