wenusjański szczypiorek z Marsa

luty 28, 2009

Cześć;)

Drogi Piotrze! – ja napiszę raczej – ej, Piotrek!
Zastanawiałem się długo, czy spisać Twój portret
w formie listu, w formie tych słów,
które nie są pisane zza urzędowych biurek,
które biorą nade mną emocje, nie intelekt,
bo do powiedzenia mam Ci zbyt wiele..

Zastanawiałem się dziś, po co ja właściwie piszę tego bloga. Rzadko czytam swoje wpisy po dodaniu, ale.. Praktycznie w ogóle nie czytam ich w całości, ale ostatnio przeczytałem jeden ze świeższych wpisów i przykre, ale nie porwał mnie jakoś. Nie wydał mi się ciekawy. Gdyby nie fakt, że to mój (co ostatnio wszyscy lubią w komentarzach podkreślać) blog, to nie wiem, czy bym tu wrócił. Komentarze są, na ilość odwiedzin też nie mogę narzekać (pozdrowienia dla wszystkich czytających niekomentujących) i właśnie dlatego zastanawia mnie, co Was tu przyciąga? Mogę nawet zapytać, co my tu widzimy?;D Poeta ze mnie żaden, piszę raczej o tym, co każdy już wie lub powinien wiedzieć, więc o co chodzi? Może działają reguły reality-show – po prostu chcecie podejrzeć czyjeś życie?;p
Ehh, tak dużo pytań, tak mało odpowiedzi. O co by nie chodziło, piszę dalej!;)

- Kim jesteś?
- Ja.. ja naprawdę nie wiem, kim jestem, proszę Pana. Wiem, kim byłam dziś rano, ale zmieniłam się już tyle razy, ehh..
- A co chcesz przez to powiedzieć? Wytłumacz.
- Hmm.. nie mogę się wytłumaczyć, bo nie jestem sobą.
- A kim jesteś?
- Aaa, tego właśnie nie wiem. Nie pamiętam już niczego w sposób normalny.
- A czego nie pamiętasz?
- Niczego.

W komentarzach do poprzedniego wpisu został poruszony temat osobowości. Dziwnie brzmi, ale już wyjaśniam;D Większość z nas ma różne osobowości, które zmienia dowolnie lub zmieniają się one adekwatnie do sytuacji.. i tak raz zimny drań jak igloo, raz gorący jak mikrofala, raz słodziutki pan taki tyci, tyci, tyci, co uwiera w piersiach jak na zębach aparat – wariat w porządku jestem, co z gąbki nasiąkniętej ma serce!. Czy to znaczy, że nie jestem sobą? Że potrafię być naprawdę miły, ale potrafię też spędzić sen z oczu? W gruncie (Pisząc ze słownikiem telefonicznym T9 wyraz gruncie pisze się tak samo jak istocie;D) rzeczy, nie wiem, czy to zależy do końca od nas samych, czy możemy manipulować tymi ‘ja’ spośród wszystkich dostępnych. Hmm, myślę, że te wszystkie składowe, malutkie ‘ja’ po zsumowaniu tworzą nasz charakter. Tacy jesteśmy i już;P Jest mnie dwóch, może trzech, a trzeba mnie z pięcioro, kiedy spraw sporo!;D łehehehe!:D

Księżyc ma ten styl pracy,
no – że wschodzi i świeci.
Lecz poeci są tacy.

Eech, poeci, poeci.

Miałem zacząć pisać, ale nie.. Nie będę pisać o suchym pysku, zrobię sobie gorącą czekoladę!;) Stoję, szukam w szafce, w szufladach – nie ma! Przecież Beata miała kupić, kurde! Jak kolesie w dresie drę się, nie szeptam: Beata, kupiłaś czekoladę?! Ehh, zapomniała.. No tak, jak zwykle miała tyle obowiązków, że szok. Trudno, zrobię sobie herbatę z dodatkami. Beata się doczłapała, żeby zrobić mężowi obiad. Hmm, podwieczorek bardziej, ale.. Poszła gdzieś (na balkon chyba), wróciła i mówi, że mrozek idzie. Siostra moja ma raczej dziecięce poczucie humoru, więc mówię jej, że nie znam typa. Ona w śmiech.. Dziecko, które w sobie nosi musi mieć totalnie przechlapane. Cały czas turbulencje, jak się śmieje i mu fale robi;p No, ale.. czekam, aż się woda zagotuje. Piotrek zaczął walić w ścianę, więc mówię – Ten cały Mrozek to jakiś pojebany jest. Wali w ścianę, zamiast wejść do środka.. I się zaczęło! Beata znowu w śmiech, na podłogę prawie upadła i ahahaha, ahahaha poleciała do Piotrka mu powiedzieć wszystko. Ehh, tak mało, a cieszy.
Miał być kabaret, nie wiem, co z tym w końcu.. Zdarza mi się być śmiesznym, mogłoby się udać. A jeśli się nie uda, to i tak warto się o tym przekonać.

chelmik (27-02-2009 14:30)
ja zaraz wychodze z domu, bo jeszcze chce Jej kupic grejfruta
Borzym (27-02-2009 14:30)
co kuraw?
chelmik (27-02-2009 14:30)
ale jak cos, to mozesz sie przejcheac i zobaczyc, czy mi nie zimno, czy cos;d
Borzym (27-02-2009 14:30)
dobrze z enie marchewke
Borzym (27-02-2009 14:30)
:D
chelmik (27-02-2009 14:30)
nie, nie
chelmik (27-02-2009 14:30)
pojebalo Cie?
chelmik (27-02-2009 14:30)
jak sie ciesze, ze zdalas! kupilem Ci marchewke..
chelmik (27-02-2009 14:30)
glupio;p
Borzym (27-02-2009 14:30)
:D
chelmik (27-02-2009 14:30)
a z grejfrutem to inaczej;p
Borzym (27-02-2009 14:30)
no na bank
chelmik (27-02-2009 14:30)
ahaha;d
Borzym (27-02-2009 14:31)
jak sie ciesze ze zdalas
Borzym (27-02-2009 14:31)
kupilem CI kilogram ziemniaczkow
Borzym (27-02-2009 14:31)
:D

