doceniam każdy wdech, celebruję każdy wydech

grudzień 31, 2008

Wszystkiego najlepszego w nadchodzącym roku. Wszystkiego najlepszego do końca świata!:D Ale nie życzę Wam, żeby szczęście Was znalazło. Życzę Wam, żebyście je sami znaleźli. Wierzcie, że tak jest przyjemniej. Może i potrzeba na to więcej czas, więcej sił, ale na pewno jest ciekawiej:P A gdy nie ma rozwiązania.. znaczy, że nie ma problemu!:>

Desiderata – forma duszy leku.
Człowieku, wśród zgiełku i pośpiechu spokojnie idź.
Pamiętaj, jaki pokój może w ciszy być.
Tak dalece, jak możliwe siebie się nie wyrzekaj, nie.
Dobre stosunki z innymi ludźmi miej.
Swoją prawdę głoś, swoją prawdę szerz jasno i spokojnie.
Słuchaj też, bo każdy ma swoją historię,
Nawet głupiec, ignorant ma swoją opowieść.
Powiedz, czy porównujesz się z innymi?
Jeśli tak, wtedy możesz stać się zgorzkniały albo próżny,
Bo każdy różny.
Zawsze będą lepsi i gorsi od Ciebie,
Nikt taki sam.
Ciesz się, że masz plan i ciesz się osiągnięciem.
W pracę włóż serce,
Jakakolwiek skromna będzie, to trwała wartość,
A otaczające ją koleje losu zmienne.
W jednym momencie każde przedsięwzięcie.
Ostrożnie, na oriencie, bo świat pełen jest oszustwa na przekręcie.
Prawdziwą zaletę życia odnaleźć musisz.
Wielu dąży do ideałów, czy Ty to w sobie dusisz?
Bądź sobą.
Nie próbuj, zwłaszcza uczuć ukrócić, odrzucić własnej miłości,
Bo w całej tej oschłości jest ona wieczna jak trawa(?).
Przyjmuj to, co niosą lata wyrzekając się przymiotów młodości,
Jakby to nie była żadna strata.
Desiderata
Słuchaj, rozwijaj siłę ducha.
Ewentualną tarczę na cios kata, jakim jest nieszczęście,
Lecz nie dręcz się wyobraźni tworami.
Wiele obaw rodzi się, gdy jesteśmy sami albo znużeni.
Dyscyplinę się ceni,
Ale poza tym bądź łagodny dla siebie.
Jesteś wszechświata dzieckiem,
Niż drzewa i gwiazdy niemniej masz prawo tu być,
Czy to jasne dla Ciebie czy nie?
Nie wątp że wszechświat jest taki jaki być powinien,
Więc bądź w pokoju z Bogiem,
Cokolwiek myślisz o Jego istnieniu.
Czymkolwiek się zajmujesz,
Jakiekolwiek pragnienia Cię duszą,
W ulicznym zgiełku i zamęcie trzymaj pokój ze swą duszą.
Z całym swym zakłamaniem znojem i marzeń rozwianiem.
Jeszcze ten świat wygląda pięknie,
Bądź uważny, staraj się być szczęśliwy.
Desiderata przekaz prawdziwy

Dochodzi północ. Wierzę, że (jeszcze!) jesteście w stanie utrzymać się na nogach.. o własnych siłach;D
A gdy rano podniesiecie się, będziecie mogli stwierdzić – Ooo tak! Sylwester był udany! :D
Udanego, Dzieciaczki!;)


evil minded

grudzień 31, 2008

- Puk, puk.
- Kto tam?
- Nie wiem. Otwieraj!
- Dobrze, otworzę.

A zrozumiesz cokolwiek? Sprawdźmy. My. Totalna generalizacja. Może tak, może nie. Otworzę głowę. Poznaj, co myślę. Otworzę serce. Poznaj, co czuję. Po co? Wiesz, co czuję. Przeważnie, da się wyczytać. I to bez liter! Nie o to chodzi, nie teraz, nie dziś i nie tu. Nie wiesz, co myślę. Prawdziwe ‘wiem’ jest mocniejsze od ‘ja też’. Szkoda. Szkoda? Nie szkoda. Niech tak będzie, skoro tak jest. Może będzie inaczej. Poczekam. A Ty? Głupie pytanie. To po co się pytam siebie? Siedzę w rozpiętej koszuli i słucham muzyki. W czarnej koszuli słucham czarnej muzyki. Serce mam, jak muzyka i jak ta koszula, czarne. Czarne to złe? Czarny charakter jest zły. Czarne serce jest moje. Ponoć nie mam serca. A mam serce! Serce mam z żelaza. Z żelaza, co w hutach mego mózgu przetapiane jest na milion mniejszych serc. We wszystko, co ważne wkładam serce. Mogę już iść spać? Mogę wszystko. Nie mogę. Aktualnie zasnąć. Nie śpię. Leżę i myślę. Leżę i czuję wibracje. Telefon wibruje? Motyle wibrują. Harcują. ‘Harcować’ to od ‘harcerz’? Harcerz w lesie na łonie natury. I z nożem, i z patykami, i ognisko szykuje, i kiełbaski będą. Moment. Łono? No man – no cry, no sex – no fun. Ktoś mógłby się zaśmiać. Ktoś się zaśmieje.
Grono.net – nowy ePuls.pl. I te ich ankiety.. Pamiętam jedną. Jaka postać z bajki najlepiej Cię charakteryzuje? Ktoś, kto jest po to, by być śmiesznym. Zaznaczyłem tę odpowiedź. Śmieszny czy zabawny? Autor miał świadomość różnicy? A chciałem, żeby ją miał? Lubię ankiety. Nigdy nie zapominaj o jednym: Bądź sobą! Jak to? Przecież zawsze jestem sobą! Zawsze gram, czy to się nie liczy?! Należy się zmieniać, by jakim jest się pozostać. Co należy? Trzeba mieć jakieś zasady. Zasady generują porządek! Dane zasady generujące dany porządek służą rozwiązywaniu problemów. A o to chodzi. Czyli nie chodziło o uśmiech? Zawsze chodziło o pieniądze. Albo o seks. Tak mówią, ale tylko w filmach. Tak naprawdę chodzi o coś innego. Chodzi o coś więcej.
Mogę wszystko. Wiem, jak to jest nic nie móc. Nie mogę spać, bo myślę. Nie mogę jeść, bo myślę (Swoją drogą jedzenie przeszkadza we wszystkich innych czynnościach, np. mówieniu, pisaniu. Ponoć czasem pomaga. Ponoć można dostać się przez żołądek do serca. Ciekawe, czy to boli.. A pieczarki i tak zjem!). Nie mogę nawet myśleć, bo myślę. Może przez moment pomyślę. Patrzę na ludzi. Myślę o ludziach. Moment. Wracam do swoich myśli. Bardziej one wracają. Myślę o ludziach. I takie pojedyncze zdania mnie uderzają. Nieraz nawet nie zdania. Tylko takie, plum, o. Nieraz bolą. Nieraz koją. Nieraz są tak szczęśliwie radosne, że aż zasmucają. W końcu to tylko głowa. Lećcie, żyjcie! – mówię w myślach do myśli. Uspokój się, poczekaj trochę. Śpieszy Ci się gdzieś?!- odpowiadają pytająco mi w myślach myśli. Nie uspokoję się! Myślę dalej.. Zamrożę te myśli. Skurkowane, dość ciepłe. Dość bardzo. Jest takie wyrażenie ‘ciepło się wypowiadać’. Nie ma takiego wyrażenia ‘ciepło myśleć’.
Charakter mi się zmienia. Ponoć. Śmiech przedszkolaka, spojrzenie emeryta. Też mi połączenie. To nadal ja. Tylko, że inny ja. Nie potrafię się śmiać na zawołanie. Nie potrafię stłumić szczerego śmiechu. Mniej patrzę, więcej widzę. Potrafię być zły. Cięty jak rapier, na szczęście rzadko. Potulny i pocieszny. To częściej. Bazarek z darmowymi przysługami. To też, zdarza się. Ponoć za często. Ponoć jestem uparty. W to akurat nie wierzę.
Zabij mnie jak Varius Manx. Nie! Daj spokój, żartowałem. Po prostu lubię to śpiewać. Jak jestem sam w domu. Śpiew nie jest moją mocną stroną. Taniec zresztą też nie. Jeśli chodzi o muzykę, to tylko jej słuchanie mi wychodzi. Trzeba mieć tego świadomość. Kupiłem sobie koszulkę. Koszulka ma na metce taki sam tytuł, ja ten wpis, choć on nie ma metki. Ja jestem jego metką. O, można tak powiedzieć. Ktoś powiedział, że jestem gorszy niż baba. To w kwestii zakupów. Trzeba mieć tego świadomość. Mogę powiedzieć, że nie lubię metek – tych wewnątrz ubrań. Drapią, brr. Lubię drapanie, ale nie przez metki. Bardzo lubię. Bardzo nie lubię tłustych rzeczy. Kremów, filtrów, balsamów we mnie wsmarowywać, w siebie. Kremy mają na mnie zakaz. W Kogoś mogę wsmarować krem, wkremować. Kremuję sobie dłonie dwa razy dziennie. Nawilżam. Strasznie grubo i tłusto. Golonki też nie lubię. I tłustych zup. Boję się owadów. Nie boję! Likwiduję! Ale tylko jak zaatakują. Mam wrażenie, że po to zostały stworzone. Przerażać i atakować. Uhh, dobrze, że nie gwałcą i nie zabijają. Choć z tym zabijaniem..
Jedna osoba coś powie. Druga osoba coś powie. Kolejne też będą mówić. Wszystkie to samo. Mają rację? Niekoniecznie. Jednak na pewno coś w tym jest. Nie można się wybielać nie wierząc w te słowa. Tu jest tak zwane, ziarnko prawdy. Nie wierzysz w nie? Chcesz się wybielić? Wścieknij się jeszcze bardziej, he he he! Ale to inna beczka. Wracając do tematu..
Pan z telewizji, z serialu. Młody Werter. Bardziej kolega ze szkoły. A nie Bruce Willis i Romeo? Nie, raczej nie. Raczej. To jakby być trochę pewnym. Albo się jest pewnym albo nie. Nie można być trochę pewnym. Co to jest? Propozycja nie do odrzucenia. Nie czytałem książki. Nie oglądałem filmu. Znam tylko cytat. Co to jest? Propozycja nie do odrzucenia. Można ją odrzucić. Ot tak.. Suma summarum, liczy się tylko uśmiech. No, może COŚ więcej. Ktoś powiedział, że warto ryzykować. To było wczorajszego wieczoru. Ktoś powiedział, że kto gra grubo, wygrać musi. Nie pamiętam, kiedy to było. Czy te ryzyko i grube granie mogą dać COŚ więcej, niż uśmiech? Nie wiem. Po prostu się uśmiecham.
Dojrzewa we mnie pierwiastek. Nie taki z tablic. Nie chcę wyglądać przez okno na horyzont. Chcę otworzyć drzwi i iść w jego stronę. Iść tak, że nawet śmierć mnie nie zatrzyma. Pieprzyć to, co za nami. Przecież tego nie ma. Patrzeć w przód, skoro idę w przód. Widzieć milion barw. Sny nie muszą kończyć się nad ranem. Taką mam nadzieję. Ułożyłem sobie w głowie scenariusz. Plan, jak się wkręcić do nieba. Odkładam go na półkę. W głowie. Może kiedyś.. Teraz się tylko uśmiecham.
Chciałem założyć hasło. Ukryć ten wpis. Nie założyłem. Otworzyłem głowę. Otworzyłem serce. Darmowa podróż po mnie. Ale nie we mnie. Nie jak krew w żyłach, jak tlen w płucach (Nie znam się. Czy tlen występuje w żyłach? Oglądałem taki film, w którym Pani wstrzyknęła Panu powietrze do krwiobiegu i on umarł. Brrr, w żyłę..). Jak krew, jak tlen. Ale to nie TO. Skoro nie to, to zamykam. Zamknięte. Mówię teraz: Pull up, don’t come again. Ta, tylko tak mówię..
Głowa do góry,
Cześć!


