za chamstwo nikt tu nie będzie dżentelmenem

lipiec 24, 2008

Władysławowo czeka! jeżeli prognozy się sprawdzą, to słońce będzie przez cały czas, aż do drugiego sierpnia!:) słońce, plaża, morze – wszystko, wszystko!

3, 2, 1.. czas stąd wypierdalać! jeszcze kilka dni musiałby tu wysiedzieć, a zacząłbym myśleć, że używanie mózgu przez ludzi przebiega bezobjawowo..

Od wszystkiego wolne mam, działam więc na ostro
Do późnych godzin nocnych zachowuje się głośno
Z litością patrzę na zarobionych ludzi
Ja dzisiaj chętnie w ogóle bym się nie budził
Znudził mnie już pośpiech i te obowiązki
Te wszystkie mądrości i ciężkie książki!

nu, to jest pożegnanie.. więc żegnam!;)


w oparach gęstego dymu

lipiec 22, 2008

dobry!

nie wiedzą mądrzy, ci szybcy mogą nie zdążyć,
te stany przychodzą w nocy, te rany lubią się sączyć

Boże, ludzie, ktokolwiek.. fatalnie się czuję! i nic, i nic.. w dzień, gdy widzę ludzi, oni widzą mnie, to nie problem ubrać się w uśmiech i udawać, że wszystko gra. ale w nocy nie wytrzymuję, nie daję rady. cuś pęka i już mnie nie ma! a raczej jestem, hah! bu! a ja zapadam się pod ziemię..

ja pełen wigoru, ja wiecznie pełny poczucia humoru jak zaklęciem zaklęty,
ja zamknięty sam ze sobą jak w bańce mydlanej,
żeglując samotnie po bezkresie uczuć zwanych rozterek oceanem

wkurwia mnie tyle rzeczy, tyle spraw, że mam ochotę zniknąć! i zniknę niebawem, jak jasna cholera zniknę;) Władysławowo – dla jednych najnudniejsze miasto w kraju, dla innych dom. choć jedno nie wyklucza drugiego (np. nasze miasto, Płońsk), to trochę przykre myśleć o swoim mieście, jak o najnudniejszym mieście w kraju:D zresztą, gdzie Płońskowi do Władysławowa? oni mają morze! a poza tym, trzeba mieć fantazję, robić coś z niczego:> zobaczymy, jak nam będzie wychodziło;) za trzy dni będziemy już śmigać po plaży!

przez ścianę nie miałem nigdy sąsiada, który w soundtracku krzyku, żonę okłada
i nie wiem, jak to możliwe, bić pionę z kimś, kto lubi bić żonę, trzymać jego stronę?!
niech takiemu kurwie coś przybiją do sprawy, a z drugiej strony żyć z durniem? też zły nawyk..

poszedłem z Borzymem i Kędziorem (grałem z Borzymem w SC3 na PS2:D i Borzym mówi – napisz Kędziorowi, żeby był o 19 pod kinem.. tfu, pod fredem. więc napisałem, żeby był pod kinem:( idziemy pod freda, dzwonię.. Kędzior, gdzie Ty jesteś? – jak to gdzie? pod kinem! ahahahah, o kurwa:D niedługo będziemy:P ) na pkp i oooooo ja.. nie mam pytań, jakie to się historię słyszy.. że jakiś facet (z relacji świadków, 25lat) w nadmorskiej miejscowości zaczął bić i poniewierać dwie dziewczyny skąpej budowy (bez nazwisk;> bez urazy;D), a chłopak (sprzymierzeniec)mający klatę jak z okładki czasopisma dla kulturystów był pierwszym, który spierdalał. no pierwsza opcja, kto, kurwa, bije dziewczyny?! to nie umie palant porozmawiać? zwrócić uwagi?! debil, debil.. i tak oto przechodzimy do drugiego punktu. na chuj komuś chodzenie na siłownie, trucie(?) się specyfikami, wyrabianie tych wszystkich mięśni, skoro jedyne, co potrafi zrobić w obliczu zagrożenia to dać nogę? tyle, to i ja potrafię, a do muskularnych raczej nie należę. geez, jak tak sobie myślę, to zrobiłbym cokolwiek. dał w mordę i został zmiażdżony, dał w mordę i uciekł, rzucił się na plecy przeciwnika, żeby dziewczyny mogły uciec.. tu gdzie stoję, miliony możliwości mam! aaa, wkurwia mnie to ogólnie tak, że mam ochotę.. wyprowadzić się stąd;] wszyscy silni w grupie, silni w gębie. arcykurwy. jestem pełen podziwu, naprawdę, dla wszej godności i honoru. jak które bydle czyta takie trudne słowa, to niech weźmie słownik i poszuka albo lepiej kogoś starszego poprosi.. asekuracyjnie, o dwa pokolenia.

The way you shake it, I can’t believe it
I ain’t never seen an ass like that
The way you move it, you make my pee pee go
Doing, doing, doing

wczoraj byłem na grillu u Kędziora. zaaajebiste ma miejsce za domem na tego typu wyczyny;) i zajebistego ma psa, choć trochę głupi:D ale młody, ale Husky, wybaczam mu!
była Inez, był Borzym, był Kędzior, były też inne osoby, które i tak tego nie przeczytają, więc można je pominąć. tylko.. co robiła tam Kejsi? nie mam zielonego pojęcia!;o
Kędzior nasypał brykietu, który było dość ciężko rozpalić:( później znalazł zwykły węgiel, z którym poradziliśmy sobie już bez problemu;) później już samodzielnie opiekowałem się kiełbaskami, doprawiałem je (piwem, które było jedyną, dostępną przyprawą:D ) i podawałem;> ogólnie to lubię się tym zajmować na zabawach z ogniem/żarem w roli głównej.
Koło 22 odprowadziliśmy Inez, wróciliśmy do Kędziora, odprowadziliśmy się.. pod freda, spędzić tam kolejną godzinę:D ogólnie wróciłem do domu po 00 (ale kogo to obchodzi, w moim domu i ogólnie?:D). szczegółowo to gadaliśmy z Borzymem o chujniości (skoro ludzie mogą używać wyrazu taniość, to ja mogę chujniość) życia i konieczności wyjazdu.. ehh.

a gdy to usłyszysz, to zabije mocniej serce w piersi Twej,
w tej ciszy, co spowija nocą wszystkie moce dobre i złe

no, żegnam!

