Dobry wieczór!
Mijam ich, jestem świadkiem naocznym
Jak nie Hegel w windzie, to Platon w nocnym
Kant wiezie mnie taksówką, Nietzsche mieszka w każdym bloku
Świat jest pełen filozofów
Nie pamiętam czemu (eee, blog?), ale w piątek poszedłem (za) późno spać i miałem problem z pobudką;D A w sobotę termin gonił termin i trzeba było rano wstać, bo wszyscy czekali, a rozdwoić się nie sposób!
Ahh, mam takie marzenie, żeby pójść raz do zakładu fryzjerskiego i nie słuchać:
1) jakie mam zdrowe i mocne włosy,
2) plotek, ploteczek, życiowych historii, a po prostu radia.
Zmieniłem fryzjerkę, czego sobie gratuluję. Ostrzygła mnie w mniej niż 10 minut i tylko raz, na samym początku, powiedziała coś o moich włosach, a później się nie odzywała – pięknie! Pani siedząca obok mnie, zaczęła opowiadać o swoim życiu, tego chyba jednak nie da się nigdzie uniknąć. Rodzice musieli sprzedać firmę wspólnikowi, bo miał większość udziałów, a zaczął się burzyć i trochę stracili, ale nie za dużo, bo tatuś miał kilka milionów gdzieś tam i zrobił coś tam, a mamę wszyscy lubili, więc część pracowników przeszła do jej nowej firmy. Ehhh, mogłem zostać trochę dłużej, pewnie podałaby numery kont i kody do alarmów.
Myślałem, że spóźnię się choć trochę na matematykę, ale oczywiście Pani Fryzjerka obsłużyła mnie w takim tempie, że nadal jestem w szoku! Wybrałem najdłuższą trasę, wstąpiłem do Żabki po pełnowartościowe śniadanie (2 KitKaty i Sprite), a i tak byłem przed czasem.. Panowie remontowali chyba jakąś klasę i na głównym korytarzu zrobili sobie stołówkę (Stasiu, herbaty?).
Stoimy, czekamy na sorkę, kto ma ochotę gadać, ten gada, kto nie, milczy sobie. Piotruś stał nieco z boku i przysłuchiwał się, a Kamil nagle do Agatki:
- ej, a chelmik to będzie siedział z nami, czy z klasą C?
- hmm, a nie wiem, nie wiem..
- no bo ja też nie wiem, jak to jest.
- Kamil, a może go zapytasz?
Nic nie mówiłem. po prostu stałem i się gapiłem.
Dwie i pół godziny matematyki.. wiadomo, że nie mogło być ciekawie. i nie było – przerobiliśmy sobie parę zadań, wymieniłem się z kimś przyjemnościami, pośpiewałem z Wróblem (jesteś jedną z osób tych, tak mi bliskich, ale to, co masz na co dzień mi tylko może się przyśnić!) i pap. Po Mateusza przyjechała Ewa, zabrałem się z nimi;) Pewnie wróciłbym szybciej pieszo, ale sam fakt, że nie musiałem iść, a zostałem odwieziony był niezwykle kojący.
W domu zjadłem coś, wyczyściłem sobie konto (drugi raz w tym miesiącu;D), zdążyłem wkurwić się na głupotę ludzką (kolejne 3 maile ze zdjęciami – 40mb każdy, to raz. Dwa, że musiałem poszukać numeru w Orange najbardziej zbliżonego do numeru w Erze.) i tyle, czekałem..
Weź Pan, uderz ze mną kielon czy dwa,
bo brniesz bez postojów, a ten kielon peron Ci da.
Świat w stereotypach dziś pogrążony na amen,
nie wpadłby na tak szatański pomysł, żeby pić z szatanem!
O 15 położyłem się spać, a o 16 miał przyjść po mnie Kuba.. Pospałem sobie do 16.30(oczywiście tata martwił się, że zmarznę i w między czasie mnie przykrył obudził przykrył..). Ogarnąłem się, ubrałem i wyszliśmy po Borzyma, a od niego na umówione lajla lajla;D
Paweł miał nową kurtkę, a w niej ukryte to, co potrzebne na taki wypad. Czego chcieć więcej? Planu podróży! No bo gdzie, jak i z czym? Kuba zaczął się nad tym zastanawiać, a my ustaliliśmy, że dokupimy dużego Sprite, czipsy i zakamuflujemy się w parku.