Wypłacz mi rzekę, nie wiem, Dunaj albo Niemen!

grudzień 28, 2008

Witam! Aktualnie nie jestem w najlepszej kondycji psychofizycznej. Dręczą mnie stany lękowe, kompleksy, brak wiary w siebie oraz inny – równie szkodliwy – badziew, o którym nawet nie wspomnę. Ale dam radę, to wszystko przejściowe.. Zgaszę wszystko w sobie, jak to się mówi, he he.

Usiądę wygodnie, łeb dość swobodnie
Rozważy czy nie szkoda
Tych kilku przypadków, wzlotów i upadków
By brylować chwilę
Lepiej byłoby znacznie więcej chwil
Spędzać nieco milej..

Zalewam się myślami, popijam mleko. W przerwach czytam, szukam czegoś, co mnie zaciekawi, pozwoli na moment oderwać się od tego, co odrywa mnie od rzeczywistości. Znalazłem TO, brrr.. To taka jazda, co niby miała nudzić, a przeraża. Więcej możecie przeczytać na Wikipedii albo na wykopie.
Mydło. Mydło w płynie czy klasyczne, w kostce? Mydło w płynie jest na pewno wygodniejsze w użyciu, ale ręce są po nim takie.. ehh, uwierzcie, że mam sporo takich szalonych rozkmin. Wolę w kostce.
W przyszłym tygodniu będę wiele podróżował. Korzystając z usług PKP oraz PKS odwiedzę wiele nowych miejsc oraz poznam dużo interesujących ludzi, na pewno! Będę podróżował tyle, że mógłbym się zamieszkać w autobusie, ha! Było zdać te prawo jazdy i mieć święty spokój? Było.
Co do moich lęków. Gdy szliśmy na lodowisko dzisiejszego popołudnia, bałem się, że mogę się wywrócić i stracić palec/palce. Na szczęście mam wszystko na swoim miejscu, ani razu nie leżałem na lodzie (w przeciwieństwie do Kuby). A tak w ogóle to wszedłem bez biletu, bo zaginął gdzieś w jednej z tysiąca osieroconych kieszeni.
BTW. masowo wypadają mi brwi.

Przekrwione po nieprzespanej nocy oczy,
spocone ręce, szorstkie niczym pumeks.
Marszczy kępy brwi, gryzie ołówek,
nerwowo skrobiąc kciuka naskórek.
Ona nigdy nie spojrzała w jego stronę,
wybierała zawsze takich, co spoglądają na świat przez rozporek.
On wie, że jego miłość jest jak góry, morza, oceany
- mknie ekstraklasą nad płonącymi wieżowcami.
Dobrze wiedziała, że gdy idzie korytarzem patrzy..

Skrajnie umordowany jestem, wyczerpany oporowo. A skurcz serca ściska mi przełyk. He he, gdzie mój Tramal, dzieciak?! O, co do dzieci, przypomniało mi się. Mały Szymon jest w wieku, kiedy to każdy młody człowiek zaczyna wydawać z siebie nieprzemierzony ocean bluźnierstw, szczególnie, gdy mówi o Św. Mikołaju, którego się śmiertelnie boi. Małe dzieci mają to do siebie, że są bardzo pojętne. Zamiast mówić ‘kurwa’ na końcu każdego zdania, można mówić ‘człowieku’, prawda? Gorzej, gdy początkujący poeta wypowiada zdanie brzmiące, mniej więcej, tak: Nooo, wsiadł do tej ciężarówki i się wpierdolił do rowu, człowieku! Takie czasy..

Miłość wszystkiego się spodziewa, wszystko znosi
- jak pacierz klepał te słowa,
gdy zaczynał w wilgotnej pościeli pościg,
za snem lepkim jak złodzieja palce.
Zapisywał te sny, kartka po kartce,
które po głowie toczyły się jak kropelki rtęci.
To bezpieczeństwa wentyl na złe chwile,
gasił światło, więc czytał mniej książek,
wspominał Ją czule, kładł dłoń na kołdrze..

Miłego wieczoru. Dziś było długo z piosenkami, bo było. A chciałem dać taki tytuł – w gęstym korytarzu spojrzeń.. – ale dałem inny i wierzę, że też jest świetnie. Żegnam!;)


serca mać w górę!

grudzień 26, 2008

Scena pierwsza.

Akcja dzieje się w domu bossa mafii, czym dla nas będzie podziemie internatu. Krzesełka tam są, ja przyniosę różowy materiał i opatulimy tym wszystko, żeby było oporowo burdelowo. Mateusz siedzi w fotelu z futrem lisa na ręku, które będzie słodko tarmosił. Karol stoi tuż przy nim. Magda intensywnie masuje plecy bossa. W tle może lecieć piosenka.

bełkot + napisy u dołu (napisy jeśli możliwe, jeśli nie, Mateusz powie;D)
Mateusz: Jest robota do wykonania.. wezwijcie Krisa.
Karol: Szefie! Ja wykręcę numer! Mogę? Mogę?!
Mateusz: Yhym.. (napisy: zrób to!)
Karol: Memory Five, Kris i wszystko jasne!

Kris siedzi w aucie przed “kebabem” i je kebab.
Kris: Ooo, szef dzwoni.. (odbiera telefon) Co jest, Szefuniu?!
Mateusz: Potrzebuję matury dla swojego syna. Dasz radę je zdobyć? (bełkot i/lub napisy)
Kris: Wiadomo, wiadomo!

Chwila zastanowienia. Podjeżdża pod więzienie, gdzie w rządku stoją chłopacy czekający na robotę (Wiśnia, Raczek, Damian, Łyźka – Mogą mieć walizki, jak zaproponował Szymon). Ubrani w kurtki zimowe, bo w końcu mamy zimę! Pod kurtkami.. o tym później. Kris ścisza muzykę, a chłopacy wchodzą do samochodu.

Scena druga.

Polonez wtacza się na szkolny parking, wyskakują z niego chłopacy. Zdejmują swoje kurtki, pod którymi mają koszulki na ramiączka ukazujące ich umięśnienie! Chcą schować je do bagażnika. Otwierają go, a z niego wyskakuje Łyźka. Cała piątka biegnie do klasy, przy czym Łyźka gubi się gdzieś po drodze. Stojąc pod klasa.
Damian do Raczka: Gibasz się jak jakiś rezus..
Raczek: Baaa, pokażę wam, jak to robią miszcze!
Pociąga za klamkę i w tym momencie dostaje drzwiami w głowę, bo z klasy wybiega ktoś z krzykiem: Przepraszam, muszę zmoczyć gąbkę..
Gangsterzy wchodzą do klasy z pistoletami.
Raczek: To jest napad! Nikt się nie rusza!
Wiśnia: Przysłał nas ten, eee, ten..
Damian: ..którego imienia nie wolno wymawiać! Słyszeliśmy, że mieliście przeciek!

Ciara ubrany w strój ratownika z zestawem narzędzi i miską naprawia kaloryfer.
Ciara: Mieliśmy przeciek, ale już wszystko w porządku!

Wiśnia: Dawajcie matury albo was powystrzelam jak kaczki!
Sor: Spokojnie, spokojnie.. Panowie! Zaraz wszystko załatwimy! (macha ręką)
Wiśnia: He he, no ja myślę!
Raczek: Dawaj te papiery, profesorku, i bez gadania!

Ania, Adrian, Olcia, Sylwia, Szymon między sobą.
Szymon: Musimy wezwać pomoc! Zróbmy coś! Wezwijmy..
Ania: Kogo?! Supernianię?!
Sylwia: Nie, (kaszlnięcie)..mena!
Cała piątka wyciąga plakietki z symbolami żywiołów i mówi wierszyk (czytanie jak najbardziej dozwolone):
Ziemia, ogień, wiatr, woda i serce,
przyjdź i weź nas w swoje ręce,
o dobry i prawy, wielki bohaterze,
napadli nas hultaje, fałszerze!
Ocal swoją trzecią eF,
a na koniec z dumą unieś brew!
I jak każdy dylemat rozwiąż też ten,
by dobro wygrało, zło było tylko snem!

Scena trzecia.

Na stojaku zawieszony jest materiał/prześcieradło. Przez lekko rozdarty materiał wychyla głowę i mówi:
chelmik: Powstałem z waszych..
Przedziera materiał, wychodzi potykając się.
chelmik: ..połączonych mocy! A teraz was uratuję! O, ulubiona Trzecia eF!
Podbiega do złoczyńców.
chelmik: Chodźcie we czterech , bo nie mam czasu..
Walczy z nimi (bardzo, ale to bardzo brutalnie!). Po zwycięstwie, krępuję ich taśmą izolacyjną. Do klasy wchodzi Łyźka.
Łyźka: Spóźniłem się?!
Do klasy wjeżdża pijany Kamil-Strażak na składaku.
Kamil: Dzień dobry! Ja już się nimi zajmę..
Łyźka: Oho..

OGÓLNA WSZECHRADOŚĆ KLASY!

Scena czwarta.

Cała klasa stoi z kartką formatu A4 zawierającą napis “MATURA 2009 ZDANA NA BDB”. trwa wszechradość.
Boss mafii pociesza swojego syna.
Mateusz: Nie martw się, Synku! Po co Ci ta matura? Załatwię Ci pracę!
Wróbel: Tak, tato. Jak Ty coś załatwisz, to nie ma (kaszlnięcie) we wsi!
Wróbel znika w ojcowskim uścisku, pojawia się napis “KONIEC”.. A zaraz za nim kolejny napis (wzbogacony o muzykę!)informujący o dalszych losach naszego bohatera.
Piotr W. “znalazł” za granicą znakomitą pracę w branży kulinarnej.. Czasem, gdy nie przypali hamburgera, dostaje napiwek!

ZAOPATRZENIE:
futro lisa -
różowy materiał -
stare telefony komórkowe -
FSO Polonez -
zabawkowe pistolety / pistolety na wodę -
zestaw narzędzi / skrzynka majstra -
miska -
plakietki z symbolami żywiołów -
materiał / prześcieradło -
taśma izolacyjna -
składak / Romet albo Wigry-

WSZELKIE POPRAWKI, NOWE POMYSŁY ORAZ ELEMENTY ZAOPATRZENIA MILE WIDZIANE!:)


je sais qu’est-ce tu veux

grudzień 24, 2008

Cześć;)

I don’t want a lot for Christmas
There is just one thing I need
I don’t care about the presents
Underneath the Christmas tree

Nie przepadam za szablonowymi życzeniami,
ale postaram się o coś z prawdziwymi uczuciami.
Niech w te Święta spełnią się Twoje sny i marzenia,
żeby było pięknie, bosko, żebyś zemdlał z wrażenia!
Chciałbym, by Twoje życie było śliczne i radosne,
zdrowie nieskazitelne, a wszystkie sprawy proste!
Na pewno masz w pokoju choinkę albo sosnę,
niech każdy mówi – ale Ci zazdroszczę!
Twój portfel skórzany ma być zawsze pełny,
a serce ciepłe jak skarpetki frote albo gatki z wełny!
Sylwester ma być udany, baw się na nim jak szalony,
nie martw się, że przepijasz miliony (i tak są Twojej żony,
a może męża, teścia albo chociaż chłopaka)
niech szerokim łukiem ominie Cię żadna draka!
Te życzenia są chyba najgłupsze ze wszystkich, które widziałem,
ale też prawdziwe, zabawne, no i bardzo się starałem!
Szukałem rymów w piosenkach, w książkach i pod fotelem,
trzeba to przyznać – nie jestem lirycznym Supermenem.
Na koniec dodam, byście od zła stronili
i w każdej sprawie do mnie dzwonili!