P.S
dostałem dziś piękny prezent – prosto z Krakowa;) zdjęcie maksymalnie oldschoolowego Volvo obładowanego paczkami:P heh, dziwnie, dziwnie.. ale miłe, nie ma co!
P.S1
śmiej się, śmiej, zobaczy jednak, Twój śmiech, urwie się jak hejnał.. ;]


Float Like a Butterfly, Sting Like a Bee

lipiec 20, 2008

dziś wpis maksymalnie “od niechcenia”.. bo nie chce mi się nic!

więc nie pytaj o nic
i nic nie mów więcej
niech płonie ten ogień
coraz goręcej

rozmawiałem z Kędziorem i mi się przypomniało, że zrobiłem ciekawe zdjęcie! ciekawe, nie znaczy, że jest udane, fajne i dobrze zrobione! na serię trzydziestu zdjęć jeden piorun. wychodzi moje szczęście;]

pół miliona sprzedał jeden raper – Liroy z Kielc.
Cała reszta.. sprzedawać będzie coraz mniej!

nowa składanka Antyradia w moich rękach! dwupłytowa:P daje radę, choć jak Borzym zauważył podział na te dwie płyty, polską i zagraniczną, był dobry tylko w teorii. praktycznie wygląda to tak, że na ‘polskiej’ płycie są trzy anglojęzyczne piosenki. to nie tak miało być!
parę dni temu wracam wieczorem do domu, a Beata z Piotrkiem siedzą przed komputerem i sobie śpiewają^^ patrzę, a oni się bawią w przegląd oldschoolowych teledysków. Toni Braxton, Liroy, Ascetoholix. przypomniało mi się, że mam gdzieś płytę Liroya – tata mi kupił, choć nie pamiętam, jak to było z jej legalnością, bo dawno ją zgubiłem:D postanowiłem sobie przypomnieć jego twórczość i wyczarowałem sobie trzy płyty tego pana;) Boże, ile to już lat minęło.. rewolucja jak z mono do stereo :D
o, mam też dziesięciopłytową? składankę pod tytułem The Top 100 Masterpieces of Classical Music. Dal 1685 al 1928 :D

jestem rozpancerowany
jestem tu a jakby tam
nijak niesformatowany
wciąż wypadam z ram, wypadam z ram
świat sie wokół plącze
jestem tak a jakby nie
jak martwe hiperłącze
funkcjonuje źle
funkcjonuje źle

ponownie wypożyczyłem konsolę!;) większość gier ode mnie, hihi:D eh, ale musiałem odświeżyć Soul Calibura III, bo się zacinał:( no i Fifę 08, bo w PESa coś chłopakom nie idzie:P nie ma rodziców, więc ich pokój przekształciłem w salon gier i rozrywek:D daje rade!
czekam na Hancocka i Wanted w dvd! Hancock mnie zawiódł, ale Wanted.. uh:D bajka jakich mało, masa efektów, a i przyjemnie się ogląda:)

Będą lata tłuste i gorące
Ale też nieklejące sie wcale
Poprzecinane deszczem
Pozalepiane żalem

aaaa, zapomniałem się pochwalić, że wygrałem koszulkę sygnowaną zacnym napisem weapon of mass distruction i maluśkim logiem:P wygrałem.. wygrałem licytację na allegro, nie koszulkę:D za nią trzeba było zapłacić:( mam nadzieję, że zdąży dotrzeć przed wyjazdem:o dziś upatrzyłem jeszcze jedną, maksymalnie zajebistą, ale nie zdążyłbym wygrać i odebrać, bo już by mnie nie było w domu.. no nic, we Władysławowie wybiorę sie na zakupy!:D koszulki, spodenki, książki!:D
właaaaśnie, do wyjazdu coraz bliżej;) morze, morze, moje kochane morze, jak wpadniemy, to maksymalnie zmienimy Twój punkt widzenia:D

Dziś wszystko to
niewiele już obchodzi mnie,
leże tu.
Tak dobrze jest,
gdy wszystko to traci swój sens,
dobrze jest.

P.S.
z tego miejsca chciałbym pozdrowić swoją siostrę, która czyta mojego bloga w pracy:D
ogólnie spoko jest z Beatą, a bez rodziców, ale ona też każe mi jeść posiłki w zastraszających ilościach!:P


on the green grass

lipiec 18, 2008

witam.

Nie chce żyć już dłużej jak ty
Chce realizować sny
247/356 w roku dni
To w końcu po coś sie śni, nie?

idę sobie z Pawłem przez park, przez mostek konkretnie. gangster#1 zablokował nam drogę rowerem! przy swoich wymiarach miałem naprawdę zajebiste trudności z ominięciem go.. Borzym raczej też, choć chłopak ma mięśnie jakby chodził na siłownie! (ee, bo chodzi..):P przeszliśmy trochę i słyszymy zza pleców gangstera#2: bój się arcykurwo – ja nie czuję strachu! założyłem ręce za głowę i zacząłem się śmiać, a Borzym zrobił minę, jakby go do jakiejś nieudanej produkcji o charakterze pseudo-komediowym przenieśli.
Szliśmy dobry kwadrans w maksymalnej ciszy, aż Borzym wypalił:
- eee, ale co to znaczy arcykurwa?!
- heh, też nad tym myślisz?
double ehh i poszliśmy dalej..

Drogie sztuki, szmat,y co lecą na brykę
Kolesi, co się zamienili z małpą na psychikę

wkurwia mnie to wszystko! dresiki, co w liczbie 4+ są silni, a w pojedynkę zawsze wzrok na buciki i nerwowe szukanie pyłków. fanatyczna miłość(?!) do swoich klubów piłkarskich i zawodowe rozpie*dalanie stadionów, całych miast, napie*dalanie kibiców drużyn, które nie są ich drużyną. zdjęcia na wszelkiego rodzaju portalach z eLkami! kurwa, zerowe pojęcie o sporcie, ale zdjęcie musi być! w życiu żadnego meczu (tv, na żywo, cokolwiek) obejrzanego, ale przecież pokazuję L – jestem zajebisty.
zajebałbym.. jak Boga kocham!

i widzę ich oczy szkliste, oczy mgliste,
a każdy z nich trzyma czarną walizkę,
a każdy z nich chce być wielkim ministrem,
i czym jeszcze? tego sam nie wiem już.

wkurwia mnie ten kraj! głowa państwa?! przecież to już dawno przestało być śmieszne..
Czy pan zna Rona Asmusa? – pyta Kaczyński, a cała Polska drwi, się śmieje! i słusznie!
Irasiad, Tinky-Winky, Artur Borubar, Roger Perejro, małpa w czerwonym, spieprzaj dziadu.. ale gdybym ja miał takiego brzydkiego brata, to nie dałbym rady ukraść księżyca! gratuluję i.. Panie Prezesie, melduję wykonanie zadania!

