witajcie!:>
Kiedy w saunie czekają przygody
A nad miastem zapada już noc
Miękka trawa podchodzi pod schody
Przezroczyste są ściany i płot
jejku, jak ja dawno nie pisałem! ale o czym miałem pisać, skoro prawie nic nie robię?:P a jeśli już robię, to takie rzeczy, o których czasami lepiej nie wiedzieć, tak? ale, proszę bardzo, proszę – wczoraj byłem na basenie;> liczyliśmy, że Kuba do nas dojdzie, ale boleśnie się zawiedliśmy:( sam fakt, że przed wejściem na pływalnie czekaliśmy około godziny, aż pewna wycieczka ją opuści, dał Kubie szanse dotarcia do nas na, a nawet przed czasem! ehh, co było robić? wykupiliśmy sobie stół ping-pongowy na 30 minutek;D Mateusz zagrał ze mną, z Ewą, Ewa zagrała ze mną, z Kędziorem, ja zagrałem z Kędziorem, Kędzior nie zagrał z Mateuszem:P czuję, że coś dobiera się do moich łydek, ale średnio mu to wychodzi:P w każdym razie, banany ani trochę nie pomagają w walce ze skurczami.. a na basenie było standardowo. pływanie + śmiechy, śmiechy + pływanie. państwo zarządzający halą sportową szaleją (i/lub oszczędzają naszym kosztem), bo wodzie nierzadko sporo brakuje do ‘ciepłoty’:P
Obowiązki, lecz na spoko znajdę chwilę
Gdy inni pędzą, znajdę moment, by pomyśleć
Za mało czasu, a u mnie życie spontaniczne
Stojąc z boku, gdy peleton chce pędzić szybciej
Kuba zamiast na basenie wolał zjawić się u mnie. tak, czy inaczej, zazdroszczę mu tej chęci samokształcenia, realizacji po przez edukację, ślęczenia, siedzenia w książkach noc i dzień jak jakaś alfa i omega, ehh.. ale szczerze, szczerze! w każdym razie, Jakubek wyperswadował mi wycieczkę do Carrefoura po coś smacznego do spożycia. Skończyło się na buteleczce Martini i buteleczce Sprite. Zaczęliśmy oglądać Pogromców Duchów, jednak Kubę szybko to znudziło i wolał pooglądać fragmenty Nic Śmiesznego na YT. Że film jest dobry, a Kuba wiele do śmiechu nie potrzebuje, uwaga, napluł sobie do oka!;D pomijam fakt, że wcześniej kilkukrotnie ulało mu się na mnie, ale ta akcja była bezbłędna;D śmiech, sapnięcie(!) do szklanki, kilka kropel alkoholu w oku + przewrażliwienie Kuby = krzyk i lament na cały blok:P spędziliśmy razem, bo ja wiem, 2h? a dziś znów nie odbiera telefonów, nie odpisuje na wiadomości.. czyżby biologia? ehh, nawet, jeśli nie, to zazdroszczę poprzednich dokonań. Jakubusiu, wróć czasem do nas!:*
Because we are your friends,
You’ll never be alone again
Well come on
Well come on
Well come on
Well come on!
dziś od rana do późnego popołudnia czas spędzałem z psem. tak, tak. z tym psem, długo wyczekiwanym Dantym!:) 26. października (jutro) skończy cztery miesiące. ehh, ze słodziaczka-zabaweczki stał się psem-szczekaczem, choć i tak nadal jest strachliwy;D
przewieźć owczarka niemieckiego, nawet szczeniaka, który tęskni za psią i za ludzką rodziną przez 30km wcale nie jest łatwo, uwierzcie! wiercił się, szczekał, warczał, piszczał, lizał mnie po twarzy, skomlał, cuda wyprawiał, a gdy dojechaliśmy na Słoneczną Polanę (droga była długa i nie chodzi mi tu tylko o odległość z punktu A do punktu B, ale także o sposób jej pokonania.. Beata, przyspiesz trochę, bo on zaraz zejdzie! i jedziemy 90km/h za ciężarówką, choć sytuacja wymagała zwiększenia prędkości co najmniej dwukrotnie:P), siedział zadowolony w samochodzie i nie chciał z niego wyjść;D zaczęliśmy udawać, że wcale nas nie obchodzi, co okazało się dobrym pomysłem.. na pogłębienie jego strachu przed obcym otoczeniem. wyskoczył z tylnej kanapy i od razu wbił się pod samochód Pana Majstra. 30 minut wyciągania go stamtąd, kolejne 30 na proszenie o wejście do ‘zagrody’, poprzedzone 30 minutami uczenia skoku przez 15cm płotek:D uff, udało się! zjedliśmy obiad i wróciliśmy na działkę..