Proszę Państwa, teraz może trochę o piątku.. Piątek był dniem, w którym to moja Olguś podchodziła do egzaminu na prawo jazdy. Wierzyłem, że się uda, wierzyłem bardzo!
Poszedłem do szkoły i czekając na angielski, tuż przed 8., zacząłem odpieprzać świrki-świrki. Raczek był przerażony, co się będzie działo na matematyce, skoro od samego rana tak się zachowuję.. później było tylko ‘gorzej’ – uu, jestem najchorszy!]:->
W każdym razie, napisałem maturę z angola (2 czytania i słuchanie), wyciągam telefon, który wyświetlił właśnie 08:20. Serce mi wali, nogi latają, wzrok ucieka przez okno, ale co zrobić? Trzeba czekać.. Przerwa, nie musiałem patrzeć na telefon – 8:45 – ocho, już weszła do tej okropnej salki;p Przesiedziałem drugiego angola, przeczekałem przerwę. Nie ma smsów, nie dzwoni – znaczy na razie jest dobrze. Wf. Robert potrzebował ocen i wymyślił sprawdzian ze skoku w dal z miejsca. Dobra, dobra – byle do szatni, bo tam mam telefon! Przekręcam kluczyk w zamku, otwieram szafkę, wyciągam z kieszeni telefon i..
Nieodebrane połączenie: 1
Nieodebrane wiadomości: 2
Myślę sobie – ehh, jakby zdała, to by wysłała jednego sms, że jest ok, a jak wysłała dwa, to pewno kurwi na wszystko. Tak, czy inaczej, przeczytać trzeba. W skrzynce odbiorczej wyświetlają mi się początki wiadomości. Pierwszy wyraz, jaki rzucił mi się w oczy to.. ‘kurwa’. Dopiero za moment doczytałem.. Zdałam! zdałam, kurwa zdałam! Uff, wszystko jasne! Wszystko cudownie i pięknie!:D Stoję w szatni w samych gatkach z telefonem w ręku, tańczę i drę się- ZDAŁAAAAA! Raczek się uśmiechnął, bo wiedział, o co chodzi;) Pobiegłem do szatni (szatnia i szatnia, ale szatnia szatni nie równa;p), gdzie jest względnie cicho na przerwach i jeszcze przed jej rozpoczęciem zadzwoniłem. Zadzwoniłem, pogratulowałem i wszystkiego się dowiedziałem! Ahh, teraz miałem już pewność, że Bacardi czekające w barku posłuży nam do opijania sukcesu, a nie zapijania porażki;p Ale wkurwiłem się bardzo, bo Olga powiedziała, że egzaminator nie należał do najprzyjemniejszych osób.. Jak nie posypał ‘kurwami’ z ust, to Ją szturchnął w ramię. Asz Ty, grubasie paskudny! Sorry, może przebić redaktorom instruktorom opony? Zróbcie to ze mną, pójdźcie ze mną zamiast do szkoły! Ale, ale.. egzamin zaliczony, wszystko pięknie, wszystko si;)
Gnając pędem na matematykę, spotkałem się z Asią. Pogadaliśmy chwilkę, głównie zachwycając się tym, że Olga zdała. Pojawił się Raczek, wziął mnie za “kabaty” i próbował zaciągnąć do klasy, ale spotkałem się jeszcze z Kasią, z którą też zaczęliśmy rozmawiać, ale Raczek znów okazał się silniejszy;p Z matematyki musiałem wyjść wcześniej, bo o 11 miałem quiz wiedzy o czymśtam. Poszedłem na aulę, gdzie była Kamila z Olgą i sor Dzitowski. Pogadałem trochę z dziewczętami (o prawku Olgi;D), wypytałem sora o szczegółowy przebieg quizu i zacząłem gadać z Koncym, jedynym, prócz mnie, przedstawicielem klas trzecich. Skracając konkretnie całą opowieść mogę powiedzieć, że wszyscy dwaj trzecioklasiści odpadli po 4. rundach kwalifikacyjnych;D Zdobywca ex aequo drugiego miejsca dostał ode mnie kanapkę z jajkiem, a ja dostałem książkę po angielsku od organizatorów;D Po konkursie złapałem sora Jarosiewicza, dałem mu obiecane filmy i podkreśliłem, że jest tam Walkiria. Na co włączył się sor Goliasz.. Jak to? Skąd masz? Powiedz mi! Łehehehe, tak jak kucharz nie zdradza swoich przepisów, tak ja nie miałem zamiaru zdradzać swoich źródeł:P Złapał mnie, jak wychodziłem już ze szkoły i powiedziałem mu o istnieniu programu Napiprojekt;p
Po szkole ruszyłem pędem do domu. Powiedziałem o zaliczonym egzaminie Olgi, na co mama powiedziała, że wiedziała, że się uda! Bo do trzech razy sztuka, razy dwa, a poza tym ciotka Agata też zdała!;D Tak, czy inaczej, odśnieżyłem się, odświeżyłem, przebrałem, spakowałem Bacardi, limonki i fru! Po drodze kupiłem jeszcze grejpfruta tracąc kilka minut, przez które to musiałem później biec, by nie spóźnić się na trolejbus.. tfu, szynobus :D
Uh, zdążyłem!;) A po parędziesięciu minutach..

I dziś, jak wtedy, palcem weń
wskazując, rzekłaś: “Drogi, zmień
ten księżyc, niech się w pełnię spełnia”.

I nagle – burza srebra, i
zbratane usta aż do krwi
przecięła zwierciedlana pełnia.

Pożegnał mnie dworzec, przywitała mnie Olguś!:D Aaaa, jak się cieszę i w ogóle;p Kawa czy herbata? zapytała mnie tak, jak co rano swoich widzów pytają prowadzący program o tym samym tytule w TVP1;P Odpowiedziałem szybko i bez chwili zawahania.. Buzi!;D Olgu oczywiście wiedziała, co mi podać, ale zapytała jeszcze raz, a ja.. ostatecznie wybrałem kawę;p Opowiedzieliśmy sobie przeżycia, jakie to mieliśmy do godziny naszego spotkania. Uhh, jak ja się denerwowałem tym egzaminem!;p Wierzyłem, bo wierzyłem, że się uda, ale przecież to nie matura – tu nie wszystko zależy od nas. Jest egzaminator, są inni uczestnicy ruchu.. wszystko się może zdarzyć. Ale już dość o przykrościach;p Olga bardzo ucieszyła się z cytrusów, bo oprócz grejpfruta przywiozłem też dwie limonki (z przeznaczeniem zatopienia ich w szklankach z rumem i Spritem);p A sami wiecie, jak teraz ciężko o dobrego cytrusa! Naprawdę ciężko.. albo o jabłuszko, czy chociaż malinkę.. W końcu kryzys jest!:P
Pierwszy drink, drugi drink, trzeci drink. Łehehehe, to już w ogóle zrobiło się na maksa śmiechowo!:D Przypomniało mi się, jak kiedyś-kiedyś, dawno już, piliśmy Martini na PKP i Olga zapytała, czy mi przypadkiem w ucho nie nawiało;D
Po drobnych problemach, z którymi błyskawicznie sobie poradziliśmy, włączyliśmy Slumdoga – zdobywcę ośmiu Oscarów!;D Film bardzo fajny, ale strasznie dużo reklam miał..;P
Ehh, było miło, ale ponoć trzeba czasami jeść. Kochanie moje wymyśliło, że przygotuje dla nas spaghetti z sosem, który niestety nie był sosem tzatziki (Czy lubisz ogórki? Czy Ty lubisz świeże ogórki?!);P Zjadłem, zjadłem, bo wiadomo, że lubię sobie zjeść(;P), choć i tak uważam, że tosty byłyby lepsze na tę okazję, gdyż szybciej i łatwiej się je robi;p W sumie tosty są bardzo podobne do spaghetti, bo obie te potrawy można jeść na kilka sposobów. Makaron zawijać na widelec i pomagać sobie łyżką, makaron nabierać łyżką, makaron zasysać prost z talerza – wszystko można;D Ale na tosty też jest milion sposobów! Można je jeść bez dodatków, można je jeść z majonezem albo z ketchupem. Płynne dodatki można umieścić bezpośrednio na toście, na dodatkowym nosidełku dla dodatków lub w także w innych miejscach – jedynym ograniczeniem jest tu fantazja;D
Podczas jedzenia rozmawiałem z tatą Olgi na temat wspaniałości Bacardi, jego mocy i wyjątkowym, jak na rum, kolorze:P Ehh, już nie chciałem wspominać o tym, że ten przecudowny, niebiańsko piracki rum w Plusie był zajebiście tani, nieco mocniejszy i importowany prosto z Kuby (chyba z Kuby;p zresztą, Kuba wie, skąd pochodziły tamte butelki, bo jest fanatykiem etykietek butelkowych;D)!
Po posiłku oraz reklamach wróciliśmy na seans. Swoją drogą ‘Slumdog’ to bardzo fajny film;) Może trochę przydługi, ale ogólnie trzymający się kupy i z sensem. Są pieniądze, są gangsterzy, jest wątek miłosny i muzyczka z Milionerów :D I tak w ogóle to Oscara za drugoplanową rolę zabrałbym aktorowi grającemu Jokera i dał komuś grającemu rolę drugoplanową w Slamdogu, np. gościowi prowadzącemu teleturniej;P
Hihi, końcowe sceny, gdy nie było wiadomo, czy ta dziewczynka zdąży do telefonu, czy też nie, Olga oglądała z otwartą buzią;D i tak słodziutko wyglądała, tak to przezywała;D ja, (nie)stety, obejrzałem za dużo filmów i bez oglądania mógłbym powiedzieć zakończenie;P Co nie znaczy, że było złe! Było dobre..
Olga ma w pokoju taką malutką sofę z jakiegoś materiału stworzonego przez NASA (myślę tak, bo jest bardzo lekki, a nie widać tego po nim;D w sumie, to prawie tak, jak ja;P), która nie powinna służyć do siedzenia tylko do podpierania głowy dla siedzących na podłodze:P Ale z racji na jej wagę i minimalistyczne parametry jest naprawdę doskonała, choć nie ukrywam, że siedząc na niej we dwie osoby, trzeba wyginać się, jak w tej indyjskiej książce, żeby było wygodnie (i proszę, nie myślcie sobie o tym, o czym myślę, że sobie pomyślicie, że ja pomyślałem!) – a to się czyjeś ramie zagubi, przestraszy i trzeba reanimować, a to jest problem z rozróżnieniem, która noga jest czyją nogą i trzeba imać się wszelakich możebnych sposóbów, no, nie ma lekko!;D
Ahh, Cudownie było!;) i Cudownie jest!;D i nie ma nawet, o czym dyskutować, bo jak napisał kiedyś Gałczyński – jestem ein polnischer Monarchist, bo Ona jest właśnie moją Cesarzową!;D

Słońca blask z nieba spadł, z Ziemi kwiat wyrasta,
wonny szal lekko tak leci w świat, wolny ptak.
Nie szukałem go, znalazłem tu – niedostrzegalny.
Dopóki jesteś i ja jestem – niepoznawalny.