Jetzt ist Rap groß,
Respekt für mad Flows,
Respekt für mad Shows,
Das Geschäft boomt,
Jetzt ist Rap groß,
Respekt für mad Flows, mad Shows,
Jetzt gehts los!

wkurwia mnie wszystko inne i nic poza tym! nie chcę się zestarzeć! będąc na studiach, zaraz po i dalej, nie chcę mieć ani chwili wolnego! ciągłe spotkania, wyjazdy i cały ten świat.. tak mi się marzy! i samochód ze Stanów z minimalnym silnikiem. a wiadomo, jak to Amerykanie: 2,5 litra z turbiną, mniejszych nie robią. żeby mnie było stać. mnie i każdego innego.

Jeszcze kilka dni i nocy, i wszystko wróci do normy
Będziemy zorganizowani i poważni, uczesani i przezorni
Jednak jeszcze dzisiaj i jutro, pojutrze i popojutrze
Pozwól nocy kochana, życiu nosa utrzeć

chyba za mało spałem zeszłej nocy, ale teraz nie chcę mi się spać. miałem nocnych gości;) anonimowych, żeby się gadanie nie zaczęło:D wtedy musiałbym was zabić.. :| no, w każdym razie stestowaliśmy bacardi, świetnie się bawiliśmy, mało spaliśmy(?). trzeba to powtórzyć. całe przedpołudnie sprzątałem mieszkanie, a popołudniu miałem już dość zmywania garnków:P

Ty chodzisz dumna jak paw lub jesteś zimną suką,
a nie załatwia się spraw wciąż się kłócąc,
uciekając w świat brawur, wciągając dym w płuca.
Jestem świadom swoich wad, ale Ty też popatrz w lustro..

jednak znikam. potrzebuję rano wstać i udać się na rower!

P.S.
Przeczytałem wpis – jednak jest jakiś niedoj*bany.
a ja jestem zły, więc korekt nie będzie!;]
bye!


dam Ci przeżyć

lipiec 17, 2008

Andrzej Ziemiański, Achaja, Tom 3, s.33/34

pijak, gnój, świnia taka… zatraceniec pierdolony.  takie nic! taki śliczny, tchórzliwy mężczyzna. takie gówno, które przykleja się do buta. taki pieprzony ideowiec, który potrafi, jeden z nielicznych, zrealizować swoje dzieło, nie cofając się przed niczym, przed żadnym świństwem. kłamca. bajerant. mimoza. tchórz. maminsynek. morderca. skurwiel. wyrafinowany intelektualista, zapijający swoje żale w beczkach wódy, rzygający publicznie, trzeźwy, pozbawiony złudzeń pacan (…). i taki piękny… taki śliczny! taki wrednie ładny! worek łajna ociosany przez mistrza mistrzów – przez istotę natchnioną, przy której inni rzeźbiarze powinni zająć się odtąd wyłącznie struganiem koników i drewnianych lalek na wiejskie odpusty. bogowie! jak mogliście stworzyć takie monstrum? aaaaa… mogliście, mogliście… stworzyliście chłopa, który zabija, nawet nie wiedząc, czy ma rację. stworzyliście kupców, którzy zabijają, przekonani o swojej racji. stworzyliście inteligentów, którzy nie mogą zabijać, jedynie judzą, mówiąc, że mają rację ci, co zabijają, męczą, uciskają (…). wasze ostateczne rozwiązanie w dziele zniszczenia! nieprawdopodobnie inteligentnego skurwysyna, który jest połączeniem chłopskiej bezwzględności, kupieckiej zaradności i intelektualnej przewrotności. chłop, kupiec i inteligent. takie dziwne coś. bezwzględne jak chłop, zaradne i dobrze zorganizowane jak kupiec, mądre jak inteligent. te trzy gatunki w jednym. ale nie wszystko się zmieści, więc odciachaliście to, co w tamtych dobre. pozostało tylko chłopskie skurwysyństwo, kupiecka zajadłości i inteligenckie, najwspanialsze na świecie, mądre kłamstwo.

nie takie głupie te moje książki, he?


..bo najważniejsze, że wszyscy jesteśmy zdrowi!

lipiec 16, 2008

cześć! (tak sugerował zacząć Borzym, ja bym na początek wspomniał coś o dobrym wieczorze:P) dziś wpis trochę z nudów, trochę z tęsknoty za pisaniem, a i trochę z prośby Borzyma, bo nie ma co czytać:D jakoś nie uważam swojego bloga za dobrą lekturę, ale co ja tam wiem.. :P aaaa, cytaty, fragmenty piosenek (dziś w całości z Lao CheGusla i Gospel, bo Powstania Warszawskiego nie słuchałem:D) podawane będą w kolejności losowej, bez żadnych wskazań, czy treści naprowadzających – Piotrusiowe widzimisie!:D

Niech Wszystkie przekleństwa Księgi Praw spadną na niego
i zapowiadamy wam, że nikt nie może porozumiewać się z nim
ani słowem, ani pismem, ani okazywać mu jakichkolwiek względów
ani przebywać z nim pod jednym dachem, ani zbliżać się zzzź
doń na mniej niż cztery, na mniej niż cztery łokcie,
ani czytać czegokolwiek, co napisał.

Dzisiejszej nocy moi rodzice wybyli na wypoczynek w uroczej miejscowości o nazwie Hel. Hel położony jest na samym wierzchołku cypla – Półwyspu Helskiego. Nas, mieszkańców Mazowsza, może dziwić fakt, iż poruszanie się pieszych ulicami tego miasta jest czymś normalnym i w żaden sposób nie wiąże się ze strajkami lub manifestacjami. Gdy już ktoś tak sobie chodzi tymi, helskimi ulicami (lub chodnikami, kultywując obyczaje), może dotrzeć do wielu, bardzo atrakcyjnych miejsc. Na turystów czeka Muzeum Rybołówstwa mieszczące się w piętnastowiecznym kościele, latarnia morska wysoka na ponad czterdzieści metrów, fokarium znane w całej Europie (przynajmniej części bałtyckiej), molo wraz z nadmorskim (w zasadzie nadzatokowym) deptakiem oraz leżący w zasięgu wzroku (dla stojących na końcu mola) wierzchołek Polski, aczkolwiek oddzielony sporą ilością morskiej wody!
no, pozazdrościć.. ale niech sobie wypoczywają:D

o bracie, o bracie! o siostro! on jedzie do Ciebie,
on jedzie do Ciebie, gdy jesteś w potrzebie!
motor zapuści, migacz wypuści,
a jużci!
jest blisko i bierze wiraże,
otwórzmy mu, bracia i siostry, serca, garaże!