Trzech starych znajomych, piękna nadrzeczna ławeczka, prowiant, napoje w półlitrowych kubeczkach, temperatura odczuwalna za dużo poniżej zera – idealny sobotni wieczór.
Gadamy, gadamy i nagle jakaś babcia się pyta, czy to nie nasz pies na moście stoi. Nie, prze Pani, nie nasz.. Lekka konsternacja i powtórzenie pytania – chłopcy, czy to aby nie wasz pies? a nie ugryzie? bo chciałabym przejść.. Pewnie nie usłyszała za pierwszym razem. Nie wiemy, czy jest groźny, bo to nie nasz pies. Ok, teraz chyba zrozumiała, bo ile można się.. Przepraszam, a moglibyście wziąć stąd tego psa? Naprawdę chciałabym przejść!
Wracamy do rozmyślań, rozważań, skakania z tematu na temat. Siedzę na ławce, Kuba obok mnie, a Borzym stoi i obserwuje nic. Bo mgła była tak gęsta, że jedyne, co dało się zauważyć to nic. A jednak;D Rozmawiamy o czymś raczej odległym od seksu, a Borzym nagle: ej, oni się ruchają?! No to wstajemy od razu, przyjmujemy wygodne pozycje i obserwujemy;D Ktoś z długimi włosami skacze, słychać dziwne dźwięki. Atmosfera sprzyjająca, bo niby sobota wieczór, bo niby nic nie widać, więc może ktoś sobie zaplanował mały seksik w parku.. a może po prostu spontanicznie to rozkminił?:D W każdym razie, Kuba jak zwykle musiał z czymś wyskoczyć.
- Niee, na pewno się nie ruchają, bo ona za wysoko skacze! Przecież by wypadał..
- Człowieku, uprawiałeś kiedyś seks?!
- Bo na filmach..
- ahahahahah!
I to tyle z seksu w parku. Zakochani wybrali najgorszą ławkę.. znaczy najbardziej widoczną, bo za plecami mieli latarnię, w bliskiej okolicy mostu, a np. gdyby wybrali ławkę po drugiej stronie rzeki, naprzeciwko tej naszej, nic byśmy nie widzieli przez to mleko;D I, hah, kolejna akcja z Kubą.. Mgła. Co to jest mgła? Na pewno jakieś gazy! – Hmm, raczej para wodna. – Para wodna? Niemożliwe! To muszą być jakieś gazy..
Borzym powiedział, że rozlewał sprawiedliwie – sobie trochę i resztę na nas dwóch;D Nastał czas, gdy trzeba było wracać do domów.
Dawno nie miał tak niepewnych, tak zagubionych oczu,
wolałby, żeby dzwonił jego wspólnik,
wtedy pewnie nie miałby potrzeby, by się w sobie skulić..
Nikt nie lubi telefonów w nocy i z samego rana,
Zestawiasz stopę na zimną podłogę, potem czujesz,
jak pod Tobą łamią się kolana.
Nie dopadłby Cię ten sam chłód, gdybyś miał dywan.
Kilka pierwszy słów wystarczy i człowiek się rozmywa..
Wróciłem do domu, bach, kontrola! I co?! I gdzie Ty byłeś, Gówniarzu?! Jak Ty wyglądasz?! Marsz coś zjeść, ścielić łóżko i spać! Yhym, tak jest, Mamusiu!;D
Usiadłem do komputera z kilkoma nieudolnie (oj, w tym momencie przesadzam, żeby nadać dramatyzmu tej sytuacji;D) zrobionymi kanapkami i odpaliłem gg. Się rozmawiało, aż klawiatura wołała o ratunek, aż resztki wszystkich posiłków ją zamieszkujących wylatywały w przestrzeń, bardzo obrazowo to ująłem:P Miałem też parę telefonów, ehh.. Powiedziałem, co wiedziałem, starałem się pomóc z całych sił, ale sam nie wiem. Czas pokaże co i jak, ale mogłoby być dobrze, tak? MUSI BYĆ!