Piękna sobota! No, cudowna wręcz! Słońce świeciło i wszystko, ah! Nu, wiatr może nieco utrudniałby czas spacerów, ale przecież co nas nie zabije, to nas wzmocni;) Z głową naładowaną myślami, z niespożytymi zasobami energii ukrytymi w niepozornym ciele sam postanowiłem spędzić trochę czasu na świeżym powietrzu.. Może nieco nietypowo, jak na ostatni dzień lutego, bo w sposób całkiem rowerowy.
Poszedłem do garażu, wyczyściłem rower, napompowałem opony i fru! Byłem tu i tam, później zawróciłem na rondzie, jeszcze parę razy skręciłem i po jakiejś godzince jazdy wróciłem do domu na sztywnych nogach.. Od razu skierowałem się do wanny, wymoczyłem się konkretnie i, o zgrozo! Jestem zmęczony, jestem wręcz padnięty – Mówią, że przypominam trupa, bo widać mi żebra, ale nadal chcę ‘coś’ robić. Nie chcę siedzieć w miejscu, chcę biegać, szaleć i.. bardzo chcę. Ale nie można mieć wszystkiego! Ponoć..
Całkiem możliwe, że w poniedziałek opuszczę trening koszykówki, bo mama twierdzi, że niby mnie boli w klatce znów, a wzmożony wysiłek mi nie pomoże;p A mnie nie boli! Może tylko troszkę.. pobolewa.

To jest jasne, tak, że to widać już jednym okiem,
doskonałość niejednemu wyszła bokiem.
Dla przykładu, popatrz taki Michael Jackson,
chciał mieć mordkę pięć razy piękniejszą,
niż Elizabeth Taylor i Diana Ross,
dlatego odpadł mu nos, co za cios!

Pierwszy temat zapożyczony z bloga Oli – oczywiście kontaktowałem się, pytałem się. Wszystko fair, żadnego kradziejstwa;P
‘Tylko dlaczego ludzie dążą do ideału?’ – Taka już ludzka natura, że dążymy do bycia doskonałym (większość), a i tak popełniamy błędy (wszyscy). Na pewno nie chcemy być idealni dla samego bycia idealnym i wywyższania się tym faktem, bo to byłoby sprzeczne z ideą idealności, tak?:P Jeśli ja robię jakieś zabiegi mające na celu poprawę moich.. atrybutów(?), idealizację(?) mnie samego – czy to wewnętrznie, czy zewnętrznie – zawsze robię to po to, by być lepszym dla innych. Uh, a jeśli jakaś czynność ulepsza nas i sprawia nam przyjemność jednocześnie to, proszę Państwa, osiągnęliśmy, tzw. Złoty Środek, bo przyjemne z pożytecznym to sukces odwieczny!:D
Pójdę na basen, może nie schudnę, bo nie mam z czego i nie mam po co, ale na pewno poszerzę się w barkach, ha!;P Ostatni raz, jak byłem na basenie moja serdeczna koleżanka, której imienia nie wymienię ze względów grzecznościowych, powiedziała, że mam biust większy od niej;P Oczywiście zgrywała się, ale.. ;D Znaczy, nie, żebym wiedział/widział, ale tak myślę, tak?:P To jedna strona. Druga jest taka, że odpoczywa mi umysł. Woda, fale, coś na wzór szumu – relaks PRAWIE JAK nad morzem!:P
Albo weźmy czytanie książek, o! Człowiek się uspokaja, ćwiczy wyobraźnię, uczy nowych pojęć, ogólnie nowych ‘rzeczy’. Lubię czerpać wiedzę z książek.. A jeszcze bardziej tę wiedzę później wykorzystywać, pisząc tutaj, na przykład;) Mam taką jedną wypożyczoną książkę, której chyba już nie oddam. Szczerze powiedziawszy, to dostałem ją od Kogoś, kto ją wypożyczył;P Ale jak to mówią – nie pożyczaj, zły obyczaj;D W każdym razie, uwielbiam książki fantastyczne i nie mówię tu o Harrym Potterze, bo w moim życiu jest więcej magii, niż w jego przeżyciach, ej;P W każdym razie, dzięki tej książce poznałem Janis Joplin i jej utwór ‘Mercedes-Benz‘, przekonałem się, jak ludzie mogą zmyślać na temat swoich osiągnięć, jak narkotyki mogą zniszczyć życie osobiste oraz karierę zawodową, jak ważna jest przyjaźń, a także dowiedziałem się, dlaczego warto być ambasadorem i mieć wóz opancerzony;P
Tak, czy inaczej, z pobudek własnych lub mniej egoistycznych – warto się rozwijać i dążyć do doskonałości. Czy zmieniamy się dla kogoś, czy robimy to dla siebie, to zawsze działa na naszą korzyść;)

Jesteś spoko, choć miewasz jazdy,
Ale szczerze? To kto ich teraz nie ma? Każdy ma!
To siedzi w nas jak w palcu drzazgi,
Każdy czasem świruje jak w tańcu gwiazdy!
Ponoć, w relacjach chodzi o to, kto kogo ujarzmi,
Ale, kurwa, gdzie masz guzik pauzy?!

Drugi i ostatni zapożyczony temat z bloga Oli – ‘nie ogarnę relacji damsko-męskich.’ – Te relacje nie są do ogarniania, tak samo, jak alkohol nie jest do wąchania. Wąchanie mocniejszych alkoholi przed wypiciem kończy się tym, że do ich wypicia nie dochodzi, chyba nie muszę tłumaczyć, co dzieje się ze związkiem, który staraliśmy się rozgryźć:P Nieraz ciężko jest ogarnąć to, co dzieje się między dwójką ludzi.. Więc po co to robić? Żeby okiełznać wulkan? Złapać powietrze? Moim zdaniem, lepiej skoncentrować się na poznaniu wybranego przedstawiciela (tu wersja dla autorki bloga z zapożyczeniem) płci przeciwnej i to uznać za priorytet. Nieraz jest spoko, a nieraz jest chujowo – to chyba proste. Im lepiej poznamy osobę, z którą jesteśmy, tym rzadziej będzie dochodziło do scysji. Wiadomo, są sytuacje stresowe niezależne od żadnej ze stron, ale.. wtedy też jest lepiej mieć się blisko;) Oby jak najczęściej było dobrze, a jak najrzadziej było źle, żeby owy przedstawiciel umiał zaradzić wszelkim chandrom, i żeby potrafił nas zaskoczyć, o!;P Oczywiście trzeba umieć poradzić sobie samemu, tak? Ale po cóż tak robić, skoro jest Ktoś.. Ukrywanie swoich problemów przed drugą osobą jest też trochę nie fair. Poradzisz sobie sam, to spoko, ale powiedz, że coś jest nie tak. Tak będzie prościej dla obojga. Lubię, jak ludzie są dla siebie mili, i uśmiechają się do siebie, i mówią sobie komplementy!:) A gdy te komplementy nie są pustym ’słodzeniem’, tylko wynikają z czegoś konkretnego.. Jest jak w bajce!:D
Hihi, tak tylko gadam, ale raczej się nie stosuję do, co zapisałem powyżej;P Nie potrafię tego tak zostawić.. Staram się objąć to słowami, ale, heh, to dokładnie tak, ‘jakby łapać powietrze’. Za małe ręce mam i sam nie wiem, jak ktoś mojego wzrostu może zmieści tyle uczuć i emocji w sobie;P Uhhh, aż wszystko wrze, gwiżdże jak czajnik!:D
Ahh.. nie narzekam! Szczerze się szczerze;)

Tobie grają wszystkie instrumenty,
Ciebie wiatr na ziemię z nieba przeniósł
i ku oczom Twym po ścieżkach krętych
idę w dzień i w noc, o Pani Wenus.