aaaaa, sam w domu! Beata jest, ale jakby jej nie było, a Piotrka to jeszcze mniej:P niby się nudzę, nudzę się, ale tak wakacyjnie, bo nie ma ogólnie co robić(ale to już inna opowieść), ale.. ale jakby chciał porobić, to ehh.. nie ma lekko! niby rodziców nie ma, ale ja dostałem swoje zadania:P
muszę.. podlewać kwiaty(co dwa dni) i karmić ryby(dwa razy dziennie):P pies, to by się przynajmniej dopomniał;D a taka ryba to co? albo paprotka?
no nic właśnie! i mam problemy z mobilizacją do tych prac:P jak i do innych.. ale to już inna opowieść:D

Wybrałem Ciebie, bo…
Tak właściwie, to nie wiem
dlaczego Ciebie wybrałem.
Chciałem tylko, żebyś był fajny.

byliśmy z Inez i z Borzymem zanieść borzymowe książki do komisu i skutecznie to uczyniliśmy. po udanej akcji, zasiedliśmy w parku.. z Zarzykiem! ano, napatoczył się chłopaczyna, tośmy go wzięli na przechadzkę. trochę pogadał, trochę ponucił, ale nie za dużo, nie za dużo.. a później poszedł:P
podobno jest taka niepisana zasada, że jak ktoś przychodzi, to musi mówić. ja o niej nie słyszałem, ale skoro jest, to jest, a on nie mówił:( ale Zarzyk, to jest Zarzyk i można mu wybaczyć.. nie takie rzeczy mu się wybaczało:P

Wisła, Bałtyk, Tatry, Kresy.
ź, dź, ś, ć, ą
Wierzba, Bursztyn, Powstanie Warszawskie, Targowica.
Jestem Słowianinem z Lecha, z Piasta.

dwie baterie to jednak tragedia. wiadomo, używa się jednej, ale dobrze, żeby ta druga też była naładowana.. tak na wszelki wypadek:P nie mam takiej fajnej ładowarki, która radzi sobie z dwiema bateriami jednocześnie, mam za to kilka zwykłych:P ale to jest nieważne – ważne, że znalazłem się w takim punkcie, gdy obie baterie były rozładowane. a było trzymać się jednej, a nie wymieniać je w takiej częstotliwości! mam nauczkę:p

Piersi jej skapitulowały w nudzie zdawkowych pieszczot,
brzuch i uda padły ofiarą nieuchronnego losu kobiety
dzielonej między wielu..

jam jest kupa, co spełnia po trzy życzenia i sama po sobie sprząta! – zagrzmiał głos z ponurego wnętrza klozetu. w czasie przemowy kupy, w całym domu tliły się żarówki z powodu nagłych obciążeń sieci, a kilka z nich nawet przepaliło się bezpowrotnie. patrząc na te migotanie, mruganie świateł miało się wrażenie, że światło, rzecz martwa przecież, ucieka przed posępnym głosem kupy do najdalszych zakamarków lodówki z nadzieją, że może tam uniknie tępej barwy jego głosu.
wyjścia są dwa, rozumiesz?! mimo nawoływań tworu, mały chłopiec nadal stał oparty o umywalkę z szeroko rozdziawioną buzią. do tej pory wydawało mu się, że w swoim czteroletnim życiu widział już wiele dziwnych rzeczy. ale jak podpaska jego matki albo stojące na baczność skarpetki jego ojca mają się do gadającej kupy w samym środku nocy? tego nie mógł zrozumieć.

A taki był piękny, takie mądre miał oczy,
Potem to już Te oczy zgasiłem, a On w dół się stoczył.
Tył jego głowy wybrałem,
Bo tych jego oczu się bałem.

voila! fragment mojej chorej twórczości (ta, zaraz będą teksty, że po kropce, to z wielkiej litery, że nie ma zwrotów grzecznościowych w takiej formie, etc.:P moja twórczość, więc cisza ma być!:D)! pierwszą linijkę, tekst kupy, nieraz sobie powtarzam w myślach, bo śmiesznie brzmi:D resztę napisałem naprędce..
Boże, kim trzeba być, żeby takie rzeczy pisać i mieć z tego ubaw?:P może dlatego mama nie przepada za czytanymi przeze mnie książkami z pogranicza fantasy i science-fiction?:D hah!:D
co do książek, to czeka na mnie trzeci tom Achajki;) czeka, bo boję się go zaczynać.. jak zacznę, to jedna noc i skończone:D szczególnie, że najkrótszy – 414 stron. poprzednie miały nieco więcej:D a to dobre książki są, a ja nic już nie mam.. we Władku sobie na kiermaszu coś kupię, ale ile można czekać?! bez książki?! ugh!:D ale za to dziś fajny film obejrzałem – Wanted! Na nasze przetłumaczyli jako Ściganych, ale mi się wydaję, że ludziom na górze chodziło o jedną osobę.. ale co ja się tam znam, nie?:D
film fajny, fajny!:D bajka maksymalna, ale bajka udana:) szkoda, że trylogia ma być, bo to raczej nie wychodzi.. nie liczę Władcy Pierścienia i Star Wars (2×3:D).

jam jest kniaź, sokół, gryf, smok!
herb mój znamienityj.
jam władny, chrobry – każden czołobitny,
luty, orli, profil kniażeskij!

Mam fazę na płyty:D nie słucham piosenek losowo, tylko masowo:D całymi płytami:D najpierw soundtrack z Weeds, 2cztery7, teraz Lao Che;) Pierwsza płyta Lao Che, Gusla, odnosi się do magii, czarów, klimaty staropolskie.. nic, tylko pierwszy album Kalibra w wersji bardziej rockowej, niż rapowej:) Gospel natomiast.. gdyby nie odniesienia do religii, to inna wersja Męska Muzyka Waglewskich, o której już pisałem;)
chłopaki z Płocka dają radę!:D aaa, co do chłopaków z Warszawy, to wypuścili nową płytę, ale jeszcze nie mogę się do niej dostać:P

Tak wiele, mój słodki, tak wiele
Mizernych słów w gębie zbyt wiele
Uchlastaj aniołku mój jęzor uparty,
Gdy sepleni słowa wypowiedzenia niewartym

Aniele, mój słodki archaniele,
Zrzuć bucik i wstąp na fotele.
Dla Ciebie jarzębiak,
Dla Ciebie są kwiaty.
Siądź przy mnie, choć bywam pyskaty.