Później starałem się ogarnąć w sobie, ale średnio mi to wychodziło i położyłem się spać nieco po drugiej.
Czy znajdzie się jakiś as, dobry ziomek,
który na zastępstwo wpadnie dzisiaj tu?
Jest parę spaw i przypałów, płacę z góry,
tylko zmień się ze mną, serdeczny Ziomeczku mój!
Niedziela zapowiadała się niemniej ekscytująco od soboty. Wstałem po 12 i od razu musiałem lecieć, drzwi otwierać.. proszę bardzo, moja rodzinka!:D mama krzyczy wniebogłosy i o której Ty wstajesz, o której Ty wstajesz?! Zacząłem syczeć z bólu i oczywiście nikt nie pomyśli, że coś może Cię boleć z przemęczenia, nadwyrężenia lub innych powodów – cooo kacyk? – zapytała mama z uśmiechem. (Nie)stety to tylko te, tzw. mięśnie motylkowe. No nic, daję radę. W każdym razie, dochodziła już godzina 13, a ja musiałem się ogarnąć, później ogarnąć pokój i zjeść obiad na śniadanie. Po 14 przyjechał Robert z Anią i z małą Julką(ale usta! za kilkanaście lat jej twarz będzie widniała na billboardach, bannerach, okładkach gazet..), żebym zamówił im ostatecznie ten telefon. Piszę im, bo to telefon dla Roberta zamawiany na Anię – od razu widać, kto w związku dominuje;D Pani Nauczycielka, Historyczka, Histeryczka, ale i tak ją lubię;D
Wypełniam formularz na stronie Orange.pl, klikam ZAMAWIAM i nic się nie dzieje. awruk. dzwonię więc do BOK i pytam, czy te zamówienie jest aktywne, czy co się stało? Dostaję numer do innego oddziału BOK i tam mam się dowiadywać. Chujnia, proszę Pana, niech Pan zamówi jeszcze raz. Tak też zrobiłem i wszystko gra, wystarczy dokładnie czytać instrukcje. Ale dodzwonić się tam, gdzie chce się dodzwonić to katorga – przebrnąć przez 30 tysięcy opcji, kombinacji w tym bocie, ehh.. Jeśli chcesz dowiedzieć się, jakiego koloru jest czerwony samochód, wciśnij 3.. 2.. 5.. 3.. Jeśli masz problem z kupnem telefonu na Orange.pl, to.. masz problem.
Ale jak już powiedziałem, poradziłem sobie i z tym!:P Dochodziła godzina piętnasta, czas było się szykować, bo na szesnastą mieliśmy być w kościele (aaa! jak ja dawno tam nie byłem..) na mszy za człowieka, o którym wolę nawet nie myśleć. Na miejscu spotkaliśmy się z moją ulubioną ciocią Wiolą z Płońska;) Ehh, nawet nie wiedziałem, że wozi się taką fajną, srebrniutką 206
W każdym razie, przyjechała z inną ciotką, która nie mogła oprzeć się pokusie złapania mnie za policzek i wypowiedzenia słów: “Piotruś, jak Ty wyrosłeś..”
Po mszy pojechaliśmy do rodziny (mojej matki chrzestnej), u której nie byłem jeszcze dłużej, niż w kościele;D Oczywiście pełno ludzi, wszyscy przy stole.. siedzą, piją, ciasta jedzą. Wujek siada obok mnie i się pyta, czemu tak sam usiadłem, czy wszystko fajnie, wiecie, standardowe pytania. Piotrek, z racji tego, że tak rzadko bywasz, to może się napijemy, co?! Marzenka, przynieś coś dla chrześniaka. Mama spojrzenie na wujka pt. ‘Poebało?!’, ale jak zaczął mówić, że lepiej z rodziną przy stole, niż niewiadomoco, niewiadomogdzie z niewiadomokim, to zaczęła mu przytakiwać;D Wychyliliśmy parę kolejek, ale tata przerwał ten wyścig, bo bał się, że ‘mu syna pośrednio utopią’ – w końcu za 2 godziny miałem iść na basen, tak? ale spokojnie, wszystko z głową! Pożegnaliśmy się i jedziemy do domu. Najpierw powiedziałem, że mnie straszliwie bolą mięśnie uczestniczące w procesie robienia pompek i pływaniu, na co ojciec powiedział, że ja to zawsze się na smutno upijam;D Ha, fakt, że raz, wczoraj upiłem się na wesolutko, a dwa, że dziś się nie upiłem, obalił jego teorię;P a później zacząłem parodiować wczorajsze krzyki mamy na mnie i tym oto sposobem Siena mogła dojechać do Płońska napędzana mocą naszych śmiechów;D
Jem i idę, miasto przypomina mi jakieś sny
Jest niedziela, pusto jak cholera.