PS.
Jak gówno z siebie dajesz, to do Ciebie wraca – zapamiętajcie na przyszłość, bo to niezmiernie życiowe jest.
PS1
Nokia. Uwielbiam swoją Nokię, bo to naprawdę porządny telefon. Poprzednia też nie była najgorsza, a jeszcze wcześniejsza była chyba najlepsza. Chodzi o to, że Nokia telefony robi bez zarzutów, ale słuchawki? Zestaw głośnomówiący czy zestaw wkurwiający? Telefon w kieszeni, słuchawki w uszach, mikrofon.. moment, szukam.. o są, na wysokości mostka. I jak ja mam przez to rozmawiać? Krzyczeć? Inżynierowie nie przemyśleli. I słuchawka w drugich (pierwsze zostały u Olgi, ale nie marnują się – są w pełni wykorzystywane;D) słuchawkach przestała mi łączyć. Słuchanie muzyki w ten sposób – prawy kanał + lewy co krok – jest bardzo wkurwiające! Usterkę usunąłem przyklejając kawałek przewodu do mikrofonu przy pomocy taśmy klejącej, o!:D
PS2
Miał być Ignacy (Ignaś), będzie Juliusz (Julek). Może to i lepiej.. Hmm, ale trochę boję się o szkolną przyszłość mojego przyszłego siostrzeńca. Dzieciaki są coraz gorsze, a on wyskoczy z imieniem, które wręcz będzie prowokować do zaczepek i drwin. Oby nie, ale sami wiecie, że dzieci są okrutne.. Później, po szkole, będzie miał już tylko lepiej (jak my wszyscy, nie?;D). Juliusz, ciekawe imię. Każdy go zapamięta (chyba, że będą o nim mówić – ten z dziwnym imieniem..;p)! Ehh, niech będzie szczęśliwy;D
Właśnie.. Beata siedziała przy komputerze, szukała czegoś i zarwała mi fotel. Teraz buja się przód-tył-lewa strona;P Ale ja go naprawię..
PS3
Przypomniało mi się, jak byłem ostatnio z tatą u babci w mieszkaniu po rzeczy, które trzeba było przewieźć na Bońki – a trzeba Wam wiedzieć, że Państwo Gilewscy zamierzają się wyprowadzić.. niebawem;p W każdym razie, męczyliśmy się trochę z drzwiami, które pamiętają rzeczy, o których się najstarszym fizjologom nie śniło. Wchodzimy do środka, a po chwili wychodzimy z torbami (czego nie było widać, ale słychać na pewno) talerzy i innych sprzętów stołowych, ozdóbkami, jedną torbą ciuchów i wielkim obrazem kogoś świętego. Tak mi się chciało śmiać, bo przypomniał mi się tekst kawałka Ostrego – Tylko wyjdźmy stąd cało, nie na co dzień robi się
na własny dom nalot
!:D
Wrrr, majątki, ich podziały.. psu w dupę to wszystko. Trabant przypadł ciotce, ale na co jej trabant? Sprzedany. Wrr, a taki był dobry i tak ładnie mruczał przy 70km/h.
PS4
Panie z doktorami w tytułach, Panowie równie wykształceni, co one – wszyscy szukali wody na Marsie. Po co komu woda na Marsie, skoro można tam znaleźć tyle ciekawszych rzeczy? Szczypiorek na ten przykład. Bardzo dobry, marsjański szczypiorek. Mieszkanki Wenus często przylatują na Marsa i podbierają dla siebie co lepsze szczypiorki, ażeby wsadzić do doniczki albo po prostu dla samego faktu zerwania. Wiadomo, szczypiorek szczypiorkowi nierówny. Można trafić szczypiorek ‘że palce lizać’, a on okaże się.. no, nieświeży, a można trafić na taki, co wygląda jak zwykły szczypiorek, a tak naprawdę jest Chiquitą wśród szczypiorków – jakby miał karmelowe nadzienie. Wiecie, przy wyborze szczypiorku można kierować się różnymi wyznacznikami, ale ostatecznie i tak chodzi o smak. To tak samo, jak z kupowaniem jabłka w sklepie. Każdy wybiera najładniejsze.. A przecież jabłko się zjada, a nie ogląda, prawda? Bardzo prawda..
Hihi, i taką, nieco okrężną, drogą doszliśmy do kolejnego wniosku I rzeczy, którą warto zapamiętać – kobiety są z Wenus, a szczypiorek jest z Marsa.
PS5
Niech będzie referendum w sprawie Euro, bo Maria Wanda chce zagłosować!:D
PS6
Chciałbym mieć zarost jak przedszkolak.. Tylko, żebym włosy miał takie, jak teraz mam! Bo za młodu byłem blondynem, brrr!:p
PS7
Bo po telefonie to już można rozpoznać człowieka. Poza tym, patrz na buty i na zegarek. Jak fanty są na poziomie, to później już jakoś pójdzie, nie? W końcu telefon to nie jakieś skarpetki, czy pasek do spodni.
Telefon – Mam 35-50 lat. Jestem biznesmenem.
Buty – Mam 16-25 lat. Jestem ???.
Zegarek – Mam ???. Jestem wędkarzem.
PS8
Jeśli ktoś ma zbędne kapsle, nakrętki lub inne gadżety tymbarkowe, to ja chętnie je zarekwiruję. Planuję zrobić powszechny spis kapsli porozpieprzanych po moim pokoju.
PS9
Hmm, jest tak, że nie gada się w ogóle, gada się, bo się gada albo gada się dużo. Z niegadaniem jest tak, że nigdy się nie gada, bo zawsze się nie gada. Ze średnio ważonym gadaniem jest najlepiej, mi się zdaję, bo nieraz się gada, nieraz się milczy, ale zachowane są równe proporcje. Z gadaniem w dużych ilościach bywa najciężej, bo jak taki gadający ciągle człowiek się wygada, to później nic nie gada, a przecież nawet nazwa wskazuje, że ‘gadający ciągle człowiek’ powinien ciągle gadać, a nie gada. Myślę, że z gadaniem jest tak, że im więcej się gada, tym później więcej się nie gada, rozumiecie mnie? To nie jest tak, że nie ma się o czym gadać, bo zawsze jest o czym, o pogodzie chociażby (nie wiem, czemu niektórzy uważają to za głupi temat do rozmów.. temat jak każdy inny). Człowiek po prostu się nagadał, można powiedzieć, że wygadał albo osiągnął limit. Wiadomo, mija. Zawsze wszystko mija, ale okres jak trwa, a nie mija jest niezwykle ciężki dla gadającego jak i gadanych.. ee, słuchających. A może coś jest nie tak? A może coś jednak? A tu wszystko gra, tylko milczy, nie gada.
PS10
Kiedyś na angolu sorka zapytała mnie odnośnie tematu lekcji, czy czytam wiersze. Tak, czytam. Ale czyje? Eeee, nie mam pojęcia! Oczywiście wszyscy wybuchnęli śmiechem. Pff, a czy Wy znacie reżysera każdego filmu, jaki obejrzeliście? Toż to się prawie niczym nie różni;p Dziś, dla informacji, wykorzystałem kilka wierszy pana Gałczyńskiego;]
PS11
Kochanie, jesteś dla mnie Wszystkim! A za pieniążki kupiłbym całą resztę.. Duży Lotek mi nie wszedł! Trzeba zacząć grać w tej akcji z odbieraniem telefonu od RMF FM. Ehh, przydałby się hajs, wiadomo. Auto bym sobie kupił. Nie Volvo, bez szaleństw.. Hmm, chociaż jeśli wygrałbym dużo-dużo, to może i Volvo bym sobie kupił:P A za resztę hajsu kupiłbym lustrzankę i wszystko, co do lustrzanki można dokupić;p I oddałbym ją w piękne ręce.. w dobre ręce, w dobre. Ale cóż, nie ma hajsu, nie ma gadżetów;P
PS12
Hmm, zabrałem siostrze ciotecznej taki breloczek do telefonu od Tymbarka, co to niby świeci na przychodzącą wiadomość lub połączenie. Na początku nie było kompatybilne z moim telefonem.. Z telefonem siostry – jednej, drugiej – nawet z domowym, ale nie z moim. Teraz zauważyłem, że diody migają nawet po dotknięciu moich palców. Ehh, z lanserskiego zwisacza telefonowego zrobił się wkurwiający pseudobajer podobny do świetlika od sziszy;P
PS13
Można sobie kolorować anegdoty, żeby brzmiały ciekawiej opowiadane w szerszym gronie. Można na trochę stracić wątek, można wtrącić kilka nowych. Ale wszystko ze smakiem. Nie możesz dodać smoków i krasnoludów do swojego opowiadania, nie możesz odejść tak od tematu, że sam zapomnisz, o czym mówisz. Wyczucia, błagam, wyczucia. Sam łapię się na tym, że nieraz podkręcam opowiadane historie – oczywiście wszystko zgodnie z prawdą, ale dodanie kilku szczegółów może tak ją wzbogacić, że stanie się jakby zupełnie inna, ha, tak dobra!;) Jak wspomniał Emil Blef, mówię prawdę poprzez kłamstwo (..) i nawet, jeśli kłamię, ja to mogę robić, bo takie prawo od zawsze daje mi papier. Dobra historia jest jak pet i kawa, dobra historia jest jak na nudnej drodze wariat..
PS14
O, a dziś po geografii do domu odwiózł mnie Wróbel z Pyrą(:*). Ehh, chciałbym przyjechać samochodem do szkoły jeszcze za czasów liceum..
PS15
Poznań do podobno bardzo piękne, młode miasto, pełne studentów i barów z tanim piwem (tak, jestem ‘ciota’ powiedział do mnie Pyta, bo nie lubię klasycznego piwa;D)! Ale Łeba, np., to też bardzo młode miasto! Wedle zasady, że człowiek ma tyle lat, na ile się czuję, to ci wszyscy emeryci tam wypoczywający mają po 18 – mniej niż Poznaniacy;D
PS16
Olgu, jeszcze raz wszystkiego najlepszego!;D Szerokości, przyczepności na nowej drodze życia, że tak powiem;D
PS17
(Ludzie, dochodzi pierwsza w nocy.. Piszę to od 18;p No, teraz korzystajcie i czytajcie, ale nigdy więcej nie każcie mi, proszę, pisać takich tasiemców;P Jeszcze ten rower i jeszcze myśli, których się nie wypowiada, a od razu urzeczywistnia, i wszystko to, i padam;p ale.. piszemy dalej!)
Nie mam pojęcia, ile ten wpis powstawał. Z 5 godzin co najmniej.. Burdel się zrobił, ale mam nadzieję, że na tyle przyjemny, że odwiedzicie go znowu!]:-> Coś na pewno zgubiłem, gdzieś nie tak się wyraziłem, zaplątałem się w swetrze, ale Wy mi wybaczycie;p
(03:02.. Jeszcze jeden cytat i kończymy;D Dziękuję Państwu za współpracę. Wierzę, że lektura przebiegła bezproblemowo!;P)

