Cześć.
posiadam wiarę w niemożliwą moc
potrafię, jeśli chcę rozświetlić mrok
mogę poruszyć was na kilka chwil
tylko zrozumcie, kiedy zechcę znowu sobą być
Imiennik mówi: Zależy od ich widzimisię. Gdy chcą się popisać, sypią jak z rękawa dowcipami, aluzjami, powiedzonkami. Gdy z kolei zamykają się w sobie, z rozmysłem bojkotują towarzystwo. Imiennik to jednak doskonałe źródło wiedzy o człowieku. Przesadziłem z tą doskonałością, ale ogólnie daje radę. Jak prognoza pogody, o!
Ojciec zostawił dokumenty samochodu, więc chciałem jechać po mamę. Piotruś, ale po co? Daj spokój, przewietrzę się. Ok, rozumiem. Spójrz, jaka mgła jest.. Ale tu już się wkurwiłem i nie mogę powiedzieć, że lekko. Dość konkretnie.
1500zł (no, już w szerokim przybliżeniu) na prawo jazdy wydane, a o każdy przejechany kilometr muszę się kłócić. To po chuj było to w ogóle robić? Żeby mieć? Dzięki, udało mi się za drugim razem, ale nerwy i tak mam już niepozszywanie zszargane. Piętno przeszłości;] Nieważne. Ważne jest, że męczy mnie brak wiary we mnie. Jak ja mam w siebie wierzyć, skoro znikąd tej wiary? A kiedy koło mnie nie ma wiary, wtedy ja więdnę, słowo. Jeśli ktoś robi sobie prawo jazdy i nie jeździ, bo nie chce jeździć, ok – jego wybór. Totalnie głupi, ale jego. A ja chcę, bardzo chcę jeździć, lubię jeździć. W wakacje interesowałaby mnie praca kierowcy. Z prawem jazdy kategorii B raczej dużo nie zrobię, ale brat mojej siostry ciotecznej (nie wiem, czy to ma jakąś skrótową nazwę) w ostatnie wakacje dorabiał sobie rozwożąc kwiaty do kwiaciarni. O, to byłaby fajna praca;) Ale, ale.. Tonący brzytwy się chwyta. I, jak zawsze, chodzić musi o hajs. ‘Lubię swoją pracę’, no ciekawe, czy jak ktoś miałby zapewniony byt do końca życia, to chodziłby do pracy. Do biura na pewno nie, ale musiałby się czymś zająć, bo by sfiksował. Już widzę swojego ojca leżącego 24/7 na kanapie. Eee, może jest leniwy, ale musi działać – większość czasu spędzałby na działce robiąc.. cokolwiek! Ha, mam to po nim;]
Nie chce mi się nic. A szczególnie chodzić do szkoły. Znaczy nie tak. Siedzenie bezczynnie na tych lekcjach mnie wkurwia. To, co znudzony człowiek może robić na polskim przechodzi ludzkie pojęcie. Ale naprawdę, przechodzi.. Na angolu wysłałem do Raczka ze 20 smsów (powinno ich być o połowę mniej, ale mój telefon lubi mnożyć wysyłane wiadomości), poklikaliśmy sobie. Na macie, jak temat mi podejdzie, nawet z chęcią te zadania rozwiązuję;) Tylko trzymajcie z daleka ode mnie tą jebaną trygonometrię!;p Na geografii siedzimy, siedzimy, gadamy, gadamy. Niby dobrze, bo jak inaczej tego się nauczyć? Tylko boli to, że tak mało matur robimy.
Jak ktoś załatwi maturę z matematyki, to jestem zainteresowany.
Ehh, każą być dorosłymi, a traktują jak dzieci. No, kurwa. Brak zaufania, kolejny unik. Chciałbym wakacyjny wieczór, ognisko, grupkę znajomych, ziemniaczki, kiełbaski. Chciałbym błysnąć żartem, a później powiedzieć coś mądrego siedząc pod gołym niebem. A później znowu zażartować. Tyle bym chciał..
A teraz chodź tu do mnie (ja muszę żyć),
będę opowiadał czary Ci.
I tylko siądź koło mnie (ja muszę żyć),
takich rzeczy nie usłyszał nikt..