a bo u nas w mieście, to jest nudno! ale, ale – ku uciesze wielu wiernych, młodych ludzi ruszyło dziś.. tadadatatam! BOOOOM! SYDNEY MAZOWSZA!
jakoś mnie tam nie ciągnie, ale może któreś z was.. w każdym razie miłego!

krok, gangrena, mór, trup, zaraza, pożoga.
szpon zakonny krucyfiks dzierży, krtań zdławiona!
kruk na płaszczu z czarnym krzyżem, z pawim czubem.
dąb zakwitły w kwiat wisielczy, tkany sznurem!

aaaale mnie dziś Młody obudził! POŻAR! POŻAR! i drze się, idiota:P jak go nie czułem, to mało mnie obchodził, bo znaczy, że daleko musiał być.. albo że mi nos spłonął:P później zmienił zdanie, co do alarmu i powiedział, że zabiera mnie do pracy:o odsłonił mi zasłonki, poprawił firanki, zawiadomił o chrabąszczu na nich. za 15 sekund zaktualizował dane i powiedział, że chyba muszę wstać i znaleźć tego chrabąszcza, bo zleciał z firanki na kupkę moich ubrań:D słysząc, że groźny owad jest w pobliżu rzuciłem się do.. ucieczki:D zabrałem kapcia z łazienki i utłukłem bestię!:D Młody zdążył już wyjść, bo chyba wyczuł, że jest następny w kolejce.. eh:D
co by nie było, nieplanowana pobudka o 7 rano, to jest to, o czym każdy marzy – szczególnie w wakacje:D

Tak trudno przychodzi
by się targnąć na słowo
co się zaczyna na “mi”
Tak trudno przychodzi mi to
by się nie bać
i wybąkać, że Cię ko..

P.S.
miałem coś przekreślić, ale zapomniałem co, a wpis za długi i nie chce mi się go czytać.. przynajmniej nie teraz:( znowu 4h zmarnowane na pisanie:P
P.S1
nie wiem, czy mam, ale jak nie mam, to muszę zainstalować sobie wyszukiwarkę na blogu. przydaje się, gdy ktoś nie ma tagowanych wpisów (ja!)..


~’`”:;,../[{i|i}]\..,;:”`’~

lipiec 12, 2008

dobry!

bardzo zabawna, druga zwrotka kawałka pt. Deszcz Meteorytów zawartego na płycie Kodex 3!

Ten deszcz jak warszawski spada na miasta
Z ŁDZ to ZDN, ziomuś sprawdzaj
z zielonego miasta konkret jazda
na Kodex z peryferii jak K.A.S.T.A.
Słowa prawdy jak spowiedź
tu jest ten moment, wykorzystam go po maksach
płynąc na bicie White House jak na Lab Cabin, farsa
Żaden fallstart, rap z serducha jak Hemp Gru
dla kurew co ukradły hip-hop brak sentymentu
poezja dźwięku, Projektanci, O.S.T.R.
Nie ma miejsca, jak dom, dla moich ludzi tu jestem
te światła miast dla nas świecą najjaśniej
ich blask. co ogarnie wszystkie dzielnie w tym państwie
Nikt tu bezkarnie nie przewiezie się przez rejon
szukaj mnie na projektach, w klubach z pełną flaterą
pełne lebero? prezentuje ta ekipa
Jak BC damy klasyka, podkręć bas na głośnikach
Na legalu jak Peja, cuty Twistera
nawinąć konkretnie nie potrzeba bengera
to jak Zipera druga strona medalu
To historie z sąsiedztwa, które znasz od lat paru
rap po części dla szmalu. po pierwsze z pasji
i nikt mi nie nawinie, że boli finansowy zastrzyk
hipokryzję tłamsi, dając realny obraz
maksymalnie czysty towar, kielony pod dna!

Nooo, widać, że chłopak czerpał inspirację z najlepszych.. tylko pogratulować;)
Móżdżku, co będziemy robić dziś w nocy?
Dokładnie to samo, co robimy każdej, Pinky, opanowywać świat!

a ja będę czytać;)

PS
dziś same palindromy w tytułach:P


radadamasamadadar

lipiec 12, 2008

cześć, aaaa..

Pamiętasz stare czasy, jak Michael był murzynem?
Wydaje mi się że ludzie kochali bardziej życie
Pogoń za szelestem nie była wtedy celem
A ziemia kręciła się wolniej o wiele

od kompa polazłem wczoraj(dzisiaj) przed drugą.. cisza, spokój – aż żal było tego nie wykorzystać na czytanie książki;) pod ręką leżał drugi tom Achai, więc otworzyłem w miejscu zakładki i w swoim tempie zacząłem przerzucać następne to kartki.. miałem za sobą dobre 300 stron książki, ale dochodziła piąta (wiecie, ptaki już dawno pobudzone, jasno jak skurczybyk), więc zrezygnowałem:P

Każdą porażkę obracam w sukces i triumf
Popełniam błąd i się uczę i znów idę silniejszy
I widzę w przód kolejny ruch
Jestem zdrów, tak samo moje ciało, jak duch

trochę po dziewiątej obudził mnie budzik w telefonie.. wspierany przez moją mamę. Kazała mi zjeść, powiedziała mi, że poszedłem spać o 5.20 (jakbym nie wiedział, nie?:P) i skwitowała to w swoim stylu – ładnie, ładnie. wszyscy domownicy musieli gdzieś wychodzić, bo słyszałem głos Beaty opowiadający o moim sposobie unikania jakikolwiek kar cielesnych:D zawsze działało!:P ale tylko wtajemniczeni znają tę tajną metodę, nazywaną przeze mnie ostatnim kuszeniem, ponieważ zawsze wypowiadałem magiczne słowa – no uderz mnie, uderz!:D hah, ale to jest opowieść nie na te sobotnie popołudnie:P

Męczą, lub dają odpocząć – są Twoje.
Czasem ukojenie, czasem paranoje.
Sny, nawet gdy są złe, to się budzisz..
Możesz w nich kochać lub mordować ludzi.

nie było nocy w te wakacje, żebym nie miał snu! co najmniej jednego, bo bywa i tak, że jest ich kilka.. różne są, różne. logiczne, trochę mniej, w każdym razie są. jeżeli to znaczy, że mój mózg odpoczywa, to ja przeraża mnie moja podświadomość, moja fantazja i.. parę innych spraw :P

Jeszcze nie zwiedziłem wszystkich stron,
ale jeszcze mi nie bije dzwon.
Nie wierzysz w to, że będzie czas,
to pardon – pozamiatane masz.

aaaa, ja chcę nad morze!:D i to już, juuuuż, hihih!