Od razu chciałbym podziękować za wszystkie złożone przez Was życzenia, ale mam już jedno, którego spełnienia nie mogę się doczekać. Wierzę, że się spełni!
Ale póki co, Piotr uczy się cierpliwości, o!;>

I potrzebuję miłości gram,
bo inaczej się popsuje mistyczny plan.
Wierzę tylko w to,co czuję..
Jestem tu sam.

Uważajcie na gadające zwierzęta, ej,
wracajcie grzecznie z mszy pasterskiej!
Już ostatni raz dnia dzisiejszego,
życzę Wam jutra wspaniałego!
Szczęśliwości, wesołości, do zła niechęci
i Prezentu, co kusi, wabi i nęci;>

Życzę sobie.. Wam i sobie:P
Pa!;)


złotą wodą napełnić wiadra

grudzień 24, 2008

Hejo!:) Dziś będzie inaczej, dziś będzie straszniej.. :P

Milena 11:14:19
Rozwijasz się
chelmik 11:14:27
jak się rozwijam?
chelmik 11:14:30
jak dzdzownica?:PP
Milena 11:14:44
Nie, jak motyl z kokonu :D
chelmik 11:14:54
ahaha:D
Milena 11:15:23
zrzucasz kokon pierdolenia o basenie i skurczach i pokazujesz swoje malowmnicze skrzydła uczuć :D
Milena 11:15:33
ahhhh
Milena 11:15:37
wiersze powinnam pisać ;p
chelmik 11:15:43
no zrzucam
chelmik 11:15:48
Szymon prosil, to ma;p
Milena 11:15:57
Podoba mi się ;p
Milena 11:16:39
Bardzo łatwo wtedy wypierdolić się z wielkim hukiem
Milena 11:16:43
Ahahahahahahahahah :D
chelmik 11:17:04
;D
Milena 11:17:11
powienieneś pisać książki, podręczniki jakieś czy coś
chelmik 11:17:16
tiaa;p
Milena 11:17:23
Czytanie ze zrozumieniem u młodzieży gwarantowane :D

Jest godzina druga w nocy.. może troszkę po. Tak, niech będzie, że troszkę. Kończę tworzyć poprzedni wpis, a nagle do pokoju wpada mama, mówi bardzo dużo bardzo brzydkich słów, a na koniec litanii dodaje, że nie wyjdzie, dopóki nie wyłączę komputera. Ehh, w sumie, to mógłbym skończyć to w 15 minut, ale po co tak? W końcu są Święta.. Dlatego pokornie zapisałem szkic, wyłączyłem wszystkie wyjące urządzenia i położyłem się spać. Wpis musiałem dokańczać dziś rano.. taka jest historia ‘rewolucji sytych serc’:D
I jak widać, dotarły do mnie pierwsze pozytywne głosy na jego temat, na mój zresztą też;)

I don’t know why I go to bed
‘Cause I never sleep a wink
All I do without you here
Is lie awake and think.

Jaram się Mietkiem Foggiem.. leci jedna płyta, leci druga płyta. Ehh, kiedyś to mieli fajną muzykę. Bo Mietek Fogg to raz, dwa to Charley Pride.. Szczególnie kawałek Missin’ You.. Szczególnie w aranżacji Noona!
Zostańmy przy multimediach. Oglądałem ostatnio Transporter 3 – to jeden z niewielu filmów, w którym kolejna cyferka nie ujmuje stylu. Przynajmniej w mojej ocenie;) Sceny walk niezupełnie do mnie docierały, ale mogę przymknąć na to oko;P Co do oczu i gapienia się – dziewczęta oraz chłopcy o innej orientacji – Jason Statham dość często wyskakuje z koszuli w tym filmie!]:->
Ale nie chciałem o tym.. Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia. Może być parę spoilerów, więc wrażliwców zapraszam do kolejnego (dużego) akapitu:P Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia można porównać do Zdarzenia.. Niestety. Zdarzenie mi się nie spodobało. W gruncie rzeczy było nudne, momentami przysypiałem, gdy oglądałem to pierwszy raz. Na muzykę nie zwróciłem uwagi, pamiętam tylko, że jest dużo szumu – w końcu musieli pokazać jakoś wiatr, prawda? Ale, najpierw trochę Wam przybliżę fabuły obu filmów, a są o.. tym samym – źli Ziemianie tak wyniszczyli nie(swoją) planetę, że Ziemia zaczyna się sama bronić (Zdarzenie) / że przybysze z innych galaktyk zaczynają jej bronić (Dzień, w którym..). Myślałem, że chociaż w jednej z tych produkcji będzie pokazane, co my, ludzie, możemy dać Ziemi. Ale nie – w obu przypadkach dostaliśmy drugą szansę, a jedyne, co pokazaliśmy to paniczny strach (oba) oraz to, jak ładnie się poddajemy (Zdarzenie) / jak ładnie traktujemy gości;D
Jak Wam się nudzi, to obejrzyjcie.. książkę jakąś przeczytajcie, o!

Dla przyjaciół dostępny całodobowo,
Dla natrętnych- całkowicie młodzieżowo,
Wyłączam się, nie ma mnie, nieczynny,
Jestem normalny, czyli dla wielu inny.

Wiecie, co boli? Gdy jest się momentami za dobrym, i co gorsza, ma się tego świadomość.. Prośba o banał? Rzucam wszystko, na złamanie karku lecę, ale minuta, dwie i po sprawie. Prośba o coś poważniejszego? Tym bardziej wszystko olewam, poświęcam się temu, dopóki tego nie skończę. Dziękuję. Nie ma za co. Prosiłeś – pomogłem. Nic nie jesteś mi krewny. Ale jak kurewsko boli, gdy to ja proszę Cię o przysługę, a Ty szukasz wymówek, zamiast powiedzieć NIE, gdy nie jesteś w stanie mi pomóc. A gdy najpierw się oferujesz, a później wystawiasz na mnie dupę dopada mnie złość, ale taka złość, której nikt nie chce zaznać. Już nie chodzi o sam fakt udzielenia, czy też nie, tej pomocy, bo zawsze sobie jakoś poradzę, chodzi o słowo. A później się dziwić, że te ’słowo’ jest dla mnie nic nie warte..
Ostatnio wszyscy szczycą się tym, jacy to oni słowni nie są – co mówią, to robią. Te, kurwa, chyba w snach. Zresztą, grajcie tak dalej, a ja będę dalej służył pomocą, dla czystego sumienia. Hah, a może tylko po to, byście później przekonali się, jak ciężko jest żyć bez człowieka ‘do brudnej roboty’;D

Każdy tyra, jak może, by było lepiej,
nie zatracaj się w tym, bo owinie się wokół Ciebie!
Nie wszystko możesz znaleźć na półce w sklepie,
ważniejszy jest człowiek, niż papier puszczony w obieg.

W swoim ulubionym banku byłem obsługiwany przez swoją ulubioną bankierkę(?! Jak nazywa się osoba pracująca w banku?). Wpłacałem swoją ulubioną gotówkę na swoje ulubione konto, gdy na mój ulubiony telefon zadzwonił mój ulubiony tata informując mnie o wizycie mojego ulubionego chrzestnego. Tata mi mówi, że przyjechał wujek z kamerą i ma do mnie jakąś sprawę. Już nie dopytywałem się o nic, ale przecież od.. odkąd pamiętam dostawałem żele pod prysznic (Ale nie takie zwykłe, o nie! Kupowane za granicą, w Unii, he he!), a tu nagle z kamerą? Ale z kamerą?!
W domu okazało się, że kamera nie jest dla mnie, ale mogę sobie chrzest ponagrywać. Tak, bo w 1. Dzień Świąt mój maluśki brat cioteczny – Kacper – ma chrzest (Lesio będzie chrzestnym!:D) i ja mogę sobie ten chrzest, o, ponagrywać! Więc o jaką sprawę chodziło? Mam pokazać, jak to się obsługuje, czy co? Bo jak ktoś przyjeżdża z elektroniką, to przeważnie tego potrzebuje – instrukcji obsługi w pigułce. Nie, nie chodziło o nic. Wujek kupił sobie kamerę za ileśtamset Euro w Hiszpanii, bo we Francji takiej nie widział, a w Anglii bał się, że przepłaci. Już się nie nakręcam, przepraszam. Kupił sobie tę kamerę i chciał się nią pochwalić. Ale nagrywanie? Na pewno będzie potrzebował statywu od już! Cóż prostszego? Chciałem mu pożyczyć swój, ale gdy rozstawiłem swój statyw, tak mu się spodobał, że wziął go sobie. Powiedział, kup sobie jakiś na allegro, ja dam Ci pieniądze, ale ten jest mój. Proszę bardzo, lepszego, niż ten sobie nie kupię, bo na co mi?:P
Po 1. To za każdym razem, gdy coś sobie kupią (wujek i reszta) muszą, ale to muszą się tym pochwalić! Kurwa, ekstra, że Was stać, ale co mi do tego? Mnie nie jara to, że przepłacacie za każde urządzenie, a i tak kupujecie średniawkę i tylko po to, żeby mieć..
Albo jeszcze lepiej. Jak Piotruś wymarzył sobie Canona (Głupotę napisali na podlinkowanej stronie, bo mój Canon ma RAW! Jak komuś to potrzebne, to będzie miał, dla zwykłego szaraczka, jak ja, to nieprzydatny luksus!) to po dwóch tygodniach moje siostry cioteczne też latały z aparatem. Może nie droższym, ale w podobnej cenie. A jak to się miało do jakości tego aparatu? Hah, już możecie zacząć się śmiać;]
Po 2.
Ślub? Wesele? Wiadomo, to można sobie nagrać – przynajmniej śmiesznie jest;) Ale chrzest?! I co na tym chrzcie?! Jedenastosekundowy moment samego ochrzczenia dziecka, nie? Brr, głupota! Głu-po-ta!

a po miesiącu przyjaciółki będą słuchać:
‘on nie chce rozmawiać, chce się tylko stukać’.
Ja się mu nie dziwię, on gra szczerze i uczciwie,
w końcu pierwszy zagadał do niego Twój tyłek.