Proszę, proszę, rozgość się, serdeczny,
rozejrz się dokładnie po wszystkim;
to jest czajnik – prawda, jaki śmieszny?
z gwizdkiem.

To mruczenie? Powiem Ci w sekrecie:
jest mruczeniem kota Salomona.
A ta Pani Zamyślona, z kwiatami
- to moja żona.

Łehehehe! Czajnik, a to dobre..
;D


mistyk, który po Ziemi stąpa twardo

luty 26, 2009

Cześć!;)

cisza!
mózgi wysilcie, odkręćcie kurki tam,
gdzie macie szare komórki!
niech się wleje wyciszenia fala,
gorzowskiego milczenia gala.

Nie lubię, gdy odkręcam kurek z ciepłą wodą, a leci wrzątek. Nie mogłaby stamtąd lecieć ‘letnia’ woda? Teraz kombinuj – tyle ciepłej, a tyle zimnej.. Wrr! Nie lubię też, jak drzwi się same zamykają.. znaczy mają ten mechanizm hydrauliczny i nie wiem, czy zostawić je, niech się same domkną, czy ja mam je zamknąć do końca. Mam 18naście lat, (ponoć) wyglądam na 23, ale i tak czuję się źle, gdy nikt nie pyta mnie o dowód, gdy kupuję alkohol. Ale z drugiej strony, sprawdzać każdego, to też głupota. Ostatnia kontrola pełnoletności, jaką pamiętam miała miejsce w sklepie sieci Polo – Pani Ekspedientka w odpowiedzi na pytanie o wiek, zobaczyła dwa dowody osobiste, prawo jazdy, kartę biblioteczną i karnet na basen.
Całkiem możliwe, że wszystko zależy od subiektywnej oceny klienta. Mówię tu głównie o osobach niewyglądających na swój wiek. Jeśli ktoś jest schludnie ubrany, kupuje alkohol nieco lepszy niż wino musujące Dorato, można sądzić, że ma więcej, niż wymagane 18 lat i spełnia wszystkie wymogi, by owy alkohol dostać. Chociaż, co ja tam wiem..

Kto się smuta, ten jest smutas!
Kto się kłóci, ten jest.. ;]

Pamiętam, że kiedyś też byłem wstydliwy. Jak miałem jakiś problem, to nie pytałem/nie prosiłem o pomoc, dopóki ktoś sam tego nie zauważył albo ktoś inny się nie zgłosił z podobnym tematem. Ehh, ale kiedy to było? Bo pamiętam, jakby to było wczoraj, gdy przed pierwszą klasą podstawówki ojciec mówił mi, że mam się do wszystkiego zgłaszać, wyrywać do odpowiedzi nawet, jeśli nie jestem pewien (nie wiem, jak tu z tym przecinkiem ma być;p) i zawsze przepychać w kolejkach. W taki sposób miałem zostać zauważony, zapamiętany – miałem mieć łatwiej. Nie powiem, żebym się stosował do tych porad, bo przez te wszystkie lata stałem raczej w cieniu. Co nie znaczy, że miałem ciężko;p Ale nudy! Ile tak można? Teraz nie wyobrażam sobie sytuacji, w której czegoś nie wiem i boję się zapytać. Mam do kogoś jakaś sprawę? Od razu przechodzę do sedna, bez zbędnych – cześć, Twój kot jeszcze żyje? Acha, to nieźle, bo wiesz.. ? Widzę człowieka z kapslem od tymbarka, podbijam, pytam, czy mu potrzebny, dostaję go i już;D Siedzę na ławce, Ktoś skarży się, że zimno.. ‘Dziewczyno w niebieskim, możesz zamknąć drzwi do szkoły?’, proszę bardzo, od razu cieplej.
Ludzie, ej! Chodzi o to, że nie ma co się wstydzić, krępować, żałować, stresować, przejmować czymkolwiek. Myślę, że milczeniem jeszcze nikt nic nie osiągnął (chociaż są sytuacje, że trzeba pomilczeć dla uzyskania oczekiwanego rezultatu – ale to już wyższa szkoła jazdy;p) – jeśli nie powiesz, czego potrzebujesz, nie dostaniesz tego. I tak jest wszędzie. W szkole, w pracy, w domu, w rodzinie i we dwoje. Córeczko, jaką chcesz dziś zupę? Jeśli się nie zdeklarujesz, możesz dostać taką, której nie lubisz. Syneczku, chcesz konsole czy komputer? (chciałbym takie pytanie usłyszeć..;p) A zastanawiaj się za długo, to dostaniesz rower. Choć, rower też dobra rzecz;D
Ehh, zaplątałem się trochę w swetrze, zgubiłem wątek. Ale wierzę, że i tak Wam się miło czytało:P