Jeszcze jedno na rozchodne
Szanuj to co masz
Żyj mocno – kochaj mocniej
I zachowaj twarz

PS
wyżej został zamieszczony teledysk grupy Tenacious D do piosenki Fuck Her Gently. Jeżeli ktoś zna język angielski w zakresie przynajmniej mocno podstawowym, to zapraszam do obejrzenia (czemu ludzie piszą oglądnięcia?;>) wersji mocno alternatywnej :)

miłego dnia!:D


esy-floresy

lipiec 11, 2008

dooooobry wieeeeczóór!:D

Choć droga jest bez końca
Pozornie bez znaczenia
Mniemam, że mam powody
By drogi swej nie zmieniać
Nie zmieniać, nie zmieniać..

to zaczęło się, gdy byłem małym chłopcem.. hah:D ciekawe, o czym żeście pomyśleli, stare zboczuchy?!:P ale do rzeczy, do rzeczy. odkąd pamiętam, wydawało mi się, że mam problemy z nawiązywaniem znajomości. przedszkole, zimowiska, kolonie, wreszcie szkoła.. trzy szkoły, no i masa możliwości do poznania ludzi w okresach pomiędzy tamtymi okresami:P w sumie nie jest chyba tak najgorzej, bo dzień bez żadnego cześć na ulicy, wiadomości na gg lub maila albo chociaż krótkiego smsa.. nie istnieje:D z jednej strony to fajnie, znaczy, że jednak trochę ludzi znam, ale z drugiej.. nie wiem, ale na pewno też fajnie!:P
ehh, tak tylko sobie myślę;) bo wiadomo, że kontakty trzeba umacniać! nawet, jak są dobre, to i tak trzeba, żeby były lepsze:D to sobie ulepszam, sobie i innym.. hah, whatever!:D

nikt nie mówił o mnie źle
nikt nie denerwował się
komu jestem winien co
że spotkało mnie to zło

jutro przysięgam posprzątać! klawiatura mi się przykleiła do blatu:( pod myszką gromadzą mi się takie czarne cosie, co się nie chcą odczepiać, a trochę dalej leży ich więcej.. mam nadzieję, że się nie rozmnażają w ten sposób:D
co do rozmnażania, to much i komarów praktycznie nie widać (same chrabąszcze:P ), za to pająków stada co krok.. dziś znów mi gigant wyskoczył zza umywalki:o musiał zostać spuszczony!:D

A nic tak nie koi jak wiatr,
A nic tak nie tuli jak mgła,
A nic tak nie leczy jak.. ZIOŁA!

pogoda się pieprzy, burze nieustannie nadciągają.. ale, ale za dwa tygodnie ma być porządek w kraju!:D przynajmniej na niebie, przynajmniej nad morzem:P do końca nie wiem, kto z nami pojedzie, ale wiem, że i tak będzie zajebiście!;) kuuurczę!:)

mamy wolną rękę
ale ona nas uwiera
ciągle trzeba decydować
ciągle trzeba coś wybierać

hah, pomogłem mojej siostrze przy wyborze imienia dla psa, to może mnie jakoś wesprze finansowo przed wyjazdem.. żarcik, żarcik:P
Dante!
ale to będzie piękna bestia;) Beata przytuliła sie do mnie i głosikiem jak dwunastolatka rozradowana nowym numerem Bravo Girl powiedziała mi, że jej piesek już widzi na oczka :D
fajny, fajny będzie.. już nie mogę sie doczekać, jak go zobaczę:P

Nie boję się obietnic
Nie lękam się zazdrości
Nie dbam o nagrody
Kpię z przyzwoitości

ehh, pokłóciłem się z tatą;/ nie mogłem znaleźć, czy oddział jakiegoś tam banku jest jutro otwarty.. myślę, że jak ja nie mogę tego znaleźć to na 80%, tego nie ma(a raczej na 50, bo skąd niby mogę to wiedzieć?:P )! we, we.. ja mu poleciłem dobrą książkę kilka godzin wcześniej, a on śmiał mnie tak nie docenić!:( ehh, ale w sumie nie dziwie się jemu poddenerwowania – samochód znów się popsuł, a póki szanowni państwo Gilewscy się nie ‘dobudują’, nie ma co liczyć na zmianę auta;> zresztą, Siena jest samochodem bardzo trwałym i upartym, bo zmienianie jej ciągnie się co najmniej drugi rok:D
jakoś przeżyję.. i kłótnię, i samochód:P

O, przyjacielu nieuczony,
mój bliźni z tej, czy innej ziemi!
wiedz, że na trwogę biją w dzwony
króle z panami brzuchatemi

później pokłóciłem się z mamą, że pokłóciłem się z tatą i że obaj jesteśmy takie same krzykacze :D spreparowałem się odpowiednio i wybyłem z domu.. nad wodę, samotnie nad wodę. przysiadłem sobie na kamieniu i słuchałem muzyki, lecz nie duszy, nie przyrody, a z głośnika:D po chwili nieco ochłonąłem i postanowiłem ruszyć w miasto, mimo nasilających się opadów.
wpadłem do domu po płytę dla Ewy, poszedłem po Borzyma i przy okazji sąsiedztwa wcześniej wymienionych, obdarowałem fankę House’a pierwszymi dwunastoma jego odcinkami;) Ewa była mile zaskoczona – i dobrze!

wszyscy są wolni
wolny jesteś ty
więc zbierzmy się do kupy
i chodźmy na zakupy
i chodźmy na zakupy
i kupmy sobie coś

natomiast z Pawłem ruszyliśmy zweryfikować plotek prawdziwość, plotek dostarczonych przeze mnie:D czy 0,5l Bacardi może kosztować mniej niż 40zł? mniej niż 35zł?! szliśmy i szliśmy, mijając wszystkie OSy naszego zacnego miasta, by po paru kwadransach znaleźć się na drugim jego końcu – tuż, tuż – przy BP/KFC, w wielkiej faktorii, pt. PLUS discount.
Ogólnie stoisko alkoholowe w tym, bądź co bądź tandetnym sklepie, wygląda jak brama do raju:D oczywiście oprócz trunków typu Bacardi można znaleźć tam też, np. różne wódki lub chociaż Cherry Wiśniowe, a wszystko to, po okazyjnych cenach:D
Następnym naszym przystankiem (już w drodze powrotnej, bo miasto nam się skończyło) był market Vigar, bo chyba tak on się nazywa(współczuję, nawet psa, nawet rybki bym tak nie nazwał);> w środku nie zastaliśmy nic ciekawego, prócz pary ogrodowych huśtawek. one dawały radę!:D