Ehh, muszę Wam powiedzieć, że przyszło nam żyć w totalnej dziczy. Na początek krótki pokaz głupoty. Zebrane w ciągu ostatnich dwóch dni, autentyki..
Wychodzę z Kubą z basenu (tak, musiał pojawić się basen, bo dawno o tym nie pisałem:P) i w wejściu mija nas para, której dialog było słychać na długo przed i po owym wyminięciu:
chłopak: He he, jesteś mała!
dziewczyna: Twoja pała..
chłopak: He he, kurdupel! Dryblas!
Chwila ciszy i..
chłopak: Eee, zaraz! Dryblas to nie..
Wracam do domu spokojnym krokiem, dłubie coś przy telefonie, a przede mną pojawiają się dwie podlotki! I znów część dialogu, po usłyszeniu której, musiałem przyspieszyć kroku, żeby nie jebnąć przy nich ze śmiechu:
dziewczyna1: Sama nie wiem, jak to między nami jest..
dziewczyna2: Ale odzywał się do Ciebie? Pisał coś?!
dziewczyna1: Ehh, zapytał, czy nie chcę wyjść z nim i pojeździć samochodem i..
dziewczyna2: mhmm.. i co? I co?!
Totalny przestój myślowy. Ludzie zachowują się jak.. Właśnie, jak co? Bo na pewno nie jak zwierzęta;D Szybka analiza: Co za dziewczyna chciałaby być z takim głąbem?! I co za dziewczyna mówi “twoja pała”?! Co za chłopak odzywa się tak do dziewczyny?! Myślałem, że tylko dzieciaki w przedszkolu używają słów, których znaczenia nie znają..
I jeszcze takie pytanie: Co oni niby by robili w tym samochodzie?
Co do działań w samochodzie, w parkach, w szkołach i w innych dyskretnych miejscach.. Czy oni wszystko muszą sprowadzić do sfery profanum?! Wszystko wywalają na wierzch – cycki, tyłki, fiuty. Nic nie mają dla siebie samych. Wszystkim się dzielą z publicznością, przymusowo, i ja muszę mieć te wizje w głowie, a co mają oni?! Się pytam.. Ale skąd mają wiedzieć, co i jak, skoro mądrych książek nie czytają? Z telewizorów emanuje zło kunsztowne, bo co bym nie widział teledysku pop A.K.A. rap, to musi pojawić się pani, co konkretnie kręci tyłkiem i ma przy tym ubranie w nie za dużej ilości. Seksy wszędzie! Kiedyś kobieta pokazała kolano, to był szok i szał, a teraz?! Co Ty, kurwa, zakonnica?! Nie podoba mi się to wszystko, oj, nie podoba! I jak oni tak wychodzą ze wszystkim do ludzi, no nie, to ja nadal nie rozumiem, co mają dla siebie? Żadnych sypialnianych sekretów?! Mnie to już nie dotyczy, nie gubię się w tym wszystkim, ale nasze dzieciaki? O ile będziemy je mieć, bo mnie momentami ogarnia całkowity przestrach, że ciężko lekko żyć w takim świecie.. No ale, macie, dziewczyno i chłopaku, dziecko. Oczywiście macie w domu Internet, kablówkę z trzystoma kanałami (w tym z 15 porno, a do tego na TVN, TVN7 i Polsacie lecą gołe dupcie i po 24:00, więc nawet nie trzeba mieć nic kodowanego, ha!). Ej, ja nie mówię, że to źle – w gruncie rzeczy. Bo miejcie to, niech Wam się powodzi! Niech telewizor zajmuje pół ściany i ma gniazdo USB(:D), niech Internet śmiga z taką prędkością, że kopiowanie muzyki będzie łatwiejsze, niż zrobienie kanapki z masłem orzechowym, ale te dzieciaki! Gdybym dostał pytanie o ich przyszłość w Milionerach, musiałbym zrezygnować..

Człowiek jest skonstruowany tak, by się dostosowywać
i jeśli bóg miał swój plan, to Ty mu wybacz.
To Ty też musisz mieć swój i się nie odzywać,
nie możesz okłamywać się, że nikt Cię nie wykiwa,
nieznośna lekkość bytu słodko-gorzki smak ma,
jak magma ze szczytu Prawda na nas opadła,
zaryzykuj, skoro nic do stracenia nie masz.
Życie to magia, użyj swojego płomienia
do podpalenia swojej latarni Marzenia..

Nie wiem, czy to te Święta jednak we mnie trafiają, czy to coś innego, ale zastanawiam się nad swoim życiem. Wiem, brzmi poważnie, ale przebiega to raczej na wesoło, choć bywało różnie. Oglądam się przez ramię, patrzę, jakie błędy popełniłem, co zrobiłem źle i staram się wyciągać z tego wnioski. Tak, wiem, że jestem mądrzejszy o rok od 24 grudnia 2007. Heh, dziś trafiłem (całkiem przypadkowo) na jeden ze swoich wpisów do epulsowego pamiętnika, przeczytałem go i.. Człowieku, to Ty?! Ile lat minęło? 3? Może 4 lata? Oj, czuję tę różnicę, zajebiście ją czuję. Nie uważam się za jakiegoś duchowego przewodnika, który może pokazywać ludziom drogę, ale wierzę, że sam mogę ją sobie wyznaczać na tyle efektywnie i skutecznie, by nie pakować się w kłopoty. A gdy już się zdarzy (bo wiadomo, że na pewno się zdarzy), to będę potrafił z nich wyjść po najmniejszej linii oporu. Ehh, ta najłatwiejsza droga nigdy nie jest tą najlepszą, ale chciałbym znaleźć taką, taką.. optymalną i jak bum-cyk-cyk, znajdę ją!;D

Mamy marzenia, zresztą każde z nich tętni,
lecz zamiast je spełniać, uprawiamy z nimi pogawędki,
to nic, że ominiemy każdy w szczęściu azyl,
PRZYNAJMNIEJ WIEMY JAK PIĘKNIE JEST MARZYĆ..

PS.
Jednak pisanie swoje myśli, to jest metoda na dobry blog:P Oczywiście nie wszystkie! A nawet jeśli pisałbym tu wszystko, to i tak nie da się poznać człowieka tylko po tym, co i jak pisze. Może skrawki osobowości, ale nigdy w całości..
PS1
Konkurencja nie śpi, Konkurencja tworzy :D
chelmik pozdrawia Konkurencję i życzy powodzenia;)
PS2
Skowyrnych Świąt i Mikołaja, który by Was zaspokoił.. ;>
PS3
A co, jeśli to ja czekam pod choinką?!;P
PS4
Borzym 2:45:49

http://www.youtube.com/watch?v=wegOJS02znY

Borzym 2:45:50
:D
Borzym 2:45:54
fajny song :P
chelmik 2:47:53
“love me, wherever you are.. “
chelmik 2:47:55
o
Borzym 2:47:58
:D
Borzym 2:48:04
jebac tekst:D
Borzym 2:48:07
fajnie spiewa:D
chelmik 2:48:11
i zdmuchnac zapalke
Borzym 2:48:12
i zapalkami sie bawi:D
chelmik 2:48:31
”love you again and again’
chelmik 2:48:53
ma kolor oczu prawie jak ja;p
Borzym 2:49:03
ze niby kolor – pojebane>?:D
PS5
Pisanie scenariusza czołówkowego odkładam na jutro.. Ostatecznie. Mam ciekawsze rzeczy do napisania..
PS6
A i tak miałem jeszcze o czymś napisać, a czuję, że o tym zapomniałem, ehh.. No nic, trochę i tak macie do przeczytania:P Mieliście, w sensie, bo już doczytaliście.. :P
PS7
Co do moralności albo i jej braku. Gdy trzech kolesi stoi sobie w parku (nie wiem, czy połać zieleni pomiędzy dwoma drogami można nazwać parkiem, ale..) i je pizzę – budzą zdziwienie jak śnieg w Hiszpanii, ale gdyby tych trzech kolesi stało z piwami, to raczej nikt by na nich nie zwrócił uwagi..
PS8
Jak to jest, że płacisz hajs i nie możesz zjeść sobie pizzy przy stoliku – prosto, elegancko – tylko musisz wziąć te pizzę na wynos i zjeść ją 100m dalej, “w parku”.
Wigilii się zachciało, psia mać.
PS9
Przepraszam za tak skromne (PS2, PS3) życzenia świąteczne, ale jakoś się tym nie jaram. A żaden dobry człowiek nie napisał mi wierszyka, którym mógłbym Was uraczyć..
PS10
Zbieram sobie szczęście kawałek po kawałeczku. Chyba sam nie chcę go rwać, od razu, w całości. A może tak bardzo chcę, ale nie potrafię i wmawiam sobie, że nie chcę?:D
Niech na razie sama droga do szczęścia mnie uszczęśliwia, choćby była to i szczęścia szczypta..
PS11
I jeszcze jedno! Czy ankiety na Grono.net mogą dodawać tylko osoby niepełnoletnie?!:D Czytam pytanie: Co sądzisz o seksie w gimnazjum? Patrzę na datę urodzenia ciekawskiego i widzę: 1993, 1994..

Pani w lewo, a ja w prawo..
W górę, w dół..
Gdzie Pani?
Bo na ścianie nic nie wisi sobie..
Nie kolory i nie miło teraz,
A gdzie Pani?!
Jestem glonem rozciapanym,
co kolor ma na wylot..

Do kiedyś.


rewolucja sytych serc!

grudzień 23, 2008

Witajcie. Ostatnio Szymon poprosił mnie o wpis, w którym będzie więcej refleksji, mniej opisów. Postaram się teraz coś takiego stworzyć, ale nic nie obiecuję!

I won’t ask for much this Christmas I won’t even wish for snow
I’m just gonna keep on waiting underneath the mistletoe
I won’t make a list and send it to the North Pole for Saint Nick
I won’t even stay awake to hear those magic reindeer click

Święta, święta, święta! Skąd wiem? Bo w każdym pokoju stoi choinka, bo mam wolne od szkoły, bo w tv (nie oglądam, ale na pewno tak jest!) lecą świąteczne reklamy Coca-Coli. Z roku na rok jest coraz gorzej.. żadnej magicznej aury nie czuję, żadnego niczego, co mogłoby wiązać się tylko i wyłącznie ze świętami i nie być przy tym namacalnym, ale hej! Jest tyle ciekawych tematów do poruszenia, że nie ma co się smucić.
Nie życzyłem sobie śniegu, a śnieg spadł.. i to w piątkowe popołudnie, najodpowiedniejszy moment, żeby mnie ostudzić. Si, bo od pewnego czasu spada na mnie nawał prezentów. Z naciskiem na czwartek i piątek, oj, jakbym był skromny(?), to powiedziałbym, że dostałem nawet za dużo tych prezentów! A gdzie tu jeszcze do tych właściwych świąt? Ahh..

What’s your favorite posish?
That’s cool with me
It’s not my favorite but I’ll do it for you
What’s your favorite dish?
I’m not gonna cook it
But I’ll order it from Zanzibar!

Nie tak dawno temu, ktoś wystarczająco pijany powiedział tak: Jak to jest, że możesz kupić sobie chleb, a nie możesz wyruchać dziwki?
Czyli o plusach i minusach legalizacji prostytucji.
Plusy:
- kobiety, które zdecydowałyby się na ten zawód, byłyby lepiej traktowane. Oczywiście nie jako ogół, że miałyby lepiej niż kobiety-listonoszki, kobiety-ekspedientki, czy kobiety-biznesmenki (tak, jest taki wyraz), ale miałyby lepiej, niż mają teraz. A przynajmniej tak mi się wydaje,
- dorabiałyby sobie do emerytury, legalnie,
- gdyby zostały pobite mogłyby wytoczyć pojebowi sprawę,
- a ewentualne leczenie (czego nikomu nie życzymy) miałyby darmowe, bo byłyby ubezpieczone,
- koniec z handlem żywym towarem! W końcu byłaby konkurencja i usługodawczynie(nie, nie wiem, czy jest taki wyraz) same wybierałyby, gdzie chcą pracować,
- a pomyślcie, ile kasy miałoby państwo, jakby opodatkowało te usługi!
Minusy:
- chciałbyś, żeby ktoś z Twoich znajomych dostał pracę (z pośredniaka) w tego typu instytucji (burdelu)?!
- autor tych słów twierdzi, że wartość rodziny drastycznie by spadła, że nikt już by nie uprawiał seksu z miłości tylko taki za pieniądze.

