30 * 3 = 90

lipiec 25, 2009

Pan Szanowny Autor na wysokościach tegoż bloga się zbuntował.

Dlatego za Jego przyzwoleniem piszę ja. :D

Wena powoli się kończy, ale próbujemy dalej…

Wakacje trwają, na wakacje jeździmy. Najpierw Władysławowo z Dzieciaczkami i zmywarką Bosha (cóż za wspaniała rzecz!), potem Giżycko z robakami w namiocie, zaraz Siena i jezioro, potem Hel i mama z tatą. ;]

A i drogie Dzieciaczki (Joanno Olgo, Katarzyno i Mateuszu, żeby było jasne :P ), serdecznie Was z tego miejsca pozdrawiam(y). :D

Skończą się wakacje, zacznie się wielce oczekiwane życie studenckie. Los jest złośliwy. Jest mieszkanie, wspólne łóżko, wspólne śniadania, kolacje, wieczory i noce i … (tutaj pada brzydkie słowo). Z 30 km, tada, 90km. Ale jak to mówią nasze matki położne “Dzieci drogie! Toć łikendy macie!” Pf. No trudno, nasze matki swoje dzieci będą widzieć raz na miesiąc, no ale “toć łikendy macie!”. Mieć będziemy. Bardzo mieć będziemy.

Koniec smęcenia… Teraz o rzeczach miłych. :D

Ostatnio obywatel Piotr Chełmicki dostał mandat! :D Otwierając drzwi mego domostwa słyszę z ust ukaranego “i skąd ja teraz stówę wezmę?”. Co pierwsze się robi? “Mamoooo, mamoooo, a Piotr mandat dostał! 4 punkty i sto złotych!”. No ale, w sumie, jak na jego możliwości jechał bardzo wolno… Niemal się wlókł. :P

Ale co z tego?! Opiszę tutaj bohaterski czyn naszego Autora. :D

Pewnego wieczoru, Piotr zauważył małego gryzonia, biegnącego w moim przedpokoju, wcześniej już widzianego przeze mnie i moją rodzinę. Gryzoniem tym była mała, szara mysz ze smakiem jedząca od 2 tygodni trutkę. Piotr po zauważeniu owego stworzenia krzyknął “Oj! To chyba była mysz, wbiegła tam.”. reakcja mojej mamy była następująca, podciągając nogi pod brodę, rzekła: “Piotruś! Chyba żartujesz?”, “Nie, spotkaliśmy się przy łazience.” :D Wtedy nastąpił punk kulminacyjny całego zajścia. :D Barykada drzwi w pomieszczeniu z myszą, ja na podłogę i śledzę, gdzie gryzoń siedzi, mama z nogami pod szyją na kanapie, tata broń w dłoń (kapcie z nóg), jeden dla siebie, drugi dla Piotra i pada z jego ust hasło: “Piotrek ja ją straszę, a ty ją kapciem.”. Ja w tym czasie wtóruję mamie na kanapie, tata kapciem w podłogę strasząc mysz, mysz wybiega z pod komody, a Piotr mysz w jej gryzoni łepek kapciem PAC. :D “HA, HA, mam ją!” – rzekł. Tata podszedł bliżej, dokonał oględzin, obaj stwierdzili, że mysz jeszcze dogorywa, tata ostatnie pacnięcie kapciem w mysz, za ogon i przez balkon na pustą działkę do sąsiadów. :D Tak oto nasz Autor zabił mysz kapciem w moim domu i wyswobodził nas od obecności szanownego gryzonia. :D

A w ogóle to witamy na świecie Juliusza :D Zostaliśmy wujostwem (czy jak to się mówi). Piotr oficjalnie ma siostrzeńca. :D Śliczne, małe, słodkie, co dużo je i brudzi pampersy. :D A mi przypadło miano “cioci” co jest niezwykle miłe. :D Tym bardziej, że mając 12 letnią siostrę trochę jeszcze poczekam na bycie prawdziwą ciocią… :P

Piotr weryfikując na bieżąco moje wypociny, kazał zaznaczyć, że w tym roku byliśmy już na Helu (Wycieczkowo z Dzieciaczkami) i że wcale nie jedziemy w sierpniu z jego rodzicami. :P Otóż rodzice będą ale 2 ulice dalej. :P Będzie fajnie. ;] Piotr będzie osaczony przez 2 kobiety, które każą mu jeść… :P Mamy z Piotra mamą niepisaną umowę o dożywianiu jej syna. :D

Powoli zbliżamy się do końca. Więcej napisze(my) jedząc Lays’y Strongi i pijąc Tymbarki w celu uzyskania kapsli. Dodam (Piotr kazał :P ), że kupił ostatnio, sto kilka sztuk na allegro. :P

Drodzy nasi, trzymajcie się ciepło i zdrowo. Myślę, że autor zaszczyci nas niedługo jakimś wpisem napisanym osobiście. :D

Olga.


gdy Księżyc jest w pełni, albedo wzrasta..

kwiecień 10, 2009

Hejo;)

To jest tak, Ty wiesz, że jest takm
Kiedy zacznę nawijać to, kurwa, nie mogę przestać!
To jest tak, Ty wiesz, że jest tak,
Jedyny sens tego widzę w podniesionych rękach.

Jakby Ktoś lubił PSy to dziś będzie miał raj. Zdecydowałem się na PSy, bo pisze się je dość łatwo, prosto i przyjemnie. Łatwiej myśli ukryć. Pokazać też. Obiecałem, że dokończę, to dokończę;p Nieco inaczej, niż miało być, ale będzie. Krótko, w takich jakby PSach, bo inaczej nikt tego nie czyta. W ogóle najwięcej PSów powstaje nagle. I nagle znika. Dobrze, że ich nie publikuję, bo większość jest.. Różnie bywa;p Moja znajoma Jedi, która też ma bloga powiedziała, że przestała pisać (rzadko pisze), bo ma zbyt dużo osobistych przemyśleń. Rozumiem, rozumiem. Choć mi udaje się przemycić ich sens, gdzieś między wierszami. Zresztą, przeczytać, a zrozumieć.. uu, morze. Zapraszam do lektury..

cóż, jedyną matką, jaką znasz
jest nadzieja.. głupią matkę masz
i jutro, gdy obudzisz się
poczujesz swą w nocniku dłoń
jeśli wiesz, co chcę powiedzieć..

Jestem tak jakby trochę mańkutem. Pół-mańkut! Nie potrafię pisać lewą ręką, nie potrafię rzucać nią piłki, ale.. sms lepiej piszę lewą ręką, wolę jeść zupę lewą ręką. A co najważniejsze, lewą ręką prowadzę samochód. Pff, niby nic, nie? Ktoś tam potrafi prawą ręką, ktoś potrafi nogami albo zębami. Nie zazdroszczę im wcale. Lewa ręka na kierownicy, prawa ręka na skrzyni biegów. Zasięg rąk mam spory, więc skrzynia biegów to dopiero pierwszy przystanek.. Ale o tym, jak będziecie starsi i wszyscy z Was będą potrafili zakładać prezerwatywy. Na ostatniej (nie zdziwiłbym się, gdyby była to naprawdę ostatnia) lekcji Wychowania Do Życia W Rodzinie rozmawialiśmy o AIDS. Od tego się zaczęło. Później mówiliśmy jeszcze o higienie jamy ustnej, o księżach, o seksie, o jedzeniu w średniowieczu, o zakładaniu prezerwatyw. Ktoś tam powiedział, że ileś tam procent niechcianych dzieci bierze się właśnie stąd, że faceci nie potrafią dobrze założyć prezerwatywy. Pan Dyrektor kupiłby skrzynkę bananów, pojemnik prezerwatyw i zorganizował pierwsze na świecie zajęcia WDŻ, które kogoś by zainteresowały.. co więcej, przydałyby się. Śmiech, wiadomo. A później, na jakimś biwaku, jakiś ktoś dziękowałby wszystkim mózgom świata, że wymyślili coś takiego jak prezerwatywy i WDŻ. “Ale”. Z pewnych źródeł wiem, że jakakolwiek rozrywana saszetka może posłużyć za prezerwatywę.. mentalnie;p To po pierwsze “ale”. Drugie “ale” to umiejscowienie tych zajęć. Trzecia klasa liceum to trochę.. ups, za późno. Ktoś mądry stwierdził, że jeśli już, to takie zajęcia powinny odbywać się w podstawówce;p

Bo kiedyś ponoć miałem wszystko gdzieś tu obok
Dziś wiem, że to wszystko to nic żyjąc z Tobą
Dziś wiem, że nieważne, co by się stało
Po tym wszystkim zawsze mi będzie czegoś mało
Ludzie dają i biorą wiele, lecz chcą mieć jedno
To czego chcą to to ciepło
Ja je znam, chcę żyć z nim i umrzeć, to na pewno

Ciepło. Uwielbiam ten specyficzny, trochę chemiczny, powiew ciepła, gdy stoję nad kuchnią i włączam ogień, by wstawić wodę na kawę. Zawsze piję herbatę. Z ciemnych szklanek, wtedy nie widać, że jest słaba. A kawa? Kawa z mlekiem to u mnie mleko z kawą, ha! Nie pobudza mnie kawa w ogóle. Mogę wypić bardzo mocną kawę, ale Pepsi albo Coca-Cola zadziała znacznie lepiej. Dziwne. Chodzi tu chyba o zawartość kofeiny, ale co ja tam mogę wiedzieć. Chemia to dla mnie czarna magia;P

Let’s take long walks in the park, by ourselves
Let’s make love forever…
Ooooh… let’s reveal the magic we feel in each other
All of these things that we feel will come true…

Chciałbym z tego pozdrowić wszystkich, którzy obchodzili ostatnimi czasy urodziny. Pozdrawiam Olę jeDichto, pozdrawiam Dominikę Leśniaczkę. Pozdrawiam Pawła Borzymeczka i pozdrawiam Piotra, moja szwagra, Gilewskiego;D O, właśnie, święta są! Wielkich jajek Wam życzę! Żeby Wam się nie stłukły, jak za mocno uderzycie! I mokrego poniedziałku! Tylko nie przelejcie za dużo krwi.. lubrykantów.. wody!
Fragment piosenki powyżej średnio łączy się z tekstem poniżej niego, ale.. jakaż to piękna melodia;D Ta Pani tak bajkowo śpiewa! Zawsze tupię nóżką wtedy.. ;D

{2336}{2369}Chodzi o to,
{2386}{2443}że mam coś|co mogłabyś nazwać kryzysem wiary.
{2450}{2497}W skrócie chodzi mi o to, że nie mogę pisać
{2503}{2579}Co tak naprawdę jest do dupy,|bo podobno jestem pisarzem.
{2585}{2630}I to podobno zawodowym.
{2636}{2727}A nie mogę wyprodukować z siebie nawet|tego cholernego planu minimum.
{2738}{2817}Sorry, przepraszam,|ale przyjebałem,
{2834}{2895}ponownie przepraszam…
{2922}{2969}Normalnie zaproponowałabym
{2973}{3044}odmówić kilka razy Ojcze Nasz|a do tego kilka zdrowasiek
{3052}{3112}Ale coś mi mówi, że w tym przypadku to na pewno nie pomoże.
{3154}{3190}Więc może ci obciągnę?
{3266}{3325}Zrobię ci lodzika,|czy to sprawi, że poczujesz się lepiej?
{3331}{3368}Zrobisz mi lodzika?
{3396}{3448}No coś mi mówi, że sam się nie zrobi, prawda Hank?
{3466}{3494}Nie, ale…
{3508}{3539}ty jesteś zakonnicą,
{3584}{3640}I do tego zajebistą…

Wspomagam rozwój swojego brzucha przez spożywanie piwa. Inwestuję. Zjem sześć kanapek na kolację, wypiję dwa piwa. Jutro znów się na coś zdenerwuję i wrócę do swojej normalnej wagi. Oprócz tego piwa to jestem raczej tani w utrzymaniu. Strasznie szybko opróżniam te butelki. Nie potrafię się delektować. Z lodami też tak mam – Big Milk jest, Big Milk był. I kebaby też! Duży kebab nie przetrwa przede mną dziesięciu minut.. skurczy się niemiłosiernie w mgnieniu oka. Brr, piwo naprawdę zamula. Lepsze byłoby martini ze spritem, oj tak. Albo whisky, tak po filmowemu! Pisarz bez weny nad szklaneczką wiskacza próbuje coś sklecić;P A fragment z powyżej pochodzi z serialu Californication (obfituje w sceny erotyczne – często dość bezpośrednie, za wikipedia.org).

Jak odsłona obrazu Przenajświętszej Marii,
skrupulatnie w przód bez awarii.
Ma mózg, więc niech posłucha
i doceni trud i starań w brud.
To efekt tego, nie żaden cud..

Ma miejsce jakaś nieprzyjemna sytuacja, pomożesz komuś, ale brak podziękowania, aż razi. Zwracasz grzecznie uwagę, że jednak wypadałoby coś powiedzieć, a ktoś uratowany udaje nagłe olśnienie, jakby zobaczył obraz Przenajświętszej Marii i wypowiada te słowa – dziękuję (albo przepraszam, albo proszę – chyba wiadomo, o co chodzi). I co takie słowa są warte? Nichuja, proszę Państwa! Wpisać sobie w kajet. Zapamiętać. I omijać pospólstwo z daleka!:D

To nie finał, ale pierwsza część,
nie chciała być Twoją myszką? To głupia gęś.
Nagle wrócił sens, bo do Twojego stolika
niespodziewanie przysiada się ruda lisica.
Talia osy, łabędzia szyja,
ale po dwóch drinkach wyszło, że to wredna żmija.
Nagle mijasz kolejną, fajną zdobycz,
w dodatku chce dziś przyprawić mężowi rogi.
Ty ją złowisz, a niech ten jeleń się głowi,
dlaczego ze sroczki nie zrobił swojej kury domowej.
Potem dałeś ciała jak ta lala,
bo miałeś iść z nią, a stałeś się jak koala.
Cała sala wiruje od końca do końca,
wtedy w łabędzie zmieniają się brzydkie kaczątka.
Cóż, Polak nie wielbłąd, pić musi,
a po pijaku nawet ropucha może Cię skusić.
Pora się ruszyć do dziupli tempem żółwim..

Dzień przed tym, jak byłem w Warszawie z Borzymem i Kubą na zakupach (nigdy więcej! pierwszy raz mama krzyczała na mnie, że kupiłem czegoś -w tym wypadku ubrań – za mało), odwiedziliśmy z Olgą stolicę w celach dydaktyczno-turystycznych. Naszym celem był stołeczny ogród zoologiczny. Na dowód, że tam byliśmy, pokazuję tę oto fotografię. Mógłbym wybrać jakieś radośniejsze (choć pogoda nie rozpieszczała i trzeba było sobie radzić.. inaczej) foto, ale właśnie na tym widać, co to znaczy wolność. Jej brak raczej, ale to wszystko się łączy. I wiecie, że trzymają tam suczkę owczarka niemieckiego z tygrysiczką?:D Suczkę, tygrysiczką – jak to śmiesznie brzmi;D Szczególnie, gdy mówi się o zwierzętach, które mogłyby zjeść człowieka.. I była tam masa małpeczek, i trochę paskowanych, cętkowanych i gładkofutrzastych kotów, i było za dużo pająków, a ludzi to nie było prawie w ogóle;p Żałuję tylko, że Słońce było ukryte za chmurami i zdjęcia nie powychodziły takie, na jakie stać moją bestię;P Ale ja nie narzekam, nie narzekam, bo jest kilka takich zdjęć, które z chęcią ustawiłbym sobie na tapetę;D

Nigdy nie modlę się, nie klęczę, nie klepię testamentu
Czasem chcę porozmawiać, ale bez oddźwięku
Czasem wylewam myśli z siebie tak jak dziś na kartkę
Szkoda, nie widzę znaków, kiedy w niebo patrzę
Nie wierzę w kościół i powątpiewam w Ciebie często
Jednak mimo wszystko kocham Cię za przeszłość
Może życie bez przeszkód byłoby zupełnie nudne
Chciałbym ułożyć wszystko sam, jednak nie umiem
Nie rozumiem, czemu mogę mieć tylko nadzieję
Chcę godnie żyć, dobrze żyć, to aż tak wiele?
Chcę zdrowia, szczęścia, hajsu, miłości, rodziny
I przyjemności, a w przyjemności grzeszymy [tak]
To bez sensu, bo wiem, że jestem dobry

Tak ogólnie, w tej Częstochowie to jest nudno. Trzeba naprawdę coś czuć, żeby coś tam czuć. ja widocznie czuję rzeczy w innym, bo jakoś nie mogłem odczuć mocy tego świętego miejsca. Tysiące dziewcząt i chłopców modliło się tam do Matki Boskiej (to jakaś różnica do kogo się modlisz? tam też mają biurokracje? pomylisz okienka i modlitwa nie zostanie spełniona?) w intencji głównie maturalnej, bo.. jak trwoga, to do Boga!
Mam też zdjęcia z tej pielgrzymki, ale nie chce mi się ich wrzucać, a poza tym mogłyby niektórych zawstydzić;P

Kierowany halucynacjami, narysowany jak kredkami na papierze, choć gigantycznymi rozmiarami straszy to naprawdę milusiński dino-bot. Przywołany zaklęciami, siedmioma kryształowymi kulami. Smoku, ukaż się! – pruję ryja – rób, co chcesz wiesz, w co chcesz. Czy ma to sens?