Te w kubrakach rozstawione gęściej niż latarnie
Jeden czyta, drugi pisze, trzeci zgarnie.
To komedia, ten dzień, i to słaba..
Wieczorne spotkanie z Kimś w celu dalszego omówienia kilku spraw z zakresu życia i śmierci nie wypaliło, szkoda. Ale przecież, MA BYĆ dobrze!;) W takim wypadku zacząłem kompletować grupę wypadowo-basenową (Kędzior, Kuba).. oczywiście musieliśmy odwiedzić Kaprys, bo Kuba chciał coś zjeść (a co go tam obchodzi, że zaraz wejdzie na basen i może stękać z bólu przez kolkę?:D). Cheeseburger bez surówki, bo nie ma. Hah, cheeseburger – bułka z sezamem (wyglądała w miarę), kotlet (wyglądał w miarę, jak na babcinego kotleta), ale żółty ser, idealny kwadracik, niedosmażony, jak na moje oko.. oczko mu się odlepiło, temu misiu, nic więcej.
Weszliśmy na basen, zakładamy klapki, a Kuba stoi w skarpetkach, bo “nie ma ochoty teraz ich ściągać”:D Stoimy przy szafkach, nagle wbiega jakiś koleś, powtarza ciągi liczb.. kurwa, szaleniec! zabije nas zaraz.. – pomyślałem. Okrążył je (szafki) ze 3 razy, aż w końcu pyta się mnie, gdzie jest 49. Spojrzałem, pokazałem mu i oddaliłem się bez wykonywania gwałtownych ruchów. Podziękował i zaczął gadać sam do siebie – ale chodziłem tu, widziałem ją przecież, czemu nie zostałem?:D
Już przebrany idę pod prysznic i mówię do Kuby, żeby tylko skarpetek nie zapomniał zdjąć, a jakiś koleś prawie upadł ze śmiechu;D ja mu się nie dziwie.. stoi koleś w białych skarpetkach, kąpielówkach i pyta, czy nie za małe;D
Popływałem, nadwyrężyłem kciuk, wzmogłem ból pleców (że niby mięśni;D) – pięknie!
Gdy już się przebieramy, wbiega Kuba i mówi, że został sam pod prysznicami, przyszedł do niego ten niezrównoważony koleś i tak się go przestraszył, że nie wiedział, czy może sobie włosy umyć;D
Kupiłem sobie w Żabce Pepsi Max, 2 paczki czipsów i piszę bloga od 3 godzin;D
Naturalnie, bez stresu, jakby to przekalkulować
To jeszcze się okażę, że nie ma czego żałować
Słowo przepraszam, wielkie jak ten, który przebacza
Czasem jedno słowo wykracza ponad to, co oznacza
Zaraża przesłaniem, otacza człowieka uznaniem
Tak przyznanie do błędu się zmienia w formę sakramentu
Więc orientuj się, zapamiętuj spostrzeżenia
Każda sytuacja ma różne punkty widzenia
I nie przejmuj się, odrzuć samo destrukcję
Każdą porażkę można obrócić, jako w sukces
To nie gra The Sims, to nawet nie jest Monopol – to jest życie. Można oglądać filmy, można czytać książki, można pisać blogi, można bawić się w ten cały eskapizm, ale można też żyć! Podejmować ryzyko, działać, wystawiać tyłek na lańsko i zbierać profity.