ależ on uwielbia Beatę:( ależ jej słodko przy nodze chodzi! a mnie powącha, liźnie w rękę i już.. głupi psie, a kto do Ciebie całą drogę do nowego domu gadał jak do dzieciaka, żebyś się nie stresował? kto czerwoną obroże zakładał? kto jeść dawał? zero wdzięczności.. będzie chciał, żeby mu zdjęcia robić:P
gram całe życie na blokach
livin’ la vida loca
nic dziwnego że mam chropowaty wokal
non stop zmieniam lokal
wieczorem zostałem wyciągnięty “na piwo”:P Bzyma, Ewa, Malina, Justa, Borzym, Młody, Modzel, Wróbel i ja – to oczywiście końcowy skład:P zaczynaliśmy od osób wytłuszczonych (wybaczcie, oszczędność czasu);D męska część zajęła się spożywaniem trunku wysokoprocentowego na rozgrzanie stóp, część damska, występująca w nieznacznej mniejszości, zakupiła sobie piwo, któremu sprostać nie mogła:P nawet z pomocą Mileny, która się niebawem zjawiła, nawet z pomocą mnie, który takich piw nie pija, piwo zostało niedokończone i złożone w szlachetnym miejscu, tuż za budką telefoniczną;D
później postaliśmy dobry kwadrans przed Vertigo, w którym nie było miejsc na naszą siódemkę.. udaliśmy się w tzw. plener, co zostało wybrane w demokratyczny sposób;D każdy kupił sobie, na co miał ochotę – jedni zadowalali się Nestea, inni dwoma butelkami innych, schłodzonych napoi:> ogólnie było śmiechowo, a Wróbel zaczął tworzyć nowe słowa do dawno zapomnianego języka.. o, wiem, pamiętam! “kajuto” i lepiej nie pytajcie, co to znaczy, ale gdyby ktoś Was zapytał (śmiem w to wątpić, chociaż..;D) – kajuto czy wpierdol?! zawsze odpowiadajcie wpierdol!:D Mateusz opowiedział nam anegdotkę, którą nieskromnie pozwolę sobie tutaj przytoczyć:
Pewna dziewczyna poszła sama na imprezę. Zauważyła tam super faceta,
który świetnie tańczył. Podeszła do niego i mówi:
- Ale zajebiście tańczysz!
A facet na to:
- Spierdalaj!
Dziewczyna, trochę zbita z tropu, wycofała się. Facet dalej tańczył
solo, i tak, ze na wszystkich robił bardziej niż piorunujące wrażenie.
Dziewczyna znowu do niego podeszła i mówi:
- Ale zajebiście tańczysz!
A facet na to:
- Spierdalaj!
Tutaj miarka się przebrała i dziewczyna mówi:
- Wiesz co? Jesteś cham i prostak!
A facet na to:
- No i chuj! Ale zajebiście tańczę!
Nie wiem, jaki i czy w ogóle ta historia ma jakiś morał, ale opowiadana na dwa głosy (przy współudziale Wróbla, którego wszędzie było pełno) daje radę.
Gdy wracaliśmy już do domów porozbijaliśmy się na grupki, które dzieliło ~50m. znaczy mnie i Borzyma od Ewy i Bzymy, bo jak było z ‘końcówką’, to nie wiem:P jak się już zapewne domyśliliście szedłem z Borzymem. Przyznaję, był pewien moment, gdy gadaliśmy do siebie, jak bohaterowie Psów(1? 2?) – dobrze, że nikogo nie było w pobliżu, bo mógłby doznać trwałego urazu na psychice:P
Jutro już nic tutaj nie będzie takie samo
i będą pisać o tym, co się tutaj stało!
jeśli nie jesteś pewien, zostaw to i wróć,
to nasza wojna – Europa, Bałuty, Polska, Hollyłódź!
wybierając temat na prezentację maturalna (język reklamy), popełniłem głupotę.. szok, mam zbyt duże pole do popisu!;o reklama jest wszędzie – telewizja, radio, prasa, wszędzie.. otwierasz lodówkę, czy cokolwiek innego, a tam BUM! BACH! TRACH! reklama. kup to, odwiedź to, sprawdź to, użyj tego. każdy promuje się, jak tylko może, nie rezygnując ze stosowania ciemnych chwytów.
i jeśli już przy tym jesteśmy. każdy, a przynajmniej spora część osób, potrafi reklamować, co swoje. bo tak jest, i już – to jedna z cech osób przedsiębiorczych. schody zaczynają się wtedy, gdy trzeba znaleźć wady w pomysłach konkurencji. nie ma ‘konstruktywnej krytyki’, nie ma punktowania błędów – jest tylko bezpodstawne wjeżdżanie na siebie, na wszystko, co tylko przyjdzie komu do głowy.
Ehh, mam wrażenie, że kiedyś ludziom żyło się łatwiej. bez Internetu, bez telefonów komórkowych byli ’skazani’ na rozmowę, więc chcąc, nie chcąc, każdy musiał umieć potrafić rozmawiać. nie tylko mówić bezmyślnie swoje zdanie, ale i słuchać racji innych. każdy musiał stać murem za swoimi słowami, bo przecież to one go reprezentowały, a nie jakaś śmieszna sygnaturka, jak teraz.. co nie oznacza, że w sieci nie można spotkać osób potrafiących rozmawiać, bo owszem, można. i nawet ci ze śmiesznymi awatarami potrafią być dobrymi rozmówcami, wiem po sobie:P
Burzo Mózgów, weź mnie deszczem myśli nie zalej,
chociaż teraz, gdy ziewanie przypomniało mi
że czas na spanie..