Ostatni punkt mnie zabolał. W jaki sposób legalizacja prostytucji mogłaby zachwiać instytucje małżeństwa?! Ehh, trochę kościołwo zabrzmiało. Kto by korzystał z usług prostytutek? Niespełnieni faceci z kryzysem wieku średniego, chłopcy, których ktoś uraczył takim prezentem, wstydnisie, którzy nigdy nie potrafili nawet odezwać się do dziewczyny? Mężczyzna, który ma swoją kobietę za chuja nie zdecyduje się na taki krok, bo i po co? Nie, nie, nie – nie ma takiej opcji, Panie Autorze Tych Słów;D Po zalegalizowaniu prostytucji wszystkie zaręczone, jak i zamężne już kobiety będą mogły spać spokojnie!:D Make love not war, he he! Btw. Nie uważacie, że zamieszczony powyżej tekst piosenki jest maksymalnie romantyczny?!:D Ale nie sztucznie ‘jak w bajkach’, tylko tak życiowo romantyczny;D
Napisałem to ze swojego punktu widzenia, męskiego. Oczywiście nikt nie mówił, że nie będzie męskich burdeli – tylko teraz nasuwa się pytanie, czy będą one dla pań czy dla panów..

czasem nie znam granicy, nie wiem gdzie przestać
momentami je wszystkie ogarnia przestrach,
że coś chcą ciągle od takiego prostaka
chciały fruwać, mogły tylko poskakać

Śmieszy mnie to, nieziemsko mnie to śmieszy, gdy ktoś na siłę przypisuje sobie negatywne właściwości – ale ze mnie zimna suka, ale ze mnie cham i prostak. Pół biedy, gdy coś się stanie.. słabe charaktery mogą mieć z tym problem, ale gdy ktoś podczas gadki-szmatki, ni stąd, ni zowąd, mówi Ci, jaki to on zły nie jest, ile on w życiu nie popsuł. Hah, mów mi tak więcej, jakbym sam wiele złego nie zrobił. Zrobiłem i wiem, że nie ma się czym chwalić, bo i tak nie ulęknę się Ciebie, Jaszczurze! Moje serce jest czyste niczym niebo po burzy.. Ale zostawmy to.

Mańka Mańka (18-12-2008 22:06)
Chelmiku
chelmik (18-12-2008 22:07)
Maniu
Mańka Mańka (18-12-2008 22:07)
kurde ja do Ciebie zawsze zagaduje pierwsza:PP
Mańka Mańka (18-12-2008 22:07)
sluchaj

Hihihi, uwielbiam pomagać!:D Mogę oderwać się od swoich spraw, zająć się czymś, co uśmiechnie innych;D A uśmiech, jak powinniście wiedzieć, jest bardzo ważny! Szczególnie, gdy po latach smętnych i poważnych, zanosi się na lata uśmiechnięte od ucha do ucha!:D W każdym razie, pomagałem wybrać takie ilości prezentów mikołajkowych, że się w głowie nie mieści:P a dodatkowo Marysi pomagałem, ale to już w innych prezentach:P

To mogę być właśnie ja,
gdy przyjdzie czas surowej lekcji,
Czy będzie we mnie dość siły,
bym nie mówił głosem bestii?

Ludzie się zmieniają, ludzie ciągle grają. I gówno prawda, że to przez czas.. Sami z siebie się zmieniają, wszyscy się zmieniamy. Bo powtarzam, że należy się zmieniać, by jakim jest się pozostać! Modelujemy swoje poglądy, dojrzewamy do nowych, wyrastamy ze starych. Nic w tym złego – nie bójmy się do tego przyznać! Mam wrażenie, że moment przejścia (może to te całe dorastanie?) jest najtrudniejszy – wahanie między jednym a drugim.. Bardzo łatwo wtedy wypierdolić się z wielkim hukiem, rozpieprzając dotychczasowy ład i porządek. Cwany, że tak mówię? Może i tak, ale przerażająco łatwo mi to zauważyć! Szczególnie, gdy ‘z różnych frontów’, od tej całej, szarej masy dostaję multum wiadomości o tym i owym;D Gorsze, niż spam, bo nie dość, że to nic mnie nie obchodzi, to jeszcze nie można tego usunąć, gdy już przyjdzie – Ty to wiesz.
Ale z drugiej strony, co to mnie teraz obchodzi?! Wyjdź na prostą, niech powodzi się i Tobie!:D Jestem ponad tym wszystkim, mam swoje sprawy, a cudze średnio mnie interesują.

Zgaś moje oczy, ja Cię widzieć mogę
Uszy zatrzaśnij, ja Ciebie usłyszę
I ja do Ciebie bez nóg znajdę drogę
I bez ust krzyk mój cisnę w Twoja ciszę

PS.
chelmik: Napiszesz mi wierszyk na bloga?
Kuba: O czym?!
chelmik: Nie wiem, o życiu, o świętach..
Kuba: Niech Ci jakiś poeta napisze!
chelmik: Jakbym chciał wiersze poetów, to bym sobie wygooglował albo sam napisał!
Borzym, Kuba: ahahahahaha

Napisz mi wiersz na bloga! Najprostszą na świecie rymowankę, proszę..
PS1
Zawirował świat, zamigotał tysiącem barw, a śnieg topił się na moich czerwonych polikach.. I te wspomnienie nie pozwala, żeby uśmiech z mojej twarzy zniknął choć na moment! Chodzę namagnetyzowany jak usta Giocondy i coraz to nowe myśli mi kołaczą w głowie! Tsunami przy mnie to jak puszczanie kaczek na spokojnym jeziorze, że posłużę się taką wyszukaną metaforą. Niech ten czas płynie szybciej teraz! Niech ten czas się zatrzyma, kiedy będzie na to pora! W mojej głowie rozgrywa się Corrida i za każdym razem to ja wygrywam z prozą życia, ha!
PS2
Widziałem Radną, która odpowiada za kontakty z prasą – nichuja, nic się nie odezwała. A ja, głupi, na Ciebie głosowałem!
Widziałem Radną, którą nieskutecznie starała się o najwyższy stołek w Radzie – powiedziała mi przepiękne cześć. Nie jaraj, i tak na Ciebie nie głosowałem.
PS3
nie módl się za mnie, módl się za moich wrogów, Ziomuś!;]
PS4
Jak ktoś jest zamknięty w sobie, prawda, to czy on może być szczery. Zakładając, że brak mówienia prawdy też jest rodzajem nieszczerości. ja tak nie uważam, bo to głupota dla mnie, ale czysto hipotetycznie.
Wymyślony Człowieku, co Ci jest? – pytamy my, Autorzy Pytania.
A nic, nic.. – odpowiada Wymyślony Człowiek ze łzami w oczach.
Można to potraktować jako brak szczerości? Chyba nie..
PS5
Miałem sen, który był trochę dziwny. Trochę?! Pff, był pojebany (ale interesujący, to trzeba mu przyznać)! Wszystko w tym śnie wyglądało maksymalnie pokrętnie. Tak pokrętnie, że Salvador Dali oddałby wszystko za takie wizje – choć on chyba też nie narzekał..
PS6
Kup ten telefon!
PS7
Dla mnie święta nie mają żadnego oddźwięku. Nawet przestałem wierzyć w ich komercyjny charakter. Ale nie mówcie mi, że nie mają ich w ogóle – jeśli ktoś jest wierzący, jeśli wewnętrzny głos mówi mu ‘coraz bliżej święta’, to niech to sobie w szczęśliwości przeżywa!;)
PS8
Nie pamiętam, czy wspominałem Wam o cytacie z Pulp Fiction (wydaje mi się, że tak..):
- Okropne, nie?
- Co?
- Krępujące milczenie. Czemu ględzenie o bzdetach wiążemy z uczuciem swobody?
- Nie wiem. Ale to dobre pytanie.
- Po tym można poznać kogoś wyjątkowego. Kiedy można się zamknąć i milczeć bez skrępowania.
Między ludźmi najpiękniej jest, gdy oprócz szczerych rozmów i wiecie, tego wszystkiego, nie wstydzą się milczeć przy sobie.. Że to nie jest ta “głupia cisza”, “krępujące milczenie”, czy jakkolwiek inaczej by tego nie nazwać, tylko to jest ich cisza. Jak ktoś kiedyś napisał: Chciałbym zabrać Cię na bardzo długi spacer, na bardzo długi i nic nie mówić.. Taaak, to by było Coś.
PS9
Jak tworzy się wpis przed 5 godzin błędy są nieuniknione, choć miejcie na uwadze sam fakt, że tyle nad tym wszystkim dłubię dla Waszej przyjemności (z) czytania;) Choć to nadal sztuka niższa, chciałbym, żeby coś Wam dawało.. Niech to nawet będzie uśmiech od czasu do czasu albo moment zastanowienia, o:P
PS10
Pamiętacie, jak kiedyś mówiłem o tym, żeby publikować swoją twórczość, nie chować się ze swoimi rysunkami motyli, brudnopisami zapisanymi ckliwymi rymami, czy piosenkami nagrywanymi na telefon. Pokaż to światu, co się może stać?!
Ale OK, rozumiem to. Nie to nie;) Ale nie wyrzucaj tego, nie marnuj swojej pracy – trzymaj w piwnicy, na strychu, może jeszcze kiedyś Ci się przyda, może do tego wrócisz.. może pokażesz dzieciom, co robić, a czego nie robić, hihi;)
PS11
Małe odwołanie do PS.;) Kuba, dzięki za wspaniały pokaz techniki rymowania Od 22:37 do .. teraz;D;D
PS12
Jest wtorek, godzina 11:02. Wpis był już na wykończeniu o 2:13, ale cóż.. nie zawsze jest tak, jakbyśmy chcieli;) Wierzę, że się podobało!
PS13
syty – 1. taki, który się najadł do syta; najedzony, niegłodny; 2. obfity, bogaty w jakieś substancje odżywcze, treściwy, sycący; 3. przen. mający czegoś dosyć; opływający w coś

Chociaż serce czasem zimne jak bruk nad ranem,
a rozum chce je zagłuszyć i mówić za nie,
nie czas na racjonalność,
to zbrodnia emocje tłumić

Gaszę światło, tak mi wstyd..
;>


pull up, don’t come again!

grudzień 19, 2008

Cześć!
(Wpis będzie pisany, jakby czas się zatrzymał i ciągle była 19:37:D Oczywiście znając życie ten koncept rozpieprzy się w trakcie pisania.. ale i tak będzie śmiesznie!)