Alarm Cykliczny – sygnał alarmowy
Homeopatyczny strach w samym środku mojej głowy
Ze zmienionym logiem, z super tajnym pinem
Rusza do ataku wirtualny Babilon

Zdarza mi się, że sam się gaszę. Coś się stanie i ‘psss’. Niby nic szczególnego, nic konkretnego, a jednak. Ale to przecież przejściowe, bo minuta, dwie i mija.. minie;) Byłoby fajnie mieć władze nad proporcjami użycia myśli/uczuć. Ale to tak w ramach PSika;p

Masz super biodra, płonie w nich iskra
Charyzma to mój talizman, uwierz we mnie jak w islam
To pierwsza liga, kotku pieprzyć celibat
Porywa nas ta korrida, seks to nasza religia

Hmm, czy nie jest tak, że nawracają się osoby tylko pokrzywdzone przez los? Nigdy samemu z siebie ‘nie wracają’, zawsze musi wydarzyć się coś.. Cudownie wyleczony rak, wyjście z wypadku bez szwanku. Będąc krok od śmierci przekonują się, że Bóg jednak istnieje. A może wcale tak nie jest? Może całe rzesze ‘niewiernych’ przemianowują się na ‘wiernych’ podczas wspólnych medytacji? Sam nie wiem.. Kolejny PS.

Dzień, który był ponury jest non-stop kolor
Jak kolorowe mury,
No bo ma szafa gra
A w niej winyle, garnitury
Na specjalną okazję, zaspakajam swą fantazję
Mam świat na wyciągnięcie ręki
Dziś padło na Azję Wschodnią
A konkretnie na Tokio
By nie stracić kontaktu, kontaktuję się Nokią
Mam głowę w chmurach, kiedy wyjrzę przez okno
I w sumie me mienie przerasta wyobrażenie
I, nie być może, lepiej być nie może!

Czarno biała szara tęcza zrobiła mi się na pulpicie. Włączyłem sobie Punishera II, ale znowu (przy Afro Samurai: Resurrection miałem to samo) ekran zamigotał mi tysiącem barw i nie sposób było tego filmu obejrzeć. Najpierw kodeki, później sterowniki do karty graficznej, a ja po każdym restarcie wkurwiałem się, że cokolwiek ruszałem;p Ale już jest wszystko git!
Chociaż rozdzielczość 640×480 i kolory, których ilość można policzyć na ‘palcu jednej ręki’ serwowane w komplecie były nieziemsko zabawne;P
Hmm, czy to wstyd być piratem? Osobiście nie jestem( :D ), ale może ktoś z Was i chciałby o tym porozmawiać?;p

Przejawiając styl, co raczej nie jest znany tubylcom, nieruchomieją, i patrzą na siebie milcząc, i stoją tak wymownie przez parę sekund, temu, co jest w nich dosłowne na przekór, a ich oczy przez ten moment, bez żadnych romantycznych mrzonek są dla siebie bardziej niż znajome.

A teraz, nie używając słów, chciałbym powiedzieć coś, co musi zostać powiedziane, choć i tak nie można za to podziękować, bo tak się już przyjęło, że za niektóre rzeczy się nie dziękuje i ta rzecz, o której właśnie mówię, jest jedną z takich rzeczy nie do dziękowania. Zatem, mówię! I w ogóle, to jest do Ciebie, Ty wiesz.. Wiesz wszystko, co masz wiedzieć, wiesz nawet więcej, wiem i ja;>
Nic złego z nami nie będzie, gdy spotkamy się na zakręcie, hej!:D

Codipar weź, bo oddychasz ciężko
I już choć to nie thriller, ktoś na pewno zginie
Jak w kinie, ale o tym też nie napiszę
Niczym anioł stróż, wróżb żadnych nie spełnię
Jedno, co powiem – będzie nieprzyjemnie.
Choć o tym nie napiszę, i tak rozwala serce
Ten styl ukryty w murach, plus publiki kurant

Rozmawiałem dziś ze swoim serdecznym kolegą(:*), który był zniesmaczony tym, że ktoś komentuje bloga, rzuca różnymi hasłami, a nie podpisuje się pod tym, że nie chce bronić swoich racji. W sumie to nie wiem, czy jest sens przedstawiania się w komentarzach typu ‘wow, fajny blog, będę tu wpadać dwa razy w tygodniu!’, ale trochę racji w tym jest, że gdy wywiązuje się jakaś głębsza dyskusja warto by było podpisać się, chociaż imieniem. Hasło ‘nigdy nie wiesz, kto jest po drugiej stronie’ nabiera tutaj szczególnej mocy, a gdybyśmy byli ‘po imieniu’, rozmawiałoby nam się łatwiej i przyjemniej, tak myślę. No i może obie strony nabrałyby pewnego rodzaju przekonania, że co napisane w sieci nie musi różnić się od tego, co powiedziane w realu i że warto być sobą cały czas.. 24/7-365, hihi!;)

Jak to my się z skądś znamy ?
Owszem, dlaczego mielibyśmy się nie znać,
Dzieli ans tylko ta lada i to że, każdy z nas boi się odezwać,
Jeszcze te 40 lat, płeć, kolor włosów, to jeszcze nie jest taka beznadziejna sprawa
Znamy się przestańmy udawać,

I tym optymistycznym akcentem – wszyscy Polacy to jedna rodzina/warto rozmawiać – chciałbym się z Wami pożegnać;P

paaa;)


codziennie budzę się przystojniejszy, ale dzisiaj to już przesadziłem.

luty 22, 2009

Cześć. Całkiem niechcący minął tydzień od ostatniego wpisu. Będą już ze trzy tygodnie, jak nie obgryzam paznokci (ostatnio nawet się zadrapałem!). 22.02., piękna data. Magiczna wręcz.. A jak przy każdej magicznej okazji, należy pomyśleć sobie życzenie.

To nie finisz, to początek!
To poparzy Cię jak wrzątek,
zanim złapiesz wątek.
Ja to widzę oka kątem,
na plakacie dużym fontem
- sobota czy piątek.
To nie finisz, to otwarcie,
każdy czas jak na warcie
- flow i poparcie.
To dopiero pierwsze starcie,
tak ja gadam, nie mam limitów na karcie!

Koszula, kamizelka.. bokserki i ocieplacze na kolana – strój bloggera. Blog. Kiedyś się pisało pamiętniki epulsowe, ha! Jak teraz na to patrzę, to nawet nie uśmiech, a rumieniec zażenowania pojawia się na mojej twarzy. Ale cóż, człowiek uczy się całe życie. Jak ktoś potrafi ładnie pisać o tym, jaki miał dzień i co zrobił w szkole – plus dla niego, ja nie potrafię. Teraz bardziej podoba mi się to, co piszę, choć żadna epopeja z tego nie jest;P
Trzeba trenować, żeby wychodziło. Trzeba się starać i wierzyć. Wierzyć przede wszystkim w siebie, jeśli ktoś wierzy w coś opcjonalnie, to jego sprawa, ale niech pamięta, że nikt za niego nic nie zrobi. Nie za darmo..
Ostatnio posprzeczałem się lekko z mamą, bo nie chciała się zgodzić, żebym wziął samochód, bo będzie mgła, a ja nie potrafię we mgle jeździć ponoć. Jazda we mgle od jazdy nie we mgle różni się tylko tym, że nic nie widać, wielkie mi halo. Ale mama ma zawsze rację – jak pojeżdżę jeszcze trochę przy ładnej pogodzie, to będę dostawał samochód przy każdej sposobności. Zaraz, a czy jazda wyłącznie w słoneczne dni nauczy mnie jeździć podczas mgły przy rzęsistych opadach deszczu? Nie. W mniej więcej taki oto sposób przekonałem mamę, żeby zaakceptowała mój wniosek o wypożyczenie samochodu, którego pomysłodawcą był sam mój ojciec rodzony we własnej osobie. I pojechałem dzisiaj, ale o tym później..