Chciałbym tutaj napisać Coś, ale w takim sposób, by nie napisać za dużo, bo nie wypada i jednocześnie nie napisać za mało, bo wtedy całe te pisanie nie miałoby sensu. Jednak lepiej, gdy wyrzuci się z siebie część myśli.. po raz kolejny, ku uciesze swojej i Kogoś, przede wszystkim. Wspominałem niedawno, że jestem zły na swoją mamę, że boi się ryzykować, a teraz postępuję tak samo. a może to tylko takie złudne wrażenie? może po prostu za dużo chcę, a za mało mogę? bowe, ogromna burza w mózgu! z tysiącami małych wyładowań równym tysiącom niemałych myśli, które jednak za nic nie chcą dać jednoznacznych odpowiedzi. ciężka głowa, nastrój też coraz cięższy, choć z lekkimi przejaśnieniami na parę uśmiechów i parę spojrzeń. ale co to jest te parę chwil? to prawie jak nic, gdy jest się zbyt zachłannym.. prawie nic, a znaczy tak wiele, ha.
ja już się zamykam. zamykam i znikam to trawić w sobie.
nie wiesz co mówić? to mów niewyraźnie!
w Tobie idoli lirycznych
pedalskich strasznie.
tandeta płynie wierzchem, a sztuka na dnie..
PS.
Dla wszystkich niekumatych – dlaczego podpiąłem link do pewnego serwisu społecznościowego pod wyraz ‘wyperswadować’, który totalnie nie pasował do owego zdania?
“pomysł, który wyperspadował chełmik na poprzednim forum jest w porządku tylko wypadałoby go trochę zmodyfikować i będziebardzo fajnie;) tylko dobrze by było, żeby dużo osób w to zaangażować” – oto post z pewnego forum. chelmik nie wyperswadował nikomu niczego, chelmik walczył jedynie o aprobatę dla swojej koncepcji. próbując ratować resztki przeżutej, przemielonej, wyplutej i podeptanej godności, koleżanka, która napisała tego poetyckiego posta, stwierdziła jeszcze, że chelmik zrobił gówno. nie wiem, co to za jeden, ale chyba musi być bardzo znienawidzony, skoro tak się o nim pisze..
PS1
wyobraźcie sobie sytuację, w której nachodzi Was nieodparta pokusa na alkohol w towarzystwie czegoś, co naprawdę stworzy z nim naprawdę niesamowicie przepyszny duet. nalewacie sobie do odpowiedniej szklanki dobry alkohol, otwieracie lodówkę w poszukiwaniu niezbędnych dodatków, a tu.. szok ze stresem. zostały dosłownie 2 krople mleka! z czym pić likier jak nie z mlekiem?! ostatnia deska ratunku – jogurt pitny;D jedyne, co mogę Wam powiedzieć, to to, że taki koktajl smakuje całkiem cynamonowo:D
PS2
w tym tygodniu obejrzałem nieziemską ilość bajek! Horton słyszy Ktosia, Małpy w kosmosie.. i wiele, wiele innych. np. Death Race – choć, pomimo braku animacji, bajka była niezła;D
PS3
pamiętajcie o zmianie czasu..
i przepraszam za wszystkie błędy, naprawdę jest już późno. drugi raz mijam się z godziną drugą:P
PS4
Czwarty PeeS. Jak wiadomo, czwarty, znaczy, że mój ulubiony(nie jest to regułą, choć fakty się zgadzają, co zamierzam właśnie perfidnie wykorzystać);D zatem chciałbym wszem i wobec ogłosić, że uświadomiłem swoją Studniówkową Partnerkę, iż będzie moją Studniówkową Partnerką;D nie była w stanie ukryć ogromnego zdziwienia, które wręcz malowało się na Jej twarzy w chwili, gdy po raz pierwszy usłyszała tę wesołą nowinę:D czyż nie tak było (przy tej całej skłonności do lekkiego mijania się z prawdą na rzecz ciekawszych opowieści dla przyszłych pokoleń), Olgu?:>
PS5
ale, ale! są też inne wesołe nowiny, ale jest jeszcze za wcześnie, by się nimi pochwalić drogą internetową!;> wtajemniczeni wiedzą o kogo chodzi, z czym chodzi, w czym chodzi, po czym chodzi i.. pozostaje nam mieć nadzieję, że wszystko pójdzie dobrze;D
To list z ziemi jak Twain, bo ja chcę to spisać
Łez atramentem namaluję swój obraz Guernica
Tak pragnę życia, tak pragnę ufać, poradzić sobie
Tak pragnę żyć, by wrzasku metropolis nie słuchać..
żegnajcie!