Jak ja uwielbiam, gdy ktoś z reguły przyczajony wystrzeli z dobrym pomysłem.. na początku wszyscy są w szoku, a później, o proszę, koncept pierwsza klasa!;)
Na klasowym apelu dziewczyny będą śpiewać pieśni patriotyczne w takim stylu, że przyśpiewki i okrzyki ‘hej!’ pasować tam będą jak ulał. Pierwsza próba, wszystkie koleżanki na scenie, wszyscy chłopacy w tych amerykańskich ławkach i jeden sobie wystukuje rytm o blat, jeszcze inny tupie nogą, a Skowron, Szymon, Raczek – muzykalne chłopaki – wykrzykują HEJ! co i raz.. AWRUK! – pomyślałem – A czemu by odpowiednio nie ubrać części chłopaków nie występujących w apelu i wysłać ich obok śpiewających dziewczyn, żeby potańczyli tańce ludowe, których nazw nie kojarzę?:D Skoro ma być śmiesznie, niech tak właśnie będzie! Skojarzyłem sobie, że Dorotka zna te wszystkie ludowe tańce i nie tylko, więc czemu by nie nauczyć kilku chłopa podstawowych kroków, żeby wsparli koleżanki z klasy na scenie?:D
Zapytałem, co o tym myśli – ścieszyła się bardzo i zaczęła walczyć o swoje, ahh, ależ to było dzielne;D Jarosowi pomysł się nie spodobał, Dorotka złapała doła, ale przynajmniej spróbowała, tak? Tak! I właśnie w takich momentach efekt jest nieważny!;)
I tak jest wszędzie.. nu, prawie wszędzie! Jak chłopak będziesz myślał, że dziewczyna jest dla niego zbyt fajna, zbyt to, zbyt tamto i nie zagada do niej, bo będzie się czegoś bał, wstydził, to nigdy się o tym nie przekona. A może była tak samo ‘za fajna’, jak i on i dogadaliby się idealnie?;> Jak dziewczyna nie będzie chciała zaprosić chłopaka na imprezę, bo przecież to leży niby w jego gestii, to przykro mi bardzo, ale nie przekona się jakby było być na tej imprezie właśnie z tym chłopakiem. A może nie byłby chamem, a i tak tańczył zajebiście?;>
Ludzie, chciałem Wam tylko powiedzieć, żebyście robili swoje. Pieprzyli myślenie o konsekwencjach, jeśli nie wykonujecie żadnego ruchu – i po co się martwić na zapas? Co się może złego stać, skoro i tak nic nie robicie? KAŻDY DYLEMAT JEST ZBĘDNY!:) Ale z drugiej strony, nie olewajcie zbytnio tego myślenia, żeby nie zrobić chujni drugiej osobie.. wierzę, że będzie dobrze. Musi być;)
splata Bóg mi, gdy dym dociera do płata płuc i zaczyna atak destrukcji
zapal i uśnij, mówi do mnie sumienie
zgubisz problem pod tlenem, spokojnie, to eden
siedzę, powieki mam ciężkie jak czeki na wejście
w pokerowym szaleństwie, choć noc w pół do pierwszej
PS.
Pozdrawiam wszystkich (wszystkie;D) korzystających dziś z uroków fajek wodnych!;)
PS1
Akapit nr 2 nie trzyma się kupy, są to nieposegregowane wspomnienia tamtych chwil;D
PS2
Podkreślam – nie mam pieniędzy na koncie! Nie martwcie się o mnie, jak nie odpisuje;D Nic mi się nie stanie.. ;D
PS3
Tak, dziś też o czymś zapomniałem napisać;D za dużo tego wszystkiego, Dzieciaczki moje;D
PS4
Proszę sobie nie myśleć, że nałogowo pije! Nieraz się przytrafi, a sam znam też takich, którzy okazji nie potrzebują;P
PS5
Stalker;>
I ain’t happy, I’m feeling glad
I got sunshine, in a bag
I’m useless, but not for long
The future is coming on
It’s coming on
It’s coming on
It’s coming on..
Mam nadzieję, że lektura się spodobała;) Mam też nadzieję, że gdy ja dopieszczam ten wpis, Wy śpicie, bo dochodzi godzina piąta nad ranem, więc wypadałoby, żeby każdy drzemał słodko w łóżku;P
pap!:)