Jak na moje wymiary to za dużo mam wiary
W to, ze los nogę podkłada mi
Ciągle czekam na haki
Taki świat byle jaki

Później, niebezpośrednio, ruszyliśmy pod kino, gdzie umówiliśmy się z Inez. idziemy, a tam bach!:D Dziewul z Mileną:D ano, naturalnie, żeśmy się przysiedli, pogadali, w kilka chwil później dołączyła Inez z wymienionymi na kwartał oczami :D wszyscy się cieszyli z jej nowych oczu, ale ona chyba najbardziej:P i później dalej gadaliśmy, a śmialiśmy się chyba non stop:D prawidłowo! noo, ale Inez się zwinęła, bo do wanny, Milena znikła, bo do łazienki(takiej plenerowej:P ), ehh.. kobiety!:D wróciła Milena, się uśmiechnęliśmy i zrobiliśmy z Pawłem go home!:D
Wracamy sobie, wracamy i coś się zgadało o moim stanie psychofizycznym, a Borzym musiał to podkreślić i powiedział mi dosadnie – jesteś pojebany i zboczony! – z tym swoim uśmieszkiem na twarzy:D po kilkunastu nanosekundach rzuciłem mu się na plecy, a on jedynie krzyknął jak mała, bezbronna dziewczynka w ciemnym lesie otoczona przez hordę dzikich wilkołaków (to był przykład porównania homeryckiego:P), naciągnął kurtkę na głowę i zrobił krok w bok, by iść po trawniku.. byle dalej ode mnie:P bo to nieprawda, co on powiedział!:D nieprawda.. prawie spokojnie odprowadziłem go prawie pod dom, prawie jak zawsze:D i zawróciłem do siebie z Akuratem w uszach..

pewnie mogłem to inaczej
zrobić szybciej bez przesady
nową drogę jednak czasem
lubię wybrać dla odmiany
detalicznie drobiazgowo
wiem że czasem znaczy zdrowo
choć to z czasu mnie okrada
tu zaczyna się zabawa

we, ciągłe pretensje do mnie, że piszę wpisy w takim tempie, jakbym je rodził:P no wybaczcie mi, ale naprawdę się staram, żeby nie było błędów, żeby czasem pojawiały się jakieś obrazki, żeby czytało się to trochę czasu, a nie tylko klik-klik, rzut okiem i papa!:D nooo, i tak ciągle z kimś gadam – jakbym miał dwa blogi naraz:D a zdarzają się i takie sytuacje, że pasek miga mi na żółto od wiadomości w taki sposób, że wygląda jak najbardziej oświetlony neon w Las Vegas! a później czuję się jak japońskie dziecko odurzone rodzimymi bajkami:P hah, żartuję przecież:D piszcie do mnie cały czas!:D ja będę starał się pracować nad swoim tempem, żebyście nie posnęli czekając na kolejne wpisy:D

dobranoc! do zobaczenia!

Kiedy wrócę tu,
Jeśli wrócę kiedyś,
Jeśli znajdę to,
Po co szedłem wtedy..

P.S.
w niedzielę wieczorem kończą się aukcje z ‘moimi’ koszulkami! mam nadzieję, że w poniedziałek rano albo i nawet zaraz po zakończeniu tychże aukcji będę mógł pisać o tych zacnych ubraniach moje!;D

P.S1
mogłem gdzieś czegoś nie dopisać – mój błąd, jutro poprawię:P a teraz znikam, paaaa (dedykowane wszystkim, którzy lubią spaaać ;) )!


tylko głupiec nie chce jeść w najlepszej knajpie na świecie..

lipiec 11, 2008

hej! hej!
nie pisałem i nie pisałem, Boże, znów lenistwo!:P choć mam kilka notatek w telefonie, to i tak nie chciało mi się tego wszystkiego wyklikać..:D

mówi, że zwalczy pęd po hajs i parcie na szkło,
kiedyś artyści zwalczyli system, a dziś co?
monitor napęczniały, jakby działał na drożdże,
stary gramofon zamiast iPoda – to nieostrożne.

dwa dni temu czytałem Achaję w dużym pokoju, nikogo nie było – cisza i spokój. ale ileż można czytać? musiałem zrobić sobie przerwę na herbatkę:D patrzę, że dochodzi 17, to włączyłem tv na Teleexpress, żeby być na bieżąco:P niektóre wiadomości mnie zabijały po prostu.. w Węgorzewie odbędzie się festiwal rockowy na którym wystąpią między innymi: Nosowska, Waglewski, Fisz i Emade! – powiedział Pan Maciej Orłoś. Dobra, teraz wiem, że może mnie nieco poniosło, ale się zdenerwowałem, jak młodszych Waglewskich (Fisz i Emade) zakwalifikował do muzyki rockowej. Nagrali Męską Muzykę i teraz będą postrzegani jako artyści rockowi?! to jeszcze ktoś mi powie, że Sweet Noise robi hip-hop, bo wypuścili Revoltę? Żeby nie popełnić jakiejś gafy sprawdziłem, w jakim dziale umieszczana jest Męska Muzyka na allegro.pl. wyniki? pop, pop, pop.. ehh, lepiej już zostawię to w spokoju.

Po którymś spędzie osiąga się wprawę
Jak dobrze udawać, że świetnie się bawię
Jak trafić miejsce w pobliżu kamer
Jaki jest modny dziś bukiet manier

Następna wiadomość, szczyt G8 czy szczyt hipokryzji? W Toyako w Japonii odbył się szczyt grupy G8. Cała śmietanka zajadała się krabami i homarami, popijając je prawdziwym francuskim winem. Jakaś pani reporter ostro im słała, że dyskutując o głodzie na świecie, zajadają się potrawami z najwyższej półki. No ok, zrobili tak, i co się stało? a to dyskutując o biedzie trzeba zachowywać się jak biedak i jeść jak biedak? na co liczyła?! może na to, że menu dla gości dostosowywane jest do tematu obrad i tym razem głowy najbogatszych państw świata będą debatować o suchym chlebie i wodzie?
ehh, a to jak ktoś mniej zamożny mówi o wielkich pieniądzach, to koniecznie musi to robić w drogiej restauracji, bo inaczej dopuści się hipokryzji/obłudy?! wolne żarty.
aaa, i jeszcze coś. na tym szczycie nic nowego odnośnie biedy na świecie nie ustalili;]

pif paf, ratatatata
chce mi się, chce mi się, chce mi się śmiać, bo to chyba nie tak
na głowie stawiam świat, jestem wolny jak ptak

a te żarciki prowadzącego zakrawają o pomstę do nieba!:o toć to nie Familiada, a serwis informacyjny! ale to nie tylko w Teleexpress’ie – w tvnowskich Faktach też da się zauważyć rażące poczucie humoru, ehh.. mnie to nie zachwyca;>

prosze Ciebie,
wiem, ze masz gie gie i klikasz biegle,
zintegrowany z kompem jakbys byl podpiety przez USB,
wiesz, gdzie wcisnac, zeby blysnac na forum..