Ktoś przed chwilą stamtąd rzucił w jej stronę kamieniem
Zapytała: „Kto to mamusiu?”
Zapytała: „Kto to tatusiu?”
A oni jej odpowiedzieli: „Chuligani, córeczko, chuligani”
Lecz może ona też widziała, że nie tylko kamień lecz farba poleciała
I w ten sposób zrozumiała, że to była akcja świadomościowa
A może pomyślała, że ktoś kamieniem chciał ją zabić
A od śmierci uchroniły ją grube szyby McDonalda

Ehh, zła Biedronka kupiła Plusa. Pamiętacie Plusa? Taka cudowna sieć sklepów, w której oprócz taniości (w stylu biedronki właśnie), sprzedawano też alkohol.. ale nie byle jaki alkohol! To był alkohol pierwszej jakości! Obawiam się, że splajtowali właśnie przez niego;p Zakichane 0,5l Bacardi za 30zł – kupując je, czułem się trochę tak, jakbym ich okradał. Rozumiem, że te wszystkie Biedronki są przeznaczone raczej dla osób o mniejszych wymaganiach, niż, np. moje. Ale co im przeszkadzało korzystać z tego samego importera, co Plus? Wrr, przecież tam było dużo ciekawych ofert! Martini, Carlo Rossi, Prezydencka.. ;P

Nie pij, Piotrek, o dziewiątej!
Pić tak wcześnie jest nie mądrze.
Lepiej, gdy się robi ciemno,
Kiedy jest już wszystko jedno.

Jest sobota wieczór. Przepiękna pogoda – jak to przystało na koniec lutego – a ja siedzę sobie gdzie? Na urodzinach babci, dając się wkurwiać wujkom w milczeniu. Miałem nieco ciekawsze plany, ale.. rodziny oraz dat ich urodziny się nie wybiera. Niestety. Wracając.. Co ci starsi ludzie mają takiego w sobie, że zawsze coś muszą dopowiedzieć, jakoś dopiec? Żesz kurwa, dobrze dla nich, że byłem grzeczny!
Zmyłem się z tej jakże przeuroczej posiadówki przed godziną 21., by udać na spotkanie ze swymi kamratami! Borzym, Kuba, Jim Beam i ja – w takim składzie udaliśmy się do mnie w celu kontemplacji nad sensem istnienia, a także poszczególnymi czynnikami składowymi tegoż istnienia. Drewniany smak (czułem tam jabłka!) burbonu dodaje charakteru każdej rozmowie.. A trzeba Wam wiedzieć, że każdy burbon to whiskey, ale nie każda whiskey to burbon!;D Było miło, ale musiało być lajtowo, bo..

Pan i władca czterech kół
Rozpalone serce wiózł.
Piekła moce cisną gaz,
Na tylnych siedzeniach raj.

Nastała niedziela! Pierwszy raz, od początku do końca podróży, mogłem gdzieś jechać sam! Zupełnie sam! Bez żadnej roślinki na siedzeniu pasażera, bez Dantego na tylnej kanapie i – co najpiękniejsze – bez rodziców!
Na liczniku nieco więcej, niż w ograniczeniach na drodze, ale takie życie. Czas ucieka, a do Pieścirogów kawałek jest;p CB radio to przekleństwo kierowcy.. Nie macie nawet pojęcia, jak to dziadostwo świszczy przy trzycyfrowych prędkościach.
No, ale dojechałem cały i zdrowy, z Uśmiechem w progu;> Przyszło nam się z Olgą spotkać w dzień niesłychanie niezwykły. Spójrzcie tylko, ile magii kryje się w tej dacie – 22.02. Czas minął nam pięknie (jak zawsze) i za szybko (jak zawsze). Ale o wspaniałości oraz przemijalności czasu jeszcze wspomnę.

tak wiele, mój słodki, tak wiele
mizernych słów w gębie zbyt wiele
uchlastaj, aniołku, mój język uparty,
gdy sepleni słowem wypowiedzenia niewartym

Po nieco utrudnionej warunkami atmosferycznymi podróży zaparkowałem auto przy bloku, by w tej samej chwili zostać zauważonym przez rodziców. Wrrr, Piotruś, chodź do kościoła z nami! No, chodź.. Samochód dostałem, to pójdę. Później będzie łatwiej go ponownie wynegocjować.
Podczas mszy o godzinie 19. występuje zespół, którego znaczna część uczęszcza chyba do naszej szkoły. W każdym razie, państwo grający i śpiewający przygotowywali się do.. grania i śpiewania, a ja w tej ciszy, której, jak wiadomo, nie słychać bezpardonowo usypiałem.
Tadam! Nagle zagrała muzyka, ksiądz zaczął mówić niepoprawną polszczyzną i ogólnie się rozkręciło – w religijnym znaczeniu, bo żeby ciekawie mi tam się stało, to nie mogę powiedzieć. Hmm, swego czasu do kościoła uczęszczałem i pamiętam mniej więcej, co i jak wygląda, ale gdy leciało ‘Ojcze nasz’, a jakiś młody mężczyzna (który śmiał się z nieśmiesznych żartów prowadzącego) złapał mnie za rękę, zacząłem się zastanawiać, czy nie pomyliłem lokali. Stałem tam, w tej całej ‘wspólnocie’, ale bycie przymusowo trzymanym przez spocone ręce jakiegoś fanatyka zupełnie mija się z moją wizją uczestnictwa w mszy. Lubię sobie stanąć z boku, wyłączyć na godzinkę, zająć się swoimi umysłowymi sprawami, poukładać wszystko. A ci, proszę bardzo, gospel odpieprzają.

ten powrót-niedolot wpisany na porażek listę,
bo kolejne dni bolą. Dni, które zaczynasz piskiem,
Źą, bo to traci już sens..
Ty za dobrze to wiesz,
bo nieważne, jakbyś starał się,
tam lepiej jest.

Kilka lat temu mój wujek wyjechał do Anglii. Wcześniej pracował w warszawskiej firmie ‘Byś’ zajmującej się wywozem odpadów. Można się śmiać, ale praca dobrze płatna. Z takim doświadczeniem nie miał problemów ze znalezieniem pracy zagranicą. Ale, ale.. Cel podróży: Zarobienie tyle pieniędzy, by spłacić odsetki do dość potężnego kredytu (Dla niezorientowanych: Biorąc kredyt, najpierw spłaca się odsetki, a dopiero później kredyt właściwy). Mija trochę czasu, zadanie wykonane. Telefon do żony: ‘Kochanie, zostanę jeszcze trochę, spłacimy cały kredyt’, miały kolejne tygodnie, bo przecież ‘pieniędzy nigdy za wiele’, później jeszcze na to, później jeszcze na tamto. Ale rodzina, Polska – tęskni za ojczyznami, które to odwiedzał dwa razy do roku, chce wracać. Ehh, to naprawdę korzystna praca.. siedzi tam nadal!;]
A co jest najgorszego w tej całej historii? Że nawet żeli pod prysznic już nie dostaję..

W nieustannej pogoni za spokojem.
Czasem spędzam we dwoje,
Gdy nastroje tworzą sentymentalne przeboje,
Kiedy wiem, na czym stoję..

Czuję się lekko, czuję się fajnie. Natłok ciągłych obowiązków.. Nawiążę tu do słusznej teorii Mateusza – my w tej szkole tylko się opieprzamy. Muszę też wspomnieć o słowach Borzyma, który powiedział o mnie – Ty nic nie robisz, a i tak nigdy nie masz czasu. Może i tak jest.. Może na pewno. Gonię czas, który trwonię bez przerwy. Nicnierobienie w moim wykonaniu jest zajebiście skuteczne!
Czytałem ostatnio imiennik i przeraziła mnie dokładność informacji tam zawartych. Wiadomo, nie wszystko się zgadza, ale zdecydowana większość tak! Ehh.. ‘jednorazowy i unikalny’?
Mętlik w głowie najczęściej koję w sobotnie popołudnia. Wyję z tęsknoty do tych chwil, wyję z zachwytu ich wyczekując.. Prawie jak czajnik, prawie jak w reklamie pasty do zębów. Się świeci uśmiechami, się cieszy nieustannie. Eh, chyba otworzę prywatny kajet i tam zapiszę parę zdań, bo tu nie mogę się otworzyć;p Ha, ogólnie jestem typem raczej zamkniętym w sobie, ale nieraz uda mi się powiedzieć coś.. coś z siebie. Nie jestem głupcem, a mimo to szaleję.. To czysta magia, alchemia i właśnie tak To widzę.

Bo ja widzę, jak wokół Ciebie powietrze wrze,
a po głowie chodzi Ci ta jedna myśl..
Bo ja czuję, jak wibruje powietrze,
które wokół Ciebie wiruje tylko po to,
by wciągnąć mnie..

PS.
Poprawna polszczyzna źródłem sukcesów w życiu prywatnym i zawodowym.
PS1
Dla każdego, kto pozjadał wszystkie rozumy prócz mojego.. Serdeczne spierdalaj;*
Nie lubię swojej klasy. Statystycznie..
PS2
Fandango Gang – Bas Tajpan i Miuosh! Mamy luty, a to jest dla mnie płyta roku!:D Niech takie produkcje się nagrywają..
PS3
Nie podoba mi się tu, nie musicie czytać.
PS4
Lubię czwórkę. Każdej czwórce dałbym pięć gwiazdek. Pięć na trzy.
PS5
Moja kabaretowo elastyczna twarz żegna się z Wami szerokim uśmiechem;)

Wiesz to czego zmierzam? Do etosu rycerza.
Nigdy nie śpiewam Góralu. czy Ci nie żal,
nie lubię tych, co polują na grubego zwierza,
stronię od tych, co z diabłem mają przymierza.

Do następnego, łehehehe..
;)


My Blueberry Nights

luty 15, 2009

Heh. Takie dziwne uczucie, jak wsiadać po długiej przerwie za kierownicę samochodu – wiesz, że potrafisz to robić, ale boisz się, że coś pójdzie nie tak. Nie będzie dziś długiego, porywającego wpisu. Będzie coś na rozgrzewkę, żebym wtopił się w otocznie, które zresztą sam stworzyłem. Króciutki wpis, który miał być opisem na gg. Zapraszam do krótkiej lektury:

I want a girl with lips like morphine,
Knock me out every time they touch me.
I wanna feel a kiss just crush me,
And break me down.

Cześć.
Wiecie, są ludzie, którym się wszystko udaje.. Może nie od razu i w niedokładnie taki sposób, jaki by chcieli, ale jednak osiągają swój cel. swoje cele, bo może być ich wiele. Hmm, każdy by tak chciał, prawda? Ja też! I pewnie byłbym zazdrosny, gdyby nie fakt, że mam się świetnie, nie narzekam!;)
Wczoraj był Walentynki i wiecie co? Odpoczywałem.. W kominku strzelał ogień, na stole stała butelka z bąbelkami, a Ona przytulała się do mnie uśmiechnięta. Tak, to był pełen relaks, luz, blues.. Chyba oto w tym wszystkim chodzi. Żeby patrzeć na uśmiech i.. też się uśmiechać.

I co? Żyję non-stop z telefonem
i czasami mam dość, rozumiesz, Ziomek?
Przecież to będzie przegięcie w drugą stronę,
zbyt długo być pod telefonem,
teraz mam wyciszony dzwonek,
ja też potrzebuję ciszy trochę!

Znacie to uczucie, gdy stoicie przy wejściu na plaże ze znajomymi i mówicie sobie: kto ostatni wbiegnie do morza jest głupi, biegniecie, co sił w nogach, jesteście pierwsi, zostało Wam kilka metrów i zaczynacie zwalniać, bo dopada Was strach, że.. dopada Was strach, nie wiecie czemu. Może woda jest zimna? Może reszta wcale nie biegnie, tylko stoi i śmieje się, że ktoś się tak stara nie być ostatni? A może to strach, że wszystko idzie zbyt dobrze.. Nikt nigdy nie chce być drugi (nie wspominając już o ostatnim), ale gdy jest pierwszy, czuje tę presję. Chyba właśnie trochę tak się czuję. Chyba, bo nie jestem pewien..
Ahaha, no to poleciałem teraz;D Nie czuję się, jak w wyścigu, czuję się dobrze, po prostu;)

Dlaczego nie ma długopisów?
Nigdzie nie ma długopisów, nie ma, nie ma, nie ma, nie ma!
Może są w którymś koszyku
Albo w jednym z piórników? nie ma, nie ma, nie ma, nie ma!
Nie ma markerów, malografów nawet nie ma BIC’ów!
Koniec, nie ma, nie ma, amen!

Hmm, chyba nie będzie tak źle z pisaniem. Dlaczego nie pisałem? Działo się dużo, a ja bałem się zatrzymać, by o tym napisać tutaj. Pisałem w innych miejscach, więc nie martwcie się, nadrobię;) Bałem się kliknąć i dodać nowy wpis, boowe;p ja i strach.. Mes miał rację, im jesteś starszy, tym jesteś twardszy. Każdy się zastanawia, czy ludzie się zmieniają. Proste, że tak! Hah, już czuję ten blogowy kocioł w głowie. Miałem dodać tylko opis, a szaleję.. i co do szaleństw, mogłem usłyszeć, przeczytać:

Ja chyba zwariowałam z Tobą
Oszalałeś ze mną Ty
Zbudziłeś mnie w środku dnia
I teraz nigdy więcej
Nie chcę, nie chcę
Nigdy więcej już nie chcę spać

I co do walentynek. Komercyjne święto, ble! Trzeba kupować sobie prezenty, trzeba mówić miłe rzeczy.. Jak dla mnie, to to święto jest bardziej potrzebne, niż jakiekolwiek inne. Ludzie tak rzadko na dobro sobie robią, tak rzadko dają sobie prezenty bez okazji, że ta okazja, by je sobie dać wydaje im się niepotrzebna. I z drugiej strony – czy ludzie w ogóle wierzą w miłe rzeczy, jakie im się mówi? Ehh, często jest tylko ‘psss’, bo to, co mówisz, wydaje się nieprawdopodobne, a jest po prostu.. szczere.
A z trzeciej strony. Poszliśmy z Olgą na film, który.. nooo, nie spełnił naszych oczekiwań. Naszych, a także tych wszystkich osób siedzących na sali razem z nami. Godzina seansu nam pasowała, tytuł miał dobry, Jude Law w nim grał – ktoś tylko o fabule zapomniał:D Bowe, ale co z tego? Ta Dziewczyna siedząca obok dostarczyła mi więcej uśmiechu, niż mogłaby to zrobić jakakolwiek komedia;D Za oknem pociągu drzewa, drzewa, plaża, drzewa, drzewa.. Przed oknem pociągu uśmiechy, uśmiechy. Nic, tylko podróżować!:)

Mogę mieć świat u stóp ja nie przypuszczam ja to wiem
Mogę mieć takie życie jak inni mają sen
Mogę pojechać hen i tam znaleźć szczęście
Mogę być szczęśliwy tu mając proste zajęcie

Zagrałem w filmie (niestety jest pocięty, widocznie komuś nie spodobał się mój humor), napisałem wiersz, rozśmieszyłem salę skeczem swojego autorstwa.. Miałem napisać słowa piosenki dla pewnej śpiewaczki, miałem wystąpić z kabaretem NIC. Ale o tym nie napiszę;)

on ma ruch jak skup euro palet,
biznes kręci się jak rtęci słup.
do biznesu ma talent,
roześmiany od ucha do ucha,
choć to nie uśmiech orderu

Miało być krótko. Wyszło średnio – jeśli chodzi o długość, nie o treść;p Wersja skrócona, pisana na szybko, pisana na milion życzeń, próśb i rozkazów spełnionych przez jedno zdanie:D Aaa, i przypomnę Wam styl, w którym jestem jedyny.. ;D

Uśmiech jest najprawdziwszy,
kiedy jednocześnie uśmiechają się oczy..

Łehehehe, Dzieciaki, łehehehe!:)