Odpalamy sektor dancehallowy, słuchajcie! Będzie dużo ognia, będą tańczyć biodra, będą tańczyć ramiona, hej! W piątek jest impreza w Bajce. Wejściówka 15zł, a warto, bo będą Holendrzy (ludzie, nie roślinki) i może czipsy też będą! Musiałem podziękować za zaproszenie, bo mam ciekawsze plany na piątkowy wieczór. I tu pojawia się uśmiech na mojej twarzy. Poświrujemy sobie z Olgą, powygłupiamy się, a że ktoś tu jest magiem naprawdę, to.. Łehehehe! A późnym popołudniem odwiozę Ją do domu! Cieszę się z tego bardzo, bo.. Kurczę, to nawet fajnie brzmi. Ale nie chodzi o lans, tylko o to, że wracać tymi szynobusami (autobusami chyba mniej) po nocy to strach! Zresztą, milej tak osobiście pod drzwi odprowadzić;) Całkiem miłej.. ;>
Ja muszę odejść stąd, wiem, muszę zniknąć
Wziąć ze sobą całe to zło, agresję i przykrość
Złapał mnie skurcz nie w tę nogę, co potrzeba. Od niedzieli boli mnie lewa łydka, a dziś obudził mnie skurcz prawej. Znaczy mama mnie obudziła, że zadzwoni Pani z Orange i mam ustalić propozycję dla niej, a przynajmniej tak wywnioskowałem z co drugiego słowa, jakie do mnie docierało. Musiałem pozwolić sobie na bezgłośne ‘kurwa’.. kilkukrotnie. No, a mama ofertę ma całkiem korzystną, jak na abonament za 25zł;)
O, przypomniało mi się. Musiałem dziś wyjść po Beatę, bo zapomniała pieniędzy, a musiała receptę wykupić. Odwiedziliśmy aptekę, odwiedziliśmy sklep. Swoją drogą, jakie to fajne uczucie płacić za zakupy. Ehh, znowu o hajs chodzi. Błysk w Twym oku widzę znów – Pragnienie posiadanie większej kasy, żebyś mógł.. ;] W każdym razie, wracamy sobie do domu. Godzina była około 17 chyba, więc masa samochodów, bo dzieciaki nie mogą teraz pieszo ze szkoły wracać – po każdego trzeba samochodem przyjechać. No i zaparkowała.. jakaś pani na chodniku. Drzwi otwarte, dupa wypięta i drze się na dzieciaka w środku – jak Ty się zachowujesz?! W ogóle nie patrzysz, jak chodzisz.. Mądralińska się znalazła, bo zajęła tyle miejsca, że ludzie już wydeptali ścieżkę na trawniku. W taką pogodę spacerować się nie chce, a niestety trzeba było wracać niejako naokoło, gdyż mgła i opady niewidzialnego deszczu wszystkie skróty pozamieniały w błotniste pustynie. Idziemy, idziemy, a jakiś cieć totalny wysiada koło pojemnika z napisem SZKŁO i stawia szklaną butelkę obok, przy drzewie. Nuż, ja.. pasuję! Nie wiem, może mamy tak mało koszy na śmieci w mieście, że ludzie oduczyli się ich używać? A może po prostu są kurwa głupi? Ponoć jestem jeszcze radnym, choć powinno się już młodsze pokolenie wprowadzać w świat wielkiej polityki.. pokazać tym młodym ludziom, jak organizować festyny z alkoholem!
Nadal mam w głowie obraz dwóch koszy na śmieci (lekkie to one nie są) pływających w Płonce. Pływających, też mi. Bezpardonowo wystających z dna, ha!
Wybrałem Ciebie bo…
Tak właściwie, to nie wiem.
dlaczego Ciebie wybrałem.
Chciałem tylko, żebyś był fajny.
I żeby ktoś, kiedyś mógł powiedzieć:
Był Noe,
Noe, gość, co się czasem spinał,
ale uwierzył
i gdy szedł po gnoju,
smród już się go nie imał!
Bado, scoobado, scoobado-bado-bado. Oh, wo-yo-yo-y!
Najbardziej wkurwiający dzwonek przychodzącej wiadomości ever. Mój ulubiony zresztą.. i mógłbym tak słuchać go godzinami. Wcale nie na złość innym, wcale. Dla własnej wygody psychicznej. Też najebane w tym wpisie.. i bluźnierstw masa, za co przepraszam najmocniej. Ponoć pomaga słabym jednostkom;p Aż sobie włączę te łubudubu.. Mówię CZEŚĆ! Z uśmiechem nawet, który zyskałem po rozmowie telefonicznej;) Gwoli szczegółu, to już w trakcie się szczerzyłem.. ale co ja tam będę gadać, spać lepiej pójdę. 8h, zegar tyka.. ![]()
Pap!
marzec 4, 2009 o 17:00 |
było osiem godzin, teraz jest już 15 ;]
kosze na śmieci…
Mam manię sprzątania wszystkiego. w butikach nie umiem nie podnieść jakiegoś ciucha z podłogi, a z przebieralni zawsze odnoszę na miejsce. Czy to jakieś zboczenie?
… wracając, śmieci na ulicach, chodnikach – masakra. Nie powiększam owej chodnikowej kolekcji nigdy, zawsze noszę wszystko ze sobą, aż napotkam jakiś kosz, ale z tym ostatnimi czasy bardzo trudno… ale co, życie.
pozdrawiam ;]
marzec 4, 2009 o 18:52 |
8? 15? Żadna różnica, czekać i tak trzeba..
Nie, to żadne zboczenie. To dobre wychowanie, chwali się.
Również pozdrawiam;)
marzec 8, 2009 o 10:47 |
ja od jakichś dwóch lat walczę z ukochanym potworem rzucającym ubrania na podłogę. nie, to nie jest żadne zboczenie, nie dajmy sobie tego wmówić ;]
nie miałam czasu przeczytać całej notki, ale na pewno jest głęboka i treściwa.pozdro
marzec 8, 2009 o 11:50 |
zaraz, zaraz. nie mylmy ubrań ze śmieciami! Nie lubię, jak ktoś śmieci, ale do ubrań porozpizganych po całym pokoju nic nie mam.. ;p
miło, miło;)
marzec 10, 2009 o 21:04 |
papierek rzucony na chodnik to kropla w morzu w porównaniu z ilością śmieci na wsi. W rowach, lasach, na łąkach, wszędzie… I jak tu teraz mówić Czysty wiejski krajobraz…
marzec 11, 2009 o 21:44 |
Nu, ale na wsiach to dopiero jest problem z koszami!
;>