Widzę, znasz się na modzie.
Grasz to masz, pewnie dbasz o tą odzież.
Dokąd idziesz, lepiej powiedz
Chodźmy do mnie, zapalimy towiec
Nie opowiem Ci o mnie
Ale będzie super, wspaniale

W środę rano pokręciłem się(hehe) na planie filmowym klasy IIIC. W godzinach późniejszych miałem udać się na Radę Powiatu, więc strojem pasowałem do sporej części zebranych tam osób. I stałem, nie patrzyłem na aktorów, skupiałem się na Superbohaterce (Zaraz urwę ten wątek i sprytnie przejdę do następnego, ha!:D Ale nie bójcie się, żadna myśl słodka jak karmel się nie zmarnuje – każda z nich jest spisywana:P);D Minióweczki, szpileczki – bądź cwany, człowieku, miej ‘jasne’ myśli na spotkaniu, podczas którego większość czasu rozmawia się o autobusach:D Takim właśnie spotkaniem było ostatnie zebranie Rady Młodzieży Powiatu Płońskiego. Pani Przewodnicząca dzielnie przemawiała do świeżaków, którzy marzą, by wprowadzić autobusy miejskie kursujące po naszym zacnym Płońsku. Przejście miasta zajmuje maksymalnie godzinę (jakbym szedł od Borzyma[Grunwaldzka] na Słoneczną Polanę[Bońki]), a to nie jest wcale dużo.. nawet dla zdrowotności można się przejść. Zresztą, taki autobus mógłby kursować tylko w godzinach od 9 do 14.30 i od 16.30 do nocy, a to wszystko po to, by uniknąć korków, podczas których stałby(hehe).. stałby się zupełnie niepotrzebny. Ale to tylko moje zdanie i ja się z nim zgadzam. Wśród tej nowo przybyłej, jakże aktywnej, młodzieży jest kilka osób zajmujących się opieką nad zwierzętami.. Zwierzęta? OK! Pieski, kotki, strusie, żbiki, borsuki – wszystkie są piękne i niezbędne do utrzymania ekosystemu w ryzach, ale żeby zaraz fundusze układać? Od tego są instytucje się w tym specjalizujące, Radę Powiatu zostawmy do załatwiania spraw ludzkich. Co do spraw ludzkich, to właśnie nad takimi obradowaliśmy w swoim skromnym, ale w zupełności wystarczającym, gronie z Radną Dychto:D A to parę słów o piciu wódki, a to parę słów o grach na telefon i o tym, i o tamtym.. Ale jakbyśmy się nie starali, to i tak ziewaliśmy:P
Po Radzie trzeba było rozdać zaproszenia paru grubym (nie chcę nikogo oceniać, broń boże, ale Pan Kradziej Burmistrz Pietrasik jest szerszy niż wyższy!:D) rybom, a później to już był totalny luz i relaks, o!;) Ostatnio myślę sobie, że zaglądam częściej do Drogerii Rossmann, niż do lodówki we własnym domu!:P

Ale zrobiono z paszportu synonim teleportu
Do komfortu i dragów, tyrając u Szwabów.
U Szwabów, sorry, przecież pierwszy maj,
Teraz Anglia, Irlandia, ale pieprzyć kraj!
Ważne, że w Polsce starcza na luz i na chlanie,
Chociaż to nie jest full clip a’la Kulczyk Janek..

Ehh, uwielbiam mieć “grube” pieniądze.. Wiadomo, że sam fakt ich posiadania jest pocieszny, ale jak mam mieć 30zł wydanych w 1,2 i 5złotówkach, to wolę papierową dyszkę:P Ale, ale.. Pani mogłaby mi i w 50groszówkach wydać, a i tak cofnąłbym czas, by tak mile spędzić tam niezapomniane chwile, ha!:D Dziękuję, Olgu;>
No, no! Przepysznie się gawędziło, czas spędzało, ale zaraz po trzeba było zapieprzać do domu po prezenty, po napoje, po całą resztę! Stoję z tymi tobołami w przedpokoju, ubieram się, a tu telefon.. też nie mają kiedy dzwonić:( Chelmik, weź opłatek! Oks, zapakowałem opłatek i ruszyłem w rejs powrotny;D
Człowiek w płaszczu, świecących butach z czterema litrami soku i prezentem. To taki dziwny widok, że każdy musiał na mnie wzrok zatrzymywać? Pff!:P No ale, wchodzę do klasy, a wszyscy stoją przy stole – pewno modlili się o moje szybkie przybycie, bo na mój widok zareagowali, jakby ktoś zrzucił z nich jarzmo milczenia (Można tak powiedzieć?). Opłatek, życzenia (Wszystkie były cudowne i na pewno szczere, ale najmilej wspominam te usłyszane od i wypowiedziane do Szymona;D O, a najzabawniejsze były od/do Wróbelka;D Ehh, mieć takie samo imię jest zupełnie nieprzydatne, ale jakże miło jest usłyszeć ‘Tobie też, Piotrek’ od Piotrka;D), buziaczki, zdjęcia ze Św. Mikołajem, ploteczki i prezenty..
Dostałem (o ciekawszym prezentach być może w następnym odcinku – teraz spróbuję zająć Waszą uwagę za małymi gatkami;D) czerwone bokserki w rozmiarze ‘L’. L.. Large.. Duży. Nie można było kupić XL?! XL, żeby zaspokoić mojego.. moje ego, przepraszam;D I nie chodzi nawet o to, bo mogłoby być i XS, ale żeby posiadało jakieś, nie bójmy się tych słów, pole do popisu;D Na początku myślałem, że miał mnie Leszek, ale to chyba nie tak, bo on przez grzeczność kupiłby XL:P Możliwe, że miała mnie jedna z przedstawicielek płci lepszej.. w takim wypadku daruję jej tę wpadkę rozmiarową;D W każdym razie, na metce była cena, na którą nawet nie spojrzałem (Tak jak we wszystkich historiach typu ‘nie odwracaj się, bo zginiesz’):D Św. Mikołaj wręczył sorowi Krzysztofowi Jarosiewiczowi przepiękną torbę (nie)świąteczną zawierającą:
- cenę,
- podrabianą lampę woskową (ma takie świecące karteczki i żeby efekt był zbliżony do zamierzonego trzeba ją wstrząsnąć;D),
- płytę DVD z na wpół oryginalnym (miał wypaloną etykietkę. Zawsze Coś!) filmem: AMERICAN HISTORY X.
Popołudniu, wieczorem w zasadzie, musiałem pomóc tacie w rysowaniu jakichś duperelkowatych schematów instalacji elektrycznej, brrr.. L1 L2 L3. Później przyszedł do mnie Kuba, pograliśmy w PESa (4:1, żeby wiedział, kto rządzi;*) i obejrzeliśmy mecz Lecha! O, w między czasie tata uraczył nas podpiwkiem. To jest taka substancja, która nie smakuje jak piwo, nie działa jak piwo i nawet nie nazywa się jak piwo, chociaż ma ku temu zapędy;D Mecz się skończył, Lech wygrał, przeszedł dalej – niech zarabia i się rozwija;) O, i Kuba poszedł:P

Chyba za dużo Ty na siebie bierzesz,
Źle sypiasz, mamroczesz coś o jakimś niebie.
Mówią, żeś na wszystko jest zdecydowany.
Chciałem Ciebie ostrzec, że w piątek ukrzyżują Ci plany.

Ogólnie rzecz biorąc, to jestem bardzo wesolutki;D Miałem pisać i pisać, ale senność ze mną wygrała.. tak naprawdę to jeszcze nie minęło mi zmęczenie po zawodach, bo niby kiedy?:D Człowiek w pełnym biegu 24/7, 365:P Ehh, jutro.. jutro może jeszcze nie, bo mam popołudnie zajęte od stóp (ahh!;D) do głów (ahh!:D)! A poza tym, muszę posprzątać w pokoju, z racji tych, tzw. ‘świątecznych porządków’. Ehh, trochę mi smutno, bo rozpędziłem się w pisaniu, a zaraz walnę głową o poduszkę, co nie będzie miłym doświadczeniem.. :P Jutro (albo pojutrze) będzie o tym, co ciekawego (i nie) spotkało mnie w czwartek (no, pewnie też o piątku już wspomnę), przedstawię (jeszcze, ale pracuję nad tym! Na poniedziałek, może wtorek będzie) scenariusz naszej klasowej czołówki, a także dodam wszystko to, o czym zapomniałem napisać dzisiaj i kiedykolwiek wcześniej:D Co do zapominania – a może raczej pamiętania – na moim prywatnym pulpicie funkcjonuje plik tekstowy pt. ‘blog.txt’;D Co sobie pomyślę, zaraz tam zapisuję, a później to lekko modyfikuję i trafia to tutaj – żeby tracić jak najmniej myśli!:D Zaraz przeczytacie o tym, że idę na basen, ale nie wierzcie w to! Tak naprawdę, to już wróciłem z basenu:P Dużo pływałem, bardzo pływałem!:D O, dziś będzie także inne, bo cytatowe zakończenie, dlatego tutaj Wam napiszę – papap;D Wymyśliłem sobie, że dziś będzie inaczej, i będzie, i już!:D A na ‘święta’, myślę, że możemy spodziewać się jakiegoś featuringu z Szymonem, bo obiecał mi kolejny wiersz;) Aaa, a jak nam się zajebiście współpraca układa – ale rozwinę ten wątek przy okazji scenariusza;) Mam nadzieję, że wpis się spodobał i dodacie go do ulubionych albo nawet ustawicie na stronę startową w Waszych przeglądarkach;D
Idę na basen, rozszerzać się w barkach, kurczyć się w pasie – wcale niecelowo, samo tak wychodzi:D
Usiądź koło mnie. Nie musisz trzymać mnie za rękę, wystarczy, że uśmiechniesz się tak, jak tylko Ty potrafisz i powiesz:

Chodź, zabiorę Cię tam, gdzie w kolorach jest świat
Choć na chwile zapomnij..
Otulę Ciebie szalem ciepłym tak doskonale,
Gdzie czas z przestrzenią stykają się zmieniając bieg.
Utulę Cię do snu, byś, choć na chwilę, mógł
Odpocząć od ciężaru ludzkich spraw.
Oddaj się w me ramiona już nadeszła pora,
By przestać toczyć syzyfowy głaz..


I’m developing my sense of humor

grudzień 17, 2008

Dobry wieczór.

Trzeba ruszyć swój umysł po stokroć
i stawiać opór prądom jak falochron.
Potem możesz już drwić z tych trutni,
nie szukam klucza – chce wyważyć Twoje drzwi z futryn!

Dziś będę pisać samymi PSami. Tak, możliwe, że tu jest gdzieś kres, że bardziej nakręcony już być nie mogę. W takim stanie bardzo łatwo przechodzę z niezmierzonej radości w.. niezmierzoną rozpacz. Póki co, poruszam się na krawędzi, można powiedzieć, że jestem huśtawką, która stoi w równowadze. Podobno potrafię być cięty. Wiedzieć, jak ciężko ograniczać się do neutralnego tonu, w obliczu jawnego chamstwa?

Zbiorowe samobójstwo, odwaga jednej chwili,
siła i niejasna poczytalność – to harakiri,
zabiłem się na śmierć, no prawie, prawie..

Nie lubię grać w bilarda. Pewnie dlatego, że nie potrafię. O, chyba, że na telefonie! Na telefonie wyprawiam rzeczy, jakie się najzagorzalszym fanom Eurosportu nie śniły. A po każdym wygranym meczu mój telefon dumnie ogłasza – ‘chelmik won!’. A tak poza tym, to lubię układać klocki na telefonie. Na komputerze też. Nigdy nie lubiłem strzelanek, brr. Serious Sam – dawno temu.. Rainbow Six – ahh tam.. Ale żeby się tym zachwycać? Nie. Co do zachwycających gier, np. pasjansa, przeczytacie poniżej.

Nie grzebię tam w poszukiwaniu samar,
szukam czegoś do pisania – tak, dobrze usłyszałaś.
I mam uśmiech szerszy, niż barki Pudziana,
stworzyłem niepowtarzalny klimat w tych czterech ścianach.