nie wiem, co się dzieje, ale gg przeważnie nie wyświetla opisów osób niedostępnych:( a w ogóle połączyć się, to już jest sukces.. wracając do opisów, to szkoda, wielka szkoda. bo jak widzę taki opis ‘Na Mazurach w Gringos Cafe‘ to przynajmniej mi się humor poprawia:D ten akurat był u osoby dostępnej, więc nie wiem, czemu miał służyć:D na tyle, na ile znam tę osobę, to pewnie chciała się pochwalić.. myślę, że samo ‘na mazurach‘, by wystarczyło!:D moc pozdrowień;D

mam nawyki, mogę o nich mówić przy was,
lubię popić, krzyknąć, się powyzłośliwiać!

idę sobie wczoraj na wykłady z zakresu pojęć dotyczących ruchu drogowego, a tu zza jakiegoś budynku wychodzi dwóch mężczyzn w średnim wieku o rękach tak szerokich jak ja.. w pasie:D ale to nieważne, bo u nas Ci takich dostatek:P chodniki niby nie są wąskie, ale spróbuj przejść między takimi – pogratuluję i odwiedzę w szpitalu:D wciągnąłem powietrze, przykleiłem się do ściany i jakoś udało mi się przeżyć, ale coś nie dawało mi spokoju;> odwracam się (jak któryś z nich odwróciłby się w tym samym czasie raczej mało by ze mnie zostało:P ), patrzę na ich skarpetki.. o kurwa!:D taka pogoda, że co rano modlę się, żeby tylko mieć jeszcze jakąś parę stópek
a oni skarpetki podciągnięte tuż pod kolana.
zamilknąłem i z lekkim uśmiechem podążyłem dalej.. :)

dąb czy mahoń? to nie nowa deska rozdzielcza,
to miejsce, w którym zjadę do piachu, później do piekła.
może zabierze mnie karetka, ale zdechnę w niej,
może to stanie się w Twoich rękach i pochowasz mnie!

osób było przeraźliwie mało.. był ten, był tamten. nudno jak zawsze (czyli ostatnim razem), długo jak zawsze.. ehh, na początku był stres, ale teraz nie mogę doczekać się pierwszej jazdy.

To ten bit, to ten bit, ha!(to jest)
Dziś jest piątek, jest impra
A Ty idź, a Ty idź tam
(bo to jest) to ten bit, ha!

wieczorem mieliśmy się spotkać i pograć w kosza nie na żarty:P prawdziwe 2 vs 2! posiedzieliśmy w gimnazjum trochę, spóźnił się Kuba, a Młody nie dojechał. Kuba się spóźnił, bo już mieliśmy sparingpartnerów:D nasz serdeczny kolega z gimnazjum, Łukasz Kaczmarczyk, wraz z bratem, którego imienia nie pamiętam, zaprosili nas do wspólnej rozgrywki. ja, jak to ja, nie doceniłem przeciwnika, liczyłem na łatwe zwycięstwo, a i tak dostaliśmy w dupę:D w czasie, gdy brat Łukasza musiał zejść, bo go noga zabolała i zamiast niego grał Kuba mieliśmy sporą przewagę:P
później poszliśmy do Borzyma się odświeżyć, trochę pogadałem z Ewą przez telefon, później trochę z Młodym przez telefon, później mieliśmy się z nim spotkać. nawet parę razy widzieliśmy jak przejeżdżał obok nas, ale to była tylko chwila.. nie ma się co dziwić.
Spod stadionu zgarnęliśmy Inez i we czwórkę szliśmy w stronę pkp. wtem, ni stąd, ni zowąd, zjawił się młody mężczyzna w lśniącym samochodzie! zapakowaliśmy się do środka, a po 1,5sekundy byliśmy już na miejscu:D
na pkp było sporo ludzi, większości znajomi (w przeciwieństwie do przedwczoraj, gdy widziałem tam tylko Borzyma:P). usiedliśmy sobie trochę dalej, żeby nie przeszkadzać innym i vice versa:P później brat mojego szwagra pojechał w siną dal, a ja zostałem sam.. z nie przymierzając dwudziestką innych osób:D w skromnym, aczkolwiek zacnym gronie spędziłem ostatnie godziny dnia wczorajszego.. no, wiadomo śmiechi-hihi, gadanie, gadanie, zabijanie chrabąszczy, dalej śmiechy i dalej gadanie:P
odstawiliśmy Inez do domu i poszliśmy za blok znajdujący się za moim blokiem:D
chwilę to trwało, ale postanowiliśmy się rozejść i tak też uczyniliśmy..
w domu wypiłem Actimela, doczytałem pierwszy tom Achai i poszedłem spać:P

When I was a young boy
My mama said to me
There’s only one girl in the world for you
And she probably lives in Tahiti

P.S.
o jaką knajpę chodziło autorowi wypowiedzi zawartej w tytule dzisiejszego wpisu?:P
P.S1
mówiłem wam, że za dokładnie 2 tygodnie znikam stąd, by pojawić się we Władysławowie?:D
P.S2
ostatni fragment tekstu pochodzi z piosenki, która była w soundtracku do bardzo fajnego filmu.. na ścieżce dźwiękowej jest w oryginale, ale w filmie śpiewa ją główny bohater, to była niesamowita scena:D chyba go sobie załatwię i obejrzę tylko dla tej jednej, jedynej sceny:P
P.S3
Ewa prosiła o całą kolekcję z House’em, Agatka (wprost z Krakowa:D ) chciała film Control, Milena chciała jakieś porno.. hah, śmiesznie jest:D

Jesteś tak daleko ode mnie, czasami jednak blisko tak
Wyszedłem z domu, nie było nikogo
Zgubiłem sens, upadłem na twarz
Nocą ulice są złe
Samotność gnębi mocno tak
Poczułem wtedy, że jesteś
Czasem znajdujesz dla mnie czas

Tak bardzo chciałbym zostać kumplem Twym
Tak bardzo chciałbym ..

do zobaczenia;)

PSPS!
złóżcie życzenia wszystkim znajomym Olgom! choć nieznajomym też możecie:D