Siedzę sobie przy komputerze, z nieopisaną pasją klikam we wszystkie klawisze, ale woła mnie mama. Ugh, dobry dzieciak jestem, więc idę. Wolny komputer! – ojcu na bank taki komunikat wyskoczył, bo wskoczył na moje miejsce. Mój ojciec, musicie wiedzieć, to człowiek niezwykle sympatyczny. Gdy ma humor to aniołek! Dowcipkuje, ciągle gada i żartuje. Gdy nie ma humoru, o żesz, jest nie do życia. Powiedziałbym, że to rodzinne, ale po co się pogrążać, nie?;P W każdym razie, ten dość specyficzny pięćdziesięciolatek założył sobie na głowę słuchawki i włączył muzykę jak ze starych, jeszcze czarno-białych filmów. Chociaż w kreskówkach puszczanych na TVP1 w czasach mojej młodości też występowały podobne melodie. Goofy i Mickey Mouse na pewno by się przy tym świetnie bawili.. ;D
Ale jak on w tym wyglądał!:D I jeszcze sobie podśpiewywał;D Ten mój ojciec to jednak stary kocur jest;D I ja też lubię sobie pośpiewać.. najchętniej na imprezach, gdy jest tak głośno, że nic/mnie nie słychać!

To układanie wersów, gier słów i konkluzji
Jeden hołubi, drugiemu tylko bluźni.
Co będzie później, wie sprawiedliwy
Wszystko zależy od perspektywy

Kończę już. Muszę mrużyć oczy, żeby widzieć, czy palce na pewno wystukują to, co głowa chce napisać;p W sumie to dość późno jest.. no, jest. Dzięki, żeście wpadli. A spróbujcie mi nie przeczytać całego wpisu, pominąć jeden fragment piosenki albo nie starać się doszukiwać podtekstów, to.. wrrr! Trenować, trenować! szczególnie przed maturą;p Co do trenowania przed maturą, to przypomniało mi się, jak świętowaliśmy kolejny krok Borzyma do 2 z przodu;D Pierwsza butelka się przechyliła, jednakże z pominięciem kieliszków, jak miejsca docelowego.. Uznała, że bruk będzie lepszy. Druga, ulubieńsza, butelka śmiertelnie upadła na ziemię przez niedokręcenie. Ale i tak było śmiesznie;D Następnego dnia rano musiałem iść na geografię, dostałem gumę do życia żucia i po 2h uświadomiono mnie, że jacyś tam naukowcy wybadali wszystkie gumy i okazało się, że powinno się żuć je około 15minut;D I nie lubię wypożyczanych książek. To głupie, ale lubię, jak książka jest moja. I trzeba na nią uważać, i w ogóle. Jak pożyczona, to oczywiście też trzeba, nawet bardziej (o czym sporo osób zapomina.. nie wie;x)! No nie wiem.. ;p Idę już;D

Stanie się tak, że któregoś dnia
W ogóle się nie zjawię
Nie zdarzy się nic, nie zmieni prawie nic
Nie zmieni się nic prawie

Stanie się tak, że któregoś dnia
Powiedzą ‘już nie przychodź
Nie zdarzy się nic, nie zmieni prawie nic
Przez chwilę będzie ciszej

to mocny zwrot, a ja chcę iść już spać, a więc skończmy to.
Dobrej nocy;) Szczerzę się coraz szerzej;D


wyobraziłem sobie, że nie ma boga..

kwiecień 8, 2009

Cześć! To jest właśnie to, co nazywam wejściem z buta!;D

A kiedy dnia pewnego
Trzeba stąd będzie odejść
Bez względu na stan uczuć
Bez względu na pogodę

A kiedy dnia pewnego
Każesz mi przybyć, Boże
To z wszystkich swoich wspomnień
Olbrzymi stos ułożę

Zdarzyło mi się przeprosić, że długo nie pisałem, ale dziś przeproszę za to, ze piszę;D z pozdrowieniami dla wszystkich piszących częściej ode mnie.. dla piszących w ogóle, bo bez pozdrowień i niedomówień byłoby nudno;D
“Polska to nie Włochy” – tak miało być, ale myślę, że “wyobraziłem sobie, że nie ma boga..” będzie lepsze. i jest, bo musi! miłego czytania;D

I myśli: Po to się chowałem po obrzeżach,
żeby teraz, na starość, mnie nikt nie wyrezał?
Nie chcą mnie, choć mam więcej funku niż Pan Kleks
- życie jest ciężkie, kiedy jest się dobrym samplem.

A Ty go mijasz, dla jego kolegów, którzy przyjaźń
rozmienili, żeby skrzydła porozwijać..

Czasem czuję się jak niszowa piosenka. Muzyka z przekazem, bez szumów (rytmu miało być, ale tę część pisałem na telefonie, a w słowniku ‘rytmu’ i ’szumu’ piszą się tak samo, więc można powiedzieć, że telefon mi trochę podpowiedział), choć z mniej modną nutą melodyczną. Włącza się, słucha i nie słyszy nic, choć coś tam jest. Słuchać a słyszeć. To jest ta różnica. To jest te PRAWIE. Jak to mówią – Twoja strata, a mój zysk, Słuchaczu-czytaczu.
Z humorem jest tak samo jak z meczami w sportach drużynowych. Jak przegrywają to oni, jak wygrywają to my. Popsułem Ci humor? – słyszeliście kiedyś takie pytanie? Nie. Poprawiłem Ci humor? Taaa, każdy słyszał. Humor przeważnie sam się psuje. Przeważnie zawsze.

Jak internet łącze łącze wyrazy w wersy
Serce mam z gąbki ze stali nerwy
Tamci mieli w oczach kłamstwo, ci mają fanatyzm
Więc mów do mnie małymi literami, jak tylko Ty potrafisz

Nienawidzę być taki.. kiedyś powiedziałbym ‘wrażliwy’, dziś mogę powiedzieć ‘dziecinny’. Napisałem kiedyś dwa sms. Te dwa sms tak naprawdę były po pięć sms. I te dwa po pięć sms były jak z google.pl, mówię Wam. Wpisujesz hasło “gotowe sms do wysłania na telefon” i Ci wyskakuje. A ja sam je napisałem! i nic. Od tamtej pory nie piszę sms. W sumie to ja w ogóle nie piszę sms. telefon mi się popsuł. ale o tym później. jak człowiek odsłoni się w jednym kierunku, to (tutaj nierozwikłana zagadka biologiczna) może dostać w jaja (choć ból jest w różnych miejscach, niekoniecznie tam, na dole, szczególnie u kobiet) z każdej strony.
Milo być dla kogoś wszystkim. Tak myślę. Pewnie rano wstajesz i czujesz, że coś znaczysz, że jesteś potrzebny. Można coś znaczyć też na innych płaszczyznach, ale ta daje chyba najwięcej wewnętrznej radości. Można być nieoficjalnym zastępcą zastępcy gospodarza klasy, można być darmowym bufetem.. Chyba chodzi o to, by się kimś stać, a nie zostać wybranym. Zakręciłem się i nie rozumiem, o czym miałem napisać, więc kończę ten wątek, ale wierzę, że jakiś pokręcony umysł znajdzie tu coś do samodzielnych rozmyślań.

Bierz, co chcesz i nie patrz, czy to źle, czy nie
Swoją głowę rzucasz dziś na szale
Zwycięstwa poczuj smak, życie daje Ci znak
Jak masz spełnić swe sny, by być inny, lepszy
Los, tutaj tylko Ty stawkę ustalasz:
Va banque – wszystko na wszystko, jak nie to spierdalasz!

Jakbym się dowiedział, że ktoś podbija cenę w aukcji, w której biorę udział, to bym zajebał. ehh, ale co? wszystkich trzeba by było zajebać.. Jakie to jest niesprawiedliwe. Trochę przykre, dość podłe. Chociaż w sumie to rozumiem. Hajsu, hajsu, więcej hajsu. Ale chyba lepsze to niż kradzież, nie? Nie? I to mówi człowiek, który na dyskach ma poupychane takie cuda, o których nawet w Wideotece Dorosłego Człowieka nie słyszeli..

Miłość, ona często gubi nas.
Sztuki, przez nie tylko długi masz.
Chcą diamentów – nie, że chcę już złapać żonę.
Chcę Diamentu – a mało która chce złapać moment.

Chciałbym być motylem. Żyć dwa tygodnie, zrobić, co mam do zrobienia i nara. Mamy takie długie życie, a marnujemy je trwoniąc czas, który gonimy bez przerwy. Wszystko robimy na czas. Dwa miesiące wakacji, jakby nie mogło być ich dwa razy więcej. Przeżywamy swoje życie szybko, spiesząc się ciągle, co suma summarum, nam je skraca. Męczy mnie ten pośpiech. I czekanie na dalszy bieg wydarzeń. Między innymi przez to popsułem sobie Pokemony w ferie – ale to długa historia (a jak Malina zauważyła to nie jest dobry początek opowiadania). Życie to nie bajka. Życie to serial.. Nie możemy doczekać się ciągu dalszego. Przynajmniej ja nie mogę. Chociaż nieraz nas nudzi, chociaż nieraz niektóre postacie są maksymalnie zjebane to i tak go lubimy, bo zabiera nam czas, który marnowalibyśmy na coś innego niż życie, na umieranie, na przykład.

Ej, to jakiś absurd, to jest spisek najpewniej,
bym po tylu latach skończył komentując te brednie.
Powiedz coś jeszcze i te resztkę sensu pogrzeb
nie zostało nic
No i dobrze

Woda w szkole jest okropna. Mateusz mówi, że chodzi o jej twardość. Jeśli tak, to mamy kolejny przykład na to, że twardość jest chujowa. Mam taką wewnętrzną potrzebę.. Muszę umyć ręce od czasu do czasu, bo w przeciwnym wypadku czuję się źle. Szczególnie, gdy muszę zapisać coś na tablicy. Wtedy to już nie ma ‘ale’, ręce muszą zostać umyte. Bananowe mydło, okropne papierowe ręczniki i twarda woda. Uczcie się, macie wyszkoloną kadrę, sprzyjające warunki. Wszystko gra, sialala!:D

Gdzie się podziali prawdziwi oszuści?
Jasne, że to każdy z nich chciał sam przeżyć!
Gdzie oni poszli? Którędy naprawdę,
Czy te żywe legendy nie są aby dziś martwe?

Gdybym napisał tutaj opowiadanie o polowaniu na dziki pewnie i tak nikt by nie uwierzył. A to naprawdę wielkie bestie..

Czy Ty ją kochasz i właściwie co jest kochaniem?
I czy na pewno według Ciebie to nie ruchanie?
Jak jesteś kozakiem prawdę powiedz, ale
Jak śmigacie rok, to macie pierwszy jubileusz,
Jak dekadę, to kto kogo pieprzy, człowieniu?

Zakochani w drużynach. Znam takich. Real, Legia, Barcelona. Jeździ na mecze albo marzy, żeby na nie jeździć. Na nk ma zdjęcie stadionu, na gronie autoportret z fikuśnie uniesioną eLką. Dumni po zwycięstwie, wierni po porażce? Nigdy nie słyszałem, żeby któryś się przyznał, że ‘jego drużyna’ słabiej zagrała. Wina sędziego, wina murawy, wina właściciela, trenera, gościa z hot-dogami. O, a najczęściej chodzi o to, że rywal to chuj albo mason i najlepiej to by było mu zapierdolić (wybaczcie fachowe zwroty). Niech się zastanowi jeden z drugim, czy on kocha ’swój klub’, czy po prostu chodzi o napierdalanie? Ale tak to nieraz jest w miłości, że marzy się o księciu z bajki. Po czasie książę przestaje być ważny i kocha się bajkę. Kocha się idee kochania księcia z bajki. Przyjęło się, że bajka znika, a książę zostaje (zmieniony.. najczęściej w jakiegoś trolla), jednak w życiu bywa różnie.. Bo co by było, gdyby książę został (zapomniany) i bajka została (numerem jeden). Jednakowo odnosi się to do ludzi, jak i do drużyn piłkarskich. Prawda uniwersalna. moja prawda.

Uniwerek to jest papierek, chłopino
To mózgu nie da jak się mózgu nie ma
Ja mam tylko doktorat ze słuchania walkmana
A w takim momencie dopada mnie żałość..

Bezczynność w kwietniu jest źle postrzegana, jednak ja mam przedmaturalnego lenia. Zresztą w szkole mnie do tego przyzwyczajają. Z polskiego pracy domowej nie miałem od.. gimnazjum. W gimnazjum praca domowa z matematyki wyglądała.. przerażająco, powiedzmy trzy zadania. Praca domowa w liceum? Trzy podpunkty. Często zresztą dowolne.
Jeszcze zabierzcie mnie na spotkania z jakąś wyższą szkołą, bo chętnie się dowiem czegoś nowego. Liceum, które uważane jest za najlepsze (na swojej ulicy), a zaprasza do siebie takie szkoły, do których bez matury nikt nie chciałby iść. Wyższa Szkoła Zawodowa. Jasne.
Kiedyś się zastanawiałem, czy lepiej być bystrym, czy pracowitym. Nie ma bystrości.. Przynajmniej ja z niej rezygnuję, jeśli w ogóle ją posiadam. Teraz każdy jest zdolny, ale leniwy. Dzięki, wolę być po prostu leniwy. Bystry, pfff! Tego nikt nie szanuje.. W tym wypadku nie efekt się liczy, bo pracowitość się dostrzega, a bystrość traktuje jako cwaniactwo. Trochę w tym prawdy jest. Nauczyciel woli dostawić + uczniowi bardziej pracowitemu. Chociaż, gimnazjum dało się przeżyć na ‘bystrości’.. ;]

Chciałbyś zabrać mi talent, wiem o tym doskonale,
ale mam smutną wiadomość – to niewykonalne!
Pokazuję prawdę, nie cukierkowy wizerunek,
to nie jest słodkie, prędzej się otrujesz.
Nos mam raczej grecki, pieprzę kompleksy.

Ktoś kiedyś – na przestrzeni wieków mógłbym stwierdzić, że dość niedawno – zapytał mnie, czy w naszej szkole naprawdę dyskryminuje się dzieci ze wsi. Co? Co, kurwa?! A jaka to różnica, czy ktoś jest ze wsi, czy z miasta? W szkole, o ile pamiętam, liczą się oceny.. Chociaż za słabe oceny też nikt nie ma prawa nas nie lubić. Technicznie. w równouprawnieniu chodzi o to, by dwie strony były równo traktowane. Nie jedna lepiej, druga gorzej – jednakowo! Jeśli ta w mniejszości walczy o swoje prawa, to tych praw ma dostać tyle samo, ile posiada większość. Ni mniej, ni więcej! Nie ma być lepiej traktowana, bo była pokrzywdzona, bo miała mniej praw. Czy jak powiem nie-heteroseksualiście/nie-białoskóremu/nie-katolikowi/nie-”miastowemu”, że go nie lubię, bo jest złym człowiekiem, to nie jestem tolerancyjny? Zajebiście właśnie jestem, ale te nielubienie odnosić się musi do racjonalnych podstaw. Zachowanie, na ten przykład, nie poglądy. Chociaż za poglądy bardziej;p

Streści jakiś swój dobry uczynek, nie wiem,
może, kiedy niedaleko Ciebie był przypał,
a Ty pomogłeś dziewczynie.
Patrz na rozmówczynię, nawiń, jeżdżę Subaru,
porównaj reakcje blachary, skieruj na Ikarus..

Mężczyźni są z natury chamami? Tak, mogę się zgodzić. U jednych te chamstwo objawia się stosunkiem do kobiet, a u innych do wszystkich. Ale tak, faceci potrafią być naprawdę chamscy. Ale cóż, to tylko ludzie, tak? Kobiety nie są lepsze, bo też potrafią zajebiście dopiec. A jak mawiał Czesław Niemen, słowem złym zabija się tak jak nożem!
Na topie jest teraz wariant brutal, cham i ordynus. Sporo obserwuję (taki mam zawód;p), a to, co widzę mnie przeraża. Chłopak mówi do dziewczyny per suko, a ta się jeszcze cieszy. Żadnego negatywnego komentarza, żadnego upomnienia. Prostak, ale ma zielone światło, niech po niej jeździ. Chciała, wybrała.
Co do jeżdżenia.. “Nie będziesz jeździł samochodem około 19.30?” – co to jest, pytam. SMS do znajomego, czy wezwanie taksówki? To już nie można zapytać normalnie, jak się nie chce dupy ruszyć, tylko trzeba się w podchody bawić? Może tak wyglądałoby to nieco bardziej zjadliwie..

Oparty o bar kolejny browar sączy.
Ona krąży, mówi: to się skończy,
będzie finał, wybije twa godzina, zobaczysz!

A on się śmieje, pije i ruszyć się nie raczy

A tak poza tym, czy większe powodzenie będzie miał tępak z ciałem atlety, czy inteligencik z ciałem.. po prostu? Odpowiedź jest chyba prosta, ale musiałem się sam na głos bezgłośnie zapytać.

Czy aby naruszę tabu rozważając,
kiedy kostucha wyśle dedykowany mi nabój
w dowód miłości na zabój?
parę razy usiłowała mnie uwieść,
hmmm, może w piekle zabrakło miejscówek?
o jedno proszę – niech zagrają mi koncert na trąbce,
gdy zakończę byt wśród bukietów i wstążek.

Uhh. Od ostatniego wpisu miałem też kilka wizyt u okulisty. Zachciało mi się nowych oprawek, bo te stare, no cóż.. Mnogość wygięć im nie służy. Oprawki powyginane, szkła porysowane, a pewnie i wada mi się powiększyła, więc trzeba zrobić badania. Brr, krople, czytanie maluśkich cyferek i żarówki w oczach. Pomijając wszystkie przykre szczegóły mam za dobry wzrok, jak na swoją wadę. Można to ustrojstwo naprawić jakąś tam operacją (jakąś tam. każda operacja jest chujowa), a w okularach raczej już nigdy nie będę chodzić na co dzień. Zostają mi twarde soczewki. To brzmi jeszcze gorzej od wyrazów ‘okulista’ i ‘operacja’ razem wziętych. Pamiętam, jak przy jednym z badań musiałem założyć te gigantyczne, okropnie ciężkie okulary do badania wady wzroku i.. wyjść na korytarz! Ten kask z wymiennymi końcówkami, cała poczekalnia ludzi, a ja sobie spaceruję, czytam napisy na ścianach i próbuję nie upaść od zawrotów głowy, które byłyby wliczone w ryzyko przy noszeniu okularów. Spasowałem.

Nie znam się na furach, nie, że się brzydzę.
Są tacy, co pukać w fury chcą w wydech.
Jestem innym trybem, wolę uchylić szybę,
Byś muzyki znał więcej wymiarów niż 3D!

Siena stała się praktycznie moim samochodem. Noo, moim i Beaty. Teoretycznie Beata powinna dojeżdżać nią z domu do pracy i z powrotem, ale – jak wiadomo – w życiu bywa różnie. Zdarzy się tak, że ‘przypadnie’ mi w tygodniu;D
Praktycznie moim samochodem jest Fiat Stilo;D Mama miała już dość tego, że ojciec ciągle przesiadywał przed komputerem w poszukiwaniu samochodu (co zresztą mnie też nie cieszyło), więc wzięła kilka numerów telefonu z najciekawszych ofert (przy mojej skromnej pomocy) i obdzwoniła je wszystkie, aż trafiła na nie.. nasze przyszłe (teraz obecne) auto!;D Wygląda to mniej więcej, jak normalny, pięciodrzwiowy Fiat Stilo, choć ojciec ma chyba jakieś uzależnienie od zakupów przez Internet (tak, to rodzinne;D) i zaraz dokupił(em) dywaniki, alufelgi i całą masę innych akcesoriów, które też nie zostały znalezione hop-siup, tylko po długotrwałych, mozolnych wręcz poszukiwaniach pełnych niepewności i ciągle pojawiających się znaków zapytania.
No, ale już po wszystkim.. Prawie po wszystkim, bo w Sienie popsuło się sprzęgło. Nie śmiejcie się, to nie moja wina! Ten samochód jest starszy od waszego młodszego rodzeństwa, bez wątpliwości, a za trochę będzie pełnoletni;p Jak na swój wiek sprawuje się bez zarzutów. Przy 100km/h trzeba ustawić radio na cały regulator, żeby było cokolwiek słychać, przy 120km/h trzeba zamknąć szyby, żeby nie wyrwało drzwi, a 140km/h trzeba trzymać dach, bo chowa się do bagażnika, a Siena występuję w niezwykle rzadkim wydaniu cabrio;D

Kadry z filmu w pamięci trzymam, nie zapominam.
Za mną nie jedna mina,
Przede mną nieuchronny finał.
Jak ślimak sam sobie nosze dom
Przydomek Don. Płynę jak prom pod prąd
Pierdole berło i tron

Nienakurwawidzę być uspakajany. Nie pomaga mi to w żaden sposób, raczej bardziej drażni. Nikt nie lubi być zdenerwowany i dążenie do spokoju jest czymś naturalnym, więc po co mi jeszcze mówić, co mam robić, skoro to logiczne, że chce tak zrobić, ale po prostu nie zawsze można się, ot tak, uspokoić. Gratuluję tym, którzy potrafią. ja nie potrafię i proszę to uszanować. Drobniutka niedoskonałość. Łatwo mnie wkurwić, a uspokoić się mnie nie da. Sam muszę. Życie..

Taka ludzka natura, że możemy mieć dobry przykład,
A i tak potrafimy tylko źle wybrać.
Robimy mnóstwo błędów, tracimy głowę dla zmysłów,
Chcemy być coraz mocniejsi, myślimy, że to droga mistrzów..

Nie piszcie nigdy ’sex’ pisząc o seksie, błagam Was. Przeglądanie słownika nie uważam za coś niezwykłego, choć sam tego nie praktykuję. Chyba już rozumiem, o co chodzi z tym całym ‘rzeczy doceniamy dopiero, gdy je stracimy’. Po co ludziom te prawa jazdy, jak nie jeżdżą w ogóle? Po co ludziom te prawa jazdy, skoro boją się jeździć? Brr. A co to w ogóle za pogoda? Zimą mamy przedwiośnie, a przedwiośniem wiosnę. Boję się lipca..

Synu, marzyć to znaczy wierzyć, w co się wydarzy.
Co do marihuany, bądź mądrzejszy niż tata:
Widzisz, łatwo odfrunąć, jednak trudniej się wraca.
Tu wciąż nowy szatan dziury wypala w umyśle.
To, że problem zapomnisz nie znaczy, że zniknie.
Synu, świat w doświadczenia bogaty jak Disney
I wiem, że będziesz jarać, kaca leczyć nad kiblem
Znam triki wszystkie, tak sprawdzając pamięć
To lepiej, jakbyś miał charakter po mamie

Miałem dziś na sobie koszulkę z logiem Batmana. Na klatce schodowej mijał mnie jakiś malutki chłopaczek, 5 lat góra.. Jak on na mnie patrzył, ale to jak.. Jak na prawdziwego superbohatera!;D Nie mogę być Twoim Supermanem – powiedział Batman. Bycie ojcem musi być zajebiste! Uczysz młodego człowieka, jak wiązać buty, jak pływać kajakiem, jak trzymać gardę, choć tak naprawdę wolałbyś, żeby nigdy się nie bił, a jak to się już stanie musisz iść do szkoły, by odkręcić całe te zamieszanie;p
Chyba, że jest to dziewczynka! Wtedy masz trochę ograniczone pole działania, ale ogólnie wiadomo, że ojcowie mają ogólnie dobry kontakt z córkami. Nawet jeśli nie rozmawiają, jak ‘facet z facetem’ to przecież to była kiedyś część Ciebie, ojca, w sensie. To był najszybszy plemnik, a teraz, na Twoich oczach, dorasta, dojrzewa.. Przez cały ten czas będziesz się martwić, oby tylko trafiła na chłopaka lepszego od Ciebie;D

Daj mi siekierę, nóż, a odetnę se mordę
To ból gorszy od pałowania psów
Jak masz tu morfinę, to zamawiam dla dwóch
I chuj, że to ściema, ale tekst przećwiczę.
Nigdy, kiedy piszę nie zastanawiam się, co chcesz usłyszeć

Nie podoba mi się to, co napisałem. Ale mi to się nigdy nie spodoba;p ja po prostu muszę to robić. Nieraz częściej, częściej rzadziej, ale muszę. A wy musicie to czytać, bo nawet jeśli to szmira, to lubicie to czytać. To w końcu czyjeś życie;D obce życie;D W następnym odcinku (no, czyli będę musiał coś w święta napisać.. ;p) krótka relacja z pielgrzymki do Częstochowy oraz z rekreacyjnego pobytu w warszawskim zoo. Zapraszam. Serio? Zapraszam? Yhym, wpadajcie, kiedy chcecie. Czujcie się jak u siebie, RLY. Znikam..

Who you gonna call now?

Uśmiechacie się? Bo ja bardzo;D Szczerze się szczerzę, naprawdę!:D


Laska se ne wypina i ne wydyma sa! (CZ)

marzec 8, 2009

Dzień Dobry! Wpis notatnikowy, pisany dzisiaj po 1 nad ranem. Nie będę nic dopisywać, tylko literówki poprawię;P Miłego!;)
(edit: się pozmieniało ;p)

Długo czekałem na ten moment
Czas to najmocniejszy oponent
Ale teraz jakby zastygł, potem go dogonię
Długo czekałem żebym mógł
Wreszcie usiąść tu, odetchnąć znów…

Cały ’szkolny tydzień’ czekania, żeby móc zatopić się w Jej ustach bez żadnych obcych spojrzeń.. zawsze czekało się ‘oby do piątku’ właściwie po nic, żeby tylko się poopierdalać. Dobrze mieć Coś więcej.. Na coś liczyć, czegoś oczekiwać. Mieć.. sens. I czekam wakacji! Tak, chcę już matur! Chcę czerwca – wolnego lata! Z kim będę chciał się spotkać, z tym się spotkam! Koniecznie trzeba zatrudnić się gdzieś do pracy, żeby mieć kapitał na wszystkie nadmorskie wojaże. Marzy mi się mieszkanie w Helu. I nie mieszkanie w sensie samego pobytu, tylko mieszkanie – mieszkanie. Kilkadziesiąt metrów kwadratowych..

Chcesz wiedzieć, brat, jak wygląda mój pokój?
Przez siebie mam sam bałagan w tym lokum!
Zamiana widoku dla mnie może być, ale
Ubrania wokół mówią ten syf to zalew!

Hel, malutka mieścina, ozdoba Półwyspu Helskiego. Mieszkanie – od 80zł. Władysławowo, cel wakacyjnych podróży wszystkich z mazowieckiego i nie tylko. Mieszkanie – od 120zł (chyba, że jakiś kocur znajdzie coś za 100zł]:->). 40zł różnicy na dobę. Trzeba pamiętać, że na Helu jest taniej (np. wędlina jest taniej!), ale we Władysławowie jest więcej atrakcji (tak twierdzą moi rodzice, którzy teoretycznie powinni być ‘po stronie Helu’. ja się z tym nie zgadzam – co noc dyskoteki na plaży, jeszcze jedna dyskoteka ukryta w lesie. do tego cała ulica barów, knajp, itp. lokali). Ale sory heloł. Mówią, że człowiek inteligentny się nie nudzi, więc nawet bez miejsc, gdzie sprzedają alkohol byłoby nieźle. Nawet bez możliwości gry w PS2 też może być nieźle.. Wystarczą karty, Monopol i Scrabble. Scrabble, oj tak;)

Chcesz być na tym pułapie?
Najpierw, Panie, dorośnij!
Jeśli myślisz, jak ja, że ta kultura upadła,
jedyne, co zostało, to chuja warty plagiat.
Unieś ręce, wariat, niech krzyczy cała sala:
Od nas dla ksero-boyów czułe wypierdalaj!

Skoro seks może być za długi to może i miłość może być za mocna? Nie, nie, nie. To bezsens;p
O co tak naprawdę chodzi w dniu kobiet? O ukazanie miłości czy szacunku? A może tego i tego? A może wszystko można ukazać? A to potrzeba specjalnego dnia, żeby to ukazywać? I czemu zawsze pokazuje się to, jak bardzo się kocha, a nie jak bardzo czuje się kochanym?
Dostałem takiego kwiatka w czerwonym pudełku. On wyskakuje i robi takie urocze ‘łehehe! I love You!’. Wiem, wiem. Nie powinienem tego rozbierać, ale bardzo chciałbym poznać mechanizm włączający ten okrzyk;p
Czy męskie maszynki naprawdę nie różnią się niczym od damskich maszynek? Kolor? Przecież ceną się różnią! Chyba..
Nabiłem sobie siniaka na głowie. Stan konta pozwalał mi na 3 minuty rozmowy (okazało się, że 2m 59s), więc wykonałem telefon, który był tak radosny, że zacząłem kręcić się na łóżku i walnąłem głową w drewnianą deseczkę.
Najlepszy komik, to taki, który nie śmieje się ze swoich żartów. a ja się pytam – jeśli się nie śmieje, to czemu inni mieliby się śmiać? Choć czasem denerwuje mnie to, że nie mogę dokończyć żartu (nie koniecznie dowcipu, może jakiejś innej opowiastki) tylko dlatego, że sam zaczynam się śmiać.

osmy marca to podobno dzień specjalny
na pewno nie będę zapierdalał do kwiaciarni
po bukiet róż..

no nie będę, bo ojciec wyprawia dziś swoje 50. urodziny. To jest tak samo egoistyczne, jak wyprawianie 18. urodzin w walentynki. No kurwa, czy ludzie nie myślą, ze są też inni ludzie, którzy chcieliby odwiedzić jeszcze innych ludzi, żeby na dobro im zrobić?
ale nie, nigdy nie może być do końca po mojemu. zawsze muszę kombinować, kręcić, żeby było dobrze lub żeby zaistniała choć namiastka tego dobra. ehh, mam to wszystko w d..obrze, niech tak będzie już! Obiecałem być grzeczny. Ale jakie to głupie uczucie. siedzisz w domu, nic nie robisz twórczego (konspekt piszę od miesiąca, o) i nie możesz nic zrobić, choćbyś chciał. a w głowie aż kipi od pomysłów. i to nie głupich całkiem..

Od szczęk do pięty wiecznie chodził nadęty
Jakby dręczyły go kosmiczne alimenty
Czuł że nie schlebia swoim gustom na maxa
Z tego powodu wylądował na saxach

czeka mnie praca nad konspektem.. znikando, cześć!;)

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Drogie Panie!

Te grzeczne, idą do nieba,
a gdy tam pójdą – życie im ucieka i ocieka nudą.
Inne myślą, że są przebiegłe i nudne niebo zastępują piekłem.
To niegrzeczne dziewczynki idą tam, gdzie chcą,
wolą iść pod prąd, niż mieć dom, pospolity rząd.
To święte prawo szukać szczęścia, więc..

W dniu Waszego Święta, drogie Panie, życzę Wam, abyście zawsze potrafiły wykorzystać nadarzające się sytuacje. Żebyście niczego nie żałowały, żyły pełnią życia i korzystały z jego uroków co dnia. Przygarniajcie do siebie dobrych facetów, złym facetom pokazujcie środkowe palce. Nie martwcie się o hajs, bo najważniejsze, że wszyscy jesteśmy zdrowi. Nie martwcie się o zdrowie, bo lepiej wydać hajs na różne głupotki, niż na leczenie skutków ich działania. Bądźcie zawsze uśmiechnięte, mówcie, co chcecie powiedzieć (w dzisiejszych czasach zasada tak to nie, nie to tak może być dość ryzykowna) i nie bójcie się działać, hej!;D

Zimny poniedziałek
gorącą stanie się niedzielą.
To, co nie pozmywane
samo zmyje się.
Nieśmiały dotąd głos
odezwie się jak dzwon w kościele,
a tego, czego mało,
Nie będzie wcale mniej…

Ehh, byłoby fajnie, gdyby siła mojej perswazji była większa. Gdyby udało mi się dziś wziąć samochód od taty, pojechać do Olgi z bukietem tulipanów i złożyć Jej życzenia osobiście.. A gdybym złożył życzenia wszystkim kobietom w Jej domu, choć bez kwiatów naręczy, na pewno też by się ucieszyły. W ogóle, Olga by się uśmiechnęła, ja bym się uśmiechnął. Inni też by się uśmiechali, a kobiety przede wszystkim, w końcu to ich dzień. Posiedzielibyśmy trochę, porozmawiali sobie, wypili kawę, może zjedli ciastko. Wróciłbym do domu swoim tempem, żeby nie było lipy, że nie jestem na 50. urodzinach własnego ojca rodzonego, zresztą ulubionego mojego. Gdyby to wszystko się udało, byłoby bajecznie. Zaskoczyć Ją, choć częściowo! I poszerzyć Jej szeroki uśmiech w ten pochmurny dzień, ahh!
Gdyby.. Olgu, Ty wiesz!;D

To LWC ludzie, więc podajcie lód, wódę lub rum
dolej rudej, dupę rusz, podnieś w górę swoje łapska
bo zaczynamy trzaskać
czeka Cię dawka wysublimowanego chamstwa

Borzym, Kuba, chelmik i Teacher’s. Tzw. pijacka schadzka!;D Makao po 10 kart, Kuba pirat bez koszulki. Się działo.. i nie myślcie sobie, kurwa, że nie zauważyłem pudełka po pizzy w koszu przed blokiem!;x Ale lepsze to, niż alko-etykietka w skrzynce sąsiadów albo butelka przed ich drzwiami, więc jednak Wam dziękuję;P

tylko zig (zig) zag (zag) i liście tlić
myśl pif (pif) paf (paf) dym ziomek daj to
lubię, kiedy dym porusza wodę zdatną
mógłbym tylko żyć, pić, podróżować z fajką
Ty masz tlen, ja skręt – tego nie wymieni kantor
więc pal, bo Ci zgaśnie bla-bla
żyć tak na co dzień to zbyt łatwe, wariat
a jednak się lenię, zielenie tyle nie na węzła!

Pojawiam się i znikam, znikam, znikam.. ;>


idealista w zderzeniu z rzeczywistością

marzec 4, 2009

Cześć.

posiadam wiarę w niemożliwą moc
potrafię, jeśli chcę rozświetlić mrok
mogę poruszyć was na kilka chwil
tylko zrozumcie, kiedy zechcę znowu sobą być

Imiennik mówi: Zależy od ich widzimisię. Gdy chcą się popisać, sypią jak z rękawa dowcipami, aluzjami, powiedzonkami. Gdy z kolei zamykają się w sobie, z rozmysłem bojkotują towarzystwo. Imiennik to jednak doskonałe źródło wiedzy o człowieku. Przesadziłem z tą doskonałością, ale ogólnie daje radę. Jak prognoza pogody, o!
Ojciec zostawił dokumenty samochodu, więc chciałem jechać po mamę. Piotruś, ale po co? Daj spokój, przewietrzę się. Ok, rozumiem. Spójrz, jaka mgła jest.. Ale tu już się wkurwiłem i nie mogę powiedzieć, że lekko. Dość konkretnie.
1500zł (no, już w szerokim przybliżeniu) na prawo jazdy wydane, a o każdy przejechany kilometr muszę się kłócić. To po chuj było to w ogóle robić? Żeby mieć? Dzięki, udało mi się za drugim razem, ale nerwy i tak mam już niepozszywanie zszargane. Piętno przeszłości;] Nieważne. Ważne jest, że męczy mnie brak wiary we mnie. Jak ja mam w siebie wierzyć, skoro znikąd tej wiary? A kiedy koło mnie nie ma wiary, wtedy ja więdnę, słowo. Jeśli ktoś robi sobie prawo jazdy i nie jeździ, bo nie chce jeździć, ok – jego wybór. Totalnie głupi, ale jego. A ja chcę, bardzo chcę jeździć, lubię jeździć. W wakacje interesowałaby mnie praca kierowcy. Z prawem jazdy kategorii B raczej dużo nie zrobię, ale brat mojej siostry ciotecznej (nie wiem, czy to ma jakąś skrótową nazwę) w ostatnie wakacje dorabiał sobie rozwożąc kwiaty do kwiaciarni. O, to byłaby fajna praca;) Ale, ale.. Tonący brzytwy się chwyta. I, jak zawsze, chodzić musi o hajs. ‘Lubię swoją pracę’, no ciekawe, czy jak ktoś miałby zapewniony byt do końca życia, to chodziłby do pracy. Do biura na pewno nie, ale musiałby się czymś zająć, bo by sfiksował. Już widzę swojego ojca leżącego 24/7 na kanapie. Eee, może jest leniwy, ale musi działać – większość czasu spędzałby na działce robiąc.. cokolwiek! Ha, mam to po nim;]
Nie chce mi się nic. A szczególnie chodzić do szkoły. Znaczy nie tak. Siedzenie bezczynnie na tych lekcjach mnie wkurwia. To, co znudzony człowiek może robić na polskim przechodzi ludzkie pojęcie. Ale naprawdę, przechodzi.. Na angolu wysłałem do Raczka ze 20 smsów (powinno ich być o połowę mniej, ale mój telefon lubi mnożyć wysyłane wiadomości), poklikaliśmy sobie. Na macie, jak temat mi podejdzie, nawet z chęcią te zadania rozwiązuję;) Tylko trzymajcie z daleka ode mnie tą jebaną trygonometrię!;p Na geografii siedzimy, siedzimy, gadamy, gadamy. Niby dobrze, bo jak inaczej tego się nauczyć? Tylko boli to, że tak mało matur robimy.
Jak ktoś załatwi maturę z matematyki, to jestem zainteresowany.
Ehh, każą być dorosłymi, a traktują jak dzieci. No, kurwa. Brak zaufania, kolejny unik. Chciałbym wakacyjny wieczór, ognisko, grupkę znajomych, ziemniaczki, kiełbaski. Chciałbym błysnąć żartem, a później powiedzieć coś mądrego siedząc pod gołym niebem. A później znowu zażartować. Tyle bym chciał..

A teraz chodź tu do mnie (ja muszę żyć),
będę opowiadał czary Ci.
I tylko siądź koło mnie (ja muszę żyć),
takich rzeczy nie usłyszał nikt..

Odpalamy sektor dancehallowy, słuchajcie! Będzie dużo ognia, będą tańczyć biodra, będą tańczyć ramiona, hej! W piątek jest impreza w Bajce. Wejściówka 15zł, a warto, bo będą Holendrzy (ludzie, nie roślinki) i może czipsy też będą! Musiałem podziękować za zaproszenie, bo mam ciekawsze plany na piątkowy wieczór. I tu pojawia się uśmiech na mojej twarzy. Poświrujemy sobie z Olgą, powygłupiamy się, a że ktoś tu jest magiem naprawdę, to.. Łehehehe! A późnym popołudniem odwiozę Ją do domu! Cieszę się z tego bardzo, bo.. Kurczę, to nawet fajnie brzmi. Ale nie chodzi o lans, tylko o to, że wracać tymi szynobusami (autobusami chyba mniej) po nocy to strach! Zresztą, milej tak osobiście pod drzwi odprowadzić;) Całkiem miłej.. ;>

Ja muszę odejść stąd, wiem, muszę zniknąć
Wziąć ze sobą całe to zło, agresję i przykrość

Złapał mnie skurcz nie w tę nogę, co potrzeba. Od niedzieli boli mnie lewa łydka, a dziś obudził mnie skurcz prawej. Znaczy mama mnie obudziła, że zadzwoni Pani z Orange i mam ustalić propozycję dla niej, a przynajmniej tak wywnioskowałem z co drugiego słowa, jakie do mnie docierało. Musiałem pozwolić sobie na bezgłośne ‘kurwa’.. kilkukrotnie. No, a mama ofertę ma całkiem korzystną, jak na abonament za 25zł;)
O, przypomniało mi się. Musiałem dziś wyjść po Beatę, bo zapomniała pieniędzy, a musiała receptę wykupić. Odwiedziliśmy aptekę, odwiedziliśmy sklep. Swoją drogą, jakie to fajne uczucie płacić za zakupy. Ehh, znowu o hajs chodzi. Błysk w Twym oku widzę znów – Pragnienie posiadanie większej kasy, żebyś mógł.. ;] W każdym razie, wracamy sobie do domu. Godzina była około 17 chyba, więc masa samochodów, bo dzieciaki nie mogą teraz pieszo ze szkoły wracać – po każdego trzeba samochodem przyjechać. No i zaparkowała.. jakaś pani na chodniku. Drzwi otwarte, dupa wypięta i drze się na dzieciaka w środku – jak Ty się zachowujesz?! W ogóle nie patrzysz, jak chodzisz.. Mądralińska się znalazła, bo zajęła tyle miejsca, że ludzie już wydeptali ścieżkę na trawniku. W taką pogodę spacerować się nie chce, a niestety trzeba było wracać niejako naokoło, gdyż mgła i opady niewidzialnego deszczu wszystkie skróty pozamieniały w błotniste pustynie. Idziemy, idziemy, a jakiś cieć totalny wysiada koło pojemnika z napisem SZKŁO i stawia szklaną butelkę obok, przy drzewie. Nuż, ja.. pasuję! Nie wiem, może mamy tak mało koszy na śmieci w mieście, że ludzie oduczyli się ich używać? A może po prostu są kurwa głupi? Ponoć jestem jeszcze radnym, choć powinno się już młodsze pokolenie wprowadzać w świat wielkiej polityki.. pokazać tym młodym ludziom, jak organizować festyny z alkoholem!
Nadal mam w głowie obraz dwóch koszy na śmieci (lekkie to one nie są) pływających w Płonce. Pływających, też mi. Bezpardonowo wystających z dna, ha!

Wybrałem Ciebie bo…
Tak właściwie, to nie wiem.
dlaczego Ciebie wybrałem.
Chciałem tylko, żebyś był fajny.
I żeby ktoś, kiedyś mógł powiedzieć:
Był Noe,
Noe, gość, co się czasem spinał,
ale uwierzył
i gdy szedł po gnoju,
smród już się go nie imał
!

Bado, scoobado, scoobado-bado-bado. Oh, wo-yo-yo-y!
Najbardziej wkurwiający dzwonek przychodzącej wiadomości ever. Mój ulubiony zresztą.. i mógłbym tak słuchać go godzinami. Wcale nie na złość innym, wcale. Dla własnej wygody psychicznej. Też najebane w tym wpisie.. i bluźnierstw masa, za co przepraszam najmocniej. Ponoć pomaga słabym jednostkom;p Aż sobie włączę te łubudubu.. Mówię CZEŚĆ! Z uśmiechem nawet, który zyskałem po rozmowie telefonicznej;) Gwoli szczegółu, to już w trakcie się szczerzyłem.. ale co ja tam będę gadać, spać lepiej pójdę. 8h, zegar tyka.. ;)
Pap!


Potrzebuję płuc! Oddech daje mi..

marzec 2, 2009

Witam Was! Rozpościera się przed Wami obraz pierwszego marcowego wpisu na moim blogu. Hmm, będzie on raczej ‘z tych krótkich’, bo ponoć ostatni był za długi i głupio się go czyta, bo człowiek usypia w połowie.

Siewca pogromu
Właściciel tronu
To zwiastun nadejścia chwili Armagedonu
Potężnym jest już jego stadium embrionu
Piorunujący jak Zeus dla tych bez piorunochronu
Trwały i twardy jak konstrukcja z żelbetonu
Spuść z tonu
Albo czeka Cię akt zgonu

W niedzielę woziłem Borzyma po mieście jego samochodem. W sumie to nawet nie jego, ale przecież tak się mówi, prawda? A dzisiaj widziałem się z innym Pawłem, z Dziewulem.. Skubaniec, no! 206 SW do szkoły sobie przyjechał. Oj, tak! Zazdroszczę mu.. Wracając, kierowałem Borzymowym Puntem. Każdy samochód jest inny, oj, każdy.. Niby to fiat i to fiat, ale fakt, że Sienie bliżej do pełnoletności, niż do nowości chyba robi swoje;p
Po odwiedzinach u babci i zrobieniu zakupów odwiozłem się do domu. Borzym zawiózł się do siebie, zjadł obiad i poszliśmy sobie.. Ehh, kryzys idzie. Piwo zdrożało. Z 2,95 na 3,35, sory heloł?! Wypiliśmy sobie po jednym bez toastu, oślepiani przez promienie prawie wiosennego słońca. Na PKP stały pociągi z takimi – jakby to nazwać? – żelbetonowymi podpórkami pod tory. Hmm, był tam też taki jeden, bardzo dziwny pociąg. Miał dość płaskie, puste wagony. Doszliśmy do wniosku, że jednak będzie linia TGV dookoła Płońska, bo w tych rzekomo pustych wagonach jest powietrze pod nowoczesne pociągi!;D Borzym, jak przystało na prawdziwego dżentelmena, odprowadził mnie do szynobusu, a ja, bez machania chusteczką, odjechałem..

Z Twoich oczu wyczytać mogę wszystkie Twoje myśli,
Jak w kinie na ekranie, widzę o czym myślisz!
I nie ma wyjścia, przedstawienie musi trwać, bo seans jeszcze trwa,
więc..

Nie mogę powiedzieć, że po pół butelki Bacardi jestem pijany (Mam w głowie wspomnienie wakacyjnego picia rumu na ławce przy domku.. Ta ławka, centrum wszechświata. Patrzysz w lewo, prawo, nad siebie – gwiazdy. Patrzysz przed siebie – wieeeelkie drzewo na horyzoncie.. i gwiazdy! No, w każdym razie..), ale po takiej ilości dość mocnego alkoholu w głowie robi się przyjemnie luźnie. Tak, jeszcze luźniej. Bez skrępowania można rozmawiać z młodymi ludźmi (tutaj pozdrawiam siostrę Olgi) o.. jedzeniu. Maliny w bitej śmietanie na kolację, obiad, czy śniadanie – zdecydowanie niezdecydowany!;>
Ehh, trzeba pomyśleć przyszłościowo.. Jantar, Łeba, Hel. Kiedy Warszafka napiera na półwysep ja wybieram.. No właśnie, a może Mielno?:P A tak poza tematem, ale jednak trochę w – czy w Płońsku jest wypożyczalnia przyczep kempingowych?
O, a za miesiąc będzie miesiąc, który na ścianie pokoju Olgi będzie wisiał całym rokiem;D

Jego bieg, jego klątwa są stanem naturalnym,
bo to Faust wołał ‘chwilo, trwaj!’ – skutek był fatalny.
Cóż z tego, że z kolejnym dniem, kolejne kargo -
cierpi kręgosłup i stawy, lecz coraz bliżej prawdy.
Aktywny, by marsz nie stał się monotonny,
nie chcę czekać na Śmierć, jak nazywa to Bukowski,
wzrok pada na dno, na pewno wiesz, jak to smakuje,
sam odliczam chwilę, aż skapituluję.
Pamiętam czerwone dachy, chwile godne pauzy..

Mój tato obchodzi dziś pięćdziesiąte urodziny.. Czas leci, co? Najlepszego, Tato!:*
Ale czas nie jest łaskawy także dla Mateuszka;P Mateuszek obchodzi dziś dziewiętnaste urodziny i jemu również życzę wszystkiego najlepszego!;*
I nie zatopcie się we wspomnieniach za młodu;D Żyjcie tak, żeby było co wspominać na starość;p

Ty masz do mnie jakiś kompleks?

Z Raczkiem sobie dziś na polskim gadaliśmy. Chwila, moment.. zawsze gadamy na polskim;P Gadaliśmy, śmiesznie było, ale nie napiszę o tym, choć musiałem o tym napisać!;D

Jeśli myślisz, że nie widzę Cię, a na Ciebie patrzę,
Jeśli znikniesz i wrócisz wiesz, że znajdziesz tu mnie,
Dotkniesz mnie, a ja zamknę oczy i znowu umrę!
Jeśli cały świat na raz będzie chciał mnie powstrzymać,
Będę i tak tam, gdzie Twój zapach będzie się zaczynać,
Będę tam, choćby była to najdłuższa droga..

Liceum Ogólnokształcące (Ponoć najlepsze w mieście, w okolicy. Z Raczkiem doszliśmy do wniosku, że poziom tej szkoły osunął się jak klamki w Belwederze). Przerwa. Stoimy przy parapecie z Olgą, Asią i Kasią. W tle przewija (przesuwa, posuwa – inne określenia też są dopuszczalne, a możliwości jest więcej, niż w Scrabble) się jakaś para młoda, choć do ślubu im daleko. No, dzieciaczki sobie szaleją to my nie możemy? Może nieco mniej.. ekhm.. erotycznie, ale też dosyć spektakularnie, choć nie na popis. Wziąłem Olgę na ręce i zaniosłem piętro wyżej!;> Przy akompaniamencie okrzyków: “Ja też bym tak chciała!” pokonywaliśmy kolejne schody. Ba, każda chciałaby być jak Księżniczka, a Księżniczka jest tylko jedna, jak powiedział jakiś chłopaczek na jakiś apelu, czy gdzieś;D
Ale, ale! Ale to nic, bo.. Jeszcze bardziej ludzie gapili się, jak przyszedłem dziś z tulipanem do szkoły;P Róża przechodzi bez większego zainteresowania, ale tulipan? Uuuu, z tulipanem nie ma żartów!

Daj mi lekarstwo, mózg prosi o Ketonal
Chciałbym dziś zasnąć, otworzyć oczy rano,
co Ty? Amok już mi zabrał kontrolę nad sobą
(..)
Szkoda, że mi nie pomoże żaden Theraflu w torbie,
(..)
to ból gorszy od pałowania psów,
jak masz tu morfinę, to zamawiaj dla dwóch

Troszkę mnie bolą żebra. Od czasu do czasu złapie mnie coś za serce, ściśnie, wymiętosi i puści. Trzeba żyć, więc żyję.. I nie jadłem ziemniaczków z ogniska nigdy, ale już nad tym pracuję;)

A taki był piękny
I takie mądre miał oczy

Nie mogę zmyć powagi z oczu.. Błyszczą, świecą, ale.. cieszą się tak, jak i ja, ale..
Bez żartów, ej!:D
I bez żartów kończę tej wpis – dość krótki, może ktoś się skusi i skomentuje;D
Cześć;)


wenusjański szczypiorek z Marsa

luty 28, 2009

Cześć;)

Drogi Piotrze! – ja napiszę raczej – ej, Piotrek!
Zastanawiałem się długo, czy spisać Twój portret
w formie listu, w formie tych słów,
które nie są pisane zza urzędowych biurek,
które biorą nade mną emocje, nie intelekt,
bo do powiedzenia mam Ci zbyt wiele..

Zastanawiałem się dziś, po co ja właściwie piszę tego bloga. Rzadko czytam swoje wpisy po dodaniu, ale.. Praktycznie w ogóle nie czytam ich w całości, ale ostatnio przeczytałem jeden ze świeższych wpisów i przykre, ale nie porwał mnie jakoś. Nie wydał mi się ciekawy. Gdyby nie fakt, że to mój (co ostatnio wszyscy lubią w komentarzach podkreślać) blog, to nie wiem, czy bym tu wrócił. Komentarze są, na ilość odwiedzin też nie mogę narzekać (pozdrowienia dla wszystkich czytających niekomentujących) i właśnie dlatego zastanawia mnie, co Was tu przyciąga? Mogę nawet zapytać, co my tu widzimy?;D Poeta ze mnie żaden, piszę raczej o tym, co każdy już wie lub powinien wiedzieć, więc o co chodzi? Może działają reguły reality-show – po prostu chcecie podejrzeć czyjeś życie?;p
Ehh, tak dużo pytań, tak mało odpowiedzi. O co by nie chodziło, piszę dalej!;)

- Kim jesteś?
- Ja.. ja naprawdę nie wiem, kim jestem, proszę Pana. Wiem, kim byłam dziś rano, ale zmieniłam się już tyle razy, ehh..
- A co chcesz przez to powiedzieć? Wytłumacz.
- Hmm.. nie mogę się wytłumaczyć, bo nie jestem sobą.
- A kim jesteś?
- Aaa, tego właśnie nie wiem. Nie pamiętam już niczego w sposób normalny.
- A czego nie pamiętasz?
- Niczego.

W komentarzach do poprzedniego wpisu został poruszony temat osobowości. Dziwnie brzmi, ale już wyjaśniam;D Większość z nas ma różne osobowości, które zmienia dowolnie lub zmieniają się one adekwatnie do sytuacji.. i tak raz zimny drań jak igloo, raz gorący jak mikrofala, raz słodziutki pan taki tyci, tyci, tyci, co uwiera w piersiach jak na zębach aparat – wariat w porządku jestem, co z gąbki nasiąkniętej ma serce!. Czy to znaczy, że nie jestem sobą? Że potrafię być naprawdę miły, ale potrafię też spędzić sen z oczu? W gruncie (Pisząc ze słownikiem telefonicznym T9 wyraz gruncie pisze się tak samo jak istocie;D) rzeczy, nie wiem, czy to zależy do końca od nas samych, czy możemy manipulować tymi ‘ja’ spośród wszystkich dostępnych. Hmm, myślę, że te wszystkie składowe, malutkie ‘ja’ po zsumowaniu tworzą nasz charakter. Tacy jesteśmy i już;P Jest mnie dwóch, może trzech, a trzeba mnie z pięcioro, kiedy spraw sporo!;D łehehehe!:D

Księżyc ma ten styl pracy,
no – że wschodzi i świeci.
Lecz poeci są tacy.

Eech, poeci, poeci.

Miałem zacząć pisać, ale nie.. Nie będę pisać o suchym pysku, zrobię sobie gorącą czekoladę!;) Stoję, szukam w szafce, w szufladach – nie ma! Przecież Beata miała kupić, kurde! Jak kolesie w dresie drę się, nie szeptam: Beata, kupiłaś czekoladę?! Ehh, zapomniała.. No tak, jak zwykle miała tyle obowiązków, że szok. Trudno, zrobię sobie herbatę z dodatkami. Beata się doczłapała, żeby zrobić mężowi obiad. Hmm, podwieczorek bardziej, ale.. Poszła gdzieś (na balkon chyba), wróciła i mówi, że mrozek idzie. Siostra moja ma raczej dziecięce poczucie humoru, więc mówię jej, że nie znam typa. Ona w śmiech.. Dziecko, które w sobie nosi musi mieć totalnie przechlapane. Cały czas turbulencje, jak się śmieje i mu fale robi;p No, ale.. czekam, aż się woda zagotuje. Piotrek zaczął walić w ścianę, więc mówię – Ten cały Mrozek to jakiś pojebany jest. Wali w ścianę, zamiast wejść do środka.. I się zaczęło! Beata znowu w śmiech, na podłogę prawie upadła i ahahaha, ahahaha poleciała do Piotrka mu powiedzieć wszystko. Ehh, tak mało, a cieszy.
Miał być kabaret, nie wiem, co z tym w końcu.. Zdarza mi się być śmiesznym, mogłoby się udać. A jeśli się nie uda, to i tak warto się o tym przekonać.

chelmik (27-02-2009 14:30)
ja zaraz wychodze z domu, bo jeszcze chce Jej kupic grejfruta
Borzym (27-02-2009 14:30)
co kuraw?
chelmik (27-02-2009 14:30)
ale jak cos, to mozesz sie przejcheac i zobaczyc, czy mi nie zimno, czy cos;d
Borzym (27-02-2009 14:30)
dobrze z enie marchewke
Borzym (27-02-2009 14:30)
:D
chelmik (27-02-2009 14:30)
nie, nie
chelmik (27-02-2009 14:30)
pojebalo Cie?
chelmik (27-02-2009 14:30)
jak sie ciesze, ze zdalas! kupilem Ci marchewke..
chelmik (27-02-2009 14:30)
glupio;p
Borzym (27-02-2009 14:30)
:D
chelmik (27-02-2009 14:30)
a z grejfrutem to inaczej;p
Borzym (27-02-2009 14:30)
no na bank
chelmik (27-02-2009 14:30)
ahaha;d
Borzym (27-02-2009 14:31)
jak sie ciesze ze zdalas
Borzym (27-02-2009 14:31)
kupilem CI kilogram ziemniaczkow
Borzym (27-02-2009 14:31)
:D

Proszę Państwa, teraz może trochę o piątku.. Piątek był dniem, w którym to moja Olguś podchodziła do egzaminu na prawo jazdy. Wierzyłem, że się uda, wierzyłem bardzo!
Poszedłem do szkoły i czekając na angielski, tuż przed 8., zacząłem odpieprzać świrki-świrki. Raczek był przerażony, co się będzie działo na matematyce, skoro od samego rana tak się zachowuję.. później było tylko ‘gorzej’ – uu, jestem najchorszy!]:->
W każdym razie, napisałem maturę z angola (2 czytania i słuchanie), wyciągam telefon, który wyświetlił właśnie 08:20. Serce mi wali, nogi latają, wzrok ucieka przez okno, ale co zrobić? Trzeba czekać.. Przerwa, nie musiałem patrzeć na telefon – 8:45 – ocho, już weszła do tej okropnej salki;p Przesiedziałem drugiego angola, przeczekałem przerwę. Nie ma smsów, nie dzwoni – znaczy na razie jest dobrze. Wf. Robert potrzebował ocen i wymyślił sprawdzian ze skoku w dal z miejsca. Dobra, dobra – byle do szatni, bo tam mam telefon! Przekręcam kluczyk w zamku, otwieram szafkę, wyciągam z kieszeni telefon i..
Nieodebrane połączenie: 1
Nieodebrane wiadomości: 2
Myślę sobie – ehh, jakby zdała, to by wysłała jednego sms, że jest ok, a jak wysłała dwa, to pewno kurwi na wszystko. Tak, czy inaczej, przeczytać trzeba. W skrzynce odbiorczej wyświetlają mi się początki wiadomości. Pierwszy wyraz, jaki rzucił mi się w oczy to.. ‘kurwa’. Dopiero za moment doczytałem.. Zdałam! zdałam, kurwa zdałam! Uff, wszystko jasne! Wszystko cudownie i pięknie!:D Stoję w szatni w samych gatkach z telefonem w ręku, tańczę i drę się- ZDAŁAAAAA! Raczek się uśmiechnął, bo wiedział, o co chodzi;) Pobiegłem do szatni (szatnia i szatnia, ale szatnia szatni nie równa;p), gdzie jest względnie cicho na przerwach i jeszcze przed jej rozpoczęciem zadzwoniłem. Zadzwoniłem, pogratulowałem i wszystkiego się dowiedziałem! Ahh, teraz miałem już pewność, że Bacardi czekające w barku posłuży nam do opijania sukcesu, a nie zapijania porażki;p Ale wkurwiłem się bardzo, bo Olga powiedziała, że egzaminator nie należał do najprzyjemniejszych osób.. Jak nie posypał ‘kurwami’ z ust, to Ją szturchnął w ramię. Asz Ty, grubasie paskudny! Sorry, może przebić redaktorom instruktorom opony? Zróbcie to ze mną, pójdźcie ze mną zamiast do szkoły! Ale, ale.. egzamin zaliczony, wszystko pięknie, wszystko si;)
Gnając pędem na matematykę, spotkałem się z Asią. Pogadaliśmy chwilkę, głównie zachwycając się tym, że Olga zdała. Pojawił się Raczek, wziął mnie za “kabaty” i próbował zaciągnąć do klasy, ale spotkałem się jeszcze z Kasią, z którą też zaczęliśmy rozmawiać, ale Raczek znów okazał się silniejszy;p Z matematyki musiałem wyjść wcześniej, bo o 11 miałem quiz wiedzy o czymśtam. Poszedłem na aulę, gdzie była Kamila z Olgą i sor Dzitowski. Pogadałem trochę z dziewczętami (o prawku Olgi;D), wypytałem sora o szczegółowy przebieg quizu i zacząłem gadać z Koncym, jedynym, prócz mnie, przedstawicielem klas trzecich. Skracając konkretnie całą opowieść mogę powiedzieć, że wszyscy dwaj trzecioklasiści odpadli po 4. rundach kwalifikacyjnych;D Zdobywca ex aequo drugiego miejsca dostał ode mnie kanapkę z jajkiem, a ja dostałem książkę po angielsku od organizatorów;D Po konkursie złapałem sora Jarosiewicza, dałem mu obiecane filmy i podkreśliłem, że jest tam Walkiria. Na co włączył się sor Goliasz.. Jak to? Skąd masz? Powiedz mi! Łehehehe, tak jak kucharz nie zdradza swoich przepisów, tak ja nie miałem zamiaru zdradzać swoich źródeł:P Złapał mnie, jak wychodziłem już ze szkoły i powiedziałem mu o istnieniu programu Napiprojekt;p
Po szkole ruszyłem pędem do domu. Powiedziałem o zaliczonym egzaminie Olgi, na co mama powiedziała, że wiedziała, że się uda! Bo do trzech razy sztuka, razy dwa, a poza tym ciotka Agata też zdała!;D Tak, czy inaczej, odśnieżyłem się, odświeżyłem, przebrałem, spakowałem Bacardi, limonki i fru! Po drodze kupiłem jeszcze grejpfruta tracąc kilka minut, przez które to musiałem później biec, by nie spóźnić się na trolejbus.. tfu, szynobus :D
Uh, zdążyłem!;) A po parędziesięciu minutach..

I dziś, jak wtedy, palcem weń
wskazując, rzekłaś: “Drogi, zmień
ten księżyc, niech się w pełnię spełnia”.

I nagle – burza srebra, i
zbratane usta aż do krwi
przecięła zwierciedlana pełnia.

Pożegnał mnie dworzec, przywitała mnie Olguś!:D Aaaa, jak się cieszę i w ogóle;p Kawa czy herbata? zapytała mnie tak, jak co rano swoich widzów pytają prowadzący program o tym samym tytule w TVP1;P Odpowiedziałem szybko i bez chwili zawahania.. Buzi!;D Olgu oczywiście wiedziała, co mi podać, ale zapytała jeszcze raz, a ja.. ostatecznie wybrałem kawę;p Opowiedzieliśmy sobie przeżycia, jakie to mieliśmy do godziny naszego spotkania. Uhh, jak ja się denerwowałem tym egzaminem!;p Wierzyłem, bo wierzyłem, że się uda, ale przecież to nie matura – tu nie wszystko zależy od nas. Jest egzaminator, są inni uczestnicy ruchu.. wszystko się może zdarzyć. Ale już dość o przykrościach;p Olga bardzo ucieszyła się z cytrusów, bo oprócz grejpfruta przywiozłem też dwie limonki (z przeznaczeniem zatopienia ich w szklankach z rumem i Spritem);p A sami wiecie, jak teraz ciężko o dobrego cytrusa! Naprawdę ciężko.. albo o jabłuszko, czy chociaż malinkę.. W końcu kryzys jest!:P
Pierwszy drink, drugi drink, trzeci drink. Łehehehe, to już w ogóle zrobiło się na maksa śmiechowo!:D Przypomniało mi się, jak kiedyś-kiedyś, dawno już, piliśmy Martini na PKP i Olga zapytała, czy mi przypadkiem w ucho nie nawiało;D
Po drobnych problemach, z którymi błyskawicznie sobie poradziliśmy, włączyliśmy Slumdoga – zdobywcę ośmiu Oscarów!;D Film bardzo fajny, ale strasznie dużo reklam miał..;P
Ehh, było miło, ale ponoć trzeba czasami jeść. Kochanie moje wymyśliło, że przygotuje dla nas spaghetti z sosem, który niestety nie był sosem tzatziki (Czy lubisz ogórki? Czy Ty lubisz świeże ogórki?!);P Zjadłem, zjadłem, bo wiadomo, że lubię sobie zjeść(;P), choć i tak uważam, że tosty byłyby lepsze na tę okazję, gdyż szybciej i łatwiej się je robi;p W sumie tosty są bardzo podobne do spaghetti, bo obie te potrawy można jeść na kilka sposobów. Makaron zawijać na widelec i pomagać sobie łyżką, makaron nabierać łyżką, makaron zasysać prost z talerza – wszystko można;D Ale na tosty też jest milion sposobów! Można je jeść bez dodatków, można je jeść z majonezem albo z ketchupem. Płynne dodatki można umieścić bezpośrednio na toście, na dodatkowym nosidełku dla dodatków lub w także w innych miejscach – jedynym ograniczeniem jest tu fantazja;D
Podczas jedzenia rozmawiałem z tatą Olgi na temat wspaniałości Bacardi, jego mocy i wyjątkowym, jak na rum, kolorze:P Ehh, już nie chciałem wspominać o tym, że ten przecudowny, niebiańsko piracki rum w Plusie był zajebiście tani, nieco mocniejszy i importowany prosto z Kuby (chyba z Kuby;p zresztą, Kuba wie, skąd pochodziły tamte butelki, bo jest fanatykiem etykietek butelkowych;D)!
Po posiłku oraz reklamach wróciliśmy na seans. Swoją drogą ‘Slumdog’ to bardzo fajny film;) Może trochę przydługi, ale ogólnie trzymający się kupy i z sensem. Są pieniądze, są gangsterzy, jest wątek miłosny i muzyczka z Milionerów :D I tak w ogóle to Oscara za drugoplanową rolę zabrałbym aktorowi grającemu Jokera i dał komuś grającemu rolę drugoplanową w Slamdogu, np. gościowi prowadzącemu teleturniej;P
Hihi, końcowe sceny, gdy nie było wiadomo, czy ta dziewczynka zdąży do telefonu, czy też nie, Olga oglądała z otwartą buzią;D i tak słodziutko wyglądała, tak to przezywała;D ja, (nie)stety, obejrzałem za dużo filmów i bez oglądania mógłbym powiedzieć zakończenie;P Co nie znaczy, że było złe! Było dobre..
Olga ma w pokoju taką malutką sofę z jakiegoś materiału stworzonego przez NASA (myślę tak, bo jest bardzo lekki, a nie widać tego po nim;D w sumie, to prawie tak, jak ja;P), która nie powinna służyć do siedzenia tylko do podpierania głowy dla siedzących na podłodze:P Ale z racji na jej wagę i minimalistyczne parametry jest naprawdę doskonała, choć nie ukrywam, że siedząc na niej we dwie osoby, trzeba wyginać się, jak w tej indyjskiej książce, żeby było wygodnie (i proszę, nie myślcie sobie o tym, o czym myślę, że sobie pomyślicie, że ja pomyślałem!) – a to się czyjeś ramie zagubi, przestraszy i trzeba reanimować, a to jest problem z rozróżnieniem, która noga jest czyją nogą i trzeba imać się wszelakich możebnych sposóbów, no, nie ma lekko!;D
Ahh, Cudownie było!;) i Cudownie jest!;D i nie ma nawet, o czym dyskutować, bo jak napisał kiedyś Gałczyński – jestem ein polnischer Monarchist, bo Ona jest właśnie moją Cesarzową!;D

Słońca blask z nieba spadł, z Ziemi kwiat wyrasta,
wonny szal lekko tak leci w świat, wolny ptak.
Nie szukałem go, znalazłem tu – niedostrzegalny.
Dopóki jesteś i ja jestem – niepoznawalny.

Piękna sobota! No, cudowna wręcz! Słońce świeciło i wszystko, ah! Nu, wiatr może nieco utrudniałby czas spacerów, ale przecież co nas nie zabije, to nas wzmocni;) Z głową naładowaną myślami, z niespożytymi zasobami energii ukrytymi w niepozornym ciele sam postanowiłem spędzić trochę czasu na świeżym powietrzu.. Może nieco nietypowo, jak na ostatni dzień lutego, bo w sposób całkiem rowerowy.
Poszedłem do garażu, wyczyściłem rower, napompowałem opony i fru! Byłem tu i tam, później zawróciłem na rondzie, jeszcze parę razy skręciłem i po jakiejś godzince jazdy wróciłem do domu na sztywnych nogach.. Od razu skierowałem się do wanny, wymoczyłem się konkretnie i, o zgrozo! Jestem zmęczony, jestem wręcz padnięty – Mówią, że przypominam trupa, bo widać mi żebra, ale nadal chcę ‘coś’ robić. Nie chcę siedzieć w miejscu, chcę biegać, szaleć i.. bardzo chcę. Ale nie można mieć wszystkiego! Ponoć..
Całkiem możliwe, że w poniedziałek opuszczę trening koszykówki, bo mama twierdzi, że niby mnie boli w klatce znów, a wzmożony wysiłek mi nie pomoże;p A mnie nie boli! Może tylko troszkę.. pobolewa.

To jest jasne, tak, że to widać już jednym okiem,
doskonałość niejednemu wyszła bokiem.
Dla przykładu, popatrz taki Michael Jackson,
chciał mieć mordkę pięć razy piękniejszą,
niż Elizabeth Taylor i Diana Ross,
dlatego odpadł mu nos, co za cios!

Pierwszy temat zapożyczony z bloga Oli – oczywiście kontaktowałem się, pytałem się. Wszystko fair, żadnego kradziejstwa;P
‘Tylko dlaczego ludzie dążą do ideału?’ – Taka już ludzka natura, że dążymy do bycia doskonałym (większość), a i tak popełniamy błędy (wszyscy). Na pewno nie chcemy być idealni dla samego bycia idealnym i wywyższania się tym faktem, bo to byłoby sprzeczne z ideą idealności, tak?:P Jeśli ja robię jakieś zabiegi mające na celu poprawę moich.. atrybutów(?), idealizację(?) mnie samego – czy to wewnętrznie, czy zewnętrznie – zawsze robię to po to, by być lepszym dla innych. Uh, a jeśli jakaś czynność ulepsza nas i sprawia nam przyjemność jednocześnie to, proszę Państwa, osiągnęliśmy, tzw. Złoty Środek, bo przyjemne z pożytecznym to sukces odwieczny!:D
Pójdę na basen, może nie schudnę, bo nie mam z czego i nie mam po co, ale na pewno poszerzę się w barkach, ha!;P Ostatni raz, jak byłem na basenie moja serdeczna koleżanka, której imienia nie wymienię ze względów grzecznościowych, powiedziała, że mam biust większy od niej;P Oczywiście zgrywała się, ale.. ;D Znaczy, nie, żebym wiedział/widział, ale tak myślę, tak?:P To jedna strona. Druga jest taka, że odpoczywa mi umysł. Woda, fale, coś na wzór szumu – relaks PRAWIE JAK nad morzem!:P
Albo weźmy czytanie książek, o! Człowiek się uspokaja, ćwiczy wyobraźnię, uczy nowych pojęć, ogólnie nowych ‘rzeczy’. Lubię czerpać wiedzę z książek.. A jeszcze bardziej tę wiedzę później wykorzystywać, pisząc tutaj, na przykład;) Mam taką jedną wypożyczoną książkę, której chyba już nie oddam. Szczerze powiedziawszy, to dostałem ją od Kogoś, kto ją wypożyczył;P Ale jak to mówią – nie pożyczaj, zły obyczaj;D W każdym razie, uwielbiam książki fantastyczne i nie mówię tu o Harrym Potterze, bo w moim życiu jest więcej magii, niż w jego przeżyciach, ej;P W każdym razie, dzięki tej książce poznałem Janis Joplin i jej utwór ‘Mercedes-Benz‘, przekonałem się, jak ludzie mogą zmyślać na temat swoich osiągnięć, jak narkotyki mogą zniszczyć życie osobiste oraz karierę zawodową, jak ważna jest przyjaźń, a także dowiedziałem się, dlaczego warto być ambasadorem i mieć wóz opancerzony;P
Tak, czy inaczej, z pobudek własnych lub mniej egoistycznych – warto się rozwijać i dążyć do doskonałości. Czy zmieniamy się dla kogoś, czy robimy to dla siebie, to zawsze działa na naszą korzyść;)

Jesteś spoko, choć miewasz jazdy,
Ale szczerze? To kto ich teraz nie ma? Każdy ma!
To siedzi w nas jak w palcu drzazgi,
Każdy czasem świruje jak w tańcu gwiazdy!
Ponoć, w relacjach chodzi o to, kto kogo ujarzmi,
Ale, kurwa, gdzie masz guzik pauzy?!

Drugi i ostatni zapożyczony temat z bloga Oli – ‘nie ogarnę relacji damsko-męskich.’ – Te relacje nie są do ogarniania, tak samo, jak alkohol nie jest do wąchania. Wąchanie mocniejszych alkoholi przed wypiciem kończy się tym, że do ich wypicia nie dochodzi, chyba nie muszę tłumaczyć, co dzieje się ze związkiem, który staraliśmy się rozgryźć:P Nieraz ciężko jest ogarnąć to, co dzieje się między dwójką ludzi.. Więc po co to robić? Żeby okiełznać wulkan? Złapać powietrze? Moim zdaniem, lepiej skoncentrować się na poznaniu wybranego przedstawiciela (tu wersja dla autorki bloga z zapożyczeniem) płci przeciwnej i to uznać za priorytet. Nieraz jest spoko, a nieraz jest chujowo – to chyba proste. Im lepiej poznamy osobę, z którą jesteśmy, tym rzadziej będzie dochodziło do scysji. Wiadomo, są sytuacje stresowe niezależne od żadnej ze stron, ale.. wtedy też jest lepiej mieć się blisko;) Oby jak najczęściej było dobrze, a jak najrzadziej było źle, żeby owy przedstawiciel umiał zaradzić wszelkim chandrom, i żeby potrafił nas zaskoczyć, o!;P Oczywiście trzeba umieć poradzić sobie samemu, tak? Ale po cóż tak robić, skoro jest Ktoś.. Ukrywanie swoich problemów przed drugą osobą jest też trochę nie fair. Poradzisz sobie sam, to spoko, ale powiedz, że coś jest nie tak. Tak będzie prościej dla obojga. Lubię, jak ludzie są dla siebie mili, i uśmiechają się do siebie, i mówią sobie komplementy!:) A gdy te komplementy nie są pustym ’słodzeniem’, tylko wynikają z czegoś konkretnego.. Jest jak w bajce!:D
Hihi, tak tylko gadam, ale raczej się nie stosuję do, co zapisałem powyżej;P Nie potrafię tego tak zostawić.. Staram się objąć to słowami, ale, heh, to dokładnie tak, ‘jakby łapać powietrze’. Za małe ręce mam i sam nie wiem, jak ktoś mojego wzrostu może zmieści tyle uczuć i emocji w sobie;P Uhhh, aż wszystko wrze, gwiżdże jak czajnik!:D
Ahh.. nie narzekam! Szczerze się szczerze;)

Tobie grają wszystkie instrumenty,
Ciebie wiatr na ziemię z nieba przeniósł
i ku oczom Twym po ścieżkach krętych
idę w dzień i w noc, o Pani Wenus.

PS.
Jak gówno z siebie dajesz, to do Ciebie wraca – zapamiętajcie na przyszłość, bo to niezmiernie życiowe jest.
PS1
Nokia. Uwielbiam swoją Nokię, bo to naprawdę porządny telefon. Poprzednia też nie była najgorsza, a jeszcze wcześniejsza była chyba najlepsza. Chodzi o to, że Nokia telefony robi bez zarzutów, ale słuchawki? Zestaw głośnomówiący czy zestaw wkurwiający? Telefon w kieszeni, słuchawki w uszach, mikrofon.. moment, szukam.. o są, na wysokości mostka. I jak ja mam przez to rozmawiać? Krzyczeć? Inżynierowie nie przemyśleli. I słuchawka w drugich (pierwsze zostały u Olgi, ale nie marnują się – są w pełni wykorzystywane;D) słuchawkach przestała mi łączyć. Słuchanie muzyki w ten sposób – prawy kanał + lewy co krok – jest bardzo wkurwiające! Usterkę usunąłem przyklejając kawałek przewodu do mikrofonu przy pomocy taśmy klejącej, o!:D
PS2
Miał być Ignacy (Ignaś), będzie Juliusz (Julek). Może to i lepiej.. Hmm, ale trochę boję się o szkolną przyszłość mojego przyszłego siostrzeńca. Dzieciaki są coraz gorsze, a on wyskoczy z imieniem, które wręcz będzie prowokować do zaczepek i drwin. Oby nie, ale sami wiecie, że dzieci są okrutne.. Później, po szkole, będzie miał już tylko lepiej (jak my wszyscy, nie?;D). Juliusz, ciekawe imię. Każdy go zapamięta (chyba, że będą o nim mówić – ten z dziwnym imieniem..;p)! Ehh, niech będzie szczęśliwy;D
Właśnie.. Beata siedziała przy komputerze, szukała czegoś i zarwała mi fotel. Teraz buja się przód-tył-lewa strona;P Ale ja go naprawię..
PS3
Przypomniało mi się, jak byłem ostatnio z tatą u babci w mieszkaniu po rzeczy, które trzeba było przewieźć na Bońki – a trzeba Wam wiedzieć, że Państwo Gilewscy zamierzają się wyprowadzić.. niebawem;p W każdym razie, męczyliśmy się trochę z drzwiami, które pamiętają rzeczy, o których się najstarszym fizjologom nie śniło. Wchodzimy do środka, a po chwili wychodzimy z torbami (czego nie było widać, ale słychać na pewno) talerzy i innych sprzętów stołowych, ozdóbkami, jedną torbą ciuchów i wielkim obrazem kogoś świętego. Tak mi się chciało śmiać, bo przypomniał mi się tekst kawałka Ostrego – Tylko wyjdźmy stąd cało, nie na co dzień robi się
na własny dom nalot
!:D
Wrrr, majątki, ich podziały.. psu w dupę to wszystko. Trabant przypadł ciotce, ale na co jej trabant? Sprzedany. Wrr, a taki był dobry i tak ładnie mruczał przy 70km/h.
PS4
Panie z doktorami w tytułach, Panowie równie wykształceni, co one – wszyscy szukali wody na Marsie. Po co komu woda na Marsie, skoro można tam znaleźć tyle ciekawszych rzeczy? Szczypiorek na ten przykład. Bardzo dobry, marsjański szczypiorek. Mieszkanki Wenus często przylatują na Marsa i podbierają dla siebie co lepsze szczypiorki, ażeby wsadzić do doniczki albo po prostu dla samego faktu zerwania. Wiadomo, szczypiorek szczypiorkowi nierówny. Można trafić szczypiorek ‘że palce lizać’, a on okaże się.. no, nieświeży, a można trafić na taki, co wygląda jak zwykły szczypiorek, a tak naprawdę jest Chiquitą wśród szczypiorków – jakby miał karmelowe nadzienie. Wiecie, przy wyborze szczypiorku można kierować się różnymi wyznacznikami, ale ostatecznie i tak chodzi o smak. To tak samo, jak z kupowaniem jabłka w sklepie. Każdy wybiera najładniejsze.. A przecież jabłko się zjada, a nie ogląda, prawda? Bardzo prawda..
Hihi, i taką, nieco okrężną, drogą doszliśmy do kolejnego wniosku I rzeczy, którą warto zapamiętać – kobiety są z Wenus, a szczypiorek jest z Marsa.
PS5
Niech będzie referendum w sprawie Euro, bo Maria Wanda chce zagłosować!:D
PS6
Chciałbym mieć zarost jak przedszkolak.. Tylko, żebym włosy miał takie, jak teraz mam! Bo za młodu byłem blondynem, brrr!:p
PS7
Bo po telefonie to już można rozpoznać człowieka. Poza tym, patrz na buty i na zegarek. Jak fanty są na poziomie, to później już jakoś pójdzie, nie? W końcu telefon to nie jakieś skarpetki, czy pasek do spodni.
Telefon – Mam 35-50 lat. Jestem biznesmenem.
Buty – Mam 16-25 lat. Jestem ???.
Zegarek – Mam ???. Jestem wędkarzem.
PS8
Jeśli ktoś ma zbędne kapsle, nakrętki lub inne gadżety tymbarkowe, to ja chętnie je zarekwiruję. Planuję zrobić powszechny spis kapsli porozpieprzanych po moim pokoju.
PS9
Hmm, jest tak, że nie gada się w ogóle, gada się, bo się gada albo gada się dużo. Z niegadaniem jest tak, że nigdy się nie gada, bo zawsze się nie gada. Ze średnio ważonym gadaniem jest najlepiej, mi się zdaję, bo nieraz się gada, nieraz się milczy, ale zachowane są równe proporcje. Z gadaniem w dużych ilościach bywa najciężej, bo jak taki gadający ciągle człowiek się wygada, to później nic nie gada, a przecież nawet nazwa wskazuje, że ‘gadający ciągle człowiek’ powinien ciągle gadać, a nie gada. Myślę, że z gadaniem jest tak, że im więcej się gada, tym później więcej się nie gada, rozumiecie mnie? To nie jest tak, że nie ma się o czym gadać, bo zawsze jest o czym, o pogodzie chociażby (nie wiem, czemu niektórzy uważają to za głupi temat do rozmów.. temat jak każdy inny). Człowiek po prostu się nagadał, można powiedzieć, że wygadał albo osiągnął limit. Wiadomo, mija. Zawsze wszystko mija, ale okres jak trwa, a nie mija jest niezwykle ciężki dla gadającego jak i gadanych.. ee, słuchających. A może coś jest nie tak? A może coś jednak? A tu wszystko gra, tylko milczy, nie gada.
PS10
Kiedyś na angolu sorka zapytała mnie odnośnie tematu lekcji, czy czytam wiersze. Tak, czytam. Ale czyje? Eeee, nie mam pojęcia! Oczywiście wszyscy wybuchnęli śmiechem. Pff, a czy Wy znacie reżysera każdego filmu, jaki obejrzeliście? Toż to się prawie niczym nie różni;p Dziś, dla informacji, wykorzystałem kilka wierszy pana Gałczyńskiego;]
PS11
Kochanie, jesteś dla mnie Wszystkim! A za pieniążki kupiłbym całą resztę.. Duży Lotek mi nie wszedł! Trzeba zacząć grać w tej akcji z odbieraniem telefonu od RMF FM. Ehh, przydałby się hajs, wiadomo. Auto bym sobie kupił. Nie Volvo, bez szaleństw.. Hmm, chociaż jeśli wygrałbym dużo-dużo, to może i Volvo bym sobie kupił:P A za resztę hajsu kupiłbym lustrzankę i wszystko, co do lustrzanki można dokupić;p I oddałbym ją w piękne ręce.. w dobre ręce, w dobre. Ale cóż, nie ma hajsu, nie ma gadżetów;P
PS12
Hmm, zabrałem siostrze ciotecznej taki breloczek do telefonu od Tymbarka, co to niby świeci na przychodzącą wiadomość lub połączenie. Na początku nie było kompatybilne z moim telefonem.. Z telefonem siostry – jednej, drugiej – nawet z domowym, ale nie z moim. Teraz zauważyłem, że diody migają nawet po dotknięciu moich palców. Ehh, z lanserskiego zwisacza telefonowego zrobił się wkurwiający pseudobajer podobny do świetlika od sziszy;P
PS13
Można sobie kolorować anegdoty, żeby brzmiały ciekawiej opowiadane w szerszym gronie. Można na trochę stracić wątek, można wtrącić kilka nowych. Ale wszystko ze smakiem. Nie możesz dodać smoków i krasnoludów do swojego opowiadania, nie możesz odejść tak od tematu, że sam zapomnisz, o czym mówisz. Wyczucia, błagam, wyczucia. Sam łapię się na tym, że nieraz podkręcam opowiadane historie – oczywiście wszystko zgodnie z prawdą, ale dodanie kilku szczegółów może tak ją wzbogacić, że stanie się jakby zupełnie inna, ha, tak dobra!;) Jak wspomniał Emil Blef, mówię prawdę poprzez kłamstwo (..) i nawet, jeśli kłamię, ja to mogę robić, bo takie prawo od zawsze daje mi papier. Dobra historia jest jak pet i kawa, dobra historia jest jak na nudnej drodze wariat..
PS14
O, a dziś po geografii do domu odwiózł mnie Wróbel z Pyrą(:*). Ehh, chciałbym przyjechać samochodem do szkoły jeszcze za czasów liceum..
PS15
Poznań do podobno bardzo piękne, młode miasto, pełne studentów i barów z tanim piwem (tak, jestem ‘ciota’ powiedział do mnie Pyta, bo nie lubię klasycznego piwa;D)! Ale Łeba, np., to też bardzo młode miasto! Wedle zasady, że człowiek ma tyle lat, na ile się czuję, to ci wszyscy emeryci tam wypoczywający mają po 18 – mniej niż Poznaniacy;D
PS16
Olgu, jeszcze raz wszystkiego najlepszego!;D Szerokości, przyczepności na nowej drodze życia, że tak powiem;D
PS17
(Ludzie, dochodzi pierwsza w nocy.. Piszę to od 18;p No, teraz korzystajcie i czytajcie, ale nigdy więcej nie każcie mi, proszę, pisać takich tasiemców;P Jeszcze ten rower i jeszcze myśli, których się nie wypowiada, a od razu urzeczywistnia, i wszystko to, i padam;p ale.. piszemy dalej!)
Nie mam pojęcia, ile ten wpis powstawał. Z 5 godzin co najmniej.. Burdel się zrobił, ale mam nadzieję, że na tyle przyjemny, że odwiedzicie go znowu!]:-> Coś na pewno zgubiłem, gdzieś nie tak się wyraziłem, zaplątałem się w swetrze, ale Wy mi wybaczycie;p
(03:02.. Jeszcze jeden cytat i kończymy;D Dziękuję Państwu za współpracę. Wierzę, że lektura przebiegła bezproblemowo!;P)

Proszę, proszę, rozgość się, serdeczny,
rozejrz się dokładnie po wszystkim;
to jest czajnik – prawda, jaki śmieszny?
z gwizdkiem.

To mruczenie? Powiem Ci w sekrecie:
jest mruczeniem kota Salomona.
A ta Pani Zamyślona, z kwiatami
- to moja żona.

Łehehehe! Czajnik, a to dobre..
;D


mistyk, który po Ziemi stąpa twardo

luty 26, 2009

Cześć!;)

cisza!
mózgi wysilcie, odkręćcie kurki tam,
gdzie macie szare komórki!
niech się wleje wyciszenia fala,
gorzowskiego milczenia gala.

Nie lubię, gdy odkręcam kurek z ciepłą wodą, a leci wrzątek. Nie mogłaby stamtąd lecieć ‘letnia’ woda? Teraz kombinuj – tyle ciepłej, a tyle zimnej.. Wrr! Nie lubię też, jak drzwi się same zamykają.. znaczy mają ten mechanizm hydrauliczny i nie wiem, czy zostawić je, niech się same domkną, czy ja mam je zamknąć do końca. Mam 18naście lat, (ponoć) wyglądam na 23, ale i tak czuję się źle, gdy nikt nie pyta mnie o dowód, gdy kupuję alkohol. Ale z drugiej strony, sprawdzać każdego, to też głupota. Ostatnia kontrola pełnoletności, jaką pamiętam miała miejsce w sklepie sieci Polo – Pani Ekspedientka w odpowiedzi na pytanie o wiek, zobaczyła dwa dowody osobiste, prawo jazdy, kartę biblioteczną i karnet na basen.
Całkiem możliwe, że wszystko zależy od subiektywnej oceny klienta. Mówię tu głównie o osobach niewyglądających na swój wiek. Jeśli ktoś jest schludnie ubrany, kupuje alkohol nieco lepszy niż wino musujące Dorato, można sądzić, że ma więcej, niż wymagane 18 lat i spełnia wszystkie wymogi, by owy alkohol dostać. Chociaż, co ja tam wiem..

Kto się smuta, ten jest smutas!
Kto się kłóci, ten jest.. ;]

Pamiętam, że kiedyś też byłem wstydliwy. Jak miałem jakiś problem, to nie pytałem/nie prosiłem o pomoc, dopóki ktoś sam tego nie zauważył albo ktoś inny się nie zgłosił z podobnym tematem. Ehh, ale kiedy to było? Bo pamiętam, jakby to było wczoraj, gdy przed pierwszą klasą podstawówki ojciec mówił mi, że mam się do wszystkiego zgłaszać, wyrywać do odpowiedzi nawet, jeśli nie jestem pewien (nie wiem, jak tu z tym przecinkiem ma być;p) i zawsze przepychać w kolejkach. W taki sposób miałem zostać zauważony, zapamiętany – miałem mieć łatwiej. Nie powiem, żebym się stosował do tych porad, bo przez te wszystkie lata stałem raczej w cieniu. Co nie znaczy, że miałem ciężko;p Ale nudy! Ile tak można? Teraz nie wyobrażam sobie sytuacji, w której czegoś nie wiem i boję się zapytać. Mam do kogoś jakaś sprawę? Od razu przechodzę do sedna, bez zbędnych – cześć, Twój kot jeszcze żyje? Acha, to nieźle, bo wiesz.. ? Widzę człowieka z kapslem od tymbarka, podbijam, pytam, czy mu potrzebny, dostaję go i już;D Siedzę na ławce, Ktoś skarży się, że zimno.. ‘Dziewczyno w niebieskim, możesz zamknąć drzwi do szkoły?’, proszę bardzo, od razu cieplej.
Ludzie, ej! Chodzi o to, że nie ma co się wstydzić, krępować, żałować, stresować, przejmować czymkolwiek. Myślę, że milczeniem jeszcze nikt nic nie osiągnął (chociaż są sytuacje, że trzeba pomilczeć dla uzyskania oczekiwanego rezultatu – ale to już wyższa szkoła jazdy;p) – jeśli nie powiesz, czego potrzebujesz, nie dostaniesz tego. I tak jest wszędzie. W szkole, w pracy, w domu, w rodzinie i we dwoje. Córeczko, jaką chcesz dziś zupę? Jeśli się nie zdeklarujesz, możesz dostać taką, której nie lubisz. Syneczku, chcesz konsole czy komputer? (chciałbym takie pytanie usłyszeć..;p) A zastanawiaj się za długo, to dostaniesz rower. Choć, rower też dobra rzecz;D
Ehh, zaplątałem się trochę w swetrze, zgubiłem wątek. Ale wierzę, że i tak Wam się miło czytało:P

Alarm Cykliczny – sygnał alarmowy
Homeopatyczny strach w samym środku mojej głowy
Ze zmienionym logiem, z super tajnym pinem
Rusza do ataku wirtualny Babilon

Zdarza mi się, że sam się gaszę. Coś się stanie i ‘psss’. Niby nic szczególnego, nic konkretnego, a jednak. Ale to przecież przejściowe, bo minuta, dwie i mija.. minie;) Byłoby fajnie mieć władze nad proporcjami użycia myśli/uczuć. Ale to tak w ramach PSika;p

Masz super biodra, płonie w nich iskra
Charyzma to mój talizman, uwierz we mnie jak w islam
To pierwsza liga, kotku pieprzyć celibat
Porywa nas ta korrida, seks to nasza religia

Hmm, czy nie jest tak, że nawracają się osoby tylko pokrzywdzone przez los? Nigdy samemu z siebie ‘nie wracają’, zawsze musi wydarzyć się coś.. Cudownie wyleczony rak, wyjście z wypadku bez szwanku. Będąc krok od śmierci przekonują się, że Bóg jednak istnieje. A może wcale tak nie jest? Może całe rzesze ‘niewiernych’ przemianowują się na ‘wiernych’ podczas wspólnych medytacji? Sam nie wiem.. Kolejny PS.

Dzień, który był ponury jest non-stop kolor
Jak kolorowe mury,
No bo ma szafa gra
A w niej winyle, garnitury
Na specjalną okazję, zaspakajam swą fantazję
Mam świat na wyciągnięcie ręki
Dziś padło na Azję Wschodnią
A konkretnie na Tokio
By nie stracić kontaktu, kontaktuję się Nokią
Mam głowę w chmurach, kiedy wyjrzę przez okno
I w sumie me mienie przerasta wyobrażenie
I, nie być może, lepiej być nie może!

Czarno biała szara tęcza zrobiła mi się na pulpicie. Włączyłem sobie Punishera II, ale znowu (przy Afro Samurai: Resurrection miałem to samo) ekran zamigotał mi tysiącem barw i nie sposób było tego filmu obejrzeć. Najpierw kodeki, później sterowniki do karty graficznej, a ja po każdym restarcie wkurwiałem się, że cokolwiek ruszałem;p Ale już jest wszystko git!
Chociaż rozdzielczość 640×480 i kolory, których ilość można policzyć na ‘palcu jednej ręki’ serwowane w komplecie były nieziemsko zabawne;P
Hmm, czy to wstyd być piratem? Osobiście nie jestem( :D ), ale może ktoś z Was i chciałby o tym porozmawiać?;p

Przejawiając styl, co raczej nie jest znany tubylcom, nieruchomieją, i patrzą na siebie milcząc, i stoją tak wymownie przez parę sekund, temu, co jest w nich dosłowne na przekór, a ich oczy przez ten moment, bez żadnych romantycznych mrzonek są dla siebie bardziej niż znajome.

A teraz, nie używając słów, chciałbym powiedzieć coś, co musi zostać powiedziane, choć i tak nie można za to podziękować, bo tak się już przyjęło, że za niektóre rzeczy się nie dziękuje i ta rzecz, o której właśnie mówię, jest jedną z takich rzeczy nie do dziękowania. Zatem, mówię! I w ogóle, to jest do Ciebie, Ty wiesz.. Wiesz wszystko, co masz wiedzieć, wiesz nawet więcej, wiem i ja;>
Nic złego z nami nie będzie, gdy spotkamy się na zakręcie, hej!:D

Codipar weź, bo oddychasz ciężko
I już choć to nie thriller, ktoś na pewno zginie
Jak w kinie, ale o tym też nie napiszę
Niczym anioł stróż, wróżb żadnych nie spełnię
Jedno, co powiem – będzie nieprzyjemnie.
Choć o tym nie napiszę, i tak rozwala serce
Ten styl ukryty w murach, plus publiki kurant

Rozmawiałem dziś ze swoim serdecznym kolegą(:*), który był zniesmaczony tym, że ktoś komentuje bloga, rzuca różnymi hasłami, a nie podpisuje się pod tym, że nie chce bronić swoich racji. W sumie to nie wiem, czy jest sens przedstawiania się w komentarzach typu ‘wow, fajny blog, będę tu wpadać dwa razy w tygodniu!’, ale trochę racji w tym jest, że gdy wywiązuje się jakaś głębsza dyskusja warto by było podpisać się, chociaż imieniem. Hasło ‘nigdy nie wiesz, kto jest po drugiej stronie’ nabiera tutaj szczególnej mocy, a gdybyśmy byli ‘po imieniu’, rozmawiałoby nam się łatwiej i przyjemniej, tak myślę. No i może obie strony nabrałyby pewnego rodzaju przekonania, że co napisane w sieci nie musi różnić się od tego, co powiedziane w realu i że warto być sobą cały czas.. 24/7-365, hihi!;)

Jak to my się z skądś znamy ?
Owszem, dlaczego mielibyśmy się nie znać,
Dzieli ans tylko ta lada i to że, każdy z nas boi się odezwać,
Jeszcze te 40 lat, płeć, kolor włosów, to jeszcze nie jest taka beznadziejna sprawa
Znamy się przestańmy udawać,

I tym optymistycznym akcentem – wszyscy Polacy to jedna rodzina/warto rozmawiać – chciałbym się z Wami pożegnać;P

paaa;)


codziennie budzę się przystojniejszy, ale dzisiaj to już przesadziłem.

luty 22, 2009

Cześć. Całkiem niechcący minął tydzień od ostatniego wpisu. Będą już ze trzy tygodnie, jak nie obgryzam paznokci (ostatnio nawet się zadrapałem!). 22.02., piękna data. Magiczna wręcz.. A jak przy każdej magicznej okazji, należy pomyśleć sobie życzenie.

To nie finisz, to początek!
To poparzy Cię jak wrzątek,
zanim złapiesz wątek.
Ja to widzę oka kątem,
na plakacie dużym fontem
- sobota czy piątek.
To nie finisz, to otwarcie,
każdy czas jak na warcie
- flow i poparcie.
To dopiero pierwsze starcie,
tak ja gadam, nie mam limitów na karcie!

Koszula, kamizelka.. bokserki i ocieplacze na kolana – strój bloggera. Blog. Kiedyś się pisało pamiętniki epulsowe, ha! Jak teraz na to patrzę, to nawet nie uśmiech, a rumieniec zażenowania pojawia się na mojej twarzy. Ale cóż, człowiek uczy się całe życie. Jak ktoś potrafi ładnie pisać o tym, jaki miał dzień i co zrobił w szkole – plus dla niego, ja nie potrafię. Teraz bardziej podoba mi się to, co piszę, choć żadna epopeja z tego nie jest;P
Trzeba trenować, żeby wychodziło. Trzeba się starać i wierzyć. Wierzyć przede wszystkim w siebie, jeśli ktoś wierzy w coś opcjonalnie, to jego sprawa, ale niech pamięta, że nikt za niego nic nie zrobi. Nie za darmo..
Ostatnio posprzeczałem się lekko z mamą, bo nie chciała się zgodzić, żebym wziął samochód, bo będzie mgła, a ja nie potrafię we mgle jeździć ponoć. Jazda we mgle od jazdy nie we mgle różni się tylko tym, że nic nie widać, wielkie mi halo. Ale mama ma zawsze rację – jak pojeżdżę jeszcze trochę przy ładnej pogodzie, to będę dostawał samochód przy każdej sposobności. Zaraz, a czy jazda wyłącznie w słoneczne dni nauczy mnie jeździć podczas mgły przy rzęsistych opadach deszczu? Nie. W mniej więcej taki oto sposób przekonałem mamę, żeby zaakceptowała mój wniosek o wypożyczenie samochodu, którego pomysłodawcą był sam mój ojciec rodzony we własnej osobie. I pojechałem dzisiaj, ale o tym później..

Ktoś przed chwilą stamtąd rzucił w jej stronę kamieniem
Zapytała: „Kto to mamusiu?”
Zapytała: „Kto to tatusiu?”
A oni jej odpowiedzieli: „Chuligani, córeczko, chuligani”
Lecz może ona też widziała, że nie tylko kamień lecz farba poleciała
I w ten sposób zrozumiała, że to była akcja świadomościowa
A może pomyślała, że ktoś kamieniem chciał ją zabić
A od śmierci uchroniły ją grube szyby McDonalda

Ehh, zła Biedronka kupiła Plusa. Pamiętacie Plusa? Taka cudowna sieć sklepów, w której oprócz taniości (w stylu biedronki właśnie), sprzedawano też alkohol.. ale nie byle jaki alkohol! To był alkohol pierwszej jakości! Obawiam się, że splajtowali właśnie przez niego;p Zakichane 0,5l Bacardi za 30zł – kupując je, czułem się trochę tak, jakbym ich okradał. Rozumiem, że te wszystkie Biedronki są przeznaczone raczej dla osób o mniejszych wymaganiach, niż, np. moje. Ale co im przeszkadzało korzystać z tego samego importera, co Plus? Wrr, przecież tam było dużo ciekawych ofert! Martini, Carlo Rossi, Prezydencka.. ;P

Nie pij, Piotrek, o dziewiątej!
Pić tak wcześnie jest nie mądrze.
Lepiej, gdy się robi ciemno,
Kiedy jest już wszystko jedno.

Jest sobota wieczór. Przepiękna pogoda – jak to przystało na koniec lutego – a ja siedzę sobie gdzie? Na urodzinach babci, dając się wkurwiać wujkom w milczeniu. Miałem nieco ciekawsze plany, ale.. rodziny oraz dat ich urodziny się nie wybiera. Niestety. Wracając.. Co ci starsi ludzie mają takiego w sobie, że zawsze coś muszą dopowiedzieć, jakoś dopiec? Żesz kurwa, dobrze dla nich, że byłem grzeczny!
Zmyłem się z tej jakże przeuroczej posiadówki przed godziną 21., by udać na spotkanie ze swymi kamratami! Borzym, Kuba, Jim Beam i ja – w takim składzie udaliśmy się do mnie w celu kontemplacji nad sensem istnienia, a także poszczególnymi czynnikami składowymi tegoż istnienia. Drewniany smak (czułem tam jabłka!) burbonu dodaje charakteru każdej rozmowie.. A trzeba Wam wiedzieć, że każdy burbon to whiskey, ale nie każda whiskey to burbon!;D Było miło, ale musiało być lajtowo, bo..

Pan i władca czterech kół
Rozpalone serce wiózł.
Piekła moce cisną gaz,
Na tylnych siedzeniach raj.

Nastała niedziela! Pierwszy raz, od początku do końca podróży, mogłem gdzieś jechać sam! Zupełnie sam! Bez żadnej roślinki na siedzeniu pasażera, bez Dantego na tylnej kanapie i – co najpiękniejsze – bez rodziców!
Na liczniku nieco więcej, niż w ograniczeniach na drodze, ale takie życie. Czas ucieka, a do Pieścirogów kawałek jest;p CB radio to przekleństwo kierowcy.. Nie macie nawet pojęcia, jak to dziadostwo świszczy przy trzycyfrowych prędkościach.
No, ale dojechałem cały i zdrowy, z Uśmiechem w progu;> Przyszło nam się z Olgą spotkać w dzień niesłychanie niezwykły. Spójrzcie tylko, ile magii kryje się w tej dacie – 22.02. Czas minął nam pięknie (jak zawsze) i za szybko (jak zawsze). Ale o wspaniałości oraz przemijalności czasu jeszcze wspomnę.

tak wiele, mój słodki, tak wiele
mizernych słów w gębie zbyt wiele
uchlastaj, aniołku, mój język uparty,
gdy sepleni słowem wypowiedzenia niewartym

Po nieco utrudnionej warunkami atmosferycznymi podróży zaparkowałem auto przy bloku, by w tej samej chwili zostać zauważonym przez rodziców. Wrrr, Piotruś, chodź do kościoła z nami! No, chodź.. Samochód dostałem, to pójdę. Później będzie łatwiej go ponownie wynegocjować.
Podczas mszy o godzinie 19. występuje zespół, którego znaczna część uczęszcza chyba do naszej szkoły. W każdym razie, państwo grający i śpiewający przygotowywali się do.. grania i śpiewania, a ja w tej ciszy, której, jak wiadomo, nie słychać bezpardonowo usypiałem.
Tadam! Nagle zagrała muzyka, ksiądz zaczął mówić niepoprawną polszczyzną i ogólnie się rozkręciło – w religijnym znaczeniu, bo żeby ciekawie mi tam się stało, to nie mogę powiedzieć. Hmm, swego czasu do kościoła uczęszczałem i pamiętam mniej więcej, co i jak wygląda, ale gdy leciało ‘Ojcze nasz’, a jakiś młody mężczyzna (który śmiał się z nieśmiesznych żartów prowadzącego) złapał mnie za rękę, zacząłem się zastanawiać, czy nie pomyliłem lokali. Stałem tam, w tej całej ‘wspólnocie’, ale bycie przymusowo trzymanym przez spocone ręce jakiegoś fanatyka zupełnie mija się z moją wizją uczestnictwa w mszy. Lubię sobie stanąć z boku, wyłączyć na godzinkę, zająć się swoimi umysłowymi sprawami, poukładać wszystko. A ci, proszę bardzo, gospel odpieprzają.

ten powrót-niedolot wpisany na porażek listę,
bo kolejne dni bolą. Dni, które zaczynasz piskiem,
Źą, bo to traci już sens..
Ty za dobrze to wiesz,
bo nieważne, jakbyś starał się,
tam lepiej jest.

Kilka lat temu mój wujek wyjechał do Anglii. Wcześniej pracował w warszawskiej firmie ‘Byś’ zajmującej się wywozem odpadów. Można się śmiać, ale praca dobrze płatna. Z takim doświadczeniem nie miał problemów ze znalezieniem pracy zagranicą. Ale, ale.. Cel podróży: Zarobienie tyle pieniędzy, by spłacić odsetki do dość potężnego kredytu (Dla niezorientowanych: Biorąc kredyt, najpierw spłaca się odsetki, a dopiero później kredyt właściwy). Mija trochę czasu, zadanie wykonane. Telefon do żony: ‘Kochanie, zostanę jeszcze trochę, spłacimy cały kredyt’, miały kolejne tygodnie, bo przecież ‘pieniędzy nigdy za wiele’, później jeszcze na to, później jeszcze na tamto. Ale rodzina, Polska – tęskni za ojczyznami, które to odwiedzał dwa razy do roku, chce wracać. Ehh, to naprawdę korzystna praca.. siedzi tam nadal!;]
A co jest najgorszego w tej całej historii? Że nawet żeli pod prysznic już nie dostaję..

W nieustannej pogoni za spokojem.
Czasem spędzam we dwoje,
Gdy nastroje tworzą sentymentalne przeboje,
Kiedy wiem, na czym stoję..

Czuję się lekko, czuję się fajnie. Natłok ciągłych obowiązków.. Nawiążę tu do słusznej teorii Mateusza – my w tej szkole tylko się opieprzamy. Muszę też wspomnieć o słowach Borzyma, który powiedział o mnie – Ty nic nie robisz, a i tak nigdy nie masz czasu. Może i tak jest.. Może na pewno. Gonię czas, który trwonię bez przerwy. Nicnierobienie w moim wykonaniu jest zajebiście skuteczne!
Czytałem ostatnio imiennik i przeraziła mnie dokładność informacji tam zawartych. Wiadomo, nie wszystko się zgadza, ale zdecydowana większość tak! Ehh.. ‘jednorazowy i unikalny’?
Mętlik w głowie najczęściej koję w sobotnie popołudnia. Wyję z tęsknoty do tych chwil, wyję z zachwytu ich wyczekując.. Prawie jak czajnik, prawie jak w reklamie pasty do zębów. Się świeci uśmiechami, się cieszy nieustannie. Eh, chyba otworzę prywatny kajet i tam zapiszę parę zdań, bo tu nie mogę się otworzyć;p Ha, ogólnie jestem typem raczej zamkniętym w sobie, ale nieraz uda mi się powiedzieć coś.. coś z siebie. Nie jestem głupcem, a mimo to szaleję.. To czysta magia, alchemia i właśnie tak To widzę.

Bo ja widzę, jak wokół Ciebie powietrze wrze,
a po głowie chodzi Ci ta jedna myśl..
Bo ja czuję, jak wibruje powietrze,
które wokół Ciebie wiruje tylko po to,
by wciągnąć mnie..

PS.
Poprawna polszczyzna źródłem sukcesów w życiu prywatnym i zawodowym.
PS1
Dla każdego, kto pozjadał wszystkie rozumy prócz mojego.. Serdeczne spierdalaj;*
Nie lubię swojej klasy. Statystycznie..
PS2
Fandango Gang – Bas Tajpan i Miuosh! Mamy luty, a to jest dla mnie płyta roku!:D Niech takie produkcje się nagrywają..
PS3
Nie podoba mi się tu, nie musicie czytać.
PS4
Lubię czwórkę. Każdej czwórce dałbym pięć gwiazdek. Pięć na trzy.
PS5
Moja kabaretowo elastyczna twarz żegna się z Wami szerokim uśmiechem;)

Wiesz to czego zmierzam? Do etosu rycerza.
Nigdy nie śpiewam Góralu. czy Ci nie żal,
nie lubię tych, co polują na grubego zwierza,
stronię od tych, co z diabłem mają przymierza.

Do następnego, łehehehe..
;)


My Blueberry Nights

luty 15, 2009

Heh. Takie dziwne uczucie, jak wsiadać po długiej przerwie za kierownicę samochodu – wiesz, że potrafisz to robić, ale boisz się, że coś pójdzie nie tak. Nie będzie dziś długiego, porywającego wpisu. Będzie coś na rozgrzewkę, żebym wtopił się w otocznie, które zresztą sam stworzyłem. Króciutki wpis, który miał być opisem na gg. Zapraszam do krótkiej lektury:

I want a girl with lips like morphine,
Knock me out every time they touch me.
I wanna feel a kiss just crush me,
And break me down.

Cześć.
Wiecie, są ludzie, którym się wszystko udaje.. Może nie od razu i w niedokładnie taki sposób, jaki by chcieli, ale jednak osiągają swój cel. swoje cele, bo może być ich wiele. Hmm, każdy by tak chciał, prawda? Ja też! I pewnie byłbym zazdrosny, gdyby nie fakt, że mam się świetnie, nie narzekam!;)
Wczoraj był Walentynki i wiecie co? Odpoczywałem.. W kominku strzelał ogień, na stole stała butelka z bąbelkami, a Ona przytulała się do mnie uśmiechnięta. Tak, to był pełen relaks, luz, blues.. Chyba oto w tym wszystkim chodzi. Żeby patrzeć na uśmiech i.. też się uśmiechać.

I co? Żyję non-stop z telefonem
i czasami mam dość, rozumiesz, Ziomek?
Przecież to będzie przegięcie w drugą stronę,
zbyt długo być pod telefonem,
teraz mam wyciszony dzwonek,
ja też potrzebuję ciszy trochę!

Znacie to uczucie, gdy stoicie przy wejściu na plaże ze znajomymi i mówicie sobie: kto ostatni wbiegnie do morza jest głupi, biegniecie, co sił w nogach, jesteście pierwsi, zostało Wam kilka metrów i zaczynacie zwalniać, bo dopada Was strach, że.. dopada Was strach, nie wiecie czemu. Może woda jest zimna? Może reszta wcale nie biegnie, tylko stoi i śmieje się, że ktoś się tak stara nie być ostatni? A może to strach, że wszystko idzie zbyt dobrze.. Nikt nigdy nie chce być drugi (nie wspominając już o ostatnim), ale gdy jest pierwszy, czuje tę presję. Chyba właśnie trochę tak się czuję. Chyba, bo nie jestem pewien..
Ahaha, no to poleciałem teraz;D Nie czuję się, jak w wyścigu, czuję się dobrze, po prostu;)

Dlaczego nie ma długopisów?
Nigdzie nie ma długopisów, nie ma, nie ma, nie ma, nie ma!
Może są w którymś koszyku
Albo w jednym z piórników? nie ma, nie ma, nie ma, nie ma!
Nie ma markerów, malografów nawet nie ma BIC’ów!
Koniec, nie ma, nie ma, amen!

Hmm, chyba nie będzie tak źle z pisaniem. Dlaczego nie pisałem? Działo się dużo, a ja bałem się zatrzymać, by o tym napisać tutaj. Pisałem w innych miejscach, więc nie martwcie się, nadrobię;) Bałem się kliknąć i dodać nowy wpis, boowe;p ja i strach.. Mes miał rację, im jesteś starszy, tym jesteś twardszy. Każdy się zastanawia, czy ludzie się zmieniają. Proste, że tak! Hah, już czuję ten blogowy kocioł w głowie. Miałem dodać tylko opis, a szaleję.. i co do szaleństw, mogłem usłyszeć, przeczytać:

Ja chyba zwariowałam z Tobą
Oszalałeś ze mną Ty
Zbudziłeś mnie w środku dnia
I teraz nigdy więcej
Nie chcę, nie chcę
Nigdy więcej już nie chcę spać

I co do walentynek. Komercyjne święto, ble! Trzeba kupować sobie prezenty, trzeba mówić miłe rzeczy.. Jak dla mnie, to to święto jest bardziej potrzebne, niż jakiekolwiek inne. Ludzie tak rzadko na dobro sobie robią, tak rzadko dają sobie prezenty bez okazji, że ta okazja, by je sobie dać wydaje im się niepotrzebna. I z drugiej strony – czy ludzie w ogóle wierzą w miłe rzeczy, jakie im się mówi? Ehh, często jest tylko ‘psss’, bo to, co mówisz, wydaje się nieprawdopodobne, a jest po prostu.. szczere.
A z trzeciej strony. Poszliśmy z Olgą na film, który.. nooo, nie spełnił naszych oczekiwań. Naszych, a także tych wszystkich osób siedzących na sali razem z nami. Godzina seansu nam pasowała, tytuł miał dobry, Jude Law w nim grał – ktoś tylko o fabule zapomniał:D Bowe, ale co z tego? Ta Dziewczyna siedząca obok dostarczyła mi więcej uśmiechu, niż mogłaby to zrobić jakakolwiek komedia;D Za oknem pociągu drzewa, drzewa, plaża, drzewa, drzewa.. Przed oknem pociągu uśmiechy, uśmiechy. Nic, tylko podróżować!:)

Mogę mieć świat u stóp ja nie przypuszczam ja to wiem
Mogę mieć takie życie jak inni mają sen
Mogę pojechać hen i tam znaleźć szczęście
Mogę być szczęśliwy tu mając proste zajęcie

Zagrałem w filmie (niestety jest pocięty, widocznie komuś nie spodobał się mój humor), napisałem wiersz, rozśmieszyłem salę skeczem swojego autorstwa.. Miałem napisać słowa piosenki dla pewnej śpiewaczki, miałem wystąpić z kabaretem NIC. Ale o tym nie napiszę;)

on ma ruch jak skup euro palet,
biznes kręci się jak rtęci słup.
do biznesu ma talent,
roześmiany od ucha do ucha,
choć to nie uśmiech orderu

Miało być krótko. Wyszło średnio – jeśli chodzi o długość, nie o treść;p Wersja skrócona, pisana na szybko, pisana na milion życzeń, próśb i rozkazów spełnionych przez jedno zdanie:D Aaa, i przypomnę Wam styl, w którym jestem jedyny.. ;D

Uśmiech jest najprawdziwszy,
kiedy jednocześnie uśmiechają się oczy..

Łehehehe, Dzieciaki, łehehehe!:)