Czasami mam wrażenie, że pisanie kłóci się z ideą życia w grupie. Pisanie, w sensie blogowania, jest czymś stworzonym ku uciesze typowych samotników, ludzi, którzy średnio czują się w grupie. Te osoby stworzone są do życia w pojedynkę, a nierzadko ‘para’ to dla nich tłok. Przykład? Przykłady można by tu mnożyć, choć nie każdy z perspektywy wypada na korzyść, ha! Ile było takich sytuacji, że chciałem coś komuś opowiedzieć, a słyszałem – ee, czytałam/em na blogu!? Mnóstwo. Albo sytuacja, kiedy Mateusz i Młody chcieli ze mną wyjść na dwór, a ja powiedziałem NIE, bo pisałem tekst. Noo, to może trochę inna sytuacja, bo wtedy byłem rzeczywiście podkurwiony i jakikolwiek kontakt ze mną groził wybuchem.
Ale spokojnie! Czy ktoś kiedykolwiek powiedział, że jestem samotnikiem? Lepiej, czy ktoś kiedykolwiek słyszał/czytał, żebym prowadził bloga?!

Traktuję to jak deszcz, powaga!
Włączam rap i czekam, aż przestanie padać..
Ale po deszczu nie zawsze wychodzi Słońce,
więc jak nie wychodzi Słońce, to ja wychodzę.
Bywa, że jest burza, pioruny wchodzą do akcji,
ja ich nie słyszę – zakładam słuchawki.

Biurko mi się wyrobiło. Znaczy pod blatem mam prowadniczki do półki z klawiaturą – myślę, że się wyrobiły i to wyrobiły w negatywnym tego słowa znaczeniu. Ta deseczka stuka i jest niewygodnie i jak nie mam akurat słuchawek bywa dość głośno przy częstym posuwaniu. Wyrobić się można pozytywnie powiedzieć o piłce, na ten przykład. Znaczy to, że piłka się będzie lepiej odbijać, o. Niektórzy używają tego określania w stosunku do kobiet, np. O, ta to się wyrobiła przez wakacje. Ma to oznaczać, że dana kobieta wyładniała w porównaniu do poprzedniego stanu, mogła się obciąć albo kupić nową bluzkę. O, właśnie! Kupiłem sobie dwie nowe koszulki – można powiedzieć, że się wyrobiłem.

sam się nieraz pogubię,
można pogubić się w słabościach.
na ziemie mnie sprowadza zaraz
moralna riposta – jestem tylko człowiekiem.

Ależ mnie ręce bolą.. Jednak kilka tygodni chodzenia na basen, to nic w porównaniu z jednym dniem zawodów. Mistrzostwa Płońska W Piłce Koszykowej Chłopców. Ale najpierw trochę o rękach, a później trochę o zawodach, umowa? Wyżej wspomniane, wyrobione biurko, prowadniczki w sensie, ból mięśni – to wszystko nie pomaga mi pisać, ale musiałem się gdzieś z myśli oczyścić. Rzecz jasna, że te czarne jak smoła zostaną, ale chociaż te leciutkie odfruną, he he. O, a jak wróciłem do domu po zawodach i niosłem kubek z “Plussszem“, to tak mi się ręka trzęsła, że wylało mi się trochę na skarpetkę. Ale naprawdę minimalnie! Dobrze, teraz koszykówka. Nie będę pisać dokładnie, jak to było, co się działo, jak piłka wpadała do kosza, bo i po co? Nasza szkoła zdobyła Puchar (z ruchomą piłką, którą można kręcić i kręcić!) Miasta Płońska i tyle powinno Was zainteresować – reszta to zbędne szczegóły dla fanatyków! Wygraliśmy dwa mecze na dwa przez nas rozegrane. Lekko nie było, ale ważne, że wszystko się dobrze skończyło.

Jak to jest, że to, co masz Ty
Ktoś zabiera, czy to może tak być?
O nie, ja mam tu własny styl, wiesz?
Wyrywam chwasty, łajzy, teraz Ty..

Jak to jest, że dla jednych COŚ znaczy wiele, a dla innych prawie nic? A może nawet bez prawie, samo nic. Przecież jedno drugiego do niczego nie przymusi – widocznie tak być musi. Nie, nie chciałem rymować, to domena Kuby.
Jak to jest, że jeden człowiek może wpływać na drugiego in the worst kind of way? Szantażem, dziecięcym fochem? Nie, nie. Kiedy ludzie wreszcie zrozumieją, że to nie metoda?..
Jak to jest, że ludzie obiecują, czarują, a później zapominają o całej sprawie? Bo nie chodzi o niedotrzymanie obietnicy, tylko zapomnienie o niej.. Tak, uwierzcie – tak też się zdarza.
Jak to jest, że jak źle by nie było, to człowiek i tak się uśmiechnie? Nie teraz, to za moment..

Wyobraź sobie taką sytuację, że na przykład jesteś..
wczutym typem i chcesz, żeby było miło,
wpadasz z kwiatkiem i słyszysz: ooo, nie trzeba było!

Popołudniu byłem na zakupach. Trzeba było zakupić prowiant na jutrzejszą wigilię klasową. Jeździliśmy sobie z Dorotką i Solcią Renaultem po mieście, co i raz zmieniając sklepy. Wypatrzyłem kilka prezentów gwiazdkowych. Mieć hajs znaczy mieć chęć kupować prezenty. Nie mieć hajsu znaczy mieć złe samopoczucie, bo nie można tych prezentów kupić. Co do hajsu – 100zł, które dał mi Paweł za napisanie prac, dziś zaowocowało pierwszą ‘piątką’. Gratuluję, Paweł. Wracając do zakupów. Kupiliśmy prowiant dla naszych klasowych znajomych. Ogólnie to napisałem o tym, bo całą drogę miałem wbity pręcik w palec u stopy. Niby mnie coś pobolewało, ale taki ból, to nie ból, jak to mówią. Momentami boli mnie serce. I to można nazwać bólem.. Skoro już piszę w tym akapicie o wszystkim (miszmasz, he he), to nie będę się krępować przed kolejnymi tematami. Rozmawiałem z Petkiem dziś i powiedział mi, że jest gruby! Eeeh, 180cm wzrostu, 73kg wagi, a on mówi, że jest gruby.. Właśnie, wróciłem do swojej stałej wagi! Jak wczoraj zjadłem obiad składający się z dwóch dań, to dostałem gratulacje od mamy. Jak dziś miałem problemy ze zjedzeniem zupy, mama powiedziała, że widocznie wczoraj miałem dobry dzień. Ale staram się jeść, naprawdę się staram – śniadania jem! Jeśli będzie następny wpis, to przybliżę Wam nieco nasz klasowy pomysł na (znowu ten wyraz..) studniówkowy wideoklip. Wszystkie niuanse, ploteczki, życie gwiazd, niepokazywane wcześniej sceny, he he.
Lata lecą, a ja nadal nie lubię oglądać filmików na YT. Ale nadal zapominam o rzeczach ważnych, o których miałem napisać. I najgorzej pamiętać, o tych rzeczach, o których by się chciało napisać, ale się nie napisze, żeby nie nakręcać plotkarskiego interesu:D

You can find me in da club, bottle full of bub
Mama, I got what you need if you need to feel the buzz
I’m in there havin sex, I ain’t into makin
So come give me a hug, if you into gettin rubbed

A może chcielibyście kupić telefon? Od zrównoważonego właściciela – nie rzucał nim, dbał o ten telefon (na tyle, na ile można o niego dbać). Ma różne ciekawe funkcje, np. pasjansa oraz darmowy Internet. Ma też dotykowy wyświetlacz i kabelek, dzięki czemu można zrobić tak, żeby wyglądał jak iPhone – nieźle, nie?;)

Skacze mu grdyka od nocnego upojenia i przybicia
Ściągam na siebie jakieś zasrane klęski.

Borzym ma takie jedno powiedzonko, które pasuje tutaj jak ulał. Myślę, że można je odnieść do mojego aktualnego.. do wszystkiego. Branoc.


ile za dywan?

grudzień 14, 2008

Dobry wieczór!

Wsiadaliśmy w auto słuchając rapu,
słuchając rapu pędziliśmy przez miasto,
teraz rap jest inny, miasto inne, Ty i ja,
wsiadamy, zapalasz silnik, włączam rap.

Bez porywów. Piątek, parę minut po 17. Studzę sobie myśli, bo nastrój miałem dziwny, a tu dźwięk dzwonka, dzwoni moja Nokia. Odbieram i.. no cóż, żeby tego było mało, kolejna rzecz się zjebała. O mały włos, a stracilibyśmy transport do Warszawy.. Widać spacery, pomimo zajebistego widoku Księżyca i chmur, nie koją tak, jak koić powinien basen. Poszliśmy we czterech, ot, nic wielkiego. Wracając spotkaliśmy się z kolegą Mateusza (:D), który zaoferował, że nas porozwozi do domów, a później dostarczy do Stolicy.
W każdym razie, ten młody człowiek wbił mi się do domu, później doszedł Borzym, a ostatni przybył Kuba (liczyliśmy na to, że kasy będą jeszcze otwarte. zawsze warto spróbować). Pośmialiśmy się trochę, uroczyście pożegnaliśmy z moją mamą i siostrą, wkurwiliśmy sąsiadkę mieszkającą piętro niżej i potowarzyszyliśmy kierowcy w drodze do ‘Turka’ oraz konsumpcji kebaba. Odebraliśmy Mateusza spod klatki i praktycznie od razu fru! w drogę..
Zgadało się o jedzeniu. Mówię, że wypiłem kawę (ze względu na walory smakowe, na nogach to ona mnie nie utrzyma), zjadłem kanapkę z rybą, a później jakieś knedle, czy cokolwiek to było.. Kuba skwitował, że chyba od tygodnia się do tego wyjazdu przygotowuję:( Pff! Przecież dużo jem!:P
Siedziałem na środku tylnej kanapy XC90 i myślałem, że umrę przez ten dyskomfort psychiczny! Chodzi o to, że nie widziałem drogi, bo mi ją lusterko zasłaniało:P
Bezpiecznie dojechaliśmy na miejsce.. W Złotych Chujasach Tarasach okazało się, że nie ma już biletów. A to Ci pech, jak gdyby kondom Ci pękł – zasmucony Kuba musiał wrócić z chłopakami do Płońska. Ustawiliśmy się z Borzymem w kolejce do ‘kasowania biletów’, a tamci sobie poszli.. W schowkach samochodu zostały piwa, które przypadły kierowcy jako dar dziękczynny za przywiezienie nas. I lepiej, że zostały w schowkach, niż miałby trafić do kosza, bo każda udaremniona próba przemycenia alkoholu kończyła się śmiercią przypałem.

