- Puk, puk.
- Kto tam?
- Nie wiem. Otwieraj!
- Dobrze, otworzę.
A zrozumiesz cokolwiek? Sprawdźmy. My. Totalna generalizacja. Może tak, może nie. Otworzę głowę. Poznaj, co myślę. Otworzę serce. Poznaj, co czuję. Po co? Wiesz, co czuję. Przeważnie, da się wyczytać. I to bez liter! Nie o to chodzi, nie teraz, nie dziś i nie tu. Nie wiesz, co myślę. Prawdziwe ‘wiem’ jest mocniejsze od ‘ja też’. Szkoda. Szkoda? Nie szkoda. Niech tak będzie, skoro tak jest. Może będzie inaczej. Poczekam. A Ty? Głupie pytanie. To po co się pytam siebie? Siedzę w rozpiętej koszuli i słucham muzyki. W czarnej koszuli słucham czarnej muzyki. Serce mam, jak muzyka i jak ta koszula, czarne. Czarne to złe? Czarny charakter jest zły. Czarne serce jest moje. Ponoć nie mam serca. A mam serce! Serce mam z żelaza. Z żelaza, co w hutach mego mózgu przetapiane jest na milion mniejszych serc. We wszystko, co ważne wkładam serce. Mogę już iść spać? Mogę wszystko. Nie mogę. Aktualnie zasnąć. Nie śpię. Leżę i myślę. Leżę i czuję wibracje. Telefon wibruje? Motyle wibrują. Harcują. ‘Harcować’ to od ‘harcerz’? Harcerz w lesie na łonie natury. I z nożem, i z patykami, i ognisko szykuje, i kiełbaski będą. Moment. Łono? No man – no cry, no sex – no fun. Ktoś mógłby się zaśmiać. Ktoś się zaśmieje.
Grono.net – nowy ePuls.pl. I te ich ankiety.. Pamiętam jedną. Jaka postać z bajki najlepiej Cię charakteryzuje? Ktoś, kto jest po to, by być śmiesznym. Zaznaczyłem tę odpowiedź. Śmieszny czy zabawny? Autor miał świadomość różnicy? A chciałem, żeby ją miał? Lubię ankiety. Nigdy nie zapominaj o jednym: Bądź sobą! Jak to? Przecież zawsze jestem sobą! Zawsze gram, czy to się nie liczy?! Należy się zmieniać, by jakim jest się pozostać. Co należy? Trzeba mieć jakieś zasady. Zasady generują porządek! Dane zasady generujące dany porządek służą rozwiązywaniu problemów. A o to chodzi. Czyli nie chodziło o uśmiech? Zawsze chodziło o pieniądze. Albo o seks. Tak mówią, ale tylko w filmach. Tak naprawdę chodzi o coś innego. Chodzi o coś więcej.
Mogę wszystko. Wiem, jak to jest nic nie móc. Nie mogę spać, bo myślę. Nie mogę jeść, bo myślę (Swoją drogą jedzenie przeszkadza we wszystkich innych czynnościach, np. mówieniu, pisaniu. Ponoć czasem pomaga. Ponoć można dostać się przez żołądek do serca. Ciekawe, czy to boli.. A pieczarki i tak zjem!). Nie mogę nawet myśleć, bo myślę. Może przez moment pomyślę. Patrzę na ludzi. Myślę o ludziach. Moment. Wracam do swoich myśli. Bardziej one wracają. Myślę o ludziach. I takie pojedyncze zdania mnie uderzają. Nieraz nawet nie zdania. Tylko takie, plum, o. Nieraz bolą. Nieraz koją. Nieraz są tak szczęśliwie radosne, że aż zasmucają. W końcu to tylko głowa. Lećcie, żyjcie! – mówię w myślach do myśli. Uspokój się, poczekaj trochę. Śpieszy Ci się gdzieś?!- odpowiadają pytająco mi w myślach myśli. Nie uspokoję się! Myślę dalej.. Zamrożę te myśli. Skurkowane, dość ciepłe. Dość bardzo. Jest takie wyrażenie ‘ciepło się wypowiadać’. Nie ma takiego wyrażenia ‘ciepło myśleć’.
Charakter mi się zmienia. Ponoć. Śmiech przedszkolaka, spojrzenie emeryta. Też mi połączenie. To nadal ja. Tylko, że inny ja. Nie potrafię się śmiać na zawołanie. Nie potrafię stłumić szczerego śmiechu. Mniej patrzę, więcej widzę. Potrafię być zły. Cięty jak rapier, na szczęście rzadko. Potulny i pocieszny. To częściej. Bazarek z darmowymi przysługami. To też, zdarza się. Ponoć za często. Ponoć jestem uparty. W to akurat nie wierzę.
Zabij mnie jak Varius Manx. Nie! Daj spokój, żartowałem. Po prostu lubię to śpiewać. Jak jestem sam w domu. Śpiew nie jest moją mocną stroną. Taniec zresztą też nie. Jeśli chodzi o muzykę, to tylko jej słuchanie mi wychodzi. Trzeba mieć tego świadomość. Kupiłem sobie koszulkę. Koszulka ma na metce taki sam tytuł, ja ten wpis, choć on nie ma metki. Ja jestem jego metką. O, można tak powiedzieć. Ktoś powiedział, że jestem gorszy niż baba. To w kwestii zakupów. Trzeba mieć tego świadomość. Mogę powiedzieć, że nie lubię metek – tych wewnątrz ubrań. Drapią, brr. Lubię drapanie, ale nie przez metki. Bardzo lubię. Bardzo nie lubię tłustych rzeczy. Kremów, filtrów, balsamów we mnie wsmarowywać, w siebie. Kremy mają na mnie zakaz. W Kogoś mogę wsmarować krem, wkremować. Kremuję sobie dłonie dwa razy dziennie. Nawilżam. Strasznie grubo i tłusto. Golonki też nie lubię. I tłustych zup. Boję się owadów. Nie boję! Likwiduję! Ale tylko jak zaatakują. Mam wrażenie, że po to zostały stworzone. Przerażać i atakować. Uhh, dobrze, że nie gwałcą i nie zabijają. Choć z tym zabijaniem..
Jedna osoba coś powie. Druga osoba coś powie. Kolejne też będą mówić. Wszystkie to samo. Mają rację? Niekoniecznie. Jednak na pewno coś w tym jest. Nie można się wybielać nie wierząc w te słowa. Tu jest tak zwane, ziarnko prawdy. Nie wierzysz w nie? Chcesz się wybielić? Wścieknij się jeszcze bardziej, he he he! Ale to inna beczka. Wracając do tematu..
Pan z telewizji, z serialu. Młody Werter. Bardziej kolega ze szkoły. A nie Bruce Willis i Romeo? Nie, raczej nie. Raczej. To jakby być trochę pewnym. Albo się jest pewnym albo nie. Nie można być trochę pewnym. Co to jest? Propozycja nie do odrzucenia. Nie czytałem książki. Nie oglądałem filmu. Znam tylko cytat. Co to jest? Propozycja nie do odrzucenia. Można ją odrzucić. Ot tak.. Suma summarum, liczy się tylko uśmiech. No, może COŚ więcej. Ktoś powiedział, że warto ryzykować. To było wczorajszego wieczoru. Ktoś powiedział, że kto gra grubo, wygrać musi. Nie pamiętam, kiedy to było. Czy te ryzyko i grube granie mogą dać COŚ więcej, niż uśmiech? Nie wiem. Po prostu się uśmiecham.
Dojrzewa we mnie pierwiastek. Nie taki z tablic. Nie chcę wyglądać przez okno na horyzont. Chcę otworzyć drzwi i iść w jego stronę. Iść tak, że nawet śmierć mnie nie zatrzyma. Pieprzyć to, co za nami. Przecież tego nie ma. Patrzeć w przód, skoro idę w przód. Widzieć milion barw. Sny nie muszą kończyć się nad ranem. Taką mam nadzieję. Ułożyłem sobie w głowie scenariusz. Plan, jak się wkręcić do nieba. Odkładam go na półkę. W głowie. Może kiedyś.. Teraz się tylko uśmiecham.
Chciałem założyć hasło. Ukryć ten wpis. Nie założyłem. Otworzyłem głowę. Otworzyłem serce. Darmowa podróż po mnie. Ale nie we mnie. Nie jak krew w żyłach, jak tlen w płucach (Nie znam się. Czy tlen występuje w żyłach? Oglądałem taki film, w którym Pani wstrzyknęła Panu powietrze do krwiobiegu i on umarł. Brrr, w żyłę..). Jak krew, jak tlen. Ale to nie TO. Skoro nie to, to zamykam. Zamknięte. Mówię teraz: Pull up, don’t come again. Ta, tylko tak mówię..
Głowa do góry,
Cześć!
Szybko.
Idzie burza?
Wiem, że szybko. Może i za szybko. Ale teraz inaczej nie potrafię. Może nie chcę.. Na pewno nie chcę!
]:->
Jaki Sylwester, taki cały rok.
Cieszmy się!
Ten raz.. bądźmy przesądni..
]:->
Wyobraź sobie wielkie pole szczęśliwości, które trawi susza. Jako właścicielka, modlisz się o deszcz. Hah, a jak widzisz, zbliża się burza. Czas spłukać brudy, czas to wszystko ożywić..
]:->
Hmmmm….
Ok, zaczynam się bać następnego roku:D
Najlepszego!
Gwoli ścisłości..
1) Tak, szybko. A reszta tego punktu.. ahh tam;>
2) To odpowiedź skierowana raczej do.. Ludu;>
3) Mówiłem o Tobie, jako właścicielce, ale to też nie tak. Pole nie jest moje, burza jest moja.. we mnie.. mną;>
NAJLEPSZEGO!
Moje pole swoja drogą:D I jak nie burza, to się włączy zraszarkę(czy jak tam to się nazywa).
Dobrze, dobrze, już nic nie mówię.:P
uuh, dziewczyno, miałabyś sto zraszaczy, a nie byłyby w najmniejszym stopniu zdolne do tego co ta.. burza.
Przerosło mnie to, piękne zwierzenia na koniec roku, ale nie jestem w stanie tego objąć. Może bardziej Ciebie obejmę… ten wpis jest taaaaaaaaaaaaaaki głęboki i szeroki.
Hihi;)
Trzymam Cię za słowo!