Girl, you’ll be a woman soon
Please, come take my hand
Girl, you’ll be a woman soon
Soon you’ll need a man

Jak można iść nieprzygotowanym chociaż w najmniejszym stopniu na noc filmową? Rozumiem, spontaniczny wypad ze znajomymi – jebie Was, co będziecie oglądać, bo jak film będzie nudny, to sobie pogadacie:D W każdym razie, zmierzaliśmy do sali, w której miał być wyświetlany Pulp Fiction, gdy zagadała do nas dziewczyna (która szła z chłopakiem, sam nie wiem, czemu to nie on się zapytał:D) z pytaniem, czy nie oglądaliśmy przypadkiem któregoś z tych filmów. Ehh, biorąc pod uwagę, że na 11 filmów oglądałem 7 (pozostałe 4 to dwie czeskie komedie, film z Bollywoodu i jakaś komedia romantyczna), mogłem jej pomóc:D
Zajęliśmy miejsca, których przydział odbywał się zgodnie z zasadą kto pierwszy, ten lepszy. Że do projekcji zostało nam jeszcze jakieś 30 minut zaczęliśmy bawić się w smsiki.. ja, na dobrą sprawę, przestałem o 8, ale o tym później:P
Po Pulp Fiction planowaliśmy iść na film.. nazwijmy go drugim, przy uwzględnieniu, że Pulp Fiction jest pierwszy, a po owym drugim jest trzeci. Okazało się jednak, że bez opuszczania sali przed końcem filmu nie da rady załapać się na trzy filmy, a nikt przy zdrowych zmysłach nie odpuści sobie końcówki Pulp Fiction! Ale to nic, najbardziej wkurwiające jest używanie telefonów komórkowych w trakcie filmu! Borzym mówił, że on patrzył na film, a nie na telefony i nic mu nie przeszkadzało:P Ha ha ha, bardzo śmieszne.. (na drugim filmie miał przed sobą panie z roztrzepanymi włosami i nic nie widział! ahaha – za karę!:D)
I co mi się podobało, to to, że po zakończonym seansie ludzie zaczęli bić brawo. Aplauz na full wypasie! Sam fakt, że podczas projekcji ludzie siedzieli na schodach, daje do zrozumienia, jaką moc ma ten film;)
Z sali nr 7 wyszliśmy około godziny drugiej, raczej trochę po. Dokonaliśmy coli zakup i udaliśmy się na poszukiwanie miejsca, w którym moglibyśmy przesiedzieć 1,5h w oczekiwaniu na kolejny film, wyżej nazwany trzecim. Siedzieliśmy sobie przy stoliku patrząc na ruchliwą trasę przy Centralnym.. To chyba Jerozolimskie są:P No, siedzieliśmy tak sobie, bawiliśmy się w smsy. Z Płońska wyjechałem z pełną baterią.. Po wysłaniu jednego z wielu (ponoć było ich wiele, jak bym tak tego nie nazwał:P) smsów, odpadła mi jedna “kreska”, po wysłaniu kolejnego miałem już ostatnią kreskę i komunikat o słabym stanie baterii. Była godzina 2:30, telefon wytrzymał do 6:30.. ;D
Ehh, Borzym uczepił się mojego oglądania filmów ‘przed okresem przydatności’. To nie prawda, że oglądam filmy wyglądające tak! Jakość tylko DVD, przecież wiadomo!:P Ola Dychto przysłała mi (nieco chaotyczny, ale zawsze coś! dziękujemy!:D) drogę do celu naszej podróży po wyjściu ze Złotych Tarasów – Dworzec Zachodni. Pogadaliśmy jeszcze chwilę, opróżniliśmy kartonowe opakowania czarnego napoju i ruszyliśmy na film trzeci, ostatni, Zdarzenie.
Projekcja miała zacząć się o 3:40, ale Szklana Pułapka 4 trochę się przedłużyła, więc widzieliśmy jej końcówkę. Hihi, ale bajka!:D Z tego filmu ludzie też wychodzili, żeby zdążyć na inny seans.. A zaraz, zaraz! Nie było już innych seansów:P Nikt nie klaskał, nikt pochlebnie nie gwizdnął.
Wiedziałem, że film jest raczej z tych nudnych, więc mobilizowałem się, żeby nie zasnąć:P Gdzieś w niższych rzędach siedziała żeńska grupa, ja myślę, po konkretnym spożyciu. Banda ludzi ucieka na łące przed wiatrem(!), a one się śmieją. Ehh, pod koniec filmu głowa zaczęła mi opadać, powieki stałe się ciężkie.. Bum! Obudziłem się przestraszony, chyba każdy na sali podskoczył i po chwili.. zaczął się śmiać:P Nie wiem czemu, ale sam zachichotałem – to chyba radość po nieplanowanej pobudce:D
Film skończył się około wpół do szóstej. Szósta dziesięć mieliśmy z Zachodniego autobus do Płońska. Telefon w rękę, sms od Olki na wierzch i ruszamy!:D O, zapytałem jakiegoś przechodnia (wg Borzyma wyglądał agresywnie;D) o drogę, ale tylko dla pewności:P Jazda miejskimi autobusami to czysta przyjemność! Na jakim przystanku jesteś? Jaki przystanek następny? – Wszystko wiadomo!:D Wparowaliśmy na Zachodni, rzut oka na rozjazdy i fru! Za 2 minuty mamy pospieszny do domu! Stoimy. Pojechał czy nie pojechał? Oto jest pytanie! Za chwilę padł komunikat, że autobus nie wrócił jeszcze z trasy – nasze szczęście:P
Podjechał, wbijamy do środka.
- Ulgowy do Płońska, poproszę.
- Jaka ulga?
- Eee.. (kurwa, a skąd ja mogę wiedzieć, jakie są ulgi?!:D) uczniowska?:D
- Nie ma takiej. 14,50zł.
- Proszę.
Na 7:20 byliśmy na PKSach w Płońsku. KFC zamknięte, kebaby pozamykane – nic, tylko wracać do domu:P Oczywiście wszyscy się pobudzili, choć wchodziłem ciszej, niż po imprezie (a trzeba Wam wiedzieć, że wtedy potrafię zajebiście cicho wejść do domu!):D O, jak tam? Bezproblemowo? Opowiedz, opowiedz.. Ehh, w końcu położyłem się spać o 8.. na połówce łóżka, bo nie chciało mi się go ścielić.

Gdzie się podział mój stolik?! Panika!
Ale zaraz, chyba nigdy nie miałem stolika..
Nie wnikam. Pode mną znajoma kanapa,
na oknie znajomy Karmapa,
rzeczywistości napalm – gdzie się podziała mapa świata?!

Mama już od 13 chciała, żebym wstawał.. Później przyszła Beata z całą kolekcją ciuchów. Patrz, co kupiłam X! Patrz, co kupiłam Y! Wow, ekstra – tyle tylko, że ja, kurwa mać, próbuję tu spać po zarwanej nocy. Powiedziałbym jej to, ale z moich ust wychodziło tylko coś w stylu bla bla bla :P Dziwnym trafem wstałem o 15. Od razu, z samego rana (:D), telefon od Kuby – czy i co dziś robimy.. Zero odpoczynku, zero!:P
Około godziny 17 przyszedł do mnie Młody. Pogadaliśmy trochę przy muzyce John’ego Legenda i innych.. W między czasie dostałem sms od Ewy o treści: “ile za dywan?”:( Myślałem, że ten temat jest już zamknięty.. Ale co to za problem zamknąć go ponownie?:P Wracając, pięknie nam się z Łukaszkiem rozmawiało, zaprawdę!:D Mieliśmy już wychodzić, gdy do mieszkania wtypił się Kuba. Ponad 30 minut spóźnienia, czy to nie brzmi jak standard?:D Łukasz zawiózł nas na kebab (pierwszy raz jadłem z żółtym serem – pychota!:D), a później odstawił na basenie.. Najpierw poszliśmy na jacuzzi. Dla zdrowotności, żeby te 30 minut po posiłku odsiedzieć:P Nie miałem ochoty siedzieć tyle czasu i dawać się bombardować miliardom malutkich bąbelków – musiałem pływać!:P No, napływałem się.. i nieziemsko się zmęczyłem, choć inaczej, niż zwykle. Po pływaniu kupiliśmy sobie po cheeseburgerze. Ale obrzydliwe badziewie:( Popatrzyliśmy na jakiś mecz halowej piłki nożnej i poszliśmy do domów:P
Później, wiadomo, Internety! Czytałem o takich rzeczach, których nie podejmę teraz się opisywać.. mógłby wybuchnąć skandal!:P Około 22 – myślę, że to była 22 – wziąłem się za pisanie. I na tym zakończymy:D

Ile mam, tyle dam,
aby słyszał o tym cały świat!
Jeśli jest wokół zło,
musi być też pozytywne tło.
To, co we mnie tkwi,
jest w Tobie i niech połączy nas,
bo to najwyższy czas!

PS.
Jak wygląda bardziej nieprzygotowany niż przygotowany referat z historii? Zajebiście.
PS1
“Dostałem” płytę Eldo (nie pytaj o nią) od Dawida. Dziękuję;)
PS2
Klasie ‘C’ gratuluję (i zazdroszczę) pomysłu na film. Scenariusz, ah, pierwsza klasa! Ścieżka dźwiękowa też daje radę, ale to jednak nie ten poziom, co scenariusz;P
PS3
To był dłuuugi, dość ciężki tydzień. Dręczy mnie taka jedna dolegliwość, która powoduje mniej lub bardziej nieprzyjemne uczucie ucisku w klatce piersiowej. To złość.
PS4
Jeszcze raz ktoś się zapyta ile za dywan? to jawnie przyczyni się do mojej śmierci! Z tym, że jego zabiję pierwszego – żeby Was nie kusiło;P
PS5
Unoszę się w zachwytach, w myślach lekkich jak piórka i w tych cięższych, choć równie przyjemnych. Od tych skromnych i delikatnych, po te wyuzdane i obcesowe. I to nie jest tak, że siedzę na łóżku w pozycji Dhyana i sam je w sobie wywołuję. To raczej one mnie wywołują, podczas prostych czynności.. Pływam na basenie, dbam o to, by się nie utopić i nagle trach! Uderza mnie myśl. Niby logiczna, niby coś, czego miałem świadomość, więc nie odkrywcza, ale tak mi przekazana, że otwiera zupełnie nowe drogi. Nie potrafię powtórzyć tych nagłych olśnień, nie potrafię ich zapisać, choć bardzo bym chciał (wiadomo, nie tutaj, he he).. Ehh, czasami i dobre myśli mogą być przytłaczające, dlatego też nawet najwznioślejsze wizje muszą poparte być czynami, bo bez nich zgasną szybko jak żarówka na klatce schodowej. A chyba nikt nie chce obudzić się z ręką w nocniku, prawda?
PS6
-Okropne, nie?
–Co?
–Krępujące milczenie. Czemu ględzenie o bzdetach wiążemy z uczuciem swobody?
–Nie wiem. Dobre pytanie.
-Po tym można poznać kogoś wyjątkowego. Kiedy można zamknąć ryj i podzielić się ciszą.
–To jeszcze nie ten etap, ale dopiero się poznaliśmy.
-Coś ci powiem. Pójdę przypudrować nosek. A ty myśl, co mi powiedzieć.
-Załatwione.
PS7
A czy uważacie, że masaż stóp to coś, o co można być zazdrosnym?:P Że to coś niezwykłego? Nie, niezwykłe to złe określenie.. to coś szczególnego, o! Więc jak?;>
PS8
Dopiero od połowy włączyła mi się ‘wena’. Zacząłem tworzyć, a nie odtwarzać, ahh.
Te pisanie wciąga jak.. Narkotyk;>
PS9
Czytajcie książki, chociażby słowniki!:D
PS10
Młody powiedział, że mam budowę ciała jak wróbelek.. :(
PS11
Ale jestem totalnie padnięty.. wybaczcie wszystkie błędy!;>
3:41 – zamykamy!;D

Ulice puste, czytaj drogowskazy,
jeśli intencje masz czyste nic złego się nie zdarzy.
Noc. Czas, kiedy większość w snach odpływa.
Noc dla mnie to emocji festiwal,
by rozrabiać sam w domu Kevin..

